Spotkanie z Gonzalezem i kłopoty Sojuszu Ziemskiego
Witamy w programie „Kosmiczne ujawnienie”, nazywam się David Wilcock i jestem tu razem z Coreyem Goode'em. Kontynuujemy naszą wcześniejszą rozmowę na temat Wnętrza Ziemi i twojej niezwykłej tam podróży. W poprzednim odcinku powiedziałeś, że przeniesiono cię stamtąd z powrotem do twojego salonu. Gonzalez oczywiście bardzo chciał się dowiedzieć, co wydarzyło się w bibliotece, do której on nie miał wstępu, a ty tak.
Dokładnie.
Co wydarzyło się następnie? Powiedziałeś, że kiedy znalazłeś się z powrotem w pokoju, wróciłeś do tej samej chwili, w której zniknąłeś.
Dokładnie. Prawdopodobnie w niecałe 24 godziny skontaktował się ze mną Gonzalez. Spotkaliśmy się w okolicy.
Osobiście?
Tak, osobiście. Odbyliśmy jedną z naszych rozmów przy piwie i wstępnie omówiliśmy wiele z tego, co się wydarzyło. Wreszcie przekazał mi trochę nowych informacji wywiadowczych na temat tego, co dzieje się w Sojuszu Ziemskim: wiele rzeczy nie idzie najlepiej, wiele się rozpada. Powiedział, że odbędzie się duże spotkanie Rady Sojuszu TPK z odprawą, w którym będę musiał wziąć udział, żeby omówić tę część spotkania, na której go nie było, czyli bibliotekę.
Jaki jest problem z Sojuszem Ziemskim? Jestem tego ciekaw osobiście i ze względu na program. Wiemy, że Wschód ma w nim znaczący udział, prawda?
Bardzo duży.
Wywodzi się z Chin i Rosji. Czy ma to w jakiś sposób związek z Chinami? Z czym mamy do czynienia?
W skład Sojuszu Ziemskiego wchodzi wiele dziesiątek małych grup. Niektóre z nich to nawet bojówki. Jednakże zdecydowana większość to wschodnie tajne stowarzyszenia oraz wpływowe grupy z dostępem do wielkich skarbów materialnych i informacji.
Ludzie najwyraźniej nie zdają sobie sprawy, że same Chiny posiadają 4 biliony dolarów w obligacjach amerykańskich. Jeśli strzeli im coś do głowy i zechcą, mogą zgnieść gospodarkę Stanów Zjednoczonych i najwyraźniej jest to jedna z gróźb, jakimi się posługują, by wymusić pewne zmiany. Nie chcą zniszczyć amerykańskiej gospodarki, ponieważ ich gospodarka z niej żyje. To my kupujemy ich produkty. Jednakże posiadają bardzo potężną kartę przetargową z tymi 4 bilionami dolarów w naszych aktywach; to więcej niż sami posiadamy. Właściwie to sprawują kontrolę nad bogactwem. Tyle że nie mają odpowiedniej reprezentacji i siły głosu w Banku Światowym i MFW (Międzynarodowym Funduszu Walutowym).
Wielu z tych samych ludzi z MFW jest teraz wpływowymi ludźmi w BRICS (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, RPA).
Dobrze. Stało się to po założeniu AIIB, Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych.
Dokładnie. Sojusz Ziemski i Sojusz Programu Kosmicznego nie mają dokładnie tej samej agendy. Mają ten sam ogólny cel.
Czy ludzie z Sojuszu Ziemskiego wiedzą o istnieniu Sojuszu Programu Kosmicznego?
Nie wszyscy, tylko niektórzy. Spotkali się i wymienili informacjami. Sojusz Ziemski wysokiego szczebla ma te same dane z pakietów do ujawnienia, żeby też móc je ujawnić. To coś w rodzaju zabezpieczenia: informacje są u obu stron. Natomiast stało się to, że Sojusz Ziemski został mocno zinfiltrowany przez tak zwane grupy iluminatów, które są mistrzami w infiltracji i powodowaniu rozłamu w grupach.
Kiedy ogłoszono powstanie Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, 29 lipca lub 29 czerwca 2014 r., nikt się nie spodziewał, że nagle przystąpi do niego jakieś 30 czołowych państw zachodnich. A tak się stało. Mówisz, że wtedy zaczęła się infiltracja Sojuszu przez MFW (Międzynarodowy Fundusz Walutowy), w części związanej z BRICS.
To się dzieje na wszystkich poziomach. Zachód przez 100 lat miał swój System Rezerwy Federalnej. Teraz Wschód chce 100 lat swojego nowego systemu finansowego, o którym mówią, że będzie bardziej sprawiedliwy i reprezentatywny dla całej globalnej ekonomii.
Spór o tempo ujawnienia
Ale jeśli uwolnimy to, co nazywałeś replikatorami, to nie będziemy potrzebowali pieniędzy. Dlaczego zatem chcą mieć system finansowy?
Oni nie chcą jeszcze tego, czego chce Tajny Program Kosmiczny. Chcą, żeby to nastąpiło, ale w przyszłości. Widzieli te wszystkie tajne informacje, podzielili się nimi z niektórymi ludźmi z Kliki (Cabal), których strasznie to przeraziło.
Podzielili się z nimi?
Tak.
To jest zdrada stanu!
To jest infiltracja. Niektóre z tych potężnych grup Kliki (Cabal) chcą III wojny światowej teraz bardziej niż kiedykolwiek.
Żeby powstrzymać ujawnienie.
Dokładnie. Wiele innych grup zostało przekonanych, że byłoby nieodpowiedzialnie tak naraz udostępnić ludzkości te wszystkie tajne informacje, że powinno to być rozłożone na 100 lat, a my powinniśmy przejść do nowego, bardziej sprawiedliwego systemu finansowego. Nadal byłby to babiloński magiczny system pieniężny, lecz bardziej sprawiedliwy i zarządzany przez Wschód. W tym czasie uwolniliby niektóre technologie i część informacji, ujawniliby trochę na temat istot pozaziemskich i po części innych rzeczy, ale nie doszłoby do pełnego ujawnienia.
Nie chcę obrażać Sojuszu Ziemskiego, ale brzmi to jak kłótnie, które kiedyś toczyliśmy z bratem o kawałek ciasta: „Nie, twój jest większy!”, „Nie, twój!”. Albo o to, kto będzie siedział z przodu w samochodzie. Nie jest to mentalność, która przeprowadzi nas przez kryzys planetarny, gdzie zagrożona jest nasza ekologia i gdzie oceanom pozostało jeszcze tylko kilka lat, powietrzu też. Jeśli mamy przeżyć, to nie możemy nadal wykorzystywać technologii spalania paliw kopalnych.
I to jest właśnie problem. Oni nie są w pełni zjednoczeni, to zbiór zbuntowanych grup, które luźno ze sobą współpracują nad wyzwoleniem świata.
Zgadzają się więc, że Klika powinna zostać powstrzymana, ale poza tym mają wiele rozbieżności.
Nie zgadzają się co do tego, co ma nastąpić. Niektórzy z Sojuszu Ziemskiego chcą tego, czego chce Tajny Program Kosmiczny, czyli pełnego ujawnienia, trybunałów dla Kliki, pełnego uwolnienia technologii dla całej ludzkości i cywilizacji przejściowej, która pójdzie naprzód.
Owszem, będą niepokojące informacje, ale wszyscy zyskają, jeśli ta technologia zostanie uwolniona. Zapomnijmy o tych 100 latach. Wszyscy na tym wygrają.
Nie wszyscy.
Co masz na myśli?
Nie zyskają sprawujący kontrolę lub ci, którzy nadal będą chcieli sprawować kontrolę.
Tak, chyba że spojrzeć na to tak: w przejrzystym systemie nie ma powodu, by wszystkie aspekty rządzenia, to, dokąd idą pieniądze i jak zapadają decyzje, nie mogły być jawne i umieszczone w internecie. Nie ma powodu, by to ukrywać, choć rządy demokratyczne czasem prowadzą do biurokratycznej nieefektywności. Nic nigdy nie zostałoby zrobione, bo każdy, kto ma głośne zdanie, mógłby próbować przeciągnąć wszystko na swoją stronę, i sprawa grzęźnie w komisjach. Byłem w zarządzie międzywyznaniowego kościoła, gdzie tak właśnie było. Wszyscy chcieli jednomyślnych głosowań. Tego nigdy się nie osiągnie. Więc nic nigdy nie zostaje zrobione.
Sojusz Ziemski ma ogromny problem z podziałami i ludzie, o których kiedyś myśleliśmy, że jednoczy ich jeden cel, teraz się rozchodzą, mówiąc, że podoba im się pomysł rozłożonej w czasie zmiany w społeczeństwie i powolnego odtajniania informacji. Według nich jest to zdrowe i odpowiedzialne podejście. Szukają usprawiedliwienia.
Czy w tym sojuszu są elementy islamskie, jak sufickie szkoły misteriów i tym podobne?
Sojusz Ziemski zrzesza członków każdej części społeczeństwa.
Podziały w Sojuszu TPK
W porządku. Gonzalez mówi ci więc, że jest rozłam w Sojuszu Ziemskim. Co dalej?
I że w Sojuszu TPK także nastąpiły pewne podziały.
Naprawdę?
Sojusze ucierpiały. Ma to wiele wspólnego ze zmianami energetycznymi, które mają miejsce w naszym Układzie Słonecznym. Ludzie mają problemy z aklimatyzacją. To, jak przejdziesz te zmiany energetyczne, w dużej mierze zależy od twojej duchowości, twojej polaryzacji i od tego, jaką jesteś osobą.
Używając często cytowanych słów Richarda Hoaglanda: „dobrzy stają się lepsi, a źli gorsi”.
A szaleńcy stają się jeszcze bardziej szaleni. Omówiliśmy to. Powiedzieli, że będzie to jeden z tematów odprawy, że chcą to usłyszeć ode mnie i że niektórzy są niezadowoleni, że byłem w bibliotece sam, a oni muszą polegać na tym, co im przedstawię jako prawdę o tym, co się wydarzyło.
Nie mogli ci wstrzyknąć skopolaminy czy czegoś podobnego i wtedy wydobyć z ciebie prawdy?
Właśnie tego typu rzeczy spowodowały między nami poważny rozdźwięk. Nie, to nie wchodziło w grę. Mają natomiast intuicyjnych empatów, którzy powinni odczytać każdy rodzaj oszustwa z mojej strony. Ale w dużej mierze to tylko ego i rozpychanie się łokciami.
Byliby skończeni, gdyby nie Istoty Sferyczne, które w ogóle umożliwiły to wszystko, zapewniając im logistykę i informacje wywiadowcze. Skoro Istoty Sferyczne wybrały ciebie i Gonzaleza na swoich przedstawicieli, to przykro mi, jeśli im się to nie podoba, ale alternatywa jest taka, że nie otrzymają wsparcia jakiego potrzebują, by to wszystko doprowadzić do końca.
Kazano im zaprzestać całej działalności ofensywnej. Koniec z bombardowaniem, koniec z ostrzeliwaniem i koniec z atakami.
Ponieważ te wszystkie obiekty zostaną przekazane ludzkości.
Cała ta ogromna infrastruktura wybudowana przez komponent Tajnego Programu Kosmicznego należący do MKK (Międzyplanetarnego Konglomeratu Korporacyjnego) ma zostać kiedyś przekazana ludzkości i stać się fundamentem naszej nowej, przejściowej cywilizacji typu „Star Trek”.
Nie spodobało im się to, że jesteś w posiadaniu tych informacji, a oni muszą się oprzeć na twoich zeznaniach i przyjąć, że mówisz im prawdę. Nie wiedzą, czy nie będziesz kłamał.
Ponownie.
Ta sama historia.
Odprawa przed Radą Sojuszu TPK
Ta sama stara historia. Krótko mówiąc: nadchodzi ustalona godzina i zostaję zabrany do innej bazy.
Znowu za pomocą Niebieskiej Kuli?
Za pomocą Niebieskiej Kuli zostałem zabrany do innej bazy.
Do bazy poza planetą?
Tak, do jednej z baz w Pasie Kuipera. Pomieszczenie było pełne członków Rady Sojuszu TPK.
Opisz nam krótko, jak wyglądało to pomieszczenie, gdybyśmy byli tam z tobą. Co byśmy zobaczyli? Było tam ciemno? Jasno?
Nie było bardzo jasno, ale też nie było tam ciemno. Oświetlenie było mniej więcej takie jak tutaj. Nie był to amfiteatr; z przodu było płasko, a z tyłu pomieszczenie rozchodziło się jak kawałek tortu. To było jedyne pomieszczenie, w którym byłem.
Przypominało salę wykładową?
Dokładnie. Tyle że podłoga była płaska, nie była nachylona. Wszyscy siedzieli.
Ilu ludzi?
Ponad 60.
Czy rozpoznałeś kogoś z innych spotkań?
Tak, tak. Niektórych, z którymi wcześniej się starłem; potem były niezręczne, wymuszone przeprosiny, godzenie się z uściskiem dłoni i takie tam.
Pewnie znowu było tam pełne spektrum Ziemskich ras.
Dokładnie.
Hindusi, czarni, biali, Azjaci.
Jak na każdym spotkaniu. Kiedy tam przybyłem, Gonzalez już na mnie czekał.
Kazano ci stanąć z przodu przed wszystkimi siedzącymi?
Z przodu, ale z boku. Nikt nie stał na środku. Kiedy usiadłem, kilka osób zaczęło rozmawiać. Rozmawiali o rozłamach w Sojuszu i sprawach, o których nie mogę rozmawiać. Następnie chcieli, abym zdał sprawozdanie z pobytu w bibliotece, w Sali Zapisów i tak dalej. Wstałem, zdałem im relację i natychmiast padły pytania i komentarze typu: „Czy to nie ciekawe, że nagle te podziemne grupy chcą rozmawiać z Istotami Sferycznymi i przez to nagle stajesz się bardziej wartościowy?”. Jakbym to ja tworzył narrację, która miałaby sprawić, że będę bardziej wartościowy.
Przecież mają intuicyjnych empatów, którzy mogą stwierdzić, czy konfabulujesz.
Byli palantami.
Próbują przedstawić to tak, jakbyś chciał z powrotem wpisać się w tę historię, z której oni próbują cię wypchnąć.
Byli oportunistami.
Czy byli to ci sami ludzie, z którymi przedtem się starłeś, i to oni tak mówili?
Tak.
Interesujące. Cóż, tak myślą. Wszyscy wywodzą się ze środowiska Kliki (Cabal). Uważają, że każdy ma jakiś ukryty cel, że każdy ma agendę służenia sobie.
Jak już mówiłem, możesz wiele powiedzieć o osobie, która cię oskarża. Pokazuje, co sama by zrobiła w takiej samej sytuacji, ponieważ ludzie przekładają na innych swój własny sposób myślenia, odczuwania i postępowania. W zasadzie przekazałem im pełne sprawozdanie, wszystko, co opowiedziałem w poprzednim odcinku. Potem wywołali Gonzaleza na środek i zaczęli z nim rozmawiać o tym, żeby nawiązał kontakt z Sojuszem Istot Sferycznych.
Czy wiedzieli, że historia sumeryjska została przekłamana przez Klikę, że Sitchin otrzymał fałszywe informacje?
Nie byli zaszokowani.
Naprawdę?
Nikt się nie wiercił na krześle, nikt nie wyglądał na zaszokowanego.
Czy zrozumieli, że istoty z Wnętrza Ziemi udawały wzniesionych mistrzów i wpływały na przekazy (channelingi) ludzi?
Wiedzieli, że mówię o tym już ponad rok. Sprawdziłem swoje posty na forum i zauważyłem, że pierwszy raz zacząłem o tym rozmawiać w grudniu 2013 roku.
Czy byli świadomi, że ci ludzie z Wnętrza Ziemi mają książki z powierzchni, które studiują?
Nie, ale też nie byli tym zaskoczeni.
Nie przekazałeś im więc niczego, czego już by nie wiedzieli?
Dokładnie.
Ktoś taki jak Gonzalez prawdopodobnie wyniósłby więcej z biblioteki niż ty, biorąc pod uwagę jego przygotowanie i szkolenie, co zapewne ich wkurzyło.
Dokładnie. Zdobyłby więcej informacji wywiadowczych. Ale informacja o tym, że Opiekunowie to Starożytni Budowniczowie, czyli Sojusz Istot Sferycznych, była dla nich nowa, postawiła ich na baczność i przyciągnęła ich uwagę.
A Niebiescy Awianie, kiedy ludzie z Sojuszu Programu Kosmicznego zapytali ich, czy są tym Ra, który przekazał w channelingu Prawo Jedności, odpowiedzieli: „Jestem Ra” i reszta ich imienia. Dokładnie w taki sam sposób Ra przedstawia się po każdym pytaniu w Prawie Jedności. To wszystko pięknie się składa.
Wielu w Sojuszu Tajnego Programu Kosmicznego nie kupuje przesłania o tym, by stawać się bardziej kochającymi, przebaczać i tak dalej. Wielu z nich ma trudności z koncepcjami w rodzaju prawa naturalnego czy Prawa Jedności. Niektórym ich grupom nie podoba się, że komunikuje się z nimi niebieska czy indygo istota typu ptasiego. W Sojuszu TPK są pewne problemy z tym, co się dzieje z…
Mają przecież na inteligentnych tabletach szklanych dostęp do informacji, że przybyłe później grupy zatarły wszystkie spisane opisy Starożytnej Rasy Budowniczych, a wiemy, że te grupy były bardziej negatywne. Prowadziły wojny, były genetycznymi farmerami. Czy nie byłoby logiczne, że chciały zatrzeć zapisy, z których wynika, że oryginalna Starożytna Rasa Budowniczych była o wiele bardziej pozytywna od nich? Czyż nie jest to logiczna konkluzja?
Tak.
Trzeba po prostu myśleć logicznie.
Tak samo jak na Ziemi: przychodzą nowi królowie i wymazują imiona poprzednich królów, władców czy ludzi, którzy panowali nad ziemią, którą oni teraz kontrolują. Pomniki mogą nadal stać, ale glify i napisy zostaną z nich zeskrobane.
Co było dalej? Interesuje ich fakt, że Starożytna Rasa Budowniczych może być tą samą rasą co Opiekunowie, czyli Istoty Sferyczne.
Rozmawiają z Gonzalezem, chcą, by naradził się z Sojuszem Istot Sferycznych i zrobił, co może, żeby zaaranżować spotkanie lub wymianę między tą nową Radą Wnętrza Ziemi a Sojuszem Istot Sferycznych, ponieważ ta nowa rada była postrzegana jako coś bardzo pozytywnego, pozytywny zwrot lub zmiana dla Rady TPK.
Rada pomija Goode'a
Kiedy ludzie z Sojuszu Wnętrza Ziemi udali się do bazy Sojuszu TPK w Pasie Kuipera, czy Rada Sojuszu Wnętrza Ziemi spotkała się z tymi samymi ludźmi, którzy rozmawiają z tobą w tym pomieszczeniu?
Tak.
Dobrze, czyli spotkali już ludzi z Wnętrza Ziemi. Teraz z pomocą Gonzaleza próbują wynegocjować bezpośredni kontakt Istot Sferycznych z ludźmi z Wnętrza Ziemi, eliminując przy tym ciebie jako pośrednika, na czym najwyraźniej bardzo im zależy.
Cóż, patrzyli obok mnie, ignorowali mnie i natychmiast zaczęli rozmawiać z Gonzalezem o tym, jak chcą dalej postępować.
Interesujące.
Wykluczyli mnie z rozmowy. Wyciągnij z tego wnioski, jakie chcesz.
Co powiedział Gonzalez?
Powiedział, że w tym zakresie, w jakim to od niego zależy, ruszy z tym albo zobaczy, co da się zrobić. Ale jak zwykle niewiele od niego zależy.
Damaszek, ISIS i blokowanie przecieków
Czy potem coś jeszcze się wydarzyło? Czy to już całe spotkanie?
Praktycznie był to już koniec spotkania. Otrzymałem jeszcze kilka szczegółów na temat rozłamów w obu sojuszach, TPK i ziemskim, o ich obawach przed przedwczesnym ujawnieniem informacji z pakietów albo ujawnianiem ich w kawałkach i przed tym, że Klika może znaleźć sposób, by sfałszować dane, które mają zostać ujawnione. Byli bardzo zaniepokojeni infiltracją Sojuszu Ziemskiego, który jest w posiadaniu tych wszystkich informacji; wiedzieli, że dzieli się nimi z Kliką.
Powiedziałeś, że Klika desperacko próbuje rozpętać III wojnę światową, by zapobiec skutkom ujawnienia tych wszystkich informacji.
Powiedziano, że jest kilka różnych okultystycznych sekt wewnątrz syndykatów tajnego rządu ziemskiego, które mają przepowiednie i próbowały je spełnić w Syrii: Damaszek ma pójść z dymem albo stanąć w płomieniach, coś takiego. Chcieli to spowodować, bo uważali, że przejdziemy wtedy na inną linię czasową lub będzie to katalizatorem III wojny światowej.
Czy jest to przepowiednia biblijna?
Jest to przepowiednia, w którą wierzy kilka z tych grup. Nie wiem, czy jest to przepowiednia biblijna.
Dlaczego Damaszek?
Nie wiem. Ale Damaszek idący z dymem albo w płomieniach to chyba coś, do czego dążyli. A bardzo niedawno, nagle, Rosja wkroczyła do Syrii. Uważam, że jest to interesujące wyczucie czasu.
Ze wszystkiego, co widzimy w informacjach od informatorów, i z logicznego wnioskowania wynika, że Rosja tak naprawdę uderza w armię pełnomocników (proxy army) Kliki zwanej ISIS. Czy zgadza się to z informacjami, które otrzymałeś?
Dokładnie.
ISIS wcale nie jest islamskie, to w jakimś sensie tylko armia pełnomocników Kliki.
Została stworzona przez Klikę (Cabal).
Powiedziałeś, że Sojusz Ziemski próbuje powstrzymać pełne ujawnienie lub przynajmniej pewne jego części, by blok wschodni mógł może sprawować kontrolę nad systemem finansowym przez następne 100 lat. Lecz chyba nie wszyscy w Sojuszu Ziemskim popierają ten plan? Część z nich chce upublicznić te dokumenty.
Dokładnie.
Czy ktoś nie mógłby po prostu tego zrobić? Mamy przecież Internet, prawda? Każdy teraz może publikować, więc mogą umieścić te wszystkie informacje.
To ma być zrobione w odpowiednim czasie. Najpierw musi nastąpić wydarzenie, które sprawi, że wszyscy ludzie na planecie będą chcieli spojrzeć na te informacje. Gdyby je tylko ot tak rzucono, media głównego nurtu powiedziałyby, że Internet zalała masa szalonych, bzdurnych teorii spiskowych. A potem mogą odciąć dostęp do wielu z tych… Da się to opanować.
Ale to nie zadziałało w przypadku Snowdena, ponieważ dokumenty miały oznaczenia TS//SI//ORCON, wszystkie te kody. Zaczęli się ujawniać informatorzy, którzy mówili: „Tak, wiemy, co to jest”. Ludzie tacy jak Greenwald i „The Guardian” z Londynu poparli te dokumenty. Zakładam, że podobny plan musi być przygotowany także dla tego pakietu dokumentów.
Nie myślisz chyba, że ci wszyscy ludzie nie wyciągnęli z tego wniosków?
Tak, Pete Peterson powiedział mi, może słyszałeś to samo, że…
Mogą wyłączyć sieci, wyłączyć, wyłączyć, wyłączyć.
Mówiono mu też, że Klika masowo kontaktowała się z dziennikarzami, którym mówiono, że jeśli nadal będą opisywać te historie to „będą ich trzymać do góry nogami i wybiją im wosk z uszu, a to jeśli będą mieli szczęście”. Jedna z dużych historii, którą opowiedział mi Peterson pochodziła od dziennikarza, który miał ją ujawnić. Chodziło o powód, dla którego przestali przesyłać tyle energii wielkimi kablami z całej zachodniej części Stanów Zjednoczonych do HAARP na Alasce, a przekierowali ją do nowego centrum komputerowego w Bluffdale w Utah: te komputery (dziennikarze mieli na to dane) przetwarzały wszystkie rozmowy telefoniczne i je transkrybowały, tak jak to robi Siri w iPhonie. Mieli więc transkrypty wszystkich rozmów. Ta historia ostatnio wypłynęła po cichu i nie została nagłośniona. Najwidoczniej mieli to nagłośnić, ale Klika ich powstrzymała. Mówisz więc, że Klika próbuje uniemożliwić powtórkę historii w rodzaju tej ze Snowdenem?
Dokładnie.
Jednakże nie wygląda na to, że im się uda. Wszystko wskazuje na to, że wydarzenia zaczną narastać jak lawina, daleko poza ich możliwościami kontroli. Czy możemy spodziewać się jakiegoś ruchu ze strony istot pozaziemskich, które zdecydują się pokazać nam swój statek i wszyscy będą musieli zmierzyć się z faktem, że trwa wielka obserwacja? Czy coś takiego mogłoby się wydarzyć?
Nadal jest sieć defensywna wokół planety. Jeśli Tajny Program Kosmiczny zdecydowałby się latać bez osłony zapewniającej niewidzialność, natychmiast zostałby zestrzelony i zniszczony.
Naprawdę?
Tak. Więc to będzie musiało… Ma to też wiele wspólnego z ludzkością i naszym przebudzeniem się. I z tym, o czym rozmawiamy: z naszą współtwórczą świadomością, która kreuje nową przyszłość, i z tym, by nie pozwolić siłom w rodzaju Kliki manipulować naszą współtwórczą świadomością, której używają jako podstawy swojej magii.
Zdecydowanie. Jest jeszcze mnóstwo spraw, których nie omówiliśmy. Do zobaczenia w następnym odcinku „Kosmicznego ujawnienia”. Nazywam się David Wilcock, dziękuję za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz