Wiek podziemnych grup i ich stroje
Witamy ponownie w programie „Kosmiczne ujawnienie”, nazywam się David Wilcock i jestem waszym gospodarzem. Razem z Coreyem Goode'em będziemy kontynuować tę naprawdę fascynującą opowieść. Corey, kiedy to wszystko opisałeś na swojej stronie, ludzie oszaleli na tym punkcie, prawda? Ilość wejść na stronę przekroczyła całą dotychczasową statystykę, a odzew, jaki otrzymałeś był po prostu fenomenalny.
Tak.
Przedyskutowaliśmy temat Sojuszu oraz szybko omówiliśmy kilka innych rzeczy, ponieważ chcieliśmy zmieścić jak najwięcej relacji w półgodzinnym programie. Jedno z nieuniknionych pytań, które na pewno padnie, kiedy poprzedni odcinek obejrzą ludzie, którzy nie czytali raportu (a musimy założyć, że nie czytali), będzie dotyczyło grup, których historia, jak powiedziałeś, sięga mniej więcej 20 milionów lat. Czy wszystkie liczą sobie 20 milionów lat?
Grupa nosząca symbol Saturna twierdziła, że liczą sobie od 17 do 18 milionów lat. Najmłodsza grupa nie podała daty, powiedzieli tylko, że sięgają kilku epok lodowcowych wstecz.
Najmłodsza z grup. Która to była?
Według mnie grupa najbardziej podobna do nas, do ludzi nosząca symbol omegi.
Aha.
Dla mnie miałoby to sens.
Czy wszyscy mieli na sobie te same szaty i sandały?
Tak.
Czy są to szaty ceremonialne, które muszą być noszone w tym miejscu przez wszystkich?
Nie jest to ich codzienny ubiór. Szaty te noszone są w miejscu, w którym byliśmy, można by powiedzieć, że na ziemi świętej, w kompleksie świątynnym. Nie wiem, czy jest to w zwyczaju tylko tej grupy, czy noszą podobne szaty zawsze, kiedy spotykają się w miejscach należących do innych grup.
Patrząc na hologramy wychodzące z amuletów, czy coś szczególnego zwróciło twoją uwagę? Jakie to były obrazy? Czy przypominały wyświetlacz HUD (head-up display)?
Tak, przypominały trochę wyświetlacz HUD, ale z mojej perspektywy tego nie mogłem dokładnie zobaczyć. Widziałem tylko wychodzące z nich światło. Patrzyli na nie i operowali swoimi wisiorami. Nie widziałem, co to było. Wydaje mi się, że aby coś zobaczyć, trzeba je mieć przed sobą. Z mojego miejsca widziałem tylko światło.
Jaka była najdziwniejsza rzecz z życia tej kobiety, która najbardziej cię zaskoczyła, kiedy dostawałeś te przebłyski? Czego naprawdę się nie spodziewałeś?
Fakt, że była dziewicą i że była kapłanką. Należała do klasy kapłanek. Miała ponad 130 lat i była dziewicą: nigdy nie była z mężczyzną i w całym swoim życiu nigdy nie doświadczyła żadnej aktywności seksualnej.
Kiedy z Japończykami kontaktowali się ich bogowie, opisali to jako Ame-no-torifune, co według nich oznaczało „ptasią łódź wszechświata”, czyli latające łodzie z kosmosu. Ci ludzie zeszli do nich i dali im pismo, nauczyli ich ceremonii parzenia herbaty, nauczyli ich robić jedwab i kimona. Zastanawiam się, czy to możliwe, że jedna z tych grup z Wnętrza Ziemi (ponieważ swastyka jest także związana z bogami shinto)… Czy uważasz, że może być połączenie między shinto a niektórymi ludźmi z Wnętrza Ziemi?
Jest to bardzo prawdopodobne. Twierdzą, że robili to cykl po cyklu, że raz za razem przynosili takie technologie podupadłym i odradzającym się cywilizacjom. A kiedy zaczęły tu przybywać rasy pozaziemskie z zewnątrz, mocno to ograniczyli i spowolnili.
Doświadczyłeś duchowego połączenia z tą kobietą. Gonzalez na pewno się zastanawiał, co tam się działo? Byliście tam dłuższą chwilę, prawda? To nie poszło od razu.
Tak, to było pierwsze, co powiedział: „Co się tutaj dzieje?”.
Wycieczka: podziemne miasto i statki w skale
Jesteś z Gonzalezem. Co wydarzyło się następnie?
Kobieta zaoferowała nam oprowadzenie. Była bardzo szczęśliwa i zrelaksowana po tym doświadczeniu.
Zapaliliście po tym wszystkim po papierosie? (śmieją się)
Była uszczęśliwiona, że będzie mogła podzielić się z innymi tym doświadczeniem w kryształowej jaskini. Życzliwie zaoferowała nam oprowadzenie. Przeszliśmy korytarzem do mniejszego pomieszczenia z sufitem w kształcie kopuły i stanęliśmy na środku. Potarła i stuknęła w swój panel i rozbłysło światło. Znaleźliśmy się w innym dużym pomieszczeniu. Było to całkowicie inne miejsce. Kamień był tu lekko ciemniejszy. Przeszliśmy korytarzami przez inne pomieszczenia.
Ogólnie było podobnie, tylko kamień był ciemniejszy?
Dokładnie. Chciała zaprowadzić nas do ogrodów. Wyszliśmy ze ściany jaskini, skąd mogliśmy zobaczyć jej ogromną powierzchnię. Stały tam filary sięgające sklepienia, którego wysokości nie próbuję nawet ocenić.
Niesamowite.
Jaskinia była o powierzchni stanu Teksas, naprawdę olbrzymia. W filary wbudowane były pewnego rodzaju konstrukcje.
Gdzie mieszkali ludzie?
Gdzie mieszkali, pracowali lub robili jeszcze coś innego. Filary te były większe niż drapacze chmur, jakie widziałem. I były tam te wszystkie…
Czy z wrażenia nie zakręciło ci się w głowie, tak że nie mogłeś ustać na nogach?
Patrząc w górę, nie miało się zawrotów głowy, tylko poczucie wymuszonej perspektywy; nie spodziewałem się takiej przestrzeni.
Czy światło tam było rozproszone i wszystko było tak samo oświetlone?
Nie na wysokościach. Na dole światło było wszędzie.
Ok.
Wszędzie byli tam ludzie, w różnym wieku, młodsi i starsi. Zajmowali się swoimi sprawami. Mieli na sobie jednoczęściowe ubrania. Zobaczyliśmy tylko małą część tego ogromnego miasta.
Mieli na sobie kombinezony?
Tak, coś w rodzaju kombinezonów.
Jakie miały kolory?
Były różnych kolorów: czerwone, zielone.
Czy byli to przedstawiciele różnych grup należących do Sojuszu Wnętrza Ziemi, czy tylko jedna z tych grup?
Było to jedno z miast należących do jej grupy.
Do ludzi z amuletem Saturna?
Dokładnie.
Dobrze.
Z tym, że ci ludzie nie mieli na sobie amuletów. Szliśmy wzdłuż ściany jaskini, więc zobaczyliśmy tylko niewielką część miasta.
Widzieliśmy tam budynki w kształcie kopuł, niektóre w kształcie owalnych kopuł, które zdawały się same z siebie emitować białe światło. Wiele budynków było zbudowanych z kamienia, jakby były z niego odlane.
Tak.
Idąc tak, rozglądaliśmy się dookoła, kiedy Gonzalez znów mnie trącił; spojrzałem w górę i zobaczyłem latające tam w środku różnego typu statki.
Wyglądało to jak z filmu z lat 50. Były tam klasyczne statki UFO w kształcie dysku oraz w kształcie dużych cygar, a także w kształcie prawie idealnego jaja.
Latały wewnątrz tej olbrzymiej jaskini?
I nie tylko. Wlatywały z pełną prędkością w ścianę jaskini. Bez zwalniania wlatywały w kamień, w kamienną ścianę, jakby to była woda lub powietrze. Przelatywały przez nie.
Najwyraźniej mogą wyjść z fazy kamienia i przez niego przelecieć.
Zobaczyliśmy to tylko przez chwilę, kiedy prowadziła nas w dół, z powrotem w stronę ściany jaskini.
Ile statków było w powietrzu jednocześnie?
Ponad 30.
Niesamowite.
Uprawy hydroponiczne
Nie wiem… było ich mnóstwo. Niewątpliwie prowadziła nas korytarzami serwisowymi, nie wyglądały jak te poprzednie, były węższe. Myślę, że były to korytarze do obsługi miasta lub serwisowe. Przyprowadziła nas do miejsca, z którego wychodziło się na platformę podobną do półki skalnej, bez barierek, za której brzegiem było urwisko. Widać z niej było ogromną przestrzeń jaskini.
Zobaczyliśmy niekończące się uprawy. Nie wiem, co dokładnie uprawiali, ale wszystko było podzielone na segmenty, w oddali było widać drzewa i winnice. Słychać było szum wody, która wpływała do środka i wypływała po drugiej stronie.
Jak system hydroponiczny?
To był system hydroponiczny. Powiedziała, że pełnospektralne światło jest wytwarzane w ten sam sposób, który opisałem wcześniej.
Czy dowiedziałeś się, ile wynosiła ich populacja? Czy jest tam np. 30 milionów ludzi?
Nie wiem ilu ich jest, ale…
Ale to wystarczy jedzenia dla wielu ludzi.
Tak.
Mam na myśli, że dla całej Ameryki większość żywności można by wyhodować w samej Kalifornii, a mówisz, że to jedno pomieszczenie było wielkości stanu.
Tak, powierzchnia ogrodu…
Była kolosalna.
Były tego hektary.
Niesamowite.
Jest ogromny. Podniosła garść pokruszonych różnego rodzaju kamieni i kryształów i powiedziała, że to jest podłoże, w którym rosną korzenie. A także, że woda zawiera naturalne minerały i że wszystko u nich podlega recyklingowi. Po drugiej stronie ściany, przez którą płynie woda, przepływa ona przez kompost i inne materiały, które dają jej substancje odżywcze. Przepływała przez filtrujące ją kamienie i czysta wpływała z powrotem do swojego źródła. Substancje odżywcze pozostawały w roślinach, a kryształy i rodzaj światła wytwarzały dla nich bardzo wydajny i wysoko wibracyjny pokarm. Kiedy wspomniała o wysoko wibracyjnym pokarmie, spojrzała na mnie i uśmiechnęła się, ponieważ dzięki połączeniu naszych świadomości wiedziała, że często rozmawiam o wysoko wibracyjnym jedzeniu.
Sztuczny ekosystem, ptaki i obelisk
Dobrze, przechodzicie przez kilka miejsc. Gdzie trafiliście potem?
Wyszliśmy stamtąd i weszliśmy do parku, przez większe wejście, którym wyszła cała nasza czwórka. Czuliśmy wszelkiego rodzaju pyłki, mnóstwo zapachów i dźwięków; zmysły były wręcz przeciążone. I weszliśmy…
Czy było tam cieplej?
Tak, jak tylko weszliśmy, poczuliśmy zmianę atmosfery, zmieniło się ciśnienie. W tej ogromnej pieczarze był sztuczny ekosystem, tak duży jak ogród, jeśli nie większy.
Niesamowite.
Były tam schody prowadzące prawie na samą górę. Drzewa tam były tak wysokie, że musieliśmy wspiąć się po schodach, by móc widzieć ponad ich wierzchołkami.
Powiedziałeś wcześniej, że roślinność w naturalnych jaskiniach wewnątrz Ziemi sięgała kolan. Jak znalazły się tam drzewa?
Przez terraformowanie. Stworzyli ten ekosystem.
Niesamowite.
Stworzyli też bladoniebieskie niebo.
Naprawdę?
Chmury były mgliste, nie były to pełne obłoki.
Czy drzewa te były większe od sekwoi w północnej Kalifornii?
Zakładam, że tak, nie widziałem sekwoi od czasu dzieciństwa.
Są cholernie duże.
Musieliśmy się wspiąć bardzo wysoko po schodach. Patrzyliśmy ponad ich wierzchołkami. Widzieliśmy tam latające ptaki z długimi kolorowymi ogonami: niebieskimi, czerwonymi, żółtymi. Były przepiękne.
Kobieta powiedziała: „Nie przestraszcie się, są tu niektóre zwierzęta z waszej ery, które zachowaliśmy. Nie są niebezpieczne na obecnym etapie ich rozwoju”. To wszystko, co powiedziała na ich temat.
Czy te ptaki były podobne do tych, które możemy zobaczyć na Ziemi?
Nie były aż tak nadzwyczajne. Mogą istnieć takie ptaki. Nie podróżowałem zbyt wiele po powierzchni Ziemi, więc takich nie widziałem, ale mogą gdzieś występować.
Z kolorami, które opisałeś, mogą przypominać ptaki tropikalne.
Pewnie tak, ale ja takich nie widziałem.
W porządku.
Ale nie były to pterodaktyle, czy coś podobnego.
Ok.
Kiedy byliśmy na tyle wysoko, by widzieć ponad wierzchołkami drzew, zobaczyliśmy środek tego miejsca, przynajmniej ja uważałem, że był to środek, gdyż dalej nie mogliśmy nic zobaczyć ze względu na zamglenie. Stał tam ogromny kamienny obelisk, zniszczony przez czas. Nad nim, na szczycie pieczary była ogromna kula plazmy, która zapewne reprezentowała słońce lub była jego imitacją. Było to, jak sądzę, częścią tego sztucznego ekosystemu, który stworzyli.
Zatrzymajmy się przez chwilę, ponieważ jest to jedno z tych dziwacznych wydarzeń. Twoje doświadczenie miało miejsce na początku września. Ja natomiast mogę udowodnić, że przesłałem już projekt okładki do mojej nowej książki „The Ascension Mysteries”, kiedy doznałem nagłego przebłysku intuicyjnego, jak powinna wyglądać. Poprosiłem o obelisk, na którego wierzchołku będzie światło w postaci gwiazdy. Pokazałem ci to dzisiaj i o mało się nie przewróciłeś.
Tak, a w tle był Saturn.
I Saturn w tle, jak na amulecie.
Nie wiem jak to wytłumaczyć.
Wygląda na to, że dzisiaj nad ranem, kiedy się jeszcze budziłem, kapłanka ta próbowała się ze mną skontaktować telepatycznie. Ciągle mówiła: „Rozpoznajesz mnie? Rozpoznajesz mnie?”. Ta historia wciąż się rozwija. Zastanawiam się, czy ona już nad nami pracowała. To jest bardzo dziwne. Kiedy usłyszałem o tym od ciebie i przeczytałem tę część twojego raportu i spojrzałem na okładkę mojej książki, powiedziałem do siebie: „Wow, OK, to jakieś szaleństwo”.
Ludziom trudno będzie uwierzyć, że nie współtworzyliśmy jej razem. Nie mogłem… To rzeczywiście dziwne, ale…
Do czego służył obelisk?
Nie wiem.
Czy była to największa budowla?
Tak, był największy, stał na samym środku. Wyglądał na zniszczony przez czas i pogodę.
Niesamowite.
O ile mogłem zobaczyć. Był bardzo daleko. A my trzymaliśmy się bardzo blisko…
Czy był źródłem światła, rozświetlał to miejsce jak słońce?
Był poniżej źródła światła.
Aha.
Zeszliśmy z powrotem schodami i ruszyliśmy w stronę linii drzew, rozmawiając po drodze, kiedy usłyszeliśmy w oddali odgłosy bardzo podobne do odgłosów wydawanych przez słonie. Słyszeliśmy jeszcze wiele innych odgłosów, ale nie widzieliśmy skąd pochodzą.
Umieram z ciekawości: czy było tam coś jeszcze poza drzewami? Czy mieli tam ścieżki? Czy były tam małe budynki? Czy wyglądało to jak Stonehenge lub jak coś podobnego?
Nie. Było tam…
Tylko rezerwat przyrody.
Tylko natura.
Ok.
Mieszana rasa, Sumerowie i kataklizmy
Szedłem z moją przewodniczką w kierunku polany. Chciałem zobaczyć jedno z tych zwierząt. Zatrzymaliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać, Gonzalez w tym czasie rozmawiał z drugą kobietą. Gonzalez powiedział, że bardzo chcielibyśmy, aby i u nas na powierzchni było tak spokojnie i wszyscy otwarcie ze sobą współpracowali, i zaczął mówić o wspaniałej przyszłości, jaka czeka ludzkość. Na co kobieta, z którą rozmawiał, wyraziła się lekceważąco, że nie uważa, aby było to możliwe dla powierzchni, dla mieszanej rasy z powierzchni, że mamy…
Z naszymi agresywnymi genami Drako.
Nie tylko z genami Drako, ze wszystkimi zmieszanymi genami istot z innych planet z naszego Układu Słonecznego.
Z ocalałymi.
Dokładnie, te zmieszane geny. Powiedziała, że pewnie zajmie nam to całe wieki, że nie nastąpi to bardzo szybko. Zaczęli o tym dyskutować. Ja też zacząłem rozmawiać z moją przewodniczką i powiedziałem jej: „Gonzalez wspomniał, że wszyscy mówicie w języku praakadyjskim lub sumeryjskim. Czy macie coś wspólnego z Sumerami?”. Odpowiedziała, że tak. Że jak najbardziej. Powiedziała, że po jednym z mniejszych kataklizmów (znów opowiadała o różnych mniejszych kataklizmach i o tym, przez co przeszła Ziemia) przynieśli Sumerom rolnictwo, nauczyli ich i języka pisanego oraz że obdarzyli ich jeszcze wieloma innymi rzeczami. Zacząłem zadawać bardziej filozoficzne pytania i wspomniałem, że coraz więcej ludzi na powierzchni zaczyna wierzyć w starożytnych kosmitów i manipulacje genetyczne, i że zostaliśmy stworzeni przez Anunnaki; zacząłem naprowadzać ją tymi pytaniami. Wtedy powiedziała, że może następne miejsce, które powinniśmy odwiedzić to biblioteka.
Zatrzymajmy się szybko na kataklizmach. Chciałbym zwrócić na coś uwagę, ponieważ przeprowadziłem nowe badania, nie wiedząc, że ty w tym czasie miałeś to doświadczenie. Badałem etymologię słowa kataklizm i cataclismos, które jest greckim słowem oznaczającym zniszczenie przez wodę. Istnieje natomiast inne słowo – pożoga, które oznacza zniszczenie przez ogień. Jak teraz odkryłem (i będzie to w mojej nowej książce), istnieje bardzo rozpowszechniona starożytna tradycja: u Greków i Rzymian, w stoicyzmie, u Akadyjczyków, Babilończyków, Sumerów, gdzie wszyscy mówili, że pod koniec wielkiego cyklu jest pożoga. Rozbłysk słoneczny. Rozróżniali (kataklizmy) jako ogniste lub wodne. Ci ludzie musieli mieć coś wspólnego z tym przekazem, więc zastanawiam się, czy poruszali kiedyś temat błysku, rozbłysku słonecznego jako jednego z zarzewi tych katastroficznych zmian.
Spędziliśmy wiele czasu w bibliotece rozmawiając na podobne głębokie tematy.
O tym jeszcze mi nie opowiadałeś.
Nie.
To dobrze.
Wyszło tam wiele rzeczy, bardzo kontrowersyjnych dla większości ludzi. Mniej więcej w momencie, kiedy zasugerowała bibliotekę, usłyszeliśmy bardzo głośny ryk wielkiego kota.
O kurczę.
Nie był daleko, ryk był bardzo głęboki i donośny. Można go było odczuć.
Wiemy, że tygrysy szablozębne żyły na całej Ziemi aż do 50 000 lat temu.
Tak. Nie widzieliśmy go, ale…
Mówili, że wszystkie są bezpieczne, prawda? Nie zaatakują was?
Powiedziała, że nie są niebezpieczne na obecnym etapie ich rozwoju, cokolwiek to znaczyło.
Nie wiem, czy słysząc to poczułbym się aż tak komfortowo.
I wcale się tak komfortowo nie poczułem. Rozmawialiśmy już o bibliotece i ruszyliśmy z powrotem w stronę dużego wejścia. Kiedy usłyszeliśmy ryk, odwróciliśmy się; Gonzalez nadal stał w tym samym miejscu i rozmawiał z kobietą. Spojrzeli w kierunku dobiegającego odgłosu, a zaraz po tym zobaczyli nas idących do wyjścia i zaczęli iść w naszym kierunku.
Był to typowy przerażający ryk lwa? (Wilcock imituje ryk lwa)
Tak, to było…
Niesamowite. Poczułeś go aż w klatce piersiowej? Był tak blisko?
Był bardzo potężny i głęboki. Potrząsnął moimi trzewiami.
Czy widziałeś jakieś inne bestie? Słonie lub podobne?
Nie, nic poza ptakami i roślinami.
Ok.
Gonzalez odlatuje, Goode idzie do biblioteki
Szliśmy w kierunku wyjścia. Wiedziała, że dla Gonzaleza już wcześniej zaaranżowano, by jeden z ich statków zabrał go z powrotem do jednej z baz.
Dobrze.
Powiedziała, że jeśli to w porządku, chciałaby zabrać mnie do biblioteki. Gonzalez był wyraźnie rozczarowany, chciał jeszcze ze mną porozmawiać, zanim odleci. Powiedział mi, że nie zostanie to dobrze przyjęte i że szkoda, że nie poszliśmy do biblioteki w pierwszej kolejności. Powiedział: „Naprawdę chciałbym tam być. Kiedy po powrocie złożę raport radzie, Radzie TPK, zgłoszę, że byłeś w bibliotece. Zapamiętaj jak najwięcej i zdaj mi relację w ciągu 48 godzin, żebyś nie zapomniał, czego się nauczyłeś”.
Z tego, co opisywałeś (nie wiem, na ile to tutaj omówiliśmy), myślałem, że Gonzalez odbył już kilka spotkań z tymi ludźmi.
Ale nigdy nie został oprowadzony.
On też widział to wszystko po raz pierwszy?
Tak, aż podskoczył…
Jaką miał minę widząc to wszystko, te ogrody i latające spodki?
Kilka razy wyglądał na pełnego podziwu, szczególnie przy latających spodkach, ale nie przyglądałem mu się aż tak dokładnie. Sam się rozglądałem i wydaje mi się, że odbieraliśmy to tak samo. Z tego wszystkiego zapomniałem o protokole, który nakazuje zapamiętać, ile kroków jest w tę czy w tamtą stronę; kiedy jesteś w nowym środowisku powinieneś stworzyć mentalną mapę. Niczego takiego nie zrobiłem. Wyobrażam sobie, że on na pewno to zrobił, był taktykiem i strategiem.
Widziałeś wiele rzeczy, za które wielu ludzi zrobiłoby wszystko, by móc je zobaczyć. Widziałeś bazy na innych planetach. Byłeś wewnątrz statku kosmicznego, który podróżuje szybciej niż światło, przez portale. Czy widziałeś jeszcze coś innego, co jest tak samo niesamowite jak te wszystkie rzeczy?
Nie. To było niezwykłe doświadczenie w bardzo pozytywny i inspirujący sposób.
Rzeczywiście bardzo ciekawe. Z jakiego powodu Gonzalez był zainteresowany tą biblioteką? Czy wiedział, że znajduje się tam coś bardzo cennego?
Informacje wywiadowcze. Biblioteka to informacje, wywiad. A on zobaczył ogród i park (śmiech). Chciał zobaczyć te informacje. Miał zostać odprowadzony do statku i odesłany do bazy, a ja miałem zostać zaprowadzony do biblioteki, żeby ją zobaczyć i porozmawiać.
W następnym odcinku „Kosmicznego ujawnienia” zobaczycie moje autentyczne reakcje, ponieważ Corey nie opowiedział mi wcześniej, co wydarzyło się w bibliotece. Dziękujemy wam wszystkim i do zobaczenia następnym razem.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz