TPK kompleksu wojskowo-przemysłowego i odprawa Trumpa
W porządku, witajcie w „Kosmicznym ujawnieniu”. Tutaj wasz gospodarz, David Wilcock, a obok mnie Corey Goode z kolejną fascynującą aktualizacją. Bez dalszej zwłoki zaczynamy!
Corey, witaj ponownie w programie.
Dziękuję.
Od niedawna zacząłeś mieć kontakt z Tajnym Programem Kosmicznym kompleksu wojskowo-przemysłowego. Według Pete'a Petersona, który niedawno przekazał mi to podczas jednej z odpraw, jest wiele filmów pokazujących sprzęt, który ta grupa faktycznie posiada. I wystawiają go na widok publiczny, w filmie takim jak „Avengers”, w którym jest latający lotniskowiec.
Co więc wiesz o tym, jak ta grupa KWP współpracuje z Hollywood, być może przygotowując nas na rzeczy, które zamierzają nam pokazać?
Cóż, według Sigmunda i wszystkich innych, z którymi rozmawiałem, planują powolne, jak sądzę, ujawnienie pewnego rodzaju tajnego programu kosmicznego, nad którym, jak już wspominałem, kontrolę sprawują DIA (Agencja Wywiadowcza Departamentu Obrony), NSA (Agencja Bezpieczeństwa Narodowego) i Siły Powietrzne.
Zamierzają ujawnić ten program, którego działalność toczy się głównie w promieniu 500 mil od Ziemi. W tym promieniu 500 mil mają stacje kosmiczne i załogowe satelity.
I to jest większość strefy, nad którą mają kontrolę.
W spisanych własnoręcznie wspomnieniach Ronalda Reagana, które ukazały się w 1985 roku, gdy jeszcze był prezydentem, niechcący zdradził, że wiedział, iż możemy umieścić na orbicie 300 osób. A z pewnością nic związanego z promem kosmicznym nie miało nawet zbliżonej pojemności, która pozwalałaby pomieścić 300 osób.
O czym on więc mówił?
Odnosił się właśnie do tego programu. Ten program… Jest kilka całkiem sporych stacji kosmicznych. Są załogowe satelity, na których pełni służbę od 3, 6 do 8 mężczyzn, czy raczej powinienem powiedzieć osób, a obsługują je te trójkątne statki. Wymieniają personel i dowożą zapasy.
To jest właśnie informacja, którą nasz prezydent niedawno otrzymał na odprawie.
Naprawdę?
Otrzymał odprawę bardzo niskiego szczebla i był zdenerwowany, bo wiedział, że to była odprawa niskiego szczebla.
Mamy powody sądzić, że wujek Trumpa również miał do czynienia z niektórymi z tych tajnych informacji. Co ty wiesz na ten temat?
Jego wujek, John G. Trump, który był wtedy profesorem czy naukowcem w MIT, został wezwany do posiadłości Tesli po jego śmierci, aby pomóc wywieźć wszystkie papiery i eksperymenty.
Może to więc dobrze wyjaśniać niektóre z komentarzy, jakie obecny prezydent poczynił niedawno.
Jeżeli pamiętacie jego przemówienie inauguracyjne, na samym końcu wspomniał o kilku interesujących kwestiach dotyczących ukrytych technologii.
[Donald Trump, przemówienie inauguracyjne 2017] „Stoimy u narodzin nowego tysiąclecia, gotowi odkryć tajemnice kosmosu, uwolnić Ziemię od cierpień, jakie niosą choroby, i zaprząc do pracy energie, przemysł i technologie jutra”.
Opisuje tu technologie, które mogą obejmować darmową energię, cofanie starzenia się lub przynajmniej ograniczenie chorób, rzeczy, które wydają się całkiem nieszablonowe.
I to dość brawurowa zagrywka, składać takie obietnice w przemówieniu inauguracyjnym. Można by powiedzieć: „No tak, politycy cały czas coś zmyślają”, ale czy w tych słowach jest coś więcej?
Cóż, weź pod uwagę, że jego wujek miał do czynienia z tego typu technologią darmowej energii, a przynajmniej tak się twierdzi. Prezydent mógł więc słyszeć w rodzinie o tym, że darmową energię wynaleziono i że jest dostępna.
Mógł więc mieć taką wiedzę. A kiedy otrzymał odprawy, zdał sobie sprawę, że nie dostaje pełnych informacji od swoich doradców ds. bezpieczeństwa.
Wydajesz się dość pewny, że Trump uważa, iż dostał tylko informacje niskiego szczebla, kiedy powiedziano mu o Tajnym Programie Kosmicznym kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Zgadza się. Na tej odprawie nie powiedziano mu o żadnej darmowej energii ani o żadnej z tych technologii leczniczych. Ale według informacji, które otrzymałem, wysłał tajną notatkę prezydencką do Departamentu Energii, do Departamentu Obrony i jeszcze jednej grupy, wzywając, a w zasadzie żądając, by odtajniły ponad 1000 patentów…
Jejku!
…z około 5700. Jak sądzę, niektórzy ludzie mogą tego nie wiedzieć, ale jest udokumentowane, że istnieje co najmniej 5700 patentów, które uznano za zagrażające bezpieczeństwu narodowemu.
Dlaczego ktoś coś wynajduje, a potem tysięcy i tysięcy rzeczy nie wolno nam pokazać?
No cóż, jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o wszechmogącego dolara. Zaawansowana technologia energetyczna wyeliminowałaby z rynku firmy naftowe. Zaawansowana technologia lecznicza wyeliminowałaby z rynku ludzi jeszcze potężniejszych: koncerny farmaceutyczne.
Co się stało, gdy prezydent zażądał odtajnienia tych patentów? Wydaje się to naprawdę mocnym i odważnym posunięciem.
Tak. Spotkał się z typowym oporem, a te instytucje stwierdziły, że przygotowanie tego wszystkiego zajmie co najmniej 10 lat, ale że od razu zaczną nad tym pracować.
10 lat?
Tak, i…
To niedorzeczne.
Natychmiast odpowiedział, że chce ich ujawnienia w ciągu najbliższych 3 lat.
Śledztwo Zygmunta i odprawy dla ekspertów
Wspominałeś o Sigmundzie i o tym, że prawdopodobnie zaczął wierzyć, że to, co mówisz, jest prawdą. Pobrał od ciebie próbki włosów. Udowodnił, że byłeś w miejscach, o których mówisz.
Jak sobie radzi z tym, że możesz wiedzieć coś, co jest prawdą? Co robi z tą wiedzą?
W zasadzie się wściekł. Był bardzo zdenerwowany. Poszedł bardzo wzburzony do swoich przełożonych i powiedział im: „Słuchajcie. Mam wrażenie, że nie przekazujecie mi wszystkich informacji”.
Niektórzy z nich zaczęli się martwić, bo czuli, że sami nie dostają pełnych danych. Pozwolili mu więc wszcząć dochodzenie w sprawie tego programu Marynarki Wojennej.
„Oni”, czyli przełożeni?
Tak. Jego przełożeni upoważnili go do rozpoczęcia tego śledztwa, które teraz prowadzi.
Czego dotyczy to śledztwo?
Ustalenia szczegółów i samego istnienia Tajnego Programu Kosmicznego Marynarki Wojennej, który działa raczej w zewnętrznej części Układu Słonecznego i w innych układach słonecznych. Naprawdę chcą poznać szczegóły tego rzekomego Tajnego Programu Kosmicznego Marynarki Wojennej, bo, jak mi powiedział (złagodzę to): „Kiedyś myślałem, że jesteśmy grotem włóczni, ale dowiedziałem się, że jesteśmy tylko pieprzoną strażą przybrzeżną”.
Cha, cha, cha.
Nie umniejszając oczywiście w żaden sposób straży przybrzeżnej…
Jasne.
…ale mówił o kwestiach strategicznych. Myśleli, że są grotem włóczni, dbając o bezpieczeństwo planety i sprawując nad nią nadzór, a w rzeczywistości są w zasadzie strażą przybrzeżną. Grotem włóczni są Tajny Program Kosmiczny Marynarki Wojennej i inne programy.
Czy mają coś poza tym 500-milowym promieniem wokół Ziemi, o którym mówiłeś?
Tak, mają bardzo małe placówki na Księżycu. Słyszę też o tych położonych dalej, ale nie zweryfikowałem, gdzie znajdują się wszystkie ich aktywa.
Cokolwiek na Marsie?
Słyszałem plotkę na ten temat, ale tego też nie zweryfikowałem.
Kiedy mówisz „bardzo małe”, ilu ludzi mogłoby tam pracować?
Nie dostałem liczb, ale założyłbym, że najwyżej 30.
Och, jej!
Tak, bardzo małe obiekty.
Rozumiem. Co oni tam mogą robić? Jaki byłby cel ich obecności tam?
To ich mandat: chronić planetę i sprawować nad nią nadzór.
Więc to coś w rodzaju placówki obserwacyjnej i posterunku obrony wojskowej.
Dokładnie.
Grupa KWP to więc Siły Powietrzne. Czy na tym kończy się udział Sił Powietrznych w programie kosmicznym, czy też Siły Powietrzne uczestniczą w czymś jeszcze w ramach tego, co nazywasz Tajnym Programem Kosmicznym?
Uczestniczą w różnych aspektach innych programów, ale niczego, nad czym pracują, nie przekazują temu Tajnemu Programowi Kosmicznemu KWP, bo ten nie musi o tym wiedzieć.
Co więcej, ludziom z Tajnego Programu Kosmicznego KWP, kiedy są na swoich stacjach kosmicznych albo latają, mówi się, że wszystko, co widzą przelatujące znacznie szybciej niż oni, to statki koncepcyjne, które rozwijają ich koledzy z innych zespołów.
Czy Sigmund zaczął w jakiś sposób wykorzystywać cię jako źródło, by informować innych, którzy mogą być ciekawi, czy ten Tajny Program Kosmiczny Marynarki Wojennej jest prawdziwy?
Uprzedził mnie, że zacznie organizować dla mnie odprawy dla różnych VIP-ów.
Och!
Więc trochę się do tego przygotowywałem. A ostatnim razem, gdy byliśmy tu na nagraniu „Kosmicznego ujawnienia”, byłem bardzo zszokowany (myślę, że ty też), kiedy zobaczyliśmy, że w tym samym hotelu, w którym się zatrzymaliśmy, odbywa się forum SAS.
To Forum Załogowych Lotów Kosmicznych i Eksploracji.
Tak, muszę powiedzieć, że gdy chodziłem tam i widziałem to wszystko w fizycznej postaci tuż przed sobą, to dosłownie włosy na obu rękach stanęły mi dęba.
Zgadza się. I kręciłem tam wtedy wideo do mojego vloga.
[Nagranie z vloga Coreya] „Jakie są szanse, że Forum Załogowych Lotów Kosmicznych i Eksploracji odbywa się w tym samym hotelu, w którym jestem?”
Nagrałem prawie wszystkie tablice rozstawione na korytarzu, pokazujące różne technologie energetyczne i napędowe, które miały być przedmiotem dyskusji. Było to więc ważne spotkanie.
Jak to było z organizacją tego spotkania? Czy w jakikolwiek sposób zaplanowała je grupa KWP, ponieważ byliśmy tutaj?
To dość interesujące, ale myślę, że było to zaplanowane od dawna. Po prostu dobrze się złożyło, żebym mógł porozmawiać z kilkoma uczestnikami.
I bardzo mnie zszokowało, kiedy wcześnie rano, gdy miałem przyjechać tutaj na nagranie, ktoś zapukał do drzwi. Stał tam pewien człowiek.
Przywitał mnie, podając odpowiednie informacje, z których wynikało, że ma kontakt z grupą Sigmunda…
Ojej!
…co mnie zaskoczyło. Nie spodziewałem się, że będę prowadził odprawę. Siedziałem w dresowych spodniach i T-shircie.
Zapytał mnie, czy jestem gotów przeprowadzić odprawę. A ja na to: „Teraz?”
Spojrzałem, a w korytarzu były jeszcze cztery inne osoby, z których trzy miały zaraz wejść do mojego pokoju hotelowego, co mnie bardzo zdenerwowało, i to im miałem przekazać informacje.
Jeden z nich przedstawił mi się jako były astronauta, który latał na misjach wahadłowców. Nie rozpoznałem go. To taki łysiejący facet. Miał na palcu pierścień masoński.
Rozumiem.
Rozmawiałem z nim i z pewnym fizykiem, który tam był. Był fizykiem inżynierem. A potem była jeszcze jedna osoba z kompleksu wojskowo-przemysłowego, mająca wiele znajomości.
Zacząłem przekazywać im informacje, tak jak to od samego początku robię w „Kosmicznym ujawnieniu”.
Kiedy zacząłem od swojej historii, wszyscy zaczęli wyglądać na bardzo zdenerwowanych i zdumionych. Tak, czuli się bardzo nieswojo.
Jakie pytania ci zadawali i jak na nie odpowiadałeś?
Osobą, która zasypała mnie największą liczbą pytań, był ten fizyk inżynier. Zaczął zadawać pytania znacznie wykraczające poza moją wiedzę.
A Kaaree powiedziała mi wcześniej, że będzie mi pomagać w tych odprawach, gdy zajdzie potrzeba. Nie miałem pojęcia, w jakim zakresie. Myślałem, że będzie mi podsuwać informacje.
Rozumiem.
Nagle zaczęła w zasadzie mówić przeze mnie i odpowiadać na wszystkie te pytania. Jego oczy robiły się coraz większe i większe. W końcu wstał, wyrzucił ręce w górę i powiedział: „Nie mogę tego zaakceptować”.
Odwrócił się i wypadł z pokoju.
Tak więc, żebyśmy mieli jasność i żeby ludzie nie zmyślali potem w sieci, nadal mówiłeś własnym głosem, a nie kobiecym głosem czy czymś w tym rodzaju.
Zgadza się.
Po prostu słyszałeś słowa w swoim umyśle, a następnie je wypowiadałeś?
Zgadza się. Tak.
Dobrze. Kiedy wypadł z pokoju, co wydarzyło się dalej?
Z nerwowej sytuacji zrobiła się sytuacja, w której nie wiedziałem, co robić dalej. Pozostali dwaj faceci słuchali mnie trochę pobłażliwie. I tak już prawie kończyłem.
To trochę skróciło rozmowę. Dokończyłem odprawę z pozostałymi dwoma. Wstali i wyszli.
Facet, który na początku zapukał do moich drzwi, powiedział mi, wychodząc, żebym następnego dnia wieczorem był dostępny do rozmowy z kolejnymi osobami.
Cóż, najwyraźniej moja odprawa nie wypadła zbyt dobrze, bo następnego dnia nikt się nie pojawił, a konferencji SAS już nie było.
Zniknęła.
Po prostu puf i zniknęła.
Atak na zdrowie Goode'a i dalsze odprawy
Tak więc wracasz do domu dzień po tym spotkaniu i co się z tobą wtedy dzieje?
Już przed lotem do domu czułem się trochę dziwnie i zacząłem odkasływać to… Kiedy byłem jeszcze tutaj w Boulder, zacząłem odkasływać naprawdę dziwną, jednolitą czarną substancję. I było jej dużo. To było naprawdę dziwne. Nic takiego nigdy mi się nie przytrafiło.
Potem, w trakcie lotu do domu, mieliśmy gwałtowne zniżanie i myślę, że dopadło mnie coś w rodzaju odwróconej choroby wysokościowej, co się do tego przyczyniło.
Ale kilka godzin po powrocie do domu wylądowałem na izbie przyjęć. Zacząłem odczuwać różne dziwne bóle w całym ciele. Bolały mnie stawy i ledwo mogłem oddychać.
A najbardziej zaniepokoiło mnie to, że zaczął mnie mocno boleć staw lewego barku i zaczęła mnie boleć klatka piersiowa, więc pojechałem do szpitala tylko po to, żeby się upewnić, że nie mam zawału.
Ojej!
Szybko podłączyli mi EKG i ustalili, że nie mam żadnego epizodu sercowego. Potem odesłali mnie z powrotem do poczekalni, z której wyszedłem, kiedy przyszło kilka osób, które wymiotowały jak szalone. Wyszedłem więc trochę wbrew zaleceniom lekarzy.
Jak przebiegały odprawy z Sigmundem i jego ludźmi po tym pierwszym wydarzeniu?
Wygląda na to, że ktoś mógł cię zaatakować jakąś bronią. To jedna z interpretacji. Rozmawiałeś z nim o tym?
Nie z nim. Kaaree powiedziała mi, że był to jakiś zaplanowany atak (najprawdopodobniej coś dodano mi do jedzenia lub wody) i że nie wywołałoby to u mnie tak silnych objawów, gdybym nie był już wcześniej wyczerpany.
Czy pytałeś o to Sigmunda?
Ten temat się pojawił. Powiedział, że nie miał z tym nic wspólnego i że badają tę sprawę.
Co dalej z odprawami, na które zabiera cię Sigmund? Czy rozmawiasz z innymi i jak to przebiega?
Tak. Nie mogę zdradzić szczegółów tego, gdzie to się działo, ale rozmawiałem z grupami od 3… od 1, 3 do większej liczby osób, w sumie z około 28 osobami.
Przekazywałem te same informacje. Kaaree nie odpowiedziała jednak na żadne z ich pytań na kolejnych odprawach. Tego faceta trochę to przestraszyło.
Czy przedstawiła się, kiedy mówiła przez ciebie?
Tak, przedstawiła się.
Naprawdę? Dobrze. To z pewnością musiało być bardzo niekomfortowe dla kogoś, kto nie czuje się z takimi rzeczami swobodnie.
Dla naukowca. Tak, w ogóle nie byli zadowoleni z tej części. Ale kiedy prowadziłem te odprawy, 13 osób z 28 wstało, wyrzuciło ręce w górę i wypadło z pokoju, mówiąc w zasadzie to samo: „Nie mogę tego zaakceptować”.
Hmm.
A inni, którzy zostali, tak jakby… prawie jakby myśleli, że ktoś ich wkręca. Rozglądali się dookoła. Gwałtownie odwracali głowy, patrząc po sobie.
Mieli na twarzach takie głupie uśmieszki. Po prostu mieli problem z tymi informacjami. Byli jednak grzeczni.
Ale potem mówili przełożonym: „Co za strata czasu. Co za szalona historia”.
Od tego czasu Sigmund wstrzymał odprawy.
Ile ci ludzie wiedzą? Czy wiedzą o grupie KWP?
Tak.
Czy wiedzą o istotach pozaziemskich? Czy wiedzą o Atlantydzie i Antarktydzie?
Nie, nie, nie.
O preadamitach?
Nie. Nic o tym nie wiedzą. Nie muszą wiedzieć. To inżynierowie. Wiedzą tylko o programach, z którymi mieli do czynienia bezpośrednio.
A te zazwyczaj nie wykraczają poza tę grupę KWP-TPK, która w zasadzie wystartowała w czasie Inicjatywy Gwiezdnych Wojen.
Statek Majów, utracone wspomnienia i Tear-Eir
Miałeś jakieś kolejne spotkania z Sojuszem TPK od czasu naszych ostatnich aktualizacji?
Odkąd po raz pierwszy spotkałem Sigmunda, a Sigmund rozpoczął polowanie na grupy Sojuszu TPK, nie wychylają się. Jedyną osobą z Sojuszu TPK, z którą spotykałem się regularnie, jest Gonzales.
I przylatuje po mnie statkiem Majów.
Jaki jest powód, dla którego pojawia się w ten sposób?
Jaki był cel tych spotkań?
Cóż, odkąd przebywa u Majów, jestem teleportowany na ten gigantyczny kamienny statek gdzieś na orbicie.
I co się dzieje? Co się z tobą dzieje, gdy się tam udajesz?
Mam pewne problemy z pamięcią, które zaniepokoiły Gonzalesa. Ostatnio mówiłem, że byłem na statku Majów, a on podszedł do mnie z kamieniem przypominającym magiczną kulę z ósemką, którym skanował moją głowę, rzucając mi zaniepokojone spojrzenia.
Powoli zacząłem się dowiadywać, czym się martwił.
Wspominałeś o jakimś wielkim mrocznym sekrecie z twojej przeszłości, który zaczął wypływać i który bardzo cię niepokoi, a ma bardzo negatywne skutki dla twojej pamięci i zdrowia.
Zgadza się. Wielu może pamięta, że zanim w ogóle zacząłem z tobą rozmawiać, Gonzales (zanim go poznałem) i Majowie pojawili się w moim domu po operacji oka.
To była operacja odwarstwienia siatkówki, a chirurg powiedział, że moje oko niczym nie różni się od oka astronautów. Naprawa wymagała 3 podejść. To była bardzo traumatyczna operacja.
Nastąpiło coś w rodzaju pełnego przywołania wspomnień, co było bardzo przykre. Byłem wtedy w zasadzie bliski samobójstwa. A grupa Majów zabrała mnie na ten statek i stłumiła wiele wspomnień, które wróciły.
Odłączyli też, jak sądzę, energię emocjonalną, którą wiązałem z pewnymi wspomnieniami. Kiedy próbowałem o tym wszystkim mówić, wpadałem w jakiś atak paniki.
Informacje, które ukryli, powodują część problemów z pamięcią, jakie mam.
Wyjaśnił mi, że dowiedział się, że odbyłem jeszcze dwa inne cykle 20 lat i z powrotem…
Naprawdę!
…których naprawdę nie pamiętam. Trudno mi było to zaakceptować. Bardzo mnie to poruszyło.
A on pracuje ze mną nad złagodzeniem problemów z pamięcią związanych z tymi innymi cyklami 20 lat i z powrotem. Problem tylko w tym, że coś zaczęło przesączać się na powierzchnię. Mam sny i są dość mroczne.
Czy to oznacza, że odbyłeś cykle 20 lat i z powrotem, które w ogóle nie były w Solar Warden?
Nie wiem, co… Nie znam jeszcze ich szczegółów. I nie wiem, czy… Mam nadzieję… nie chcę przetwarzać tych informacji, jeśli są tak niepokojące jak to, co pojawia się w moich snach.
Skoro Majowie wydają się mieć bardzo zaawansowaną technologię, jakiej metody użyli, aby uleczyć cię z tych okropnych rzeczy, które wracały do twojego umysłu, i ze szkód, które z tego wynikały?
Zaraz po operacji oka jeszcze bardziej stłumili te dwa cykle 20 lat i z powrotem, tak żebym ich w ogóle nie pamiętał. I miało to niezamierzone konsekwencje.
Przez to, jak umysł dzieli wszystko na przedziały, zaczęło coś przesączać się na powierzchnię. A niektóre wspomnienia były powiązane z moim pierwszym cyklem 20 lat i z powrotem. Kiedy więc obcięli te wspomnienia, czegoś brakowało.
Mój umysł próbował więc uzupełnić to, czego brakowało, i zacząłem mieć problemy z pamięcią i niepokojące retrospekcje.
Wtedy na początku wzięli te wspomnienia i stłumili je jeszcze głębiej.
A teraz jest tak, że udaję się tam, a oni pomagają łagodzić te problemy. Przestrzegają tej sprawy z wolną wolą. Nie wyleczą całkowicie różnych moich dolegliwości, ale łagodzą je na tyle, żebym mógł kontynuować tę misję.
Czy miałeś jakieś inne spotkania z Niebieskimi Awianami, a jeśli tak, to co ci mówili?
Tak, miałem… Spotkania z Tear-Eirem stały się znacznie rzadsze. Tak już bywało wcześniej. To trochę jak przypływy i odpływy, zależnie od tego, co się dzieje.
Rozumiem.
A ostatnio Tear-Eir powiedział mi, że jako gatunek weszliśmy w bardzo ważne trzyletnie okno, w którym jako gatunek tworzymy, jak sądzę, rzeczywistość, której razem będziemy doświadczać.
Że te 3 lata są bardzo ważne, że to, jak się, jak sądzę, wysilamy, by doprowadzić do ujawnienia, jest bardzo ważne.
Bardzo ważne jest rozpoczęcie takich rzeczy jak masowe medytacje, wszystkiego, co może uruchomić efekt setnej małpy w pozostałej części naszej podświadomości.
2020, DeLonge, Vault 7 i przyszłość finansów
Wzmianka o 3 latach jest interesująca, bo Jacob, kolejny z tych ludzi, bardzo, bardzo dobrze zorientowany informator z programu kosmicznego, który jednak nie powiedział mi wszystkiego, co wie (obaj wiemy, kim jest), dużo mówił o 2020 roku. To było jedno z kluczowych okien czasowych, które zawsze opisywał. I to jest dokładnie to, o czym mówisz.
Tak, 2020. Gonzales żartował o wzroku 20/20 i o tym, że rok 2020 jest ważną częścią tej transformacji. A więc 2020… Z pewnością wiąże się z nim pewne znaczenie.
Skoro Tear-Eir mówi tak konkretnie, a jak już mówiliśmy w wielu innych odcinkach, spodziewamy się pewnego rodzaju rozbłysku energii słonecznej, oznaczałoby to, że na pewno nie nastąpi on przed 2020 rokiem. Zgodziłbyś się z tym?
Zgadzam się.
Dobrze. Ale okno 2020–2024, bo, jak mówisz, dodali jeszcze rok…
Tak.
Czy mógłbyś opowiedzieć o tym oknie? Jak myślisz, co może się dziać w 2020 roku i w tym całym okresie?
Nie jestem pewien, co się wydarzy, poza tym, że w tym czasie jako ludzie podejmujemy jakąś decyzję. To ważne.
Wiele z tych grup, które próbują manipulować i gmatwać sprawy, teraz trochę się wycofało. Piłka jest właściwie po naszej stronie.
To, jak będziemy dalej postępować, w dużej mierze zależy od tego, jak przetworzymy te nowe informacje i jak na nie zareagujemy.
Był plan częściowego ujawnienia, który wydawał się dość oczywisty.
Tom DeLonge, wielokrotny laureat nagrody Grammy, wokalista Blink 182, prawdopodobnie największego zespołu rockowego lat 90., mówi, że spotkał się z 10 różnymi wojskowymi informatorami. W niektórych z tych przecieków danych z WikiLeaks wyszło na jaw, co faktycznie potwierdziło, że miał takie spotkania i z kim się spotykał.
A teraz wydał drugą z dwóch książek z serii „Sekret Machines”, która dotyczy nazistowskich statków-dzwonów i różnych innych rzeczy, ale w zasadzie wydaje się mówić o programie kosmicznym KWP. Co się dzieje z tą inicjatywą w świetle tego wszystkiego, co teraz wydobywasz na powierzchnię?
Jak sądzę, po cichu kontynuują tę narrację częściowego ujawnienia, ale jednocześnie intensywnie badają wszystkie te nowe informacje, które mogą mieć wpływ na plany częściowego ujawnienia Tajnego Programu Kosmicznego KWP.
Czy inicjatywa Toma DeLonge'a ma teraz takie samo poparcie jak wcześniej, czy też to się zmieniło?
Na pozór tak, kontynuują, ale wielu, zwłaszcza w strukturze kontrolnej, chce poznać wyniki śledztwa prowadzonego przez Sigmunda. Są bardzo zainteresowani tym śledztwem.
Przed publikacją dokumentów Vault 7 zrobiło się wielkie oczekiwanie: WikiLeaks publikowało te wszystkie tajemnicze tweety, a ludzie próbowali się dowiedzieć, co się dzieje. Było naprawdę wielkie poruszenie.
A potem wychodzi to na jaw i wszystko dotyczy CIA. Mówią, że jest tam 8700 dokumentów.
Co widzimy w Vault 7 i czy możemy spodziewać się więcej takich rzeczy?
Tak. Oficjalnie powiedziano mi, że ten zrzut dokumentów czy danych, o którym mówiłem w pierwszych kilku sezonach „Kosmicznego ujawnienia”, w końcu zaczął się na poważnie.
Że będą kolejne zbiory bardzo niewygodnych informacji, które trafią do Internetu.
A kiedy będziemy mieli czas, żeby to przetrawić, a może nawet zanim zdążymy w pełni przetrawić daną partię, przyjdzie kolejna. A potem jeszcze kolejna, a pomiędzy nimi Klika w odwecie opublikuje trochę własnych danych, ale nic tak znaczącego jak to, co ujawnia Sojusz.
Tak więc jesteśmy na początku tego zrzutu dokumentów i czeka nas o wiele więcej.
Czy nadal spodziewamy się, że gdy kurz opadnie, pojawi się jakiś nowy system finansowy? Czy może nastąpić załamanie gospodarcze? Co o tym myślisz, krótko?
Nie widzę żadnych informacji o zbliżającym się załamaniu. Wygląda na to, że dopóki nie nastąpi jakieś ujawnienie, utrzymują wszystko w stabilności.
Tak więc w przyszłości najprawdopodobniej nastąpi jakaś zmiana systemu finansowego, bo wyjdzie na jaw, że obecny system finansowy jest całkowicie skorumpowany.
Kiedy ta zmiana finansowa nastąpi, jaki będzie jej wpływ na przeciętnego człowieka?
Bardziej wyrównane warunki gry. Taki jest cel. Bardziej wyrównane warunki gry dla wszystkich tych różnych narodów, aby zaczęły ze sobą współdziałać. I miejmy nadzieję, że kiedy dojdziemy do tego punktu, będziemy mieli również technologie, którymi będziemy się dzielić ze wszystkimi tymi innymi krajami, co przybliży nas do siebie i wprowadzi w nową erę.
Jeśli te technologie zostaną odtajnione, czy masz jakieś informacje o tym, jak to się odbędzie?
Innymi słowy, czy zostaną oficjalnie ogłoszone, czy po prostu zaczną stopniowo wypływać, czy jak to się stanie?
Najprawdopodobniej nastąpi to w zrzutach danych. Potem skompromitowani urzędnicy będą musieli albo potwierdzić, albo zaprzeczyć ich istnieniu. Takie informacje mam.
Cóż, chcę ci [Corey] podziękować za to, że nadal toczysz dobrą walkę. Chcę też podziękować wam [widzom] za wspieranie nas poprzez oglądanie programu i subskrypcje.
Jestem David Wilcock. To jest „Kosmiczne ujawnienie”. Dziękuję za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz