Kennedy, Forrestal i niemieckie technologie
Witam w „Kosmicznym Ujawnieniu”. Jestem waszym gospodarzem, David Wilcock. Jestem tutaj z Coreyem Goode'em i z naszym specjalnym gościem, dr. Michaelem Sallą z Instytutu Egzopolityki. Witaj w programie, Michaelu.
Dziękuję za zaproszenie do programu, Davidzie.
Dziękuję. Corey, dobrze gościć cię z powrotem, kolego.
Dziękuję.
Rozmawiałem z tobą o innej książce, którą napisałeś, „Ostatnia bitwa Kennedy'ego” (Kennedy's Last Stand), i właśnie od niej chciałbym rozpocząć w tym odcinku.
Cóż, książka naprawdę zgłębia to, co Kennedy wiedział o całej tej kwestii. A to, co…
Jakiej całej kwestii?
Kwestii UFO, latających spodków.
Och!
Kennedy bardzo się tym interesował, więc książka przygląda się historii jego prób dowiedzenia się czegoś na ten temat. Jedną z rzeczy, jakie zawarłem w tej książce, było to, co udało mi się odkryć, a mianowicie, że na początku swojej kariery Kennedy był faktycznie protegowanym Jamesa Forrestala, który w tamtym czasie był Sekretarzem Marynarki Wojennej.
Tak, Marynarki Wojennej.
Więc Forrestal zabrał Kennedy'ego… To było zanim Kennedy stał się kongresmenem i zanim zaczął zajmować się polityką. Forrestal, w tamtym czasie, chciał Kennedy'ego zrekrutować do swojego osobistego sztabu. Forrestal zabrał więc Kennedy'ego w podróż w poszukiwaniu faktów do Niemiec w lipcu i sierpniu 1945 roku. Było to już więc po wojnie. Była tam marynarka wojenna i armia, które w zasadzie przeczesywały wszystko, co naziści rozwijali w dziedzinie tajnych technologii, próbując ustalić, co sprowadzą do USA w ramach operacji „Paperclip”: naukowców i technologie. Więc Forrestal…
Więc, jeśli uciekli na Antarktydę, to wygląda na to, że nie udało im się zabrać wszystkiego.
Dokładnie tak. Niemcy wciąż mieli tam naprawdę sporo zaawansowanego sprzętu. Z pewnością, jeśli chodzi o Siły Powietrzne i Marynarkę Wojenną, sprzęt, nad którym pracowali Niemcy w okupowanej Europie, znacznie wyprzedzał wszystko, czym one dysponowały. Marynarka Wojenna próbowała więc ustalić, co powinna odesłać do Stanów Zjednoczonych, by pracować nad tym w ściśle tajnych laboratoriach.
Pozwól mi zapytać cię o coś. Czy Stany Zjednoczone miały schwytanych niemieckich żołnierzy i naukowców, którzy mówili im co tam było? Czy raczej po prostu wchodzili do opuszczonego budynku i próbowali tam myszkować i czegoś szukać?
Och, jedno i drugie. Mieli wielu naukowców, inżynierów, którzy starali się ubić umowę, starając się znaleźć przyjazne miejsce do życia lub może nawet być repatriowanymi do któregoś kraju, z którego pierwotnie pochodzili, albo nawet dostać się do Stanów Zjednoczonych …
Zgadza się.
… byli to ludzie, którzy mieli dokumenty i którzy chcieli ubić interes. Ludzie wiedzieli, gdzie były tajne laboratoria. Wszystko to tam się wydarzyło, a więc marynarka wojenna i armia mają tam swoje najlepsze zespoły wywiadowcze próbujące odsiać dokładnie to co było dostępne.
Dobrze. Przepraszam że przeszkadzam, ale myślę, że również to jest tutaj naprawdę ważne. Na wypadek, gdyby ktoś był młodszy i tego nie rozumiał: Kennedy to nie jest zwykła rodzina. Rodzina Kennedych ma taką przeszłość, że Joseph Kennedy, ojciec wszystkich braci Kennedych, był dobrze znanym przemytnikiem alkoholu i dorobił się znaczącej fortuny.
Zgadza się, tak. Był odnoszącym znaczne sukcesy biznesmenem. Mam na myśli, że robił on wiele rzeczy, a przemyt alkoholu podczas prohibicji był jedną z nich.
Zgadza się.
Ale najprawdopodobniej najlepiej znany był z tego, że był ambasadorem Stanów Zjednoczonych w Anglii tuż przed II wojną światową.
Tak.
Był też, razem z Jamesem Forrestalem… został, jak sądzę, pierwszym przewodniczącym Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.
Och, naprawdę?
Był to więc… Więc w rzeczywistości był on w tamtym czasie na samym szczycie systemu finansowego Stanów Zjednoczonych.
Zgadza się, ponieważ komisja ta reguluje całe rynki akcji i towarów i tak dalej.
Tak. Powiązanie z Forrestalem jest oczywiste, pojawia się on w ufologii dosłownie wszędzie.
MJ-12 (Majestic-12), zgadza się?
Tak, zgadza się, był on w komisji MJ-12. Forrestal był gościem, który pracował dla dużej finansowej spółki Dillon i Read. Tak został wybrany przez marynarkę wojenną, przez Roosevelta, by efektywnie pomóc marynarce wojennej przygotować się do wojny, ponieważ posiadał fachową wiedzę o produkcji przemysłowej na dużą skalę, a marynarka wojenna potrzebowała faktycznej zmiany, aby poradzić sobie z presją walki prowadzonej w dwóch wojnach.
Jest też trochę interesujących powiązań pomiędzy Forrestalem i Williamem Tompkinsem, nieprawdaż?
Bardzo ważne. Według Williama Tompkinsa Forrestal był człowiekiem, który wybrał admirała, mającego kierować ściśle tajnym programem marynarki wojennej, który miał wydobyć jak największą ilość informacji na temat tego co robili naziści, w zakresie tajnych, kosmicznych technologii. Forrestal był także człowiekiem, który pod pewnym wpływem Nordyków wybiera Rico Bottę do formalnego pełnienia tej funkcji. Forrestal komunikował się więc z tymi pozaziemskimi Nordykami. Omawiam to w mojej nowej książce, „Tajny Program Kosmiczny Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych” („The U.S. Navy's Secret Space Program”), sposób w jaki istoty pozaziemskie Nordycy pomagali Marynarce Wojennej Stanów Zjednoczonych, przez całe spektrum tej pomocy – od samego początku do samego końca – w rozwijaniu tajnego kosmicznego programu marynarki wojennej.
Czy myślisz że w czasie kiedy Forrestal przewoził Kennedy'ego do dopiero co pokonanych Niemiec, aby dostać się do tych wszystkich dóbr, myślisz że oni już mieli plan z Joe Kennedym, żeby jego synowie kandydowali na prezydenta?
Cóż, to mogło być powodem dla którego John F. Kennedy nie zaakceptował oferty Forrestala…
Och, nie zaakceptował?
… by dołączyć do jego osobistego sztabu, ponieważ Forrestal chciał zrekrutować Kennedy'ego, a ponieważ Jack Kennedy zmarł – i wiesz, kiedy jego brat, jego starszy brat zmarł – ojciec, Joe Kennedy chciał, żeby do polityki wszedł teraz John F. Kennedy.
Och!
I dlatego właśnie Kennedy odrzucił ofertę Forrestala, aby stać się częścią jego osobistego sztabu, a następnie wkroczył do świata polityki i został kongresmenem – wybrany do Kongresu w 1946 r.
Cóż, czy w twoich badaniach do „Ostatniej bitwy Kennedy'ego” widzisz jakieś inne dowody na to, że Kennedy rzeczywiście otrzymywał odprawy lub był świadomy tego co się działo w kwestii istot pozaziemskich?
Cóż, nie tyle jeśli chodzi o kwestię istot pozaziemskich, ile o zaawansowane programy nazistowskich Niemiec, do których otrzymał pełny dostęp. Mam tutaj na myśli, że wiedział on coś …
Naprawdę?
… było tak, że Forrestal faktycznie pokazywał Kennedy'emu wszystkie te zaawansowane technologie i Kennedy napisał o tym książkę, która została opublikowana pośmiertnie, pod tytułem „Wstęp do przywództwa” (Prelude to Leadership). Niewielu ludzi wie o tej książce …
Nigdy o niej nie słyszałem.
… to książka, napisana przez Johna F. Kennedy'ego, o tym gdy był w okupowanej Europie, w szczególności w Niemczech. Ale ważne, by pamiętać, że że w tym samym czasie gdy Forrestal pokazywał Kennedy'emu wszystkie te przechwycone niemieckie technologie, Forrestal był człowiekiem ostatecznie odpowiedzialnym za tajny program wywiadowczy marynarki wojennej w nazistowskich Niemczech, gdzie otrzymywali oni wszystkie te militarne informacje o tym, że Niemcy prowadzili dwa tajne programy kosmiczne. W ten sposób Forrestal badał, w imieniu marynarki wojennej, wszystko co tylko mógł znaleźć na temat niemieckich tajnych programów kosmicznych. To oznacza, że Kennedy dobrze o nich wiedział.
Zgadza się.
Jest to więc ważny fakt historyczny, który ta książka naprawdę wyraźnie przedstawia: z powodu zetknięcia się Kennedy'ego z całym tym fenomenem zaawansowanych pojazdów UFO, latających spodków, życia pozaziemskiego – tego typu informacji, które dzielił z nim Forrestal – a z powodu których, kiedy Kennedy został prezydentem w styczniu 1961 r., podjął wysiłek by dotrzeć do sedna całego tego fenomenu i odzyskać władzę, w odniesieniu do prezydenckiego zarządzania tajnymi projektami, by nie pozwolić na to, aby projekty te stawały się niezależne, jak to miało miejsce za Eisenhowera.
Eisenhower, Nordycy i Niebiescy
Zgadza się. Chciałbym zadać ci jeszcze jedno pytanie na temat Eisenhowera, a później przekażę głos Coreyowi celem wyjaśnienia. Wiemy, że Eisenhower wydał rozkaz wtargnięcia do Strefy 51, o którym to mówiliśmy w naszym ostatnim odcinku. W jego niesławnym końcowym komentarzu, gdy opuszczał swoje stanowisko, ostrzegał przed przejęciem bezzasadnego wpływu, pożądanego lub nie, przez kompleks wojskowo-przemysłowy, a potem przekazał władzę Kennedy'emu. „Musimy się strzec przed przejęciem bezzasadnego wpływu przez kompleks wojskowo-przemysłowy, bez względu na to, czy jest on pożądany, czy też nie” (Dwight D. Eisenhower). Czy sprawdzałeś, czy miała miejsce rozmowa pomiędzy Eisenhowerem i Kennedym o doświadczeniach tego pierwszego podczas przekazywania władzy?
Cóż, wiemy z oficjalnych dokumentów, że Kennedy spotkał się z Prezydentem Eisenhowerem dwukrotnie, w czasie gdy był jeszcze prezydentem elektem. Spotkali się w grudniu i styczniu. Styczniowe spotkanie odbyło się zaledwie kilka dni, 2 lub 3 dni, przed mową pożegnalną. Myślę więc, że możemy przyjąć, że czymkolwiek Eisenhower podzielił się publicznie to dużo, dużo mniej niż to, co przekazał Kennedy'emu prywatnie.
Niewątpliwie przeprowadziłeś badania dotyczące koncepcji pewnej życzliwej grupy istot pozaziemskich, która spotkała się z Eisenhowerem. Dla tych, którzy nie są obeznani z tą kwestią, czy mógłbyś powiedzieć odrobinę więcej o twojej wiedzy na temat wydarzeń Ike i ET?
Oczywiście. Cóż, myślę że jest tylu różnych demaskatorów, którzy ujawnili się i zostali świadkami, że możemy w pewien sposób zorientować się w chronologii tych różnych spotkań, których Eisenhower był częścią. Zaczęło się to w lutym 1954 roku, gdy Eisenhower przybył do Bazy Sił Powietrznych Edwards i spotkał pozytywną grupę istot pozaziemskich – którą Bill Tompkins opisuje jako Nordyckie Istoty Pozaziemskie, które w pewien sposób uwydatniły mu niebezpieczeństwa rozwijania broni jądrowej. Jądrowa broń termonuklearna była już w tamtym czasie rozmieszczana, były to bomby wodorowe. Przekonywali, że administracja Eisenhowera powinna podążać drogą bardziej pokojowej polityki i być otwarta na otrzymywanie bardziej duchowych i etycznych informacji. Osobiście myślę, że Eisenhower był pod dużym wrażeniem Nordyków, ale jego zespół bezpieczeństwa narodowego powiedział: „Nie, nie zamierzamy rezygnować z broni jądrowej i wcale nie zamierzamy słuchać tego rodzaju duchowej, etycznej wzniosłej mowy”. Później, w lutym 1955 r., Eisenhower spotkał się z inną grupą istot pozaziemskich, tym razem w Bazie Sił Powietrznych Holloman i była to grupa Istot Pozaziemskich Szarych, Wysokich Istot Szarych, która zasadniczo osiągnęła porozumienie z Eisenhowerem w zakresie dzielenia się wzajemnie swoimi technologiami. Istoty Szare nie przejmowały się zbytnio tym, że Stany Zjednoczone rozwijały broń termojądrową, tak więc od tego rozpoczęto porozumienia.
Domniemany traktat Tau IX, który doprowadził do sformalizowania uprowadzeń itd.
Zgadza się, dokładnie tak. Oczywiście to wszystko wydarzyło się po pokazowym przelocie formacji statków w 1952 r. w Waszyngtonie. Oczywiście największy spór dotyczy tego czy były one pochodzenia pozaziemskiego, czy były to też latające pojazdy nazistowskie? Posiadamy oczywiście różne relacje z tego wydarzenia, ale zgodnie z tym co powiedzieli Bill Tompkins, Corey a także Clark McClelland to fakt, że były one nazistowskimi statkami. To sugeruje, że kolejne spotkanie, które nastąpiło było … porozumieniem, do którego doszło później w Bazie Sił Powietrznych Holloman i było zawarte z grupą sprzymierzoną z nazistami. Co ciekawe, jeden ze świadków, który był w Bazie Sił Powietrznych Holloman w 1955 r., rzeczywiście nawiązywał do nazistowskiego wątku.
W porządku. Corey, jaka była więc twoja osobista wiedza na temat kontaktów istot pozaziemskich z prezydentami? Kiedy to się zdarzyło po raz pierwszy? Czy wydarzyło się to za prezydentury Trumana? Czy miało coś takiego miejsce z Eisenhowerem w odniesieniu do tego co ci powiedziano osobiście gdzieś tam za kulisami?
Były spotkania z Trumanem i Eisenhowerem. Eisenhower spotykał się z grupami, o których wspomniał Michael, grupami nieziemskimi, jak również z jedną nazywaną Niebieskimi. Miał wiele spotkań, podczas których naziści latali w tych latających spodkach, lądowali w bazach, wychodzili i spotykali się z nim, mam na myśli, (spotykał się) także z rzeczywistymi nazistami.
Wcześniej omówiliśmy krótko Niebieskich, ale jest to dla mnie fascynujące zagadnienie i byłem w stanie niezależnie potwierdzić to, co mówiłeś, u Pete'a Petersona. Więc, czy mógłbyś opisać nam dlaczego byli oni nazywani Niebieskimi? Co powiedzieli i jak zostało to odebrane?
Nazywani byli Niebieskimi z powodu ich niebieskiej skóry, a ich nastawienie było pokojowe. Podobnie jak Nordycy doradzali nam, abyśmy nie parali się energią jądrową ani bronią jądrową. Przekazywali nam też duchowo podnoszące informacje, wiedzę o świadomości, z której wojsko nie miało żadnego pożytku. O wiele później zaczęto ich nazywać, a Nordycy tak o nich mówią, żartobliwie „kosmicznymi hipisami”. Choć w latach 40. nie było hipisów, później tak ich nazwano.
Jaka była umowa, którą Niebiescy oferowali? Co musielibyśmy zrobić, aby nawiązać z nimi współpracę?
Zrezygnować z broni jądrowej. Zrezygnować z dążenia do broni jądrowej.
Ale co byłoby dla nas korzyścią jeśli byśmy to zrobili? Co oferowali jako „marchewkę”?
Zaczęliby nam pomagać duchowo, byśmy mogli zintegrować się z innymi cywilizacjami.
Clark McClelland i infiltracja NASA
Wspomniałeś bardzo krótko o Clarku McClellandzie, który właśnie pojawił się ostatnio na radarze jako nowy informator, którego relacja koresponduje z Tompkinsem. Jestem przekonany, że jest ci to znane. Mógłbyś się więc z nami podzielić tym dlaczego nagle w tej historii pojawia się McClelland?
Cóż, z Clarkiem McClellandem było tak, że pod koniec swojej kariery stał się operatorem statków kosmicznych dla NASA. Przedtem jednak przez około trzy dekady pracował dla różnych podwykonawców NASA. Widział więc jak na dłoni to co działo się w NASA i był w stanie potwierdzić to co Bill Tompkins miał do powiedzenia, a mianowicie że NASA była zinfiltrowana przez nazistów. Clark McClelland, przykładowo, powiedział, że kiedy poszedł do biura Kurta Debusa, który był pierwszym Dyrektorem Centrum Kosmicznego Kennedy'ego to spotkał tam Hansa Kammlera. Kammler był nazistowskim generałem SS, który rozwijał ich Tajny Program Kosmiczny w okupowanej Europie, próbując przekształcić w broń technologie, Die Glocke, czyli nazistowski Dzwon, za które Kammler odpowiadał. Mamy tutaj więc Kammlera w latach sześćdziesiątych, w Centrum Kosmicznym Kennedy'ego spotykającego się z dyrektorem. McClelland był w stanie potwierdzić, że to faktycznie miało miejsce i było potwierdzeniem (faktu historycznego), naprawdę mocnym uwierzytelnieniem tego, co Bill Tompkins mówił o tym, jak naziści nadal wywierali nadmierny wpływ na całość programu kosmicznego NASA i rzeczywiście zinfiltrowali kompleks wojskowo-przemysłowy. Jest to jedna z rzeczy, o której mówi Tompkins, że kompleks wojskowo-przemysłowy – różne spółki i różnorodne militarne organizacje – znalazły się niemal w środku swego rodzaju wojny zastępczej pomiędzy różnymi frakcjami istot pozaziemskich: grupy nazistowskich Reptylian, która starała się zinfiltrować i przejąć kompleks wojskowo-przemysłowy Stanów Zjednoczonych oraz innej grupy, istot pozaziemskich Nordyków, którzy uznali marynarkę wojenną za jedyną instytucję USA, która była znacznie bardziej zgodna z wartościami konstytucyjnymi USA lub je wspierała.
Dla tych, którzy oglądają ten program, a którzy nie osłuchali się jeszcze z Clarkiem McClellandem – ja wiem jaki jest jego kontekst – ale chciałbym, abyś swoimi słowami podzielił się tym z widzami. Co było tą wielką sensacją, jego relacją o promie kosmicznym sprzed lat, z którą wszyscy się zetknęliśmy?
Cóż, to co on zrobił, to rzeczywiście powiedział, że widział w kanale na żywo NASA, incydent dotyczący promu kosmicznego, gdzie był jeszcze jeden statek zacumowany w jego pobliżu – inny statek kosmiczny – i były tam co najmniej dwa różne rodzaje astronautów towarzyszących astronautom NASA, czy też astronautom promu kosmicznego, którzy byli tam na zewnątrz na kosmicznym spacerze. Porównał wzrost astronautów pochodzących z obcych statków. Mierzyli oni około 10 stóp w porównaniu z astronautami NASA. Tak więc miał on schemat ilustrujący to co zobaczył i mówił obszernie o tym jako o rzeczywistym dowodzie na istnienie Tajnego Programu Kosmicznego z astronautami obcych cywilizacji, które jakoś współpracowały z programem kosmicznym NASA.
Leslie Stevens, „Star Trek” i „Battlestar Galactica”
Więc jedną z rzeczy, na które wpadłeś w twoich ostatnich pracach jest idea tego jak fikcyjne historie opowiadane w filmach i komiksach, a także obecnie w grach wideo i oczywiście w zwykłych książkach autorów science fiction, takich jak Arthur C. Clarke czy Isaac Asimov, znalazły się pod wpływem tego, co działo się w sprawach, o których ty dowiedziałeś się z pierwszej ręki rozmawiając z Tompkinsem i innymi świadkami?
Cóż, jedną z osób, które Bill Tompkins zidentyfikował jako kluczowego gracza w TPK rozwijanym przez marynarkę wojenną był admirał Leslie Stevens. Admirał Stevens był faktycznie współczesnym admirała Botty, który rozwijał program marynarki wojennej poza San Diego, ucząc się wszystkiego o nazistowskim programie kosmicznym. Byłem w stanie ustalić, dzięki ustawie o wolności dostępu do informacji [FOIA], że Stevens i Botta rzeczywiście zasiadali razem przynajmniej w jednej komisji. Było to coś, co rzeczywiście potwierdzało to o czym Bill Tompkins mówił, że Stevens był zaangażowany w sprawę i był dobrze zaznajomiony z Tajnym Programem Kosmicznym marynarki wojennej. A ważną rzeczą o Admirale Stevensie jest to, że miał syna o tym samym imieniu, Leslie Stevens, zatem Leslie Stevens IV. Był on producentem sławnego programu, „Zewnętrzne granice” (The Outer Limits). W tym czasie, koło roku 1964-1965, Gene Roddenberry przychodził na plan „Zewnętrznych granic”, by uczyć się od Leslie Stevensa, jak stworzyć program science fiction.
Jejku! Pozwól mi, że przerwę ci na chwilkę, bo to jest niesamowite. Siedzę sobie kiedyś z jednym z moich informatorów, którego nazywamy Danielem, który jest gościem rzekomo pracującym kiedyś w Montauk, gdzie metodą inżynierii wstecznej odtworzyli fotel z UFO i uruchomili go tak, że można było usiąść w fotelu, medytować i kreować portal, który mógł rzeczywiście wysłać ludzi w czasie i przestrzeni. Pewnego dnia mówił o tym, co się dzieje kiedy używasz niektórych tych technologii które tworzą małą kulę świetlną, mogącą zajrzeć, gdzie tylko zechcesz. Powiedział, że nazywa się to „wyodrębnionym, zewnętrznym pasmem zdalnego śledzenia” lub OBIT [Outer Band Individuated Teletracer]. Wchodzimy do sieci i mówię: „Hej, stary, sprawdźmy to teraz i zobaczmy, czy… czy ktoś kiedykolwiek ujawnił tę informację?”. Program „Zewnętrzne granice” (The Outer Limits) …
Dokładnie.
… wyemitował odcinek zatytułowany „Wyodrębnione zewnętrzne pasmo zdalnego śledzenia” – dokładnie taka sama nazwa [Outer Band Individuated Teletracer]. A rzeczywisty opis mówił, że było to urządzenie, które mogło prowadzić pełną inwigilację w każdym miejscu i w każdym czasie. Od razu zrozumiałem, że „Zewnętrzne granice” musiały mieć jakieś powiązania z wtajemniczonymi.
Jedną z rzeczy, które wiadomo o ojcu Leslie Stevensa, admirale, jest to, że faktycznie kierował operacjami wojny psychologicznej dla Rady Bezpieczeństwa Narodowego.
Niesamowite!
Był za to odpowiedzialny. A Leslie Stevens IV, producent „Zewnętrznych granic”, wywodził się z wywiadu wojskowego. Rzeczywiście służył w wywiadzie wojskowym i ze względu na jego wiedzę fachową uważam, że podczas II wojny światowej zajmował się operacjami wojny psychologicznej. To co później byłem w stanie wywnioskować z moich badań – i jest to w mojej nowej książce – to, że Leslie Stevens IV zasadniczo pracował ze swoim ojcem, aż do jego śmierci, w psychologicznych operacjach wojennych, w próbach przedstawienia niektórych z tych zapierających dech w piersiach koncepcji jako częściowego ujawnienia w mediach i przemyśle rozrywkowym. Kiedy więc rozpoczęła się produkcja „Zewnętrznych granic”, to możesz zobaczyć tam Gene'a Roddenberry'ego, biorącego w nich udział po niepowodzeniu wcześniejszej serii TV zwanej „Porucznik”. Program ten był o poruczniku marynarki wojennej. Serial zaliczył klapę i trwał tylko, wydaje mi się, że rok może dwa. Roddenberry był zachęcany przez swojego agenta, aby wziąć udział w programie science fiction. Wystąpił więc w „Zewnętrznych granicach” i według ludzi, którzy tam byli Roddenberry i Stevens zawarli porozumienie: Roddenberry dostanie od Stevensa wszystkie informacje potrzebne do stworzenia swojego serialu science fiction, a całą zasługę przypisze sobie, nie wspominając o Stevensie.
Ojej!
I dokładnie tak się stało. A później mamy oczywiście tworzenie „Star Treka”. Kiedy spojrzymy na występujący w „Star Treku” główny układ sił, to znajdziemy tam niesamowitą analogię z głównymi grupami, o których mówił Bill Tompkins. Mamy więc w „Star Treku” Konfederację Planet i mamy również Wolkanów. Możemy ich porównać do pozaziemskiej grupy Nordyków, próbujących pomóc ludzkości. Występuje tam również grupa Klingonów, którzy byliby dzisiaj odpowiednikiem Reptylian.
Jejku. Dobrze.
A do tego genetycznie ulepszeni ludzie, którzy odpowiadają nazistom. Jeśli przyjrzymy się rozwojowi serialu „Star Trek” oraz jego głównym bohaterom, to znajdziemy tam niesamowite podobieństwo do głównych grup istot pozaziemskich oraz ziemskich frakcji, które były zaangażowane w tamte tajne programy kosmiczne przez całe lata czterdzieste, pięćdziesiąte i sześćdziesiąte.
Kolejny serial, który przychodzi mi na myśl, Michaelu, to „Battlestar Galactica”. Czy twoje badania odkryły coś na temat „Battlestar Galactica”?
Cóż, to co było naprawdę istotne w „Battlestar Galactica” to sam jego twórca, którym był Glen Larson. A Glen Larson rzeczywiście pracował pod kierunkiem Leslie Stevensa.
Och, naprawdę?
Pracowali ze sobą i dzielili swoje talenty. Leslie Stevens był starszy stażem i Larson zawarł z nim podobne porozumienie, gdzie Stevens wychodziłby z pomysłami i pomagał Larsonowi w rozwijaniu tego widowiska science fiction. Co ciekawe – dowiedzieliśmy się tego od ludzi, którzy później przeprowadzili wywiady z kluczowymi osobami zaangażowanymi w tworzenie „Battlestar Galactica” – odcinek pilotowy „Battlestar Galactica” był faktycznie napisany przez Leslie Stevensa IV.
Naprawdę?
W rzeczywistości mamy tutaj zatem syna admirała marynarki wojennej, który był zaangażowany w jej Tajny Program Kosmiczny i który pisał odcinek pilotażowy dla nowego serialu science fiction, za który nie miał zostać w żaden sposób uznany, ale który tak naprawdę miał przejść pod kontrolę Glenna Larsona i zostać w całości przypisany jemu.
Ojej!
Czyli to po raz kolejny pokazuje, że marynarka wojenna poprzez Leslie Stevensa chciała przekazać pewne pomysły oraz prawdą odnośnie swojego Tajnego Programu Kosmicznego oraz różnych form życia pozaziemskiego, włączając w to sztuczną inteligencję. To na czym rzeczywiście skupiał się serial „Battlestar Galactica” to zagrożenie od strony SI. Glen Larson rozwinął więc w tym serialu całą koncepcję istot pozaziemskich, które muszą się zmierzyć z konfliktem z różnymi formami życia SI, zamierzającymi wytępić w całej galaktyce swoich ludzkich twórców. Jest to coś, co w pewnym sensie zazębia się z tym co Corey ujawnił. Pamiętam jak Corey mówił bardzo dużo na temat niebezpieczeństwa stwarzanego przez sztuczną inteligencję i o tym, jak różne tajne programy kosmiczne sprawdzały ludzi pod kątem SI właśnie z powodu tego zagrożenia. Jest to po prostu kolejnym potwierdzeniem tego, że był to bardzo prawdziwy materiał, który został zaszczepiony w sferze publicznej przez te filmy.
Czy myślisz, że …
Prawda jest zdecydowanie dziwniejsza niż fikcja.
Myślisz, że to dzięki powiązaniu z Lesliem Stevensem w „Star Treku” słychać gwizdki marynarki wojennej, gdy ktoś wchodzi do pomieszczenia?
Och, zdecydowanie. Tak, kiedy spojrzymy na sam „Star Trek”, to wszystko na tym bazuje, tak jakby… używają procedur oraz stopni wojskowych typowych dla marynarki wojennej.
Zgadza się.
Gwiezdna Flota, mówi się tam o Dowództwie Gwiezdnej Floty i tak dalej. Używają tam więc sporo terminologii marynarki wojennej i wierzę, że jej dowództwo zezwoliło Stevensowi na ujawnienie tego materiału do opinii publicznej w ramach ujawnienia częściowego. Myślę bowiem, że w latach 60. marynarka wojenna naprawdę sądziła, że zanim ukończy budowę swoich grup bojowych, które rozmieszczono na początku lat 80., ujawnienie już nastąpi.
Och!
Uważam, że „Star Trek” był częścią wysiłku marynarki wojennej, aby w pewien sposób zaszczepić te informacje w świadomości opinii publicznej. Wszystko po to, by w przyszłości, gdy prawda zostanie ujawniona i okaże się, że marynarka wojenna potrafiła budować te kosmiczne grupy bojowe, społeczeństwo to poparło i by marynarka mogła nadal je rozwijać i rozbudowywać.
Dokumenty FOIA o admirale Rico Botcie
Michaelu, mam tutaj kilka dokumentów, które ukazują naprawdę niesamowitą pracę, jaką wykonałeś: wziąłeś historię Tompkinsa, którą wszyscy się teraz zajmujemy, i przeniosłeś ją na grunt badań akademickich opartych na ustawie o wolności dostępu do informacji, z których ufologia jest znana. Pierwszy, który tutaj widzimy … pochodzi z Bazy Lotnictwa Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych w San Diego i podpisany jest przez Rico Bottę. Czego dotyczy ten konkretny dokument?
Cóż, dokument ten William Tompkins umieścił w swojej książce „Selected by Extraterrestrials”. Są to w zasadzie przepustki, dzięki którym mógł opuścić Bazę Lotnictwa Marynarki Wojennej w San Diego z dokumentami, z pakietami odpraw, co jest kluczową częścią jego historii.
Zgadza się.
Ale co ze zweryfikowaniem, czy to prawda? Czy przepustki te są prawdziwe? Czy zawierają w sobie unikatowe informacje, które mogą je niezależnie potwierdzić? Właśnie do tego starałem się dotrzeć i wykorzystałem do tego celu ustawę o wolności dostępu do informacji, by zdobyć dokumenty, które otrzymałem w celu potwierdzenia, że te wyjścia na przepustce były rzeczywiście podpisane przez osobę, która faktycznie dowodziła Bazą Lotnictwa Marynarki Wojennej w San Diego w tym czasie, w którym według Tompkinsa otrzymał on pozwolenie na wynoszenie tych pakietów. A to oczywiście dotyczy Rico Botty.
Tutaj jest napisane, że chodzi o „wydanie samolotu niebojowego”. Ha, ha.
Tak, zgadza się.
Więc, co to jest do licha?
No więc, dokument ten pokazuje, że Tompkins nie tylko miał pozwolenie na wynoszenie pakietów z odpraw poza Bazę Marynarki Wojennej w San Diego, ale także otrzymał zgodę na korzystanie z samolotu, na wzięcie niebojowego samolotu, który był własnością admirała, by dostarczać te pakiety. Potwierdza to więc ogromną część doniesień Tompkinsa odnośnie tego, że dostarczał w tamtym czasie te różne dokumenty do wielu firm lotniczych w USA, zwłaszcza na zachodnim wybrzeżu Stanów, rozprowadzając je w poszczególnych działach wojskowych itd. To naprawdę… Potwierdzenie tego dokumentu pomaga ustalić niektóre kluczowe elementy jego doniesień.
Dobrze, mamy tutaj fotografię Rico Botty, komandora podporucznika Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych z 27 sierpnia 1934 r. a także jego podpis. Ciekawe jest Michaelu to co pokażesz nam w następnym dokumencie. Porównałeś ten podpis na tej fotografii z podpisem na zezwoleniu na wydanie pakietów i są one praktycznie identyczne. Mam na myśli, że jest to ten sam podpis. Jak zdobyłeś to zdjęcie Rico Botty? Skąd ono pochodzi? Porozmawiajmy najpierw na ten temat.
Cóż, zdjęcie Rico Botty pochodzi z jego akt uzyskanych na podstawie ustawy o wolności dostępu do informacji, z 1500 stron dokumentów, które otrzymałem.
Więc ubiegałeś się o nie i faktycznie dostałeś je pocztą?
Wnioskowałem o nie przy pomocy prawnika.
Rozumiem.
Nazywa się Duke Brookhouse i pomaga mi przy wnioskach na podstawie FOIA. Kiedy zatem otrzymaliśmy dokumenty, zapoznałem się z nimi i zidentyfikowałem te, które pomogły potwierdzić kluczowe elementy doniesień Tompkinsa. Ten konkretny dokument z jego podpisem i zdjęciem – nawet jeśli są datowane na wczesne lata trzydzieste – jasno pokazują, że podpis jest identyczny z tym, który był na przepustkach używanych przez Tompkinsa. Jest to więc niezależne potwierdzenie tego, że dokumenty Tompkinsa są autentyczne. I bardzo ważne jest to, że tak naprawdę… przepustki Tompkinsa… te dwie przepustki pokazują, że miał on pozwolenie, aby wynosić pakiety dokumentów z Bazy Lotnictwa Marynarki Wojennej w San Diego. Jest to niepodrobiony dokument. Jest to bardzo ważnym aspektem potwierdzenia jego doniesień, że był on w stanie zabierać je do różnych obiektów i otrzymał pozwolenie, aby rzeczywiście skorzystać z samolotu, by przetransportować je do różnych lokalizacji.
Dobrze. Następny dokument pochodzi z Departamentu Marynarki Wojennej, Biura Żeglugi w Waszyngtonie, z datą 30 września 1942 r., od Szefa Personelu Marynarki Wojennej do kapitana Rico Botty. Najbardziej rzuca mi się w oczy to, że jest tam napisane: „Proszę udać się do miejsca (lub miejsc w rozkazie) wskazanego poniżej w celu tymczasowej służby”. A kiedy spojrzysz niżej, jest tam napisane, że to „w związku z inspekcją eksperymentalnych statków powietrznych oraz na konferencje w związku ze [David chrząka, by to podkreślić] sprawami lotniczymi”. Następnie mamy listę: „Stacja Doświadczalna Sił Powietrznych Armii USA Muroc” (wszyscy słyszeliśmy o bazie Muroc), „Douglas Aircraft, Northrop, Baza Lotnictwa Marynarki Wojennej w San Diego, Consolidated Aircraft Corporation, San Diego”. To jest szalone. O czym tu mowa: „eksperymentalne statki powietrzne i konferencje w związku ze sprawami lotniczymi”?
Cóż, jest to kolejny dokument, który niezależnie potwierdza różne aspekty doniesień Tompkinsa, gdzie Tompkins mówi, że zabierał te pakiety odpraw do tych obiektów, a także do wielu innych. Dokument ten potwierdza, że Botta przed tą operacją, którą nadzorował w Bazie Lotnictwa Marynarki Wojennej w San Diego, podróżował do niektórych z tych samych obiektów, które prowadziły eksperymentalne badania nad statkami powietrznymi. Był on człowiekiem marynarki wojennej, gdy przychodziło do zrozumienia badań prowadzonych nad eksperymentalnymi statkami powietrznymi. Był on tam przygotowywany do nowego zadania, gdyż jego wizyty w tych placówkach miały miejsce mniej niż dwa miesiące przed tym jak został przeniesiony do Bazy Lotnictwa Marynarki Wojennej w San Diego. Był on więc przygotowywany do nowego, nadchodzącego zadania, gdzie otrzymywał informacje od szpiegów marynarki wojennej w Niemczech na temat niemieckiego TPK. W chwili gdy otrzymał informacje od swoich szpiegów natychmiast instruował Tompkinsa, aby dostarczał te dokumenty do placówek, o których właśnie wspomniałeś, a także do wielu innych, o których mówił Tompkins. Jak więc widzisz, ponownie mamy inny ważny dokument, który niezależnie weryfikuje i uwiarygadnia doniesienia Billa Tompkinsa. Oczywiście …
Jak zdobyliśmy ten dokument?
Uzyskaliśmy go dzięki ustawie o wolności dostępu do informacji.
Dobrze, innym dokumentem jest ten datowany na 25 lutego 1942 r., co prawdziwi maniacy UFO od razu skojarzą, bo to było zaraz po niesławnej bitwie o Los Angeles. Mamy tutaj Departament Marynarki Wojennej, Biuro Aeronautyki z Waszyngtonu, a to są rozkazy dla Rico Botty nakładające na niego dodatkowe, tymczasowe obowiązki. Nakazują mu udać się około 2 marca 1942 r. do Wright Field w Dayton w stanie Ohio, czyli do Bazy Sił Powietrznych Wright-Patterson.
Dokładnie.
O kurcze. To niesamowite!
Gorący dokument!
Ha, ha. Mam ochotę rzucić tym przez cały pokój, to jest tak zwariowane. To jest: Jejku! Powiedz nam… ja wiem, na co tutaj patrzę, ale powiedz nam o tym, dla tych osób, które nie ekscytują się tak jak ja, gdyż nie wiedzą dlaczego jest to tak znaczące.
No cóż, 24 i 25 lutego 1942 r. doszło do słynnego incydentu z nalotem na Los Angeles. Według ujawnionych dokumentów, tak zwanych Dokumentów Majestic, i według tego, co powiedział Bill Tompkins, po tej katastrofie odzyskano dwa latające spodki: jeden przejęła marynarka wojenna, a drugi Siły Powietrzne Armii.
Niektóre z nich zostały więc zestrzelone.
Tego możemy dowiedzieć się z Dokumentów Majestic i z relacji Billa Tompkinsa. Ten, który przejęły Siły Powietrzne Armii, zabrano do Wright Field, która była wówczas najważniejszym ośrodkiem badawczym Sił Powietrznych Armii zajmującym się obcymi technologiami lotniczymi.
„Obcymi”. Tak, ha, ha.
Statek ten został więc… odzyskano go 25 lutego i w tym czasie był zabierany do Wright Field. A dokładnie tego samego dnia admirał Botta, szef Wydziału Zespołów Napędowych w Biurze Aeronautyki Marynarki Wojennej, otrzymuje rozkaz, by na początku marca udać się do Wright Field i w zasadzie wykonać tam pewną pracę.
Zgadza się.
I zbieżność w czasie…
W tym samym dokumencie jest napisane: „W związku z pracami nad silnikiem”. Nad jakiego rodzaju silnikami oni tam pracowali?
Zgadza się, cóż …
Prawdopodobnie antygrawitacyjnymi. No tak.
Dokument ten jest dowodem ostatecznym …
To niesamowite.
… który naprawdę pokazuje, że Botta był człowiekiem wytypowanym przez marynarkę wojenną jako jej ekspert w zrozumieniu tych obcych technologii odnośnie wszystkiego co ma związek ze statkami pozaziemskimi lub latającymi pojazdami nazistów – był on człowiekiem na właściwym miejscu. Został wyznaczony, aby udać się do Wright Field i dokładnie przyjrzeć się temu, co Siły Powietrzne Armii przejęły po nalocie na Los Angeles.
A czy nie mówiłeś w naszej wcześniejszej rozmowie, że Rico Botta był inżynierem?
Zgadza się. Tak, był on inżynierem. Był ekspertem od rozwoju silników, od zespołów napędowych.
Zespołów napędowych.
W tamtym czasie był on właśnie szefem Wydziału Zespołów Napędowych w Biurze Aeronautyki. Był więc człowiekiem, który naprawdę rozumiał, co należy zrobić, by rozwinąć silniki o dużej mocy do manewrów lotniczych o wysokich osiągach. Jeśli więc mówimy o statkach zdolnych do lotów kosmicznych, to on był człowiekiem, który mógł dać wgląd w tę kwestię.
Zgadza się. Masz tutaj również dokument z 15 marca 1946 r., w którym jest napisane: „dzięki swojej wybitnej wiedzy technicznej i umiejętnościom kontradmirał Botta umożliwił swojemu wydziałowi…” i tak dalej, „…dla samolotów bojowych… z najnowszymi zmianami usprawniającymi w walce…”. Masz więc dokumenty wyraźnie wskazujące, że był zaangażowany w podnoszenie jakości technologii silników samolotów bojowych oraz technologii energetycznych.
Zgadza się. Dokładnie. To były jego obowiązki gdy pracował w Bazie Lotnictwa Marynarki Wojennej w San Diego w latach 1942–1946, gdzie był oficerem do spraw montażu i napraw. Jego praca polegała zasadniczo na podnoszeniu osiągów wszystkich odrzutowych myśliwców marynarki wojennej. Poza tym dowiedział się również o tym co naziści robili w dziedzinie rozwoju silników odrzutowych, a także o tym, jak próbowali przekształcić latające spodki w broń, bo trzeba pamiętać, że marynarka musiała być przygotowana na to, że nazistom uda się zbudować latające spodki jako broń. Marynarka Wojenna liczyła, że Botta zapewni wiedzę fachową i przywództwo, by poradzić sobie z taką ewentualnością. Na szczęście do tego nie doszło, ale to Bottę marynarka wytypowała do kierowania tym przedsięwzięciem.
Rekonstrukcja historii
Przeprowadziłeś także wywiady z ludźmi powiązanymi z Rico Bottą, czy moglibyśmy więc porozmawiać o tym przez chwilę? I jaki jest, w kilku słowach, najciekawszy wniosek z twoich dotychczasowych badań w tej dziedzinie?
Zdołałem odbyć rozmowę z wnukiem Rico Botty, który potwierdził kilka naprawdę interesujących rzeczy dotyczących ówczesnych kontaktów Botty z liderami przemysłu lotniczego, których był osobistym przyjacielem takimi jak Jack Northrup i William Boeing, oraz to, że Botta nadal spotykał się z wysokimi rangą oficerami marynarki wojennej. Jednym z wymienionych był admirał Mark Hill, który był adiutantem Botty, gdy był on szefem Departamentu Uzbrojenia w Filadelfijskich Stoczniach Marynarki Wojennej. Pomagał tam Bottcie jako jego adiutant, a po przejściu Botty na emeryturę Mark Hill, jako oficer w służbie czynnej, który sam został kontradmirałem, nadal odwiedzał Bottę i z nim rozmawiał. Dla mnie jest to więc dość mocny dowód na to, że spostrzeżeniami i wiedzą o tych bardzo zaawansowanych technologiach Botta dzielił się z bardzo wysokimi rangą oficerami marynarki wojennej, nawet aż do czasu swojej emerytury, a potem śmierci.
Jak myślisz, co z czasem stanie się z tą kryminalistyczną rekonstrukcją historii? Czy będziemy w stanie zdobyć wreszcie nowych świadków i nowych demaskatorów i rzeczywiście zrekonstruować historię dwudziestego wieku? Myślisz, że uda się to zrobić?
Tak, zdecydowanie, z całą pewnością. Myślę, że to co dzieje się teraz to zbieranie chronologii tego w jaki sposób marynarka wojenna rozwijała swój Tajny Program Kosmiczny, angażujący ogromne kosmiczne grupy bojowe. W miarę jak identyfikujemy te nazwiska i zaczynamy docierać do krewnych lub innych osób, które z nimi pracowały, prawdopodobnie znajdziemy kolejnych ludzi gotowych porozmawiać o tym, czego doświadczyli. Właśnie próbujemy to robić i mam nadzieję, że w tym dochodzeniu w sprawie admirała Marka Hilla, admirała Botty i jego krewnych pojawią się kolejne nazwiska.
Czy chcesz jeszcze coś dodać Corey zanim zamkniemy ten odcinek?
Cały ten proces ujawniania się Tompkinsa był dla mnie niesamowity. Przekazuje on dosłownie te informacje, a przynajmniej wiele z nich, które oglądałem na inteligentnym tablecie szklanym. A widzieć, jak ujawnia się ktoś, kto przekazywał czy dostarczał te informacje wywiadowcze, to bardzo dziwna synchroniczność. A to, że nie miał pojęcia, że ja się ujawnię… wszystko to wydaje się zaaranżowane.
A teraz dostajemy konkretną, rzeczową dokumentację, łączymy kropki, rozmawiamy z ocalałymi, by naprawdę pokazać kryminalistyczną rekonstrukcję całej historii tego, co doprowadziło do tego, że ty w końcu znalazłeś się w czymś, co większość ludzi uważa za kompletnie niedorzeczne i niewiarygodne.
Oczywiście. A najnowsze badania dr. Salli wzmacniają to coraz bardziej.
Chciałbym ci zatem podziękować Michaelu za przybycie do studia. Myślę, że to są naprawdę przełomowe odcinki i będą one miały ogromne znaczenie historyczne, gdy dojdzie już do pełnego ujawnienia. Chciałbym oddać ci honor za twój wkład we wniesienie akademickiego spojrzenia do całego tego zagadnienia w naszym programie „Kosmiczne Ujawnienie”.
Dziękuję, Davidzie. To była przyjemność. Dziękuję również tobie, Corey.
Dziękuję.
Dziękuję wam. Chciałbym też podziękować wszystkim widzom. Jesteście bardzo ważną częścią „Kosmicznego Ujawnienia”. Dzięki waszemu wsparciu i przekazywaniu tych wiadomości waszym przyjaciołom usuwamy zasłonę ośmieszania. Przynosimy realne naukowe zainteresowanie tym, o czym zwykli mówić badacze UFO, a co wybiegało daleko poza normę. Jednak widzicie, że wszystko to bardzo pięknie układa się w jedną całość. Jest to program „Kosmiczne Ujawnienie”. Ja nazywam się David Wilcock i jestem tutaj z Coreyem Goode'em oraz naszym specjalnym gościem z Instytutu Egzopolityki, dr. Michaelem Sallą. Dziękuję za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz