Opowieść z otchłani: Widziałem niebo i piekło

Opowieść z otchłani: Widziałem niebo i piekło

Trzy noce, trzy podróże w głąb ciemności, które odmieniły jego życie na zawsze. To nie jest opowieść o śmierci klinicznej, lecz o spotkaniu z tym, co leży poza zasłoną, o konfrontacji z własnymi grzechami i Bożym gniewem.

Pamiętam ten moment, jakby to było wczoraj. Nie przestraszcie się. Bóg tego nie chce. On pragnie wieczności z każdym z nas, tak jak pragnął w chwili ofiary na krzyżu. Ja dzisiaj jestem tu, by opowiedzieć wam moją historię, świadectwo, które dojrzewało we mnie przez dwanaście lat. Historie o trzech nocach w piekle, doświadczeniu, którego nie życzę nikomu.

Krew przodków i dziecięce sny

Zaczęło się w dzieciństwie. Byłem aktywnym śniącym, ale moi rodzice tego nie rozumieli. Nie pojmowałem wtedy, że grzechy przodków mogą podążać za tobą. Mój ojciec, niedzielny baptysta, oddalił się od Boga. Matka, którą poznał na Trynidadzie, z jej pięknym odcieniem skóry, wywodziła się ze środowiska Santerii. Wudu. Katolickie obrazy nasączone czarną magią. Dorastałem w tym chaosie, nie wiedząc, co mnie śledzi, co płynie w mojej krwi.

Przekleństwa pokoleniowe, projekcje astralne. To nie była wyobraźnia dziecka, ale podróże, które zaczęły się od niebiańskiego światła, a z wiekiem stawały się coraz ciemniejsze. Z każdym grzechem, nieświadomie, schodziłem głębiej. W tamtym czasie pracowałem jako strażak w Houston, a potem w zakładach Dow Chemical. Zapracowany, zmęczony. Mój ojciec, który wracał do wiary, błagał mnie, żebym poszedł z nim do kościoła.

Pamiętam, jak z piwem w ręku patrzyłem na przelatujące gęsi i mówiłem: „Bawcie się dobrze w tej pralni mózgu, a ja będę się bawić w niedzielę rano”. Pan pozwolił mi pamiętać te chwile, skąd przyszedłem i dokąd mnie prowadzi. To dlatego moje świadectwo dojrzewało dwanaście lat. Musiał mnie ukształtować, uniżyć, uformować. Dzisiaj jestem ognistym sługą Bożym, nie letnim chrześcijaninem.

Pierwsze ostrzeżenie: Strażak z nieba

W moją pierwszą noc nawiedził mnie posłaniec. Bóg objawia się nawet niewierzącym. Do mnie przyszedł jako stary strażak, a ja byłem w swoim nowoczesnym stroju. „Trochę ci to zajęło, żeby się tu znaleźć. Czekałem na ciebie” – powiedział. Kiedy zapytałem, kim jest, odparł: „Po tylu razach, kiedy ratowałem ci skórę, dalej nie wiesz, kto cię chroni?”. Powiedział: „Ryan, przyszedłem cię ostrzec.

Jeśli nie znajdziesz schronienia w Panu, głód spadnie na twój dom. Moja pełna ręka będzie zwrócona przeciw tobie. Nie chcę tego robić, synu, ale nie zostawiasz mi wyboru. Szukaj teraz schronienia w Panu, zanim będę zmuszony zrobić coś drastycznego”. Obudziłem się obok mojej ateistycznej partnerki, drżący. Ja, człowiek z dyplomami, widziałem zbyt wiele okropności jako strażak i ratownik medyczny. Dla mnie to była tylko bajka.

Ale Bóg nie pozwoli sobie z siebie szydzić. Będzie was ścigał. Odrzuciłem to wszystko. Stres, alkohol, urlop. Sześć miesięcy później straciłem pracę. Miasto straciło finansowanie, moja druga praca zaczęła się sypać. W głowie usłyszałem echo: „Głód jest nad tobą”. Poszedłem do lekarza. Przepisali leki uspokajające. Ale tej samej nocy znów byłem w tej ciemności, czując, jak coś mnie ociera, jakby ktoś przechodził obok, oddychał koło mnie.

Wtedy potężny wiatr: „Ryan, nie posłuchałeś mnie. Ale jestem miłosierny i pełen łaski. Daję ci kolejną szansę”. Obudziłem się, przekonany, że to stres pourazowy, nowe leki. Znowu zignorowałem.

Bóg będzie cię ostrzegał. Będzie próbował przemówić do ciebie wiele razy, zanim pokaże ci rzeczy, których wolałbyś nigdy nie widzieć.

Druga noc i żar piekła

Mój ojciec, choć sam nie był święty, w ostatnich dwunastu latach życia płonął dla Boga. Błagał mnie, żebym poszedł z nim na nabożeństwo sylwestrowe. W mojej głowie kłębił się gniew i napięcie na samą myśl o „charyzmatycznych dziwakach”. Wpadłem na pomysł: kupiłem dużą butelkę waniliowej wódki i piersiówkę. „Skoro mam znieść tych hipokrytów, przynajmniej się napiję” – pomyślałem. Tuż przed wyjściem usłyszałem cichy głos: „Nie rób tego”.

Pamiętam ten głos, czuję teraz Ducha Świętego. Bóg ostrzegał. Poszedłem na tę imprezę, kompletnie pijany. Tej nocy, gdy położyłem głowę na poduszce, znów byłem w ciemności, ale tym razem było piekielnie gorąco. Płonąłem. Wtedy pojawił się ten strażak: „Nie słuchałeś żadnego z moich ostrzeżeń”. Zapytał: „Wiesz, gdzie jesteś?”. Odpowiedziałem: „Nie mam pojęcia”. „To jest miejsce, które odwiedzisz z powodu swojego nieposłuszeństwa”.

Potem zapytał: „Ryan, widzisz ogień?”. „Nie, nie widzę. Czuję tylko żar”. „Pozwól, że ci pomogę”. Bam. Ciemność rozbłysła. To, co zobaczyłem pod sobą, to był ogień, jakiego nigdy nie widziałem na ziemi. Nie pomarańczowy czy żółty, jak u nas. To był niebieski ogień. Płonąłem w Bożym gniewie. Wieczny płomień, by dręczyć mnie dniem i nocą. Strażak powiedział: „Niektóre lekcje trzeba przekazywać w taki sposób”.

„Odwiedzę cię jeszcze przez trzy noce i podejmiesz decyzję, gdzie chcesz pozostać”. Obudziłem się zlany potem. Moja partnerka patrzyła na mnie zdziwiona: „Co się dzieje? Jesteś cały mokry. Masz gorączkę?”. Odpowiedziałem: „Wierzę, że Bóg istnieje i że właśnie powiedział mi, że idę do piekła”. Byłem wstrząśnięty. Nie zdawałem sobie wtedy sprawy, że Bóg czekał na mój akt skruchy.

Trzecia noc i kręgi piekła

Posłaniec był ten sam przez wszystkie trzy noce. Ale w jednej z wizji, gdy przechodziłem przez samo piekło, był to inny posłaniec. W ostatnim objawieniu pierwszy posłaniec nosił już nie strój strażnika, lecz średniowieczną zbroję, pancerz Boży. Wtedy Bóg już nie mówił delikatnie. Przyszedł w swojej mocy i chwale. „Teraz rozmawiasz ze mną”. Poszedłem do kościoła i wypowiedziałem modlitwę grzesznika.

Myślałem: „Okej, mam to załatwione, bilet do nieba”. Ale Bóg nie cofa swojej decyzji. Kolejnej nocy znów trafiłem do piekła. Nie wyglądało tak, jak sobie wyobrażamy. Nie było diabłów z widłami. Moja podróż była bliższa opisowi Dantego. Przeżyłem siedem kręgów piekła. Siódmy, poziom przemocy. Spotkałem tam anielskiego strażnika więziennego. Szliśmy przez las i dotarliśmy do rzeki, która rozstąpiła się przede mną jak Morze Czerwone.

Woda była pełna dusz. Po drugiej stronie świat był szary. Bez kolorów, bez życia. Im dalej od rzeki, tym ciemniej. Brak obecności Boga to brak światła. Tam, dokąd zmierzamy, nie ma wiatru, nie ma słońca, jest tylko ból i cierpienie. Piekło to miejsce ciągłego przypominania: „To twoje miejsce. Tu należysz. Zasłużyłeś na to”. Przeszliśmy przez szarość w prawdziwą ciemność, kolejne poziomy. Pierwszy, według Dantego, to pożądliwość.

Widziałem torturowanych ludzi, zmuszanych do współżycia z demonami, aż skóra odchodziła od kości. Gdy zostawał szkielet, ciało odradzało się i wszystko zaczynało się od nowa. Letni chrześcijanie, którzy żyli w grzechu, byli torturowani przez demony z większą radością. Ci, którzy kiedyś należeli do Boga, mieli w sobie resztkę światła, którą demony próbowały wyrwać. Ci, którzy gwałcili, byli gwałceni.

Ci, którzy molestowali dzieci, sami byli trzymani w formie dzieci. Poziom obżarstwa. Ogromny stół bankietowy. Karmieni tym, co kochali, ale przyjemność zamieniła się w torturę. Demony powtarzały: „Niech jedzą ciasto”. Zmuszano ich, by jedli więcej, aż pękały im wnętrzności. Z jedzenia wysypywały się mrówki, pająki, skorpiony. Poziom chciwości. Ludziom wpychano do ust srebrniki Judasza. Z nieba spadały banknoty. W tle grał utwór „Money” Pink Floyd.

Dusze z dawnych epok wymiotowały płynnym złotem. Innych zmuszano do picia płynnego złota, topionych bożków. Poziom gniewu. Ludzie z wszystkich epok uwikłani w nieustającą walkę. Ich krew gotowała się z gniewu tak, że wypływała im z oczu. Widziałem odtwarzaną wojnę domową. Dwóch mężczyzn biło się w barze, nożem raniąc się nawzajem, ale nie mogli umrzeć. Inni, źli w ostatnich chwilach, strzelali do siebie, a kula trafiała ich w tył głowy.

Ci, którzy gniewali się na Boga, mieli na sobie siarkę, jak w Sodomie i Gomorze. Ognista siarkowa materia spadała na nich jak deszcz.

Niektóre lekcje trzeba przekazywać w taki sposób.

Poziom herezji. Religijni i letni, ukrzyżowani do góry nogami. Piekło nienawidzi ich bardziej niż kogokolwiek. Ukrzyżowani z rozumem, rozcinani jak ryby, kłócący się o to, jak święci są w porównaniu z innymi. Pastrowie, którzy kradli z ofiar, musieli wycinać z siebie tyle funtów srebra, ile ukradli. Sodomici zmuszeni do cudzołożenia z demonami. Kobiety, które spały z kobietami, zmuszone do zaszywania się w kółko.

„Gdyby skromność była ich udziałem w życiu, nie musiałyby teraz próbować mieć skromności”. Największe wyzwanie. Polana. Jezioro ognia. Niebieski, szalejący ogień. Wokół cele więzienne. Fałszywi nauczyciele i prorocy spożywali węgiel z ołtarza. Seryjni mordercy zabijani przez tych, których zamordowali. Tyranów dźgano w plecy. Masochiści przykuci do ostrych kamieni. Czarownicy dręczeni przez własną magię.

Ludzie w stanie ciągłej przemiany w zwierzęta. W końcu wrzucili mnie do celi. Pojawiła się moja matka, brutalna wobec mnie. Wściekła, gotowa mnie rozerwać. „Dość. To tylko przedsmak. Chodź, zobacz ogień”. Spojrzałem na jezioro ognia. Ludzie w nim wiecznie spalani, do szkieletu. „Niektórzy przyszli przed moje oblicze, ale zostali uznani za winnych. Sąd przychodzi dla tych, którzy podważają wyrok ostateczny”. Na środku jeziora tron diabła.

„Dotarliśmy do końca tej drogi. Musisz podjąć decyzję”. Czy chcesz wrócić i wyznać, że Chrystus jest Panem? Czy mam cię tu zostawić? „Wyznaję Jezusa jako swego Pana i Zbawiciela”. Spójrz w górę. Początek nieskończoności. Tron Boga. Wokół piekła czaiły się demoniczne pająki. Ciała w kokonach.

Teraz rozmawiasz ze mną. To już ja.

Obudziłem się całkowicie odmieniony. Byłem posłuszny Bogu, oddany służbie, płonący dla jego królestwa. Przez miesiąc nie byłem w stanie normalnie pracować. Czułem, jak tracę oddech. Lekarze mówili o bezdechu sennym. Może to właśnie wtedy, każdej z tych trzech nocy, przestałem oddychać. Moja historia. Modlę się tylko, by Bóg użył jej tak, jak zechce, bo to nie jest miejsce, do którego ktokolwiek z nas chciałby trafić.

Źródło: youtube
Tekst został opracowany redakcyjnie na podstawie oryginalnej relacji.
Redakcja Na Granicy Światła

Tłumaczymy i opracowujemy redakcyjnie prawdziwe historie doświadczeń bliskich śmierci (NDE) z całego świata. Każdy tekst powstaje na podstawie wiarygodnych źródeł — wywiadów, baz danych NDERF i publikacji naukowych. Zachowujemy 100% faktów z oryginału.

Więcej o naszej misji →

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po moderacji