Historie NDE
Prawdziwe relacje ludzi, którzy dotknęli tajemnicy śmierci — i wrócili, aby o niej opowiedzieć.
Masz własne doświadczenie bliskie śmierci?
Podziel się historią →
Podziel się swoją historią — po moderacji opublikujemy ją jako świadectwo dla innych poszukujących.
Kiedy dusza odrywa się od ciała – moja podróż w inną rzeczywistość
W Bogocie, po złotym strzale, Mark przeżył niezwykłe. Jego dusza wystrzeliła ku gwiazdom.
400 woltów i huśtawka życia: Moje przebudzenie po tamtej stronie
Silne porażenie prądem elektrycznym rzuciło Bruna w otchłań niezwykłego doświadczenia bliskiego śmierci (NDE).
Ocean bezbrzeżnego spokoju. Moje pożegnanie z życiem i powrót
W 2013 roku, u wybrzeży Bretanii, Regina doświadczyła bliskiego śmierci spotkania z Atlantykiem.
Schody do nieba, ręce z ciemności: moja podróż między życiem a śmiercią
Leżałam na łóżku, a gorączka paliła mnie od środka. Nagle znalazłam się na schodach, szukając kogoś, kogo nie potrafiłam nazwać. Gdy dłonie pchnęły mnie z powrotem, wiedziałam jedno: jeśli nie pójdę do szpitala, umrę. Ale to był dopiero początek mojej podróży.
Blask, który śmiał się ze śmierci — moja podróż poza ciałem w Iraku
Nie wiedziałem, że umarłem. Stałem przed tysiącami istot, jak na stadionie, i opowiadałem im o życiu, którego już nie miałem. A potem śmiałem się, patrząc, jak moja ręka znika w wybuchu.
Światło, które mnie ocaliło: moja podróż przez tunel nienawiści do miłości
Leżałam na asfalcie, krew zalewała mi oczy, a serce biło coraz słabiej. Wtedy poczułam, jak moje ciało odpływa — i nagle znalazłam się w miejscu, gdzie nie było bólu, tylko bezgraniczna miłość. To, co zobaczyłam, zmieniło mnie na zawsze. Nie byłam już tą samą osobą, która wściekała się na świat.
Gdy róża zaśpiewała mi o niebie
Modliłam się o uwolnienie od bólu, który rozrywał mnie od środka. Nie spodziewałam się, że odpowiedzią będzie spotkanie z Nim — ani że róża zaśpiewa mi na powitanie. To nie był koniec. To był początek czegoś, czego nie da się opisać słowami. Ale spróbuję.
Ręka dziadka w świetle: jak umarłem i wróciłem do życia
Leżałem w kałuży własnej krwi, patrząc na odsłonięte kości przedramienia. Wiedziałem, że umieram. A potem — nagle — przestałem się bać. Światło nie miało początku ani końca, a dziadek czekał na mnie z uśmiechem, jakbym wracał z przedszkola, a nie z progu śmierci.
Siedem dni do śmierci, całe życie do zmartwychwstania
Leżałem na szpitalnym łóżku, a lekarze właśnie powiedzieli mi, że mam siedem dni życia. Nie bałem się śmierci — przerażała mnie myśl, że umrę, nie zdążywszy *żyć*. Wtedy postanowiłem: nie pozwolę, by to był koniec. To był początek.
Godzina, której nie było: Powrót z krainy światła i autentyczności
Leżałem martwy, w worku, przez blisko godzinę. Moje ciało było zimne, bez życia, ale ja... ja widziałem wszystko z lotu ptaka, jak na dziwnym filmie. Tamten dzień na zawsze zmienił moje postrzeganie życia i śmierci, a każda chwila od tamtego momentu jest nauką i cudem.
Ładowanie...