Pamiętam, jak światło wypełniło mój pokój. Było tak jasne, biało-niebieskie, że nie rzucało cienia. Nagle, obok okna, pojawiły się dwie małe postacie. Ubrane w coś srebrzystego, lśniącego. Czułem pulsowanie w całym ciele, w głowie. I ten głos: „Chodź z nami”. Nie pytałem. Moje ciało po prostu ruszyło samo, jakby nie należało do mnie.
Unoszenie się nad Nocą
Unosiłem się, widząc nocne niebo, miasto pode mną. Jasne białe światło naprzeciwko. Potem znalazłem się w ogromnej hali, przypominającej hangar. Wszędzie białe panele, metalowe, wklęsłe belki. Trudno to opisać. To było jak scena z filmu. Obok mnie te dwie postacie, prowadziły mnie, pokazywały. Widziałem srebrzyste kule przy ścianie. A potem… wysokie, ludzkie postacie i tych małych znowu. Poczułem przerażenie. Zacząłem biec.
Biegłem korytarzem, widząc za sobą okno. Czarną pustkę przestrzeni. Brak gwiazd, tylko błękitno-biała, lśniąca krzywizna na dole. To mnie przeraziło jeszcze bardziej. Nie wiedziałem, gdzie jestem. Biegłem dalej, aż do skrzyżowania. Tam zobaczyłem jednego z tych ludzkich, klęczącego przy skrzyniach. Gdy dobiegłem, coś mnie złapało. Głos w głowie: „Chwila, tu nie powinieneś być”. Byłem sparaliżowany. Ci dwaj wrócili, złapali mnie.
Poczucie kompletnego bezruchu. Niosą mnie, unoszą… Korytarzem, do kwadratowego pokoju. W środku brązowe, rozproszone światło. Z jednej strony coś jak stacja naukowa, ekrany, probówki. A obok, ta wielka istota, przypominająca modliszkę, coś przy niej robiła.
„Pamiętam ten ból. Przeszywał mnie od stóp do głów. Czułem, jak moje ciało zapada się pod jego naporem.”
Igła w Karku
Położyli mnie na czymś w rodzaju leżanki. Nadal nie mogłem się ruszyć. Ręce wygięte w nienaturalny sposób. Cały czas ten okropny ból. Jedna z tych istot siedziała przy stole, wpatrzona we mnie. Widziałem jej oczy – duże, złocisto-brązowe, nakrapiane. Bez białek, tylko tęczówka i ogromna, czarna źrenica. Wpatrywały się we mnie. Nagle, ta wielka istota, jak modliszka, obok stołu. Chwyciła moją głowę, obróciła ją w lewo. I wtedy… poczułem ukłucie.
Dużą igłę w karku, za uchem. W tym momencie wszystko stało się rozmazane. Ciepłe, mgliste. Jakbym był w transie. Następne, co pamiętam, to że mogłem się ruszyć. Te małe istoty zabrały mnie z tej leżanki, do sąsiedniego pokoju.
„To nie był sen. To było coś więcej. Pamiętam ten ból, ten strach. Ale też tę dziwną obietnicę, że wrócą.”
Skrzynka z Światłem
Tam dali mi małe, czarne pudełko. Kiedy je otworzyłem, eksplodowało światłem. Jak pobranie informacji, oglądanie tysiąca filmów naraz, w tempie światła. Obrazy gór, gwiazd, symboli, równań. Błyski wspomnień – chodzenie po ulicy, wspinanie się na wzgórze, mapy. Wszystko przypadkowe. Potem obraz mojej rodziny ginącej w wypadku. Podchodzę do własnego domu. Strzelam sobie w głowę. I ta pamięć się kończy. Zabrali pudełko. Odprowadzili mnie z powrotem.
Korytarzem, którym biegłem. Do tej wielkiej hali. I nagle jestem w swoim pokoju. Leżę w łóżku. Oni podchodzą do okna. Odwracają się. Głos w mojej głowie: „Zobaczymy się wkrótce”. I zniknęli.
Poza Granicami Rzeczywistości
Nie wiem, kim byli. Co chcieli. Ale wiem, że to nie była moja ostatnia wizyta. Wiem, że oni istnieją. Wymiarze, który jest tuż obok nas. Mniej niż ułamek cala. Z przeszłością, teraźniejszością i przyszłością naraz. Nie są to aniołowie ani demony. To istoty. Prowadzą eksperymenty. Patrzą na nas jak na obiekt badań. Czasami myślę, że nas stworzyli. Że jesteśmy tylko częścią jakiegoś genetycznego projektu. To doświadczenie zmieniło wszystko.
Zwykłe życie stało się nudne. Pozostało tylko pragnienie odpowiedzi. Chcę wiedzieć. A jeśli mają wrócić, będę gotowy. Może nie by się bronić, ale by zrozumieć. Bo w tym, co zobaczyłem, w tym, co czułem, kryje się prawda o nas. Prawda, której większość ludzi boi się dostrzec.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz