Krawędź piekła, dotyk nieba: historia Randalla Rothbonda
fot. https://www.youtube.com/@GodEncountersShow

Krawędź piekła, dotyk nieba: historia Randalla Rothbonda

Pamiętam ostry skręt, chrzęst blachy i nagłe szarpnięcie, które wyrwało mnie z ciała. To nie był koniec, lecz przedsionek podróży, która miała odmienić moje postrzeganie życia, śmierci i wieczności. Randall Rothbond zabiera nas w najgłębsze otchłanie rozpaczy i najwyższe sfery niebiańskiej harmonii.

Był sierpień 2002 roku. Moja kariera inżynierska w NCR Corporation, którą budowałem z taką pasją, legła w gruzach. Poświęcałem się badaniom nad trzęsieniami ziemi, prywatnie, poza firmą, ale to zaczęło przeszkadzać w mojej pracy. Przełożona, potem zarząd, wezwali mnie na rozmowę z psychologiem. W tamtej chwili wiedziałem: zrujnowałem wszystko. Paniczny strach ścisnął mi gardło. Uciekłem. Pędziłem w dół do San Diego, szukając pomocy w kościele First Assembly, ale znalazłem tam tylko pustkę i Biblię czytaną przez pewnego mężczyznę, której nie słuchałem. Wracając do domu, stało się.

Otchłań i zdrada głosu

Usłyszałem głos. Był doniosły, głęboki. „Jestem Bogiem” — rzekł. „Zabierz ręce z kierownicy”. Mój umysł krzyknął: To niebezpieczne! Ale głos nalegał: „Nie, udowodnię, że jestem Bogiem. Zdejmij ręce, a pokieruję samochodem”. Zaufałem. Puściłem kierownicę. Samochód natychmiast skręcił gwałtownie w prawo. „Oszukałeś mnie! Oszukałeś! Nie jesteś Bogiem!” — wrzasnąłem, lecz było już za późno. Wszystko ruszyło.

W ułamku sekundy, samochód zahaczył o słup oświetleniowy po lewej stronie. W tym samym momencie zostałem wyrwany z wnętrza pojazdu. Znalazłem się spętany łańcuchami, a ten sam głos, teraz głośniejszy niż silnik odrzutowca, wrzeszczał: „Jest mój! Jest mój! Jest mój! Zabieram go do jeziora ognia!” Wtedy zaczęło się zejście. Poczułem się, jakbym wpadł w szyb windy bez windy. Nagłe, mdłe uczucie. I leciałem w dół.

Krzyczałem do Boga, tego prawdziwego Boga, dlaczego mi się to dzieje? Nagle pojawiły się trzy żywe pisma święte. Mówiły do mnie. Jedno przypomniało: „Zapłatą za grzech jest śmierć”. O, nie, pomyślałem. Zapracowałem na to, a teraz przyszedł czas zapłaty. Drugie ostrzegało: „Nie łudźcie się: Bóg nie da się oszukiwać; albowiem co człowiek sieje, to i żąć będzie”. I jeszcze: „Nikt nie może służyć dwom panom”. Zrozumiałem.

Służyłem niewłaściwemu panu. Nie służyłem Bogu. Moje przeznaczenie wydawało się przypieczętowane. Czułem, że jestem skończony. Istota ciągle wrzeszczała: „Jest mój!” i trzęsła mną jak liściem. Byłem uwiązany trzema zestawami łańcuchów: ręce skutymi za plecami, nogami związanymi w kostkach. Te dwa łańcuchy ściśnięte były razem trzecim, za moimi plecami. Zgięło mnie to do tyłu, w kształt litery C. I tak lecieliśmy w dół.

Najgorsza była myśl: Sam to sobie zrobiłem. Teraz będę w piekle na wieki, wieki, wieki. To myśl, której my, normalni ludzie, nigdy nie dopuszczamy do siebie. Teraz, po raz pierwszy w życiu, przyszła mi do głowy. Nie byłem zły ani mściwy. Wiedziałem, że to moja wina. Wiedziałem, że Bóg nie krzyczy na mnie ze złości. To ja otworzyłem drzwi. Zasiałem w złe siły i teraz miałem zebrać żniwo. Zbliżaliśmy się do piekła.

Powietrze stawało się palące. Czułem okropny, mdlący zapach – jak paląca się siarka, ale to był smród. Czułem gnijące mięso. To były najbardziej przerażające zapachy. Ale nade wszystko było gorąco. Niewiarygodnie gorąco.

Piekło to brak miłości. Piekło to brak miłosierdzia. Piekło to brak dobra. Piekło to nieobecność wszystkiego, co czyni życie godnym przeżycia. Piekło to wszystko, co zostało usunięte.

Usłyszałem krzyki. Prawdziwych ludzi. Krzyczeli, bo utknęli. Na zawsze. Nie na chwilę, ale na zawsze. Ich krzyki – jak szkło drapiące skórę – przenikały do głębi mojej istoty. Nie mogli przestać. Niektórzy przeklinali. Byli wściekli. Przeklinali Boga, piekło, siebie nawzajem. Ale to nic nie dawało, tylko pogarszało sprawę. Zbliżaliśmy się. Potem usłyszałem płomienie. Ogień. Jezioro Ognia. Słyszałem, jak płonęły. Brzmiało to ohydnie.

Jak piec olejowy powiększony tysiąc razy. Słyszałem, jak te płomienie strzelały z powierzchni jeziora. Zobaczyłem ludzi dryfujących w nim, spętanych jak ja. I leciałem w dół. Nie miałem pojęcia, co się stanie. Wiedziałem tylko, że to koniec. Na zawsze utknę w najgorszym miejscu piekła.

Sześć wystrzałów w ciszy nieba

Nagle usłyszałem sześć odgłosów, niczym strzały z pistoletu. Bam, bam, bam, bam, bam! Głośne. Straciłem przytomność na sekundę. Obudziłem się chwilę później i nie byłem już w piekle. Było tam bardzo cicho. Pierwsze, co powiedziałem, to: „Uciekłem z piekła!” Nie wiedziałem, jak. Znalazłem się jakieś dwa, trzy tysiące mil nad Ziemią, w niezwykle spokojnym miejscu.

Zrozumiałem, że to miejsce, bym mógł dojść do siebie po horrorach piekła. Moje łańcuchy pękły. Nie było ich. Te głośne dźwięki były odgłosem pękających łańcuchów. Nie wiedziałem, kto je złamał. Siedziałem tam w ciszy. Nagle przemówił głos. Głos o czystym autorytecie. W tamtej chwili uświadomiłem sobie, że to sam Bóg Ojciec. Przemówił do mnie, mówiąc: „Mój synu, ufam ci”.

To był pierwszy raz w ciągu pięćdziesięciu dwóch lat, kiedy ktokolwiek, włączając mojego własnego ziemskiego ojca, powiedział mi, że można mi ufać. Sam Bóg Ojciec to powiedział. To było szalone. Chciałem z Nim się kłócić. „Dlaczego mi ufasz? Byłem w piekle. Zrobiłem wszystko źle. Dlaczego?” On powiedział: „Synu, wiem, dlatego położyłem wszystkie twoje grzechy na mojego Syna. Cicho.

Uspokój się.” Uciszył mnie i dodał: „Synu, mamy wiele rzeczy do omówienia, ale pozwolę ci podjąć własną decyzję.” Byłem oszołomiony. Oto Bóg Ojciec, dający mi szansę na własną decyzję. Powiedział: „Dam ci tyle czasu, ile potrzebujesz.” Wiedziałem, że mówi szczerze. A potem: „Teraz dam ci posmak nieba, i zabiorę cię do różnych jego części. Jesteś gotowy?” Odpowiedziałem: „Tak, jestem gotowy.”

Ogrody obietnic, warsztaty dusz

I natychmiast, w mgnieniu oka, przeniosłem się w inne miejsce. Znalazłem się na rozległych, zielonych pastwiskach. Przede mną stał niesamowicie wysoki, biały budynek. Instynktownie wiedziałem, że to uniwersytet. Niebo to miejsce niewiarygodnej czystości, przesiąknięte światłem Bożej chwały. Wszystko było perfekcyjne. Czułem się, jak w idealny wiosenny dzień, z lekkimi, delikatnymi podmuchami wiatru. Wszystko żyło.

Żadne źdźbło trawy nie było martwe. Spojrzałem na budynek i uświadomiłem sobie, że to uniwersytet. Byłem zdumiony. Zapytałem: „Boże, co to jest?” On odpowiedział: „To twój uniwersytet”. „Mój co? Powiedz mi to jeszcze raz!” Wtedy powiedział: „Słyszałeś, co powiedziałem. To twój uniwersytet, jeśli go chcesz”. On czytał moje myśli i dodał: „Synu, twoja wiedza matematyczna pochodzi ode Mnie. Jestem źródłem wszelkiej wiedzy.

Po prostu uczysz się Mojej wiedzy, którą ci daję. Dobrze ci poszło. Dlatego widzisz tu uniwersytet. Jeśli chcesz kontynuować swoje studia matematyczne, Ja to umożliwiłem i możesz mieć swój własny uniwersytet, jeśli zechcesz.” Zdumiewająca dobroć. Bóg tak bardzo o nas dba, że zna najgłębsze pragnienia naszych serc, życia, umysłów i przewiduje dla nich miejsce w niebie.

Zanim zdążyłem otrząsnąć się z tego niepojętego poczucia łaski, natychmiast przeniosłem się do sadu morelowego. Co?! — pomyślałem. Bóg powiedział: „Po prostu oddychaj zapachem”. Wdychałem ten absolutnie wspaniały aromat. Żadne morele na Ziemi nie były takie jak te w niebie. Rząd za rzędem. Mieszkałem kiedyś w Portal w Kalifornii, gdzie mieliśmy sady pomarańczowe.

Były pachnące, czuć było ich kwiaty na wiele mil, ale nic w porównaniu z tym morelowym sadem. Wtedy Bóg powiedział: „Randall, jeśli chcesz, możesz zająć się sadem. Pozwalam Moim dzieciom uprawiać owoce w niebie, aby mogły je zbierać dla świętych i dla aniołów”. To mnie zaskoczyło. „Ale jak to?” On odrzekł: „Tak, masz na ziemi smak rolnictwa, ale naprawdę zaczęło się to tutaj, w niebie. Te ziemskie drzewa morelowe to Mój pierwotny projekt.

Zostały skopiowane, kiedy stworzyłem je na ziemi”. Wtedy zrozumiałem: Wow, Pisma Święte są prawdziwe. Wszystko ma swoje źródło w niebie, a na ziemi są tylko kopie. Powiedział: „Śmiało, ugryź”. Wziąłem jeden kęs moreli, a ku mojemu zdumieniu, drzewo natychmiast wydało pączek w miejscu, z którego ją zerwałem, i rozkwitł nowy kwiat. On powiedział: „Synu, w niebie nie ma śmierci. Kiedy jesz, owoc jest automatycznie uzupełniany”.

To jest niewiarygodne, pomyślałem. Czułem ogromną wdzięczność za tę szansę. Widziałem tam również rosnące pola pszenicy. Zaledwie rzuciłem na nie okiem. Zanim zdążyłem przetrawić te myśli, bum! Błyskawicznie, z prędkością myśli, byłem w innej części nieba. Tym razem znalazłem się w warsztacie stolarskim. Było tam kilku stolarzy, świętych, ubranych w robocze stroje, tworzących najpiękniejsze meble.

Przede mną leżały części do regału adwokackiego, które uwielbiałem. Przez pięć lat pracowałem jako stolarz. Instalowałem nowe kuchnie, naprawiałem dębowe schody. Cieszyłem się z tego. Spojrzałem i zapytałem: „Co to jest?” On powiedział: „Randall, to warsztat stolarski”. „Więc wiedziałeś, że byłem stolarzem?” „O, tak, Synu. Jeśli chcesz, możesz robić meble dla ludzi w niebie”.

„Ale to wydaje się takie ziemskie, dlaczego to robimy?” On zaśmiał się i powiedział: „Synu, Mój własny Syn był stolarzem. Pamiętasz?” Musiałem przyznać, że Bóg mnie tu przyparł do muru. Tak, Jego Syn był utalentowanym stolarzem. Wtedy zniknęła mi myśl, że to tylko ziemskie zajęcie. Bóg podniósł to do rangi świętości. Pozwolił mi zrozumieć, że cała praca, którą wykonujemy w niebie, jest przez Niego ceniona. Nie kategoryzuje jej.

Ceni stolarstwo tak samo, jak pracę w sadach czy na uniwersytecie. Dotarło do mnie, że Bóg zna moje serce o wiele lepiej niż ja sam, i przygotował rzeczy w niebie, ponieważ znał moje serce.

Bóg Ojciec sam powiedział: 'Mój synu, ufam ci.' To był pierwszy raz w ciągu pięćdziesięciu dwóch lat, kiedy ktokolwiek, włączając mojego własnego ziemskiego ojca, powiedział mi, że można mi ufać.

Potem znalazłem się w centrum społecznym. Ludzie krążyli, a jakiś mówca wygłaszał prezentację. Bóg powiedział: „Podejdź bliżej”. Zrobiłem to i nagle uświadomiłem sobie, że to święty dyskutuje z około stu pięćdziesięcioma osobami. Niesamowite jest to, że w niebie komunikujesz się myślami. Myśl do myśli – to natychmiastowe. Idealne. Nic nie możesz ukryć. Wszystko, co pomyślisz, jest natychmiast wiadome wszystkim wokół, a zwłaszcza Bogu.

Dlatego niebo jest czyste. I dlatego Pan mówi nam: „Bądźcie święci, jak Ja jestem święty”. Rzeczy nieczyste nie mogą istnieć w niebie. Zostałbyś natychmiast odkryty, okropnie byś się wstydził, bo po prostu byś nie pasował. Dyskutanci dzielili się myślami z mówcą, ale wszystko było uporządkowane. Zsynchronizowane.

Nagle dotarło do mnie, i powiedziałem do Boga Ojca: „Wiedziałeś, że zostałem oszukany z mojej debaty w Billings, bo mój kolega się upił i przegraliśmy całą debatę?” On odpowiedział: „Tak, Mój synu. To był wielki ból serca i byłem zasmucony, gdy to widziałem. Ale wynagrodzę ci to w niebie”. To, jak Bóg dba o szczegóły! Nie pozwala, by to poszło w niepamięć. On to widział i powiedział: „Dam Randallowi szansę na debatę”.

Ale tu, debata jest na wyższym poziomie niż na Ziemi. Ale pozwolę Randallowi debatować, jeśli tego chce. Niebo jest pełne wolnych wyborów. Bóg nie ogranicza nas ściśle. Daje nam wolność robienia, co chcemy. Prosi nas tylko o czystość i miłość. Będziemy automatycznie pragnąć dobra dla siebie nawzajem. Potem Bóg zabrał mnie na pole, gdzie bawiły się dzieci.

Młode dzieci bawiły się na trawiastym polu, a On powiedział: „Chcę, żebyś bawił się z dziećmi”. Później dowiedziałem się, że gdy dorastamy i tracimy pewne możliwości jako mali, wpływa to na rozwój naszej istoty. Mój rozwój był zahamowany. Nie dano mi szansy na zabawę z dziećmi, gdy dorastałem. Bóg to wszystko widział i powiedział: „Chcę, żebyś się cieszył”. Podbiegła do mnie grupa dzieci i bawiliśmy się. Wszystko w niebie ma cel.

Nic nie jest bez powodu. Bóg wiedział, że rzeczy w moim sercu, w moim duchu, nadal potrzebowały dopasowania, aby pasowały do wszystkich Bożych celów. To było częścią tego. Wiedziałem, że wiele z tych dzieci to były dzieci abortowane. Wiem, że Bóg nie pozwala, by choć jedno abortowane dziecko zaginęło. Aniołowie czuwają nad nimi, opiekują się nimi.

A kiedy ich rodzice przyjdą do nieba, zostaną z nimi ponownie połączeni, aby kontynuować relację rodzic-dziecko. To pokazuje, jak bardzo Bóg ceni nasze relacje rodzinne. Następnie byłem przed tronem samego Boga. To było zdumiewające. Oszałamiające. Bóg ukrył się przede mną. Nie mogłem Go zobaczyć. Był pokryty gęstą, ciemną chmurą. Widziałem formę na tronie, ale widziałem tę niesamowicie piękną tęczę otaczającą tron.

Miała najwspanialsze żywe kolory. Zaczynało się od głębokiego fioletu tuż przy tronie, potem przechodziło w fioletowo-niebieski, potem niebieski, potem indygo-zielony, piękny zielony, z zielonego w żółty, potem z żółtego w pomarańczowy, a potem z pomarańczowego w czerwony. Wszystkie kolory tęczy, a po czerwonym stopniowo rozmywały się w miękki złoty kolor. Słyszałem ten śpiew, ten wspaniały, wspaniały śpiew.

Wiem, że znacie Izajasza 6:6, gdzie Izajasz jest pochłonięty przez tron Boga, ale to właśnie słyszałem. Bóg zapytał: „Co widzisz obok tronu?” Spojrzałem, a tam serafiny śpiewały prawie doskonały uwielbienie dla Boga. Jako muzyk potrafię to opisać: to była szesnastogłosowa harmonia. Doskonała intonacja, a niektóre śpiewały kontrapunkt do innych. To był niewiarygodny gobelin dźwięku, idealnie złożony.

Śpiewałem w chórze, więc jestem przyzwyczajony do harmonii czterogłosowej, ale to była harmonia szesnastogłosowa! Bóg zapytał: „Synu, czy chciałbyś dołączyć?” Zanim zdążyłem powiedzieć „tak”, bum! Natychmiast znalazłem się w tej tęczy z serafinami. Muszę powiedzieć dwie rzeczy. Było niewiarygodnie gorąco. Niewiarygodnie. To była świętość Boga, w tym niesamowitym upale. To nie było piekło. To był zupełnie inny rodzaj ciepła. To była czystość.

Czystość nie do pojęcia. Bóg namaścił mnie. Nigdy nie zdołałbym tego zrobić w trylion lat, ale Duch Święty namaścił mnie, abym mógł dołączyć do śpiewu z tymi serafinami. I pozwolił mi to robić przez półtorej minuty. Chce mi się płakać, bo to naprawdę coś głębokiego i jedna z najwyższych chwał nieba, słyszeć ten kult wznoszący się do Boga Ojca na Jego tronie.

Tkanina życia, osnowa nagród

Chciałem tam zostać na wieki. Ale Bóg nagle mnie stamtąd wyciągnął i powiedział: „Nie mogę pozwolić ci tam zostać. To wpłynie na twoją decyzję”. Odpowiedziałem: „Dobrze”. On powiedział: „Masz do podjęcia decyzję”. „Ojcze, proszę, nie gniewaj się na mnie, ale czy możesz mi pomóc? Chcę podjąć dobrą decyzję”. On powiedział: „Chętnie, mój synu, pomogę”. I natychmiast, przede mną pojawił się gobelin.

Miał około trzech metrów wysokości i rozciągał się na około trzydzieści metrów. W momencie, gdy go zobaczyłem, uświadomiłem sobie, że to moje życie. Bóg pokazał mi wszystkie nagrody i wszystko, co działo się w moim życiu. Widziałem szarą strefę na początku gobelinu i powiedział: „Nie narodziłeś się na nowo. Więc rzeczy, które zrobiłeś, nie liczą się jako nagrody w niebie. Ale po narodzeniu na nowo, liczą się”.

Ku mojemu wstydowi, widziałem wiele dziur w gobelinie. Zapytałem: „Co to jest?” On odpowiedział: „Popełniałeś grzechy, a twoje grzechy blokowały Bożą zdolność do nagradzania cię”. Innymi słowy, celowo odsuwałem swoje nagrody, aby cieszyć się grzechem. I to pozostawia dziurę w gobelinie. Spojrzałem w górę, aż do momentu mojego wypadku. Widziałem to. Potem spojrzałem w przyszłość.

Jestem matematykiem i widziałem, że Bóg dał mi około trzydziestu pięciu kolejnych lat. To było w 2002 roku, więc to sięgałoby mniej więcej do 2037 roku. Byłem zdumiony. Widziałem, że po moim doświadczeniu NDE było więcej nagród i powiedziałem: „Co się stało?” On odrzekł: „Zdecydowałeś się być bardziej posłuszny od tego wypadku, dlatego widzisz to i dlatego gobelin jest wypełniony większą liczbą nagród”.

Bóg chciał, żebyśmy wiedzieli, że kiedy Mu służymy, budujemy taką tkaninę czci dla Niego. Nasze dzieła honorują i uwielbiają Boga, a On patrzy na nie jak na utkaną tkaninę królewskiego materiału. Cieszy się, gdy chodzimy w tej sprawiedliwości przed Nim. I tak, to prowadzi do wieczności. To są rzeczy wieczne, a nie doczesne, które przemijają, jak te, które mamy tu na ziemi.

Powrót do ciała, długa droga do wolności

Podziękowałem Ojcu za pokazanie mi tego wszystkiego. Wtedy dokonałem głębokiego odkrycia i byłem trochę zaskoczony, że Bóg czekał, aż sam to odkryję. Ale jeśli się nad tym zastanowić, ma to doskonały sens. Zatrzymałem się i powiedziałem: „Pokazałeś mi najlepsze z nieba, wszystko. Co tak naprawdę chcesz, żebym zrobił?” Poczułem, jak się uśmiechnął w tym momencie.

I powiedział: „Chcę, żebyś wrócił i opowiedział o niebie, o Mnie i o tym, co widziałeś w piekle”. To właśnie mi powiedział. „Chcę, żebyś opowiedział ludziom o Mnie i o tym, kim naprawdę jestem”. Ale dodał: „Muszę ci pokazać jedną rzecz, zanim cię odeślę”. I powiedział: „Czeka cię bardzo poważny wypadek. Pozwól Mi pokazać ci, co się z tobą stanie”. Wziął mnie więc przez ten wypadek, zanim się wydarzył.

Pokazał mi moje połamane żebra, wstrząs mózgu, prawie złamany kręgosłup. To było przerażające. Nawet w tej chwili Bóg Ojciec dawał mi wybór: zostać w niebie, albo nie. Wtedy powiedziałem: „Jeśli będę mógł trzymać Cię za rękę, przez wszystko przejdziemy”. On był zadowolony, bardzo zadowolony z tej deklaracji. A potem powiedział: „Wracaj, mój synu”. I natychmiast wróciłem do samochodu, kończąc resztę tego strasznego wypadku.

Wszystko wydarzyło się dokładnie tak, jak powiedział. Dojście do siebie zajęło mi kilka miesięcy. Miałem trzy złamane żebra, prawie złamany kręgosłup. Tak, długo wracałem do zdrowia. Nie zostałem natychmiast uwolniony od pornografii. Wielu mnie o to pytało. Ale powiem wam, jak zostałem uwolniony. To wszystko jest nowe. Jesteście pierwszymi, którzy to słyszą.

Dochodziłem do siebie po wypadku, a w styczniu tamtego roku uświadomiłem sobie, w jak wielkim jestem bałaganie. Nadal czułem się związany pornografią, płakałem i szlochałem. Bóg zabrał pastora, pastor Schwrad of Phillip, w duchu do mojego mieszkania. Widziała wszystko i widziała mnie płaczącego. On powiedział: „Chcę, żebyś znała twarz Randalla. Płacze do Mnie, bo chce być człowiekiem według Mojego serca”. Ona patrzyła i widziała wszystko.

A potem powiedziała: „Co chcesz, żebym zrobiła, Jezu?” On powiedział jej: „Chcę, żebyś modliła się za niego”. Robiła to wiernie, bez przerwy, przez trzynaście lat, aż do 2016 roku. Zamieściłem post na Twitterze, a ona go zobaczyła. Pisałem o moich doświadczeniach w niebie i piekle, a ona powiedziała: „Brzmisz jak ktoś, kogo znam”. I powiedziała: „Masz zdjęcie?” Więc wysłałem jej zdjęcie, a ona odpisała: „To ty. To ten mężczyzna”.

Byłem zszokowany i przestraszony. Powiedziałem: „Musisz mi powiedzieć, o co w tym wszystkim chodzi”. A ona otworzyła się i opowiedziała wszystko. Powiedziała: „Teraz, kiedy nawiązaliśmy kontakt, Jezus powiedział mi: Randall ma wielki bałagan, Shrada, czy zaczniesz go mentorować, uczyć go o świętości i o tym, czym jest chodzenie w Duchu Świętym?” I robi to wiernie od 2016 roku do teraz.

Jest jedną z moich najbliższych przyjaciółek i to jej posługa doprowadziła mnie do uwolnienia od kapłanki szatana i do całkowitego uwolnienia od pornografii. Pewnego ranka, ćwiczyłem na orbitreku. I rzeczywiście, weszły dwie niestosownie ubrane nastolatki i zatrzymały się tuż przed moją maszyną. W tamtej chwili wiedziałem, że to celowy atak. Ich ruchy były bardzo, szczerze mówiąc, lubieżne.

I w tamtej chwili wiedziałem, że to ma mnie złamać, wyeliminować. Krzyknąłem do Boga, zdając sobie sprawę, że w tamtej chwili jestem w wielkim niebezpieczeństwie. Krzyknąłem do Boga i powiedziałem: „Boże, pomóż mi!” I w tamtej chwili, natychmiast, otrzymałem wizję. Pojawiło się siedem aniołów, pędzących w moją stronę. Widziałem ich w duchu i wszyscy mówili: „Śpiewaj Bogu, Randall! Nie patrz! Śpiewaj Bogu!

Śpiewaj Mu!” Chcieli, żebym śpiewał Mu w duchu. Zrobiłem to w połowie. Byłem naprawdę rozdarty. Ale doceniłem fakt, że Bóg usłyszał mój krzyk o pomoc i anioły zostały natychmiast wysłane, aby uratować mnie z tej bardzo złej sytuacji. Jesteśmy celem. I musimy być świadomi naszej broni w walce duchowej. Uwielbienie jest bardzo potężną bronią.

Kiedy uwielbiamy i jesteśmy zaangażowani w uwielbienie, nic w całym wszechświecie, nawet sam szatan, nie może się temu przeciwstawić. To jest naprawdę potężna broń. Moja historia jest świadectwem tego, że Bóg Ojciec kocha nas daleko, daleko bardziej, niż sobie zdajemy sprawę.

Kocha nas tak bardzo, że poprosił swojego Syna, aby zszedł z tronu, przyszedł tutaj, narodził się w żłobie, przeszedł przez ludzkie życie, cierpiał wzgardę, cierpiał hańbę, w końcu został złożony na krzyżu, został ukrzyżowany, pogrzebany, a Bóg Ojciec wskrzesił Go z martwych. Dlaczego? Bo Bóg Ojciec tak bardzo nas kochał. Bez względu na to, jak nasi ziemski ojcowie nas zranili, sam Bóg chce, abyśmy wiedzieli, kim On naprawdę jest.

I moja historia jest dlatego, że Bóg chciał mi pokazać, kim On naprawdę jest. On jest tym wspaniałym Ojcem. Dał nam drogę powrotną do Niego. I ta droga nazywa się Jezus Chrystus, Jego Syn. Jezus jest naszym połączeniem z Ojcem. I uczynił to bardzo prostym. Poprosił nas, abyśmy uwierzyli. Czy wierzysz, że Jezus Chrystus jest naszym Panem i Zbawicielem? Prosi nas, abyśmy wierzyli w to całym sercem, ponieważ chce nas z powrotem połączyć z Ojcem.

Nie obchodzi mnie, czy czujesz, że Bóg jest bilion bilionów mil od ciebie. Nie kierujemy się uczuciami. Kierujemy się tym, że jest Ojciec Niebieski, który słyszy najmniejszy krzyk serca. I przekroczy niebo i ziemię, aby do ciebie dotrzeć, bo tak bardzo cię kocha. I chce ci pomóc. Wszystko, co musisz zrobić, to Go poprosić. Niech moja historia, mój opis będzie dla ciebie zachętą, że Bóg Ojciec cię kocha i przekroczy niebo i ziemię.

Wszystko, co musisz zrobić, to zawołać i poprosić Go o pomoc przez Jezusa Chrystusa, Jego Syna.

Źródło: youtube
Tekst został opracowany redakcyjnie na podstawie oryginalnej relacji.
Redakcja Na Granicy Światła

Tłumaczymy i opracowujemy redakcyjnie prawdziwe historie doświadczeń bliskich śmierci (NDE) z całego świata. Każdy tekst powstaje na podstawie wiarygodnych źródeł — wywiadów, baz danych NDERF i publikacji naukowych. Zachowujemy 100% faktów z oryginału.

Więcej o naszej misji →

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po moderacji