Grawitacja na statkach i w DOK
Witam w programie „Kosmiczne ujawnienie”. Jestem gospodarzem, nazywam się David Wilcock i prowadzę ten program z Coreyem Goode'em, naszym najlepszym informatorem. Jak się dzisiaj masz, Corey?
Dobrze, dziękuję.
Witamy ponownie w programie. Dobrze, nasze pierwsze pytanie pochodzi od Schmitz_K i brzmi następująco:
„Uwielbiam odcinki z pytaniami od widzów. Ja również mam swoje pytanie. Czy pojazdy TPK wytwarzają grawitację, czy ich wnętrze pozostaje w stanie nieważkości? Czy w Dowództwie Operacji Księżycowych grawitacja jest radykalnie zredukowana?”
Kiedy służyłeś na statkach kosmicznych, to czy była na nich grawitacja?
Tak. Mają płyty w podłodze, które wytwarzają pole grawitacyjne, ale również bąbel pola torsyjnego z jakiegoś powodu tworzy środowisko, w którym można lepiej kontrolować grawitację.
Niższy szczebel TPK nie ma pełnej sztucznej grawitacji. W ich pojazdach można zobaczyć drążki porozmieszczane na sufitach, których używa się, wiesz, do poruszania się wewnątrz.
Och! Czyli gdy cofniemy się do niemieckich pojazdów typu Dzwon, to podczas lotów panowała w nich nieważkość?
Tak.
Naprawdę?
Tak.
Druga część tego pytania dotyczy DOK. Czy grawitacja tam jest znacznie zredukowana? Myślę, że widzowie mają na myśli to, że grawitacja na Księżycu jest niższa niż ziemska, i to, jak astronauci rzekomo tam podskakują.
Zgadza się. W DOK panowało ciążenie 1 g, jak na Ziemi.
Och!
Istnieją tam również inne bazy na powierzchni, o których niewiele mówiliśmy, w których nie ma żadnej grawitacji.
Żadnej grawitacji?
Żadnej grawitacji poza, no cóż, naturalną grawitacją Księżyca.
Rozumiem, dobrze.
Zgadza się.
Praca nad sobą, dieta i podczepione byty
Dobrze. Kolejne pytanie pochodzi od Marcusa O. i brzmi następująco:
„Chciałbym, aby Corey opowiedział coś więcej na temat pracy, którą wykonał nad sobą, a także na temat swojej wysokowibracyjnej diety oraz tego, jaką dokładnie pracę my moglibyśmy wykonać nad sobą. Rozumiem, że [Corey] nie chce wyjść na przywódcę i że nie powinniśmy „podążać za nim”, jednak niektórzy z nas chcieliby uzyskać od niego porady i dodatkowe informacje.
Jakie dobre sugestie miałbyś dla ludzi, którzy próbują, czyli stosują dietę i medytację, w obu tych sprawach? Bardzo chciałbym usłyszeć coś więcej na temat pracy, jaką powinniśmy wykonać w tym renesansie świadomości”.
No cóż, w moim przypadku jest i taki element, że moje wibracje podnoszą się już przez samo przebywanie w obecności niektórych istot o wyższych wibracjach.
[David kiwa głową przytakująco].
Otrzymuję też od nich osobiste porady „twarzą w twarz” i są to bardzo niewygodne porady. Około 80% moich kontaktów z nimi polega na tym, że oświetlają miejsca, których sam nie chciałem oświetlić.
Czyli jakich porad udzieliłbyś ludziom, przy których nie pojawiają się w pokoju istoty podnoszące ich wibracje samą swoją obecnością? Jakie praktyczne kroki powinni oni podjąć, żeby faktycznie osiągnąć to wybaczenie?
Mniej szukania rozwiązań na zewnątrz, a dużo więcej introspekcji. Wszyscy mamy jakieś życiowe traumy, które, jak nam się wydaje, zostawiliśmy za sobą. Myślimy, że nie musimy już się nimi zajmować.
No cóż, nadszedł czas, abyśmy zaczęli, wiesz, je wydobywać, wystawiać na światło dzienne i, wiesz, wykonać tę ciężką pracę. To było bardzo trudne.
Wielu ludzi mówi: „Masz osobisty kontakt [z tymi istotami]. Ale z ciebie szczęściarz”.
To jest bardzo, ale to bardzo trudne. Czasami wręcz demoralizujące.
Moje ego było, jak sądzę, tak urabiane, ale nie po to, by je powiększyć, tylko bym stał się pokorniejszy.
Ilekroć zaczynasz myśleć o sobie bardzo dobrze, przychodzą: „Chwileczkę. Spójrz na to, na to i na to”.
I wiesz, to przywołuje cię do porządku i stawia z powrotem na ścieżce.
Pytanie to porusza także temat diety, a jest tu jeszcze jedno, które, jak sądzę, również to obejmie.
Ten widz mówi konkretnie, że już stara się zdrowo odżywiać, ale jakie sugestie mogłyby mu pomóc?
No cóż, to jest zdecydowanie również pewien proces. Jedną z rzeczy, które mi mówiono, szczególnie Tear-Eir mi to powtarzał, było to, że nie praktykuję tego, co sam głoszę.
Mówiłem o wysokowibracyjnej diecie, a potem wracałem do domu i jadłem parówki w cieście kukurydzianym i wszystkie te azotany…
Zgadza się.
…i to siało spustoszenie w moim ciele. Chcę powiedzieć, że w pierwszym sezonie, wiesz, widać, jak bardzo niezdrowo wyglądałem.
Twoja przemiana jest zdumiewająca, tak bardzo się zmieniłeś. Naprawdę wydawało się, że kiedy już miałeś ten kontakt z Kaaree, dotknąłeś jej rąk i doszło do tego stopienia umysłów, to w tamtym momencie coś się w tobie naprawdę uruchomiło.
Wiesz, to trudna droga. Każdy ma inną ścieżkę.
Chcę powiedzieć, że trzeba zmierzyć się ze starymi traumami. Trzeba zmierzyć się ze swoim obecnym zachowaniem, które jest destrukcyjne.
Jeśli tego nie robisz, to bez względu na to, jak bardzo zaawansowany duchowo jesteś we własnym mniemaniu, po prostu oszukujesz samego siebie.
Musisz pracować i zająć się tymi wszystkimi drobnymi, przyziemnymi sprawami, które działają jak spadochron i cię hamują.
Skoro pytanie dotyczyło też diety, to chciałbym poruszyć temat systemu broni, o którym mówiło mi kilku informatorów, czyli tego, że Klika sama dodaje do jedzenia pewne składniki, które mają skracać długość życia, zmniejszać poczucie szczęścia, zwiększać wagę i tego typu rzeczy.
Czy osobiście jesteś świadom tego, że nasz system żywnościowy jest na różne sposoby przerabiany na broń?
Tak, całe nasze otoczenie zostało obrócone w broń przeciwko nam. To właśnie dlatego musimy jak najbardziej łagodzić działanie tej całej broni.
W moim przypadku przestawiłem się na dietę wegetariańską. Właściwie zmusiło mnie do tego zatrucie pokarmowe.
Zgadza się.
Więc bardzo powoli zabierałem się do praktykowania tego, co sam głosiłem.
Dobrze. Kolejne pytanie pochodzi od Sedona Visionary i brzmi następująco:
„Corey niejednokrotnie wspominał, że stosuje technikę uwalniania swojego pola energetycznego od negatywnych bytów. Bardzo chciałabym wiedzieć, jak to się robi. Wiem, że powiedział, że robi to, wzywając imienia Jezusa Chrystusa, ale musi tam być coś jeszcze, co mogłoby się przydać widzom tego programu”.
Kiedy uświadomiłem sobie, że mam podczepione byty, oczywiście cofnąłem się do swoich korzeni i tego, jak mnie wychowano, wezwałem imienia Jezusa i to zadziałało. Po prostu uciekły z miejsca zbrodni.
Zgadza się.
Później ponownie zostałem zainfekowany bytami przez Marę, jedną z osób z Wnętrza Ziemi, która odwiedzała mnie bez mojej zgody.
W tym przypadku to ta negatywna istota.
Zgadza się. W tym przypadku Kaaree usunęła je ze mnie przy użyciu jakiegoś dźwięku z kryształu, a one uciekły dokładnie w taki sam sposób.
Wydaje mi się, że moc, jaką przypisałem imieniu Jezusa, dała mu pewną siłę wibracyjną, w połączeniu z moją wolą i wiarą, że imię Jezusa mnie oczyści.
Mówię to dlatego, że to dźwięk, wibracja tego kryształu, była tym, co za drugim razem je ze mnie wypędziło.
Muszą więc oczywiście istnieć inne metody. Nie mówię, że musisz udać się do Wnętrza Ziemi i ktoś musi wymachiwać nad tobą kryształem albo że musisz wzywać imienia Jezusa.
Ludzie sami mogą tego dokonać, ale jest to bardzo trudne. Bardzo często te byty będą udawały, że odeszły, wiesz: „Odchodzę”, wiesz, poszurają trochę, udając odgłos kroków, a potem prześlizgną się z powrotem i wejdą.
Najlepsze, co możesz zrobić, to nadać swojemu ciału taki charakter wibracyjny, żeby tym istotom było bardzo trudno z tobą współistnieć.
Gonzales, Pełne ujawnienie i brak nagrań
Mamy pytanie od Merwitch Mama. Cha, cha.
„Dlaczego ciągle nazywamy Gonzalesa Gonzalesem? Jeśli już został „spalony” i nie przebywa nawet na Ziemi, to dlaczego nie możemy poznać jego prawdziwej tożsamości? To bardzo pomogłoby przekonać więcej ludzi”.
Ma tutaj rodzinę, której nie chciałbym narażać na niebezpieczeństwo. Ja już go raz zdemaskowałem i to przysporzyło Sojuszowi, Sojuszowi TPK, bardzo dużo problemów. Połowa struktury dowodzenia i kontroli nie pokazuje swoich twarzy, wiesz, ze względów związanych z dowodzeniem i kontrolą.
Zgadza się.
Czyli nie zrobię nic, co mogłoby wyrządzić jeszcze więcej szkód.
Całkowicie się z tobą zgadzam. Wanderer 1027:
„Ciągle nie rozumiem, dlaczego Sojusz bardziej przejmuje się tym, że Klika ujawni brudy, jakie ma na nich, niż daniem ludzkości Pełnego ujawnienia. Czy powinno nas bardziej obchodzić to, co zrobiły poszczególne frakcje Sojuszu, niż nasze własne wzniesienie?
Poza tym, Corey, dlaczego martwisz się społecznymi skutkami Pełnego ujawnienia? Społeczeństwo już jest rozbite. Przeżywamy ciemną noc duszy nie bez powodu, prawda?”
Wydaje się, że pierwsze pytanie brzmi: „Dlaczego Sojusz bardziej przejmuje się tym, że Klika może ujawnić ich brudy, niż Pełnym ujawnieniem?”
No cóż, dlatego, że będą stali obok nich przed trybunałami. Przez długi czas wykonywali rozkazy, które im przekazywano. Podczas ich wykonywania popełniono bardzo wiele zbrodni przeciwko ludzkości.
Rzeczy tak bardzo kompromitujące, że ludzie wcale nie byliby skłonni do wybaczenia?
Absolutnie nie.
Co do społecznych skutków Pełnego ujawnienia: pytanie wydaje się zarzucać ci, że martwisz się, iż Pełne ujawnienie doprowadzi do rozpadu społeczeństwa, a widz mówi, że społeczeństwo i tak już jest rozbite. Pełne ujawnienie da nam po prostu pożyteczną „ciemną noc duszy”.
Ludzie mają różne wyobrażenia na temat tego, jak będzie wyglądać ujawnienie, jeśli dojdzie do Pełnego ujawnienia. A będzie to coś więcej niż ciemna noc dusz. Wielu ludzi może stracić życie w tym procesie. Nastąpi chaos.
Nie będzie to czas, gdy ludzie złapią się za ręce i zaśpiewają „Kumbaya”. To będzie… Domagamy się jednego z najtrudniejszych okresów naszego życia. Domagamy się tego ujawnienia, ale tak naprawdę nie rozumiemy, jak trudne ono będzie.
Chcę powiedzieć, że są państwa, które padły ofiarą Kliki i które dowiedzą się całego mnóstwa rzeczy. Będą chciały wojny z państwami Kliki.
Nastąpi straszny bałagan. Nie będzie tak, że chodzi tylko o ludzi, którzy nie wstaną z łóżek i nie będą jeść, bo okazało się, że ich religie są w zasadzie fałszywe.
Zgadza się.
Ma to znacznie dalej sięgające konsekwencje.
Czyli wydaje się, że nawet w przypadku Pełnego ujawnienia najbardziej etycznie byłoby przeprowadzić je w kolejnych etapach, tak żeby ludzie mogli się po drodze oswajać.
Właśnie o to toczą się negocjacje. Sojusz, Sojusz Ziemski, uważa, że zrzucenie tego wszystkiego na ludzi naraz jest nieodpowiedzialne. Uważają, że należy to, wiesz, ujawniać powoli.
W tym przypadku jednak, jeśli nie przekażesz wszystkiego naraz, to zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał zatrzymać jakieś drobne fragmenty.
Czyli jestem za Pełnym ujawnieniem, ale mówię wszystkim: uważajcie, czego sobie życzycie, bo to będzie dużo trudniejsze, niż nam się wydaje, nawet dla społeczności ufologicznej.
No tak, Corey, wystarczy pomyśleć o naszym własnym procesie twórczym, kiedy opracowywaliśmy „Kosmiczne ujawnienie” z ludźmi tutaj, w Gaia. Patrzyliśmy na ogromną ilość informacji, które mogłeś nam przekazać na temat Drako i tym podobnych rzeczy, BARDZO niepokojących.
Zbudowaliśmy program tak, aby takie rzeczy pojawiły się w późniejszych odcinkach, po tym, jak przez kilka odcinków na początku przedstawimy pozytywne informacje.
Czy sądzisz, że tak samo może się odbyć Pełne ujawnienie, czy jednak twierdzisz, że nastąpi „zrzut danych” i wszystko po prostu wybuchnie naraz?
Tym właśnie jest Pełne ujawnienie: całkowitym zrzutem wszystkiego.
Dobrze.
I wszystko… Mam na myśli, że będzie tam bardzo dużo niepokojących informacji.
Kolejne pytanie pochodzi od Akhaishimray i brzmi tak (słyszeliśmy je już wcześniej):
„Czy nie wolno ci nagrywać swoich kontaktów z Niebieskimi Awianami albo z Ambasadorem Mica, czy chociaż sfilmować widoku na pokładzie jednej ze sfer? Jeśli nie, to dlaczego? Kamera 360 stopni byłaby idealna, bo trudno sfałszować jej obraz.
Dlaczego ujawnienie musi pochodzić tylko z kamery CNN?”
Nie wolno mi przynosić ze sobą żadnej technologii. Za każdym razem, gdy tam się udaję, jestem sprawdzany pod kątem SI. Nie można wnosić ze sobą technologii.
Nie ma więc mowy o tym, abym wniósł kamerę i podsunął ją Tear-Eirowi pod twarz, kiedy stara się ze mną komunikować.
Czyli twierdzisz, że każda technologia z Ziemi może potencjalnie zawierać w sobie tę SI…
Mhm.
…bo, jak już mówiłeś, może ona istnieć w postaci źródła elektromagnetycznego.
Zgadza się. Zgadza się. To po prostu protokół bezpieczeństwa.
Dobrze. Czy jest też inny powód, związany z Niebieskimi Awianami i tym, co chcą ujawnić, że nie chcą nam przekazywać zbyt wielu dowodów zbyt szybko, tak aby zachować wolną wolę?
Oni widzą to tak: wszelkie dowody to sprawa nasza i tego procesu. Jedyne, o co się troszczą, to podniesienie wibracji ludzkości i poszerzenie naszej świadomości.
Postrzegają to tak: jeśli podniosą naszą świadomość, to wszystko inne samo wskoczy na swoje miejsce.
Jasne. Ponieważ to często wraca na forum dyskusyjnym, ludzie często mówią: „Dlaczego [Corey] nie może umieścić jakiejś kamery w swoim salonie, tak aby gdy pojawi się sfera, nagrała to na bieżąco, i to byłoby wielkie wydarzenie, które w końcu udowodni, że mówi prawdę?”
No cóż, jedyny raz, kiedy umieściłem kamerę w swoim pokoju, tej nocy do spotkania nie doszło.
Naprawdę?
Tak.
Jak sądzisz, jaki jest powód, dla którego te istoty nie chcą, żebyśmy na tym etapie dostali niepodważalny dowód?
Każdy z nas musi przejść przez własny proces, własny proces duchowy, podnosząc swoje wibracje i zmierzając w kierunku ujawnienia.
Ludzie mówią: „Och, jestem rozwinięty duchowo. Nie będę czcić istot, jeśli się pojawią”.
Ale te istoty widziały w naszym przypadku zupełnie inną historię.
Jesteśmy zaprogramowani, by czcić coś wyższego, a gdy pojawia się jakaś istota, mówimy: „O, to anioł” i usiłujemy dopasować ją do osobistej religii, jaką zbudowaliśmy w naszych głowach, a następnie zaczynamy się do niej modlić, z czym oni już mają problem.
Preadamici, Reptylianie i wybaczenie
Zgadza się. Jest to temat, na który moglibyśmy rozmawiać przez długi czas, ale staramy się przejść przez sporo pytań.
Kolejne pochodzi od Jenaceae:
„Dobrze, czy preadamici to ci, których nazywamy Annunaki, czy może są ogniwem łączącym Annunaki z elitą Kliki, czcicielami boga słońca?
Wszyscy ci bogowie słońca, których czci Klika, mają wydłużone głowy, prawda?”
No cóż, preadamici to w zasadzie upadłe anioły. Około 55–60 tysięcy lat temu właściwie rozbili się tutaj, na Ziemi, po serii nieszczęśliwych wypadków.
W żadnym wypadku nie są sojusznikami Drako. Zawierali z nimi pewne umowy, ale w przeszłości trzymali Reptylian w szachu.
Dopiero po tym ostatnim potopie czy globalnym kataklizmie, który spowodował przesunięcie Antarktydy na kuli ziemskiej i sprawił, że pokryła się ona lodem, stracili cały dostęp do swojej technologii i nie mogli już trzymać Reptylian na dystans tak jak w przeszłości.
Ciężko więc tutaj powiedzieć. „Annunaki” to określenie, które może znaczyć, wiesz, „z niebios”, to dość ogólna nazwa.
Zgadza się.
Tak więc mianem Annunaki często określa się zarówno Reptylian, jak i tych preadamitów.
Dobrze. Mamy pytanie od John 1111:
„Witam Coreya i Davida. Jestem Wędrowcem, a co za tym idzie, przyjazną osobą, która nie używa przemocy. Ciekaw jestem jednak, czy zaciągnąłbym jakiś dług karmiczny, pragnąc zniszczenia Reptylian? Czy jest coś złego w tym, że chcemy zabić tych złych, czy może powinniśmy zostawić ich w spokoju?”
Musimy… i to zabrzmi bardzo dziwnie, ale musimy dojść do takiego etapu naszej podróży (i nastąpi to prawdopodobnie długo po ujawnieniu), w którym będziemy musieli wybaczyć tym istotom, inaczej będzie nas to powstrzymywało duchowo i karmicznie.
Będziemy naprawdę musieli wybaczyć istotom, które torturowały nas, mordowały i zniewalały przez tysiąclecia.
Wygląda na to, jeśli spojrzymy na historię Atlantydy, że pozornie życzliwe istoty, Elohim, zadecydowały o zniszczeniu Atlantydy, co kosztowało życie bardzo wielu ludzi. Wydaje się więc, że na poziomie większym niż indywidualna wolna wola człowieka sama natura czasem rozwiązuje tego typu problemy albo dramatycznie redukuje populację negatywnej cywilizacji.
Zgadza się. Te negatywne istoty są obecnie neutralizowane i ktoś się nimi zajmuje, nie tylko istoty z wyższych gęstości, ale również sam Wszechświat, poprzez cykl, przez który przechodzi nasza galaktyka.
Ciągle jednak musimy toczyć z nimi tę bitwę. Musimy walczyć o suwerenność, ale gdy wygramy bitwę, musimy dojść do momentu, w którym będziemy mogli im wybaczyć… a ja jeszcze tam nie jestem.
Ja również często przyglądałem się temu, co robi Klika, która uważa, że ludność Ziemi jest wrogiem i musi zostać zaatakowana.
Moja odpowiedź na to jest taka: jeśli natura widzi, że coś jest niezrównoważone, sama się tym zajmie. Niekoniecznie jest naszym prawem czy przywilejem, nawet jeśli oni chcą myśleć o tym w tak mroczny sposób, próbować robić takie rzeczy, skoro natura sama o siebie zadba. Ma cykle odnowy i oczyszczania.
Jeśli ma wystąpić jakiś problem, to nie naszym zadaniem jest ruszać i próbować to robić.
Zgadza się. A w tych organizacjach do władzy dochodzą zazwyczaj socjopaci.
Jedność, CERN i oczyszczanie szyszynki
Proszę bardzo. Mamy tutaj następne pytanie, od ARW 575:
„Jeśli wszyscy jesteśmy jednym, to zakładam, że jesteśmy jednym również z Reptylianami i wszystkimi innymi istotami. W jaki sposób możemy ewoluować, jeśli ścigamy się po całej galaktyce, tocząc bitwy z innymi istotami? Czy nie toczymy wtedy walki z samymi sobą? To się robi zagmatwane”.
Istnieje świadomość zbiorowa. Istnieje świadomość zbiorowa ludzkości i kiedy pokazano mi tę istotę świadomości zbiorowej, opisałem ją jako w zasadzie straumatyzowanego schizofrenika.
Tak.
Toczy się pewna bitwa, ale jest to także proces, w którym Reptylianie rosną i uczą się na tych doświadczeniach, zupełnie tak samo jak my. To sytuacja hierarchiczna.
Na samym szczycie wszyscy jesteśmy jednym.
A co powiedziałbyś o idei z „Prawa Jedności”, gdzie wyjaśnia się, że żyjemy w iluzji i że ta iluzja jest zainscenizowana dla dobra rozwoju świadomości?
Wszystko rozbija się o świadomość, o rozwój świadomości. Tylko o to troszczą się te istoty z wyższych gęstości. To naprawdę… Każdy pyta, wiesz: jaki jest sens życia? Jaki jest cel życia?
Chodzi o nieustanny rozwój świadomości, nie tylko na poziomie indywidualnym, ale również jako istoty świadomości zbiorowej, której wszyscy jesteśmy częścią.
Dobra. Kolejne pytanie pochodzi od Selene 2:
„Co, jeśli w ogóle cokolwiek, ma wspólnego CERN z manipulowaniem polem magnetycznym Ziemi? Wszystko, co możesz na ten temat powiedzieć, bardzo by się przydało. Stokrotne dzięki za twoje wspaniałe ujawnienia”.
Z tego, co rozumiem, CERN jest jedną z tych technologii wielorakiego użytku. Różne grupy naukowców udają się tam i próbują osiągnąć różne cele.
Używają go jako pewnego rodzaju… Próbują wchodzić w interakcje z polem magnetycznym Ziemi. Próbują za jego pomocą tworzyć portale. Używają go również do opracowywania technologii pola torsyjnego.
To laboratorium o wielu przeznaczeniach. Nie służy tylko do tworzenia tunelu czasoprzestrzennego. Nie służy tylko do interakcji z liniami energetycznymi Ziemi. To technologia wielorakiego użytku.
Dodam tutaj, że w rozmowie z Henrym Deaconem dowiedziałem się, że on przez jakiś czas zawodowo pracował przy CERN. Powiedział, że doprowadzenie do zderzenia cząstek jest tak trudne, że wymaga ludzi obdarzonych intuicją.
On był jednym z tych ludzi, którzy mieli dość zdolności parapsychicznych, by intuicyjnie obsługiwać sterowanie tak, żeby faktycznie dochodziło do zderzeń cząstek.
Zastanawiam się, czy zgadza się to z czymś, o czym słyszałeś?
Nie zgadza się z tym, co słyszałem, ale ma to dla mnie całkowity sens.
Dobra, następne pytanie pochodzi od DJ Miss Mixit:
„Corey, czy mógłbyś zapytać którąś z istot o wyższych wibracjach o najlepsze, najskuteczniejsze narzędzia do oczyszczenia szyszynki?
Czy jest jakaś częstotliwość w hercach, którą mogę wytworzyć? Czy wystarczy medytacja, w której po prostu wyobrażam sobie, że szyszynka jest oczyszczana?”
Medytacja i dieta to droga do sukcesu. Trzeba zadbać o usunięcie zwapnień w szyszynce, ale również o to, żeby szyszynka współdziałała z twoim Wyższym Ja w sprzyjający sposób.
By tego dokonać, musisz więc osiągnąć odpowiedni poziom wibracyjny poprzez medytację.
Chciałbym tutaj wskazać jeszcze jedną rzecz, o której mówił Peterson: halogenki, takie jak chlor [chlorki], fluorki itd., przechodzą przez barierę krew-mózg i wiążą się z malutkimi kryształami w szyszynce, i to jest jedna z głównych przyczyn zwapnienia.
To prawda.
Czy istoty te powiedziały ci, żeby unikać wody z kranu i tego typu rzeczy?
Tak, w domu piję tylko wodę źródlaną.
Dobrze.
Zgadza się.
Gęstości, medytacja zbiorowa i Gwiezdne Ziarna
Następne pytanie pochodzi od Inscizora:
„Moje pytania dotyczą gęstości. Do jakiej gęstości przeszli Jezus czy Budda po pobycie tutaj?
A co ze stanem pomiędzy życiami, zanim ktoś się ponownie wcieli? Jak to się ma do koncepcji gęstości świadomości?
Czy niebo uważa się za następny, powiedzmy czwarty lub wyższy, poziom świadomości, czy jest to coś zupełnie innego?”
Tak jak mi wyjaśniono, gęstości dotyczą wyłącznie świadomości. To różne stany wibracyjne świadomości.
A gdy osiągniesz pewien stan wibracyjny świadomości, jak już mówiliśmy, możesz świadomością kontrolować materię.
Gdy przechodzisz do wyższych oktaw swojej świadomości, zaczynasz zmieniać swoje otoczenie.
Dobrze. Kolejne pytanie pochodzi od L. Mensah 732:
„Czy świadomość zbiorowa skierowana na konkretny cel przez Internet może być równie skuteczna jak fizyczne przebywanie razem w jednym miejscu?
Mam tutaj na myśli, chyba odcinek z Heather Sartain, w którym wspominała o ludziach przebywających na jednym kontynencie i o tym, jak wpłynęłoby to na obrót Ziemi”.
Myślę, że chodzi tu o to, czy moglibyśmy przeprowadzić coś w rodzaju zbiorowej medytacji i zmniejszyć terroryzm, bez konieczności przebywania wszystkich w tym samym pomieszczeniu, jak w pierwotnych badaniach nad medytacją transcendentalną?
Tak, to zdecydowanie działa. Nie musisz znajdować się w pobliżu innych ludzi. Ale gdy zgromadzisz blisko siebie wielu ludzi, którzy… wyćwiczyli się tak, że potrafią głęboko medytować, jeśli masz wielu takich ludzi w jednym miejscu, to jest w tym moc, to pewne.
Zgadzam się z tym. Kolejne pytanie od Sassafrass 7:
„Super rzeczy. Mam jeszcze tak wiele pytań. W jaki sposób rozmnażają się Reptylianie? Czy przechodzą okres ciąży, a następnie rodzą się podobnie do ssaków na Ziemi?
Ale jeśli są istotami czwartego wymiaru, to czy w ogóle muszą się rodzić, czy po prostu tworzą swoje ciała myślą? Rozumiem, że jedzą. Niestety, lubią jeść ludzi.
Wydawało mi się, że istota czwartego wymiaru nie potrzebuje jeść. Czy to oznacza, że robią to tylko dla sportu albo czegoś w tym rodzaju?”
Tak, no cóż, wszystko to sprowadza się do naszych różnych wyobrażeń o tym, czym są wymiary i gęstości. Wielu ludziom wydaje się, że istota z czwartej gęstości mogłaby stać tuż obok nas, a my byśmy jej nie widzieli. Przenikalibyśmy przez siebie. Wiesz, nie moglibyśmy wziąć jej za rękę.
To zupełnie nie jest prawda. Po prostu mają świadomość o innej wibracji.
Zwykle odpowiadam na to pytaniem: jak postrzegasz psa albo bakterię? Wiesz, to życie z drugiej i pierwszej gęstości, a możesz z nimi wchodzić w interakcje bez żadnego problemu.
Jasna sprawa. A co z cyklem rozmnażania i rodzenia u Reptylian? Czy dochodzi do rozmnażania płciowego, które prowadzi do ciąży i porodu?
Dokładnie tak. Używają też klonowania.
Dobrze. Nasze ostatnie pytanie pochodzi od 23 Window:
„Chcę się czymś podzielić. Same nazwy „Wędrowcy” i „Gwiezdne Ziarna” mają pozytywny wydźwięk, ale teraz słyszę, że Klika albo MILAB namierzają te dzieci wcześnie, zabierają je i rozszczepiają ich umysły, żeby wykonywały robotę dla Kliki.
Czy te osoby nie zostały przysłane tutaj przede wszystkim po to, by czynić dobro dla ludzkości? A jednak Drako zinfiltrowali Klikę i znaleźli sposób, by prać im mózgi i kontrolować dla swoich własnych celów”.
Tak, w zasadzie przejęli ich misję. O to właśnie chodzi. Przejmują ich misję. Te osoby przychodzą tutaj z pewnymi umiejętnościami, a oni wykorzystują te umiejętności.
I w ten sposób, tak jak oni to widzą, przeciągają wroga na swoją stronę. Powodują… Te istoty, Gwiezdne Ziarna, przychodzą tutaj, by doprowadzić do pozytywnych zmian na planecie.
Reptylianie na przykład wcale nie chcą pozytywnych zmian na planecie, więc korumpują tych „żołnierzy”, żeby walczyli dla nich.
No tak, nie jest to oczywiście szczelny system, w którym wszyscy ludzie będący Wędrowcami są całkowicie przechwyceni.
Czy mógłbyś krótko powiedzieć, jak ktoś, kto jest pozaziemską duszą, może z powodzeniem przez to przejść i nadal robić to, co ma robić na tej planecie?
No cóż, trzymajcie się z dala od wszelkich organizacji rządowych, które mówią wam, że jesteście wyjątkowi. Cha. To po pierwsze.
Praktykujcie pokorę, koncentrujcie się na swojej osobistej podróży i medytujcie nad tym, jaka jest wasza misja. A gdy już przebudzicie się do swojej misji, po prostu za nią idźcie.
Jeśli to zrobicie, to doprowadzicie do pozytywnych zmian i będziecie przeciwdziałać grupom, które przeciągają Gwiezdne Ziarna na swoją stronę.
To cały czas, jaki mamy w tym odcinku. Jestem gospodarzem programu, David Wilcock, i prowadzę go razem z Coreyem Goode'em. To jest „Kosmiczne ujawnienie” w Gaia i dziękujemy za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz