Zanim wejdziemy do biblioteki
Gotowy? Witamy w programie „Kosmiczne ujawnienie”, nazywam się David Wilcock i jestem tu razem z Coreyem Goode'em. Po raz pierwszy w historii programu usłyszę informacje od Coreya, o których wcześniej mi nie opowiadał, na żywo, przed kamerą; to sprawy bardzo istotne dla nas obu. Nie mogę się już doczekać. Corey, odkąd zostałeś w to wszystko wciągnięty, ja również odbywam tę podróż razem z tobą. Jak dotąd nie jestem świadomy jakichkolwiek doświadczeń poza planetą lub w jej wnętrzu, choć może ich doświadczyłem. Jeśli coś takiego się dzieje, to moja pamięć jest wymazywana. Na razie niczego nie pamiętam. Coś się dzieje, ci ludzie są z nami blisko powiązani i te informacje w końcu zasypią dzielącą nas przepaść i doprowadzą do rodzinnego spotkania, jeżeli oczywiście będą potrafili zapomnieć o tym, że jesteśmy mieszanej krwi i przestaną nas traktować jako tych gorszych. Następną rzeczą, jaką chciałbym poruszyć, jest to, że zachowują się tak, jakbyśmy nie mieli doświadczyć tego nagłego przejścia. Ale jeśli czytasz Prawo Jedności, które naukowo potwierdziłem, jest tam wyraźnie napisane, że w trzeciej gęstości są 3 cykle po 25 000 lat, a my znajdujemy się na końcu wszystkich trzech, i że na końcu tego cyklu nastąpił ogromny, nagły, kwantowy skok w kondycji ludzkości. Nazywają to skokiem kwantowym. Pomysł, że nasze dorastanie zajmie całe pokolenia, niekoniecznie jest prawdą.
Każdy ma swój system wierzeń. Musimy to wziąć pod uwagę w tej części dyskusji. Wiele z tych informacji będzie trudnych dla wielu osób z ustalonym systemem wierzeń. Ja poświęciłem trochę czasu, żeby…
„Trudne”.
Tak. Poświęciłem trochę czasu, żeby napisać artykuł o tym, jak utrzymać przepuszczalność bańki własnej rzeczywistości, ponieważ po tym spotkaniu w bibliotece wszystkie te informacje zaczęły mnie przerastać. Ludzie będą musieli usiąść wygodnie, zapiąć pasy i trochę otworzyć swoje umysły. Nawet jeśli jesteś pewien, że już wszystko wiesz, bądź gotowy otworzyć się na nowe możliwości.
Niektórzy uwierzą w twoje słowa, a niektórzy będą wierzyć tylko w to, co do tej pory uważali za prawdę, więc…
Dokładnie.
Nie musisz się o to zbytnio martwić.
Dobrze.
Ale to… Wiem, że nas na to przygotowywałeś. To wstrząśnie ludźmi. Jestem tego bardzo ciekawy, więc nie bawmy się już amuletem. Po prostu…
Do rzeczy.
Przejdźmy do biblioteki. Co dalej? Gonzalez jest wkurzony.
Tak.
Nie może… nie może uwierzyć…
Że omija go biblioteka.
Że wybrali ciebie, a on sam nie może tam wejść.
Wydaje mi się, że zostałem zaproszony do biblioteki tylko dlatego, że nawiązaliśmy z kapłanką połączenie i przydzielono mnie do tej rozmowy. Po prostu tak się potoczyło. Nie sądzę, żeby powiedzieli: „Wybieramy Coreya, a Gonzaleza odsyłamy”.
Rozstanie z Gonzalezem i biała biblioteka
Co było dalej z Gonzalezem? Jak to się stało, że odszedł?
Wychodzimy razem z ogrodu. Słychać ryk tego lwa, czy cokolwiek to było, wielkiego kota. Wychodzimy i przechodzimy przez jeszcze jeden mały, boczny korytarz i wchodzimy do następnego pomieszczenia z sufitem w kształcie kopuły, które, jak myślę, służyło jako portal. Stoimy tam we czwórkę, ktoś stuka w amulety, rozbłysk światła i nagle jesteśmy tylko we dwoje, kapłanka i ja, w całkiem innym otoczeniu. Wszędzie jest piękny, wypolerowany biały kamień.
Jak biały marmur?
Tak, jak biały marmur.
Z marmurkowym wzorem?
Tak.
Świetnie.
Był piękny.
Niesamowite. Jak duże było to pomieszczenie?
I całe z jednego kawałka. Nie było to wielkie pomieszczenie, raczej wielkości tych mniejszych pomieszczeń służących jako portale. Spojrzałem w górę i zobaczyłem wychodzący z sufitu złoty drążek zakończony dłonią trzymającą kryształową kulę.
Czy było tam jeszcze coś podobnego? Czy było to tylko charakterystyczne dla tego pomieszczenia?
Podobne drążki były też w innej części biblioteki.
Dobrze. Czy była to dłoń ludzkiego rozmiaru?
Nie, była mniejsza.
Aha, była mniejsza.
Tak.
Dobrze.
Mniejsza kula i mniejsza dłoń.
Interesujące. Dobrze. Jak się wtedy czułeś? Byłeś podekscytowany czy zdenerwowany?
Byłem podekscytowany, ponieważ wiedziałem, że będziemy rozmawiać na temat starożytnych kosmitów, programów genetycznych oraz poruszymy tematy typu „sens życia”, o których już wcześniej zaczęliśmy rozmawiać. Byłem ciekaw ich systemu wierzeń.
Dobrze.
Tak więc cała biblioteka była w białym marmurze.
Mówisz o bibliotece. Czy widziałeś tam regały z książkami, jak w bibliotece?
Tak, zobaczyłem je później. Natomiast kiedy weszliśmy, była tam duża, w większości pusta przestrzeń z takimi samymi fotelami, tylko niektóre z nich były odchylone.
Czy były to te same fotele w kształcie jaja, na których siedzieliście, kiedy nawiązywaliście połączenie? Były antygrawitacyjne, prawda?
Tak.
Dobrze.
Biblioteka składała się z 3 poziomów. W głównej części biblioteki rzeczywiście były półki; kiedy tamtędy przechodziliśmy zobaczyłem zwoje leżące na pochylonej półce oraz kamienne tablice wykonane z różnego rodzaju kamienia.
Niesamowite.
Niektóre tablice wyglądały, jakby zostały uformowane z jakiegoś kompozytu, a nie z kamienia. Kiedy szliśmy dalej, zaczęły coraz bardziej przypominać książki. Niektóre były oprawione w skórę, a niektóre w konopie lub coś podobnego.
Kiedy idziesz do Luwru oglądać „Mona Lisę”, zobaczysz, że wisi za ochronną szybą. Czy na tych zwojach i tablicach była jakaś ochrona?
Nie, chyba że była energetyczna.
Niesamowite.
Wyglądało, jakbyś mógł po nie sięgnąć i ich dotknąć.
Niesamowite. W porządku.
To było tak, jakbyśmy przechodzili przez kapsułę czasu, wszystko się zmieniało. Doszliśmy do miejsca, gdzie znajdowały się książki, które wyglądały, jakby pochodziły z XVI i XVII wieku, aż w końcu doszliśmy do miejsca, w którym książki przypominały te dzisiejsze, jakby dopiero co zostały dostarczone z Amazonu. Posiadały numer ISBN i tego typu rzeczy.
Naprawdę?
Tak, stały na półkach.
Dostarczył je kurier z UPS? FedEx? (śmieją się)
Nie wiem, jak…
Kto tam jeździ?
Nie wiem. Ale…
Może drony z Amazonu, co? (śmieją się)
Właśnie. Zapytałem ją: „Czy wszystkie książki, które posiadacie, są w formie fizycznej?”. Odpowiedziała, że nie. Powiedziała: „W formie fizycznej trzymamy niektóre książki na tematy, które uważamy za intrygujące”. Powiedziała, że większość jest w formacie, który można wywołać, przeczytać i obejrzeć.
Przypuszczam, że nie są zainteresowani podrzędnymi kursami szkolnymi i książkami kucharskimi.
Dokładnie.
Co ich więc interesuje?
Zatrzymała mnie w miejscu, gdzie było wiele książek o tematyce starożytnych kosmitów.
Czy rozpoznałeś jakieś książki z powierzchni?
Tak.
Czy możesz nam podać kilka przykładów?
Tak. Rozpoznałem książki Zecharii Sitchina.
Naprawdę?
I książki innych autorów, naprawdę nie pamiętam ich nazwisk. Erich von Däniken…
Von Däniken? Dobrze.
Inne też. Było tam wiele książek na te tematy po niemiecku, po francu… w innych językach.
Skoro mogą zdobyć książki, zapewne też mogą przeczytać wszystko w Internecie.
Tak, mają pełny dostęp i śledzą Internet bardzo dokładnie.
Niesamowite. Bardzo interesujące. To jest szalone, ale skoro mogą przenieść przez portal ciebie, mogą też pewnie użyć portalu do przeniesienia tych książek na przykład z magazynu, prawda? Do jaskini nie jedzie kurier.
Tak.
No tak, dobrze.
Tak naprawdę to nie zwracałem uwagi na logistykę, tego, jak dokładnie zdobyli książki.
Dobrze.
Słownik sumeryjski i książki Sitchina
Bardzo szybko zaczęliśmy z kapłanką rozmawiać o kulturze starożytnego Sumeru, o starożytnym praakadyjskim, sumeryjskim języku, którym mówili jej ludzie.
Tak.
Odeszła na chwilę i przyniosła starożytny słownik sumeryjski. Powiedziała, że mamy bardzo podobny, kompletny słownik sumeryjski w 2 językach (chyba akadyjskim i sumeryjskim, nie pamiętam dokładnie), który podaje, co znaczy każde starosumeryjskie słowo. Mówią nam to skrybowie, własnymi słowami. Jej księga…
Podobnie jak kamień z Rosetty, dzięki któremu rozszyfrowano wiele starożytnych języków, ponieważ te same słowa można było znaleźć w 3 lub 4 różnych językach.
Dokładnie. Mamy go podobno na powierzchni od nie wiadomo jak dawna i korzystają z niego nasi uczeni głównego nurtu.
Dobrze.
Jej słownik natomiast zawierał 3 języki, dodatkowo jej język, protojęzyk czy prajęzyk.
Przynosi więc ten słownik. Czy była to wyjątkowo duża księga?
Bardzo duża. Tylko mi ją pokazała, spojrzałem na niektóre symbole i na pismo.
Dobrze.
Nie przeglądaliśmy jej, ponieważ i tak nie rozumiałem, co jest tam napisane.
Dobrze.
Zaczęła opowiadać historię, przy której na początku poczułem się trochę niekomfortowo: historię o Anunnaki, starożytnej Sumerii oraz o aktualnej narracji, pod którą podpisują się ufolodzy i inni przeświadczeni o istnieniu starożytnych kosmitów. Wskazała na książki Zecharii Sitchina, mówiąc, że praktycznie wszystkie zawarte w nich informacje są zmyślone. Powiedziała, że nie można wziąć tych książek, sięgnąć do starożytnych sumeryjskich tablic i tekstów, przetłumaczyć ich i uzyskać tego, co jest w tych książkach. Zapytała mnie: „Czy wiesz, co oznacza słowo Anunnaki?”. Odpowiedziałem jej, że powiedziano mi oraz przeczytałem, że to zbiorcze określenie, które oznacza po prostu „istoty pozaziemskie”. Może to być każda grupa, która przybywa z nieba. Odpowiedziała, że rdzeń tego słowa oznacza „królewskie nasienie”. Pomyślałem: „No dobrze, nie mogę tego podważyć. Jak mam się o to spierać?”. Postanowiłem tylko słuchać. Zaczęła opowiadać o tajnym stowarzyszeniu, które bardzo sprytnie wypuściło tę opowieść, by stworzyć elitarną religię, wziąć elitarną religię z powierzchni i przenieść ją do środowiska ezoterycznego.
To jest naprawdę niesamowite i czuję, że muszę tutaj coś od siebie dodać. Nigdy wcześniej o tym nie wspominałem. Na studiach miałem kolegę, który po ich ukończeniu zamieszkał ze mną w pensjonacie. Nazwijmy go Antonio, to nie jest jego prawdziwe imię. Pochodził z Hiszpanii. Osobiście przyjaźnił się z Zecharią Sitchinem. Powiedział mi, że rozmawiał z Zecharią twarzą w twarz i ten powiedział mu, że to iluminaci mówili mu, co ma napisać w książkach. Niczego nie oparł na badaniach. Wszystko zostało zmyślone. Nigdy z nikim się tym nie podzieliłem i jest to dla mnie szokujące, że ona mówi to samo. Bardzo interesujące.
Powiedziała, że autor miał 3 ludzi, którzy przekazywali mu narrację do napisania; była to bardzo sprytna infiltracja środowiska ufologicznego i społeczności ezoterycznej przez, jak sądzę, iluminatów chcących, by środowiska te przejęły ich religię. Zrodziło to we mnie wiele pytań.
Niesamowite.
Wiesz, wcześniej nigdy bym tego nawet nie rozważał. Bo widziałem wiele informacji na inteligentnych tabletach szklanych, które doprowadziły mnie do przekonania, że wiele przekładów starożytnych sumeryjskich tekstów było niedokładnych. Trzymałem się jednak od tego z daleka, ponieważ wiedziałem, że wielu ludzi na podstawie tego stworzyło swoją religię.
Kilka lat temu, zanim zmarł, spotkałem Zecharię Sitchina w windzie podczas konferencji „Conscious Life Expo”; był śmiertelnie przerażony, że jedzie ze mną tą samą windą. Nie chciał przyznać, że wie, kim jestem, choć było to po nim widać. Czuł się ze mną niekomfortowo, nie chciał spojrzeć mi w oczy. Właściwie to odwrócił się w kierunku ściany windy i było widać, że nie chciał przebywać w moim towarzystwie. Była to dziwna synchroniczność, że akurat my dwaj wylądowaliśmy w tej samej windzie, jadąc w górę jakieś 7 pięter. Niesamowite.
Dla mnie…
Ale ludzie uważają, że Zecharii Sitchina nie można kwestionować, jest jak coś świętego.
Dokładnie.
Jak kamienne tablice.
Jak prorok. Tak.
No to teraz macie. Bumm!
No wiesz, brałem pod uwagę, z jakiego źródła ta informacja pochodzi. Nawiązałem z nią połączenie, ale jednocześnie jako intuicyjny empata nie wyczuwałem żadnego oszustwa. Po powrocie do domu przez kilka tygodni przeglądałem i studiowałem w sieci naukowe strony głównego nurtu o starożytnym Sumerze, szukając potwierdzenia tego, co powiedziała. I byłem zszokowany.
Sprawdzałeś słowa, których znaczenie Sitchin podał w swoich książkach, po czym sprawdzałeś w sieci rzeczywiste tłumaczenia z sumeryjskiego.
Właściwie całe wątki, których tam po prostu nie ma.
Niesamowite.
Po prostu ich nie ma. I…
Jeśli to prawda, oznacza to, że wciśnięto nam kit. Jeśli połączymy to z tym, co powiedział Antonio, że jest to Klika (Cabal) i konsorcjum tajnego rządu ziemskiego, to w ten sam sposób stworzono sztuki Williama Shakespeare'a. Sztuki te były właściwie przeciekami skandali z brytyjskiego dworu królewskiego z tamtych czasów. Shakespeare był analfabetą, potrafił się tylko podpisać jako X. W rzeczywistości był to prawdopodobnie Francis Bacon i wielu innych.
Dokładnie.
Nieślubny syn Królowej Elżbiety. Mamy powtórkę z przeszłości. Sitchin jest tylko przykrywką grupy pisarzy.
To był tylko mały wstęp do ogromnej rozmowy z nią, która wywarła na mnie ogromne wrażenie.
Tak więc, to dopiero początek?
To dopiero początek.
Niesamowite. Dobrze.
Bo przeszliśmy do…
Mamy czas i możemy nagrać więcej odcinków.
Kto skonstruował konstruktora
Przeszliśmy do zagadnień typu „co było pierwsze, jajko czy kura”. Zapytałem ją: „Rozmawialiśmy już. Mówiłaś, że wiele setek tysięcy lat temu do naszego Układu Słonecznego przybyła grupa istot i zaczęła majstrować z naszą genetyką. Twoi ludzie nazwali ich grupą genetycznych farmerów. Czy nie zgadza się to z tym, co mówią te teksty? Skąd możecie wiedzieć, że jesteście pierwszymi ludźmi na tej planecie? Kto was stworzył? Kto opracował waszą genetykę? Czy przeniesiono was z innej planety?”. To otworzyło zupełnie nowy temat. Odpowiedziała: „Czy to nie prowadzi do pytań, kto skonstruował konstruktora konstruktora konstruktora? W pewnym momencie musi istnieć jakaś oryginalna istota, która nie została skonstruowana genetycznie. A w jaki sposób ona powstała?”. Mój mózg już się „przegrzewał”.
Dobrze, ale kilka podstaw. Sitchin powiedział, że Anunnaki byli istotami pozaziemskimi, które przybyły na Ziemię w celu wydobycia złota i stworzyli prymitywnego pracownika zwanego Adamu, który stał się Adamem w Biblii. Według niej to prawda czy nie?
Według niej jest to nieprawda.
Naprawdę?
Nie.
Ta cała narracja?
Cała narracja.
Och! To wielka korekta.
Tak, to poważna korekta. Nie wierzcie mi na słowo. W sieci jest mnóstwo informacji, sam musiałem przeprowadzić własne badania. Istnieje strona „Sitchin is Wrong”, gdzie można znaleźć wiele informacji, chociaż osoba, która prowadzi tę stronę na pewno w pewnych obszarach jest uprzedzona. Jest też wiele innych informacji od naukowców głównego nurtu, specjalistów od akadyjskiego i sumeryjskiego, którzy przebadali wszystkie te tablice. Po zapoznaniu się z tymi informacjami musiałem dojść do wniosku, że to oni mają rację. Zacząłem ją pytać: „Co myśleli wasi ludzie, zanim staliście się zaawansowaną cywilizacją? Jak to się wszystko u was zaczęło?”. Odpowiedziała: „Wierzymy, że Ziemia ma świadomość, jest świadomą formą życia. Słońce jest świadomą formą życia i wszystko w Kosmosie jest świadomą formą życia. Skoro Ziemia jest świadomą formą życia, to każdy z nas jest jej ekspresją lub świadomą formą życia pochodzącą z Ziemi; żyjemy, umieramy i powracamy do świadomości Ziemi. To było naszym podstawowym przekonaniem, kiedy rozwijaliśmy cywilizację”. Pomyślałem, że to ciekawe.
Tak, świetne.
Świadoma Ziemia, Logos i Prawo Jedności
Potem zaczęła opowiadać o tym, że Układ Słoneczny i Galaktyka są świadome i że są twórczą, świadomą siłą życiową.
Tak jak mówi Prawo Jedności.
No, nie przeczytałem całego. Ale powiedziałem jej, że słyszałem o określeniu „Logos”. Czy to trafne określenie? Nie jestem do końca pewien pełnego znaczenia tego słowa, ale słyszałem, że używa się go podobnie do tego, o czym ona mówiła.
Dokładnie.
Uśmiechnęła się i powiedziała, że to równie dobre słowo jak każde inne.
To słowo pojawia się wszędzie w Prawie Jedności, opisuje inteligencję Kosmosu, inteligencję Słońca. Właściwie to mówią, że Jedyny Nieskończony Stwórca, inteligencja wszechświata to „Logos”, że istnieje galaktyczne „Logos”, które jest galaktycznym umysłem kreującym program ewolucyjny dla wszystkich inteligentnych cywilizacji w Galaktyce.
Dobrze, to prowadzi do tego, co mówiła. Przechodząc do sedna: jak powstaje życie i jak nie wszystko jest skonstruowane genetycznie przez rasę genetycznych konstruktorów, która przemieszcza się po całym Kosmosie, kreując i rozsiewając stworzenia dwunożne.
Dokładnie.
Powiedziała, że każda świadoma galaktyka i każdy świadomy układ słoneczny ma matrycę rezonansową lub wibracyjną, która napędza formy życia, jakie stworzą. To, gdzie w układzie słonecznym znajduje się planeta, decyduje, jaki typ świadomej formy życia będzie próbowała stworzyć. Przez wiele cykli Ziemia i Słońce kontynuowały tworzenie świadomych dwunożnych form życia. Było ich bardzo wiele, niektóre zginęły w kataklizmach, a wiele z nich zostało zabitych przez nas, mieszaną rasę z powierzchni, tak agresywną. Ci, którzy przeżyli, żyją teraz w odosobnieniu, ukrywając się przed nami w pewnych rejonach Ziemi.
Myślę, że skoro nie zamierzasz przeczytać Prawa Jedności, to Istoty Sferyczne przedstawią ci ludzi, którzy ci to wytłumaczą.
No tak.
Ponieważ to wszystko tam jest. Jeszcze nie przeczytałeś tych książek, ale mówią dokładnie to samo. Są subtelne różnice. Nie opisują dokładnie wcześniejszych ludzkich cywilizacji na Ziemi. Ale większość tego, co powiedziałeś, to nauki Prawa Jedności: że ludzka forma to „Logos”. Jest ucieleśnieniem „Logosu”. „Logos” stworzyło ciało, słowo stworzyło ciało. „Logos” i „słowo” to jest to samo. Zajrzyj do Księgi Rodzaju: „Na początku było »Logos«”. „Logos” było Bogiem i „Logos” było z Bogiem. Prawo Jedności zdaje się sugerować, że „Logos” jest umysłem Kosmosu i umysłem Galaktyki, i że są jednością, ale zarazem są od siebie odrębne. To są bardzo interesujące rzeczy.
Rozmawialiśmy jeszcze przez jakiś czas, siedząc przy rogu stołu. Potem skończyliśmy wycieczkę po bibliotece i zeszliśmy niżej do poziomu drugiego, do miejsca, gdzie ludzie sięgali umysłem do ludzi na powierzchni i komunikowali się ze sobą w sesjach grupowych. Jeszcze poniżej znajdowało się miejsce, które nazywali Salą Zapisów.
Fraktal świadomości, tablice i wojny na niebie
Świetnie. Powróćmy na chwilę do „Logosu” w tym krótkim czasie, który nam został, ponieważ chcę zwrócić uwagę na kilka interesujących rzeczy, które zostały powiedziane w Prawie Jedności. Po pierwsze, mówią, że Słońce jest nie do rozróżnienia od galaktycznej świadomości, że Słońce to jest „Logos”. Potem mówią, że planeta Ziemia jest „podlogos”, a ludzkie istoty są „podpodlogos”, co oznacza, że również jesteśmy częścią tej świadomości. To jak zasada fraktalu, to znaczy, jeśli powiększymy jego część, to powiększony fragment będzie zbudowany według takiego samego wzoru jak cały niepowiększony fraktal. W Prawie Jedności wytłumaczono, że Wszechświat jest ucieleśnieniem tej samej kosmicznej świadomości, która ostatecznie wszystko stworzyła, i że my jesteśmy tą świadomością. Każdy z nas ma wystarczająco dużo wewnętrznej mocy, by zrekonstruować cały Wszechświat. Uważam, że zostaliśmy w ogromnym stopniu pozbawieni mocy. To, w jakim stopniu jesteśmy połączeni z Kosmosem został bardzo dokładnie przed nami ukryty. Czy ci ludzie powiedzieli, że w sumeryjskich tablicach jest w ogóle jakakolwiek prawda? Czy to oni byli w rzeczywistości Anunnaki?
Powiedziała, że tablice sumeryjskie opisują nadzwyczaj dokładnie historię tamtych czasów i należy je brać niemal dosłownie. Powiedziała też, że niektóre pisma sanskryckie zawierają jedne z ciekawszych informacji na temat zdarzeń, które miały miejsce nad Ziemią i w gwiazdach.
Czyli na przykład hinduskie „Wedy”, „Wendidad” i „Mahabharatę”?
Dokładnie.
Ma to sens.
Powiedziała, że niektóre z tych informacji miały znacznie więcej… Rozmawialiśmy o starożytnych mitach i o tym, jak ludzie na powierzchni podchodzą do swoich mitów, że tworzymy nasze obecne mity. Mamy nasze starożytne mity. Niektóre z tych mitów są bardzo historyczne.
Patrząc na wizerunki Kryszny, widzimy niebieskawą skórę, a ty mówisz, że jedna z tych grup, które widziałeś na dole ma niebieskawą skórę.
Tak.
Czy te wojny, o których czytamy w „Mahabharacie” i te „Wimany” (w „Mahabharacie” jest napisane, że potrafią przelecieć przez zbocze góry, tak jak to widziałeś)… Czy mogli to wtedy być ci sami ludzie walczący na powierzchni?
A ona… Rada ich grupy opowiadała, że toczyli otwarty konflikt z tymi rasami pozaziemskimi na niebie, który widziała cała ludzkość na Ziemi w różnych cyklach, łącznie z cyklem akceptowanej przez nas historii Ziemi.
Dotyczy to także jasnowłosych i niebieskookich bogów greckich z góry Olimp, którzy najwyraźniej potrafili opuścić powierzchnię Ziemi i zniknąć.
Dokładnie.
Niesamowite. Wrócimy do tego następnym razem, bo oczywiście mamy jeszcze wiele do omówienia. Usłyszymy o reszcie wycieczki, łącznie z bardzo dziwną sceną, o której wspomniałeś w raporcie: ludzie siedzą na fotelach i telepatycznie oddziałują na ludzi z powierzchni. Usłyszymy też o Sali Zapisów, o której nigdy wcześniej nie opowiadałeś, więc jestem jej bardzo ciekawy. Nie mogę się doczekać. O tym wszystkim w następnym odcinku „Kosmicznego ujawnienia”. Jestem David Wilcock, dziękuję za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz