Agartianie i początki odłamu
Jestem podekscytowany tym odcinkiem. Witam ponownie. Jestem prowadzącym i nazywam się David Wilcock. Zagłębiamy się w świat kosmicznych informacji, najbardziej utajnionych rzeczy, do jakich można dotrzeć. Były zazdrośnie strzeżone za tyloma przedziałami tajności, że nigdy wcześniej nie były dostępne. Jeśli śledzicie naszą historię i oglądaliście poprzednie odcinki, to wiecie, że omówiliśmy już wiele niezwykłych rzeczy. Rozmawialiśmy już o tym, w jaki sposób niemieckie tajne stowarzyszenia już w latach 20. i dalej w latach 30. nawiązały stosunki dyplomatyczne i polityczne z dwoma różnymi inteligentnymi cywilizacjami. Jedna z nich jest znana jako Drako i jest zróżnicowaną konfederacją humanoidów o gadzim wyglądzie, a drugą są Agartianie, którzy wyglądają jak Nordycy – innymi słowy: niebieskie oczy, blond włosy, mniej więcej naszego wzrostu, no może są trochę wyżsi. Agartianie przedstawiali się jako istoty nie pochodzące z tego świata, lecz jak się okazało, są oni w rzeczywistości ludźmi oryginalnie pochodzącymi z Ziemi, którzy ze względu na pojawiające się kataklizmy musieli ukryć się pod jej powierzchnią. Rozmawialiśmy też na temat powstania tego sojuszu i w jaki sposób Agartianie i Drako dali Niemcom tę odrobinę dodatkowej pomocy, której potrzebowali, by wydostać się w kosmos. W ostatnim odcinku zaczęliśmy przechodzić do bardzo ciekawych rzeczy, do których teraz powrócimy i będziemy kontynuować tę historię. Corey, witaj ponownie w programie.
Witam, dziękuję.
Staram się nie stracić głowy przy tym wszystkim, o czym mi mówisz… jak to jest wejść do takiego świata i poznać te wszystkie rzeczy? Jeśli chodzisz wśród ludzi i wiesz to wszystko, jak to jest widzieć ludzi, którzy myślą, że jesteśmy sami we Wszechświecie, że to jest wszystko, co istnieje, i że nie ma życia po śmierci? Jak to jest żyć w takim świecie?
Przyzwyczajasz się do tego. Widzisz ludzi patrzących na Księżyc i ty również na niego patrzysz, ale w całkowicie inny sposób niż inni. Dorastasz i przyzwyczajasz się do tego.
Rozmawialiśmy na temat historii rozwoju naszego programu kosmicznego, a temat Agartian jest naprawdę bardzo fascynujący. Wyjaśnia to wiele rzeczy. Kiedy Graham Hancock napisał książkę „Fingerprints of the Gods”, jego hipotezą było, że do różnych rdzennych kultur na całym świecie przypływali łodziami jasnowłosi, niebieskoocy ludzie o aryjskim wyglądzie, przedstawiali się jako bogowie, nauczając ich takich rzeczy jak budowa koła wodnego, a następnie jak je wykorzystać do mielenia ziaren. Nauczyli ich metalurgii, matematyki i astronomii. Czy uważasz, że Agartianie mają wiele wspólnego z odbudowaniem naszych społeczności po jakimś kataklizmie?
Tak. Tak, ten starożytny odłam cywilizacji to robił, i były też inne, które robiły to samo.
Agartianie, jak powiedziałeś, znacznie bardziej faworyzowali Niemców ze względu na to, że z wyglądu bardzo ich przypominali. Czy uważasz, że to stąd zaczerpnięto koncept rasy panów?
Albo to, albo faworyzowali ich ze względu na ich skłonność do idei rasy panów. Nie wiem, co było pierwsze.
Czy Agartianie latali razem z Niemcami w tych pojazdach typu „Dzwon”?
Cóż, ten „Dzwon” był tak naprawdę komponentem napędowym lub urządzeniem, które wytwarzało pole elektrograwitacyjne. Same pojazdy były na początku tak naprawdę większe i miały kształt spodka.
Jak nazywały się te pojazdy w dokumentacji, którą widziałeś?
Kiedy Amerykanie faktycznie położyli na nich ręce, nazwali je OPP – Odtworzone Pojazdy Pozaziemskie (ARV – Alien Reproduction Vehicle).
Powrócę do mojego pierwszego pytania, bo niektórzy ludzie zostaną z niedosytem, jeśli na nie nie odpowiesz. Czy Agartianie latali razem z Niemcami w tych pojazdach?
Tak.
Naprawdę?
Tak.
Czy zdarzało się to często? Czy Niemcy byli zazwyczaj nadzorowani i nie latali sami?
Na samym początku.
Podziemna sieć i życie pod powierzchnią
Jak duża, według twoich szacunków, była populacja Agartian? Czy mówimy tutaj może o 10 000, 100 000 ludzi? Jak jest duża?
Nie wiem. Wiem, że była bardzo duża, bo była to sieć.
Naprawdę?
Jest to sieć podziemnych miast. W Himalajach znajduje się miasto położone najbliżej powierzchni ziemi i wydaje się, że jest to miejsce, z którego najczęściej wychodzą na powierzchnię.
Jejku. Agartianie pokazali więc Niemcom ten zrujnowany obszar usytuowany pod lodami Antarktydy. Powiedziałeś również, że dokonano tam pewnej podziemnej rozbudowy tak samo jak i na powierzchni.
Zgadza się.
Czy mówimy tutaj o czymś takim jak pomieszczenia piwniczne? Jak znaczna była ta ich podziemna infrastruktura?
Były to w zasadzie te same podziemne jaskinie, które zbudowała inna cywilizacja w starożytności.
Czyli jest to całkiem rozległe?
Tak.
Czy rozmawiamy tutaj o wielopoziomowej strukturze?
Zgadza się, tak jak już ci kiedyś opisywałem: im głębiej schodzisz, tym bardziej głęboko pod Ziemią struktura jaskiń przypomina plaster miodu.
Przejdźmy na chwilę do tego tematu, bo myślę, że wielu ludzi będzie miało kłopot ze zrozumieniem tego pomysłu, przynajmniej w kategoriach konwencjonalnej nauki, gdzie przyjmuje się, że im dalej w głąb Ziemi, tym bardziej i stale wzrasta temperatura. Czy ludzie ci upiekliby się żywcem jak w jakimś ogromnym piekarniku?
Jest to prawdą dla pewnych obszarów i głębokości. A po przejściu przez te obszary i głębokości ta tendencja zaczyna się odwracać.
W rzeczywistości zachodzi tam efekt chłodzenia.
Zgadza się. Ciśnienie i temperatura wykładniczo maleją, zupełnie tak jak wykładniczo rośnie temperatura i ciśnienie w miarę, jak schodzisz w dół. Zależność ta się odwraca.
Czy uważasz, że te obszary, które znajdują się rzeczywiście głęboko pod powierzchnią ziemi i które posiadają swoją własną roślinność i równolegle ewoluujące gatunki zwierząt oraz roślin itd. – czy myślisz, że jest to oznaką inteligentnego projektu? Czy nie wydaje się, że ta planeta została zmanipulowana, aby posiadać inteligentne życie mogące egzystować na powierzchni, a może i bardziej zaawansowane inteligentne formy życia, które mogą żyć pod powierzchnią i doglądać tego wszystkiego, pozostając niewykrytymi?
Życie pojawia się wszędzie, gdzie tylko może.
Mówisz, że nawet w tak kompleksowej formie jak cały biom?
Zgadza się, nawet w przestrzeni międzygwiezdnej.
Tak, rozmawialiśmy już wcześniej o ludziach z Solar Warden analizujących te żyjące w kosmosie istoty plazmowe. Dobrze, przejdźmy teraz do tego, w jaki sposób Niemcy dostali się na Księżyc. Omówiliśmy to w pewnej niewielkiej części w ostatnim odcinku i powiedziałeś, że na wspomnianych spotkaniach Super Federacji było 22 programy genetyczne, które są przeprowadzane na ludzkości, a których częścią jest dzielenie się materiałem genetycznym i jego łączenie. Powiedziałeś też, że jesteśmy zaprogramowani, aby poszukiwać i czcić postacie podobne do bogów oraz przekazywać naszą moc guru, przywódcom, politykom i tak dalej?
Zgadza się.
Ludzie ci, którzy prowadzą tę Super Federację, wydaje mi się, że mówiłeś, że zwykle jest 40 tych głównych?
Od 40 do 60.
Czy są to zazwyczaj ci sami delegaci, którzy są wysyłani na te konferencje, czy się zmieniają?
Zazwyczaj są to ci sami pozaziemscy delegaci. Reprezentacja ziemska się zmienia.
Operacja Paperclip i wyprawa admirała Byrda
Corey, będziemy musieli przeznaczyć całe odcinki na to, co wydarzyło się podczas zabudowywania Księżyca i zabudowywania Marsa. Oglądającym jednak będzie trudno zrozumieć w jaki sposób Niemcy, którzy byli tak naprawdę głównym przemysłowym silnikiem napędowym I i II wojny światowej – zapewne byli wielką potęgą przemysłową Europy. A potem Ameryka stała się ich głównym przeciwnikiem w tym pojedynku bokserskim, z którego wzięły się I i II wojna światowa. Ta bardzo silna potęga przemysłowa wydaje się zmiażdżona. Gdy popatrzymy na to, co było po II wojnie światowej, widzimy, że Niemcy musieli zapłacić niebotyczne wprost kwoty na odbudowę, a także w innych rozliczeniach, co w zasadzie spowodowało bankructwo ich ekonomii, zupełnie tak jak to się stało po I wojnie światowej, gdy powstała Republika Weimarska, w której ludzie chodzili po bochenek chleba z taczką pieniędzy. Popatrz więc, wydaje się, że Niemcy zostali zrównani z ziemią i nic tam nie zostało.
No cóż, w tamtym momencie Niemcy zostały już opuszczone przez niemiecki odłam cywilizacji.
Naprawdę? Kiedy to się zaczęło?
Zaczęło się to znacznie wcześniej, przed zakończeniem wojny. Widzieli już, na co się zanosi. Wojna miała przybrać bardzo zły obrót. Oni o tym wiedzieli. Zaczęli więc, tak jak o tym mówiliśmy, tworzyć swoje enklawy w Ameryce Południowej, w Brazylii, a następnie na Antarktydzie.
Czyli wszystko to było przygotowaniem na przegraną. Co chcieli zrobić, gdyby przegrali?
Chcieli po prostu kontynuować swój odłam cywilizacji, po prostu dalej to robić i zostawić wszystkich innych zwyczajnych ludzi za sobą.
Czy aparat, który rozwijał ten odłam cywilizacji, działał w swoim własnym, oddzielnym przedziale, niezależnie od aparatu rządowego, który w rzeczywistości brał udział w wojnie?
Tak, w tym czasie były już całkowicie oddzielone.
Naprawdę? Myślę, że to, co mówisz, to powszechnie źle rozumiana koncepcja.
Tak. Otóż w ramach operacji Paperclip („Spinacz”) Ameryka pozyskała sporo więcej naukowców, niż ogłaszano.
Czym jest operacja Paperclip, dla tych, którzy nie wiedzą?
Operacja Paperclip to porozumienie, w ramach którego pozyskaliśmy niemieckich naukowców oraz wysoko zaawansowaną technologię, a ci ludzie wyprzedzali nas technologicznie o jakieś 20, 30 lat, przynajmniej według tego, co mówią dokumenty. Sprowadziliśmy ich więc do siebie, a po wojnie wprowadziliśmy tych niemieckich naukowców do naszych raczkujących programów kosmicznych oraz do tej całej infrastruktury i zaczęliśmy dawać im całkiem sporo władzy w miarę jak udowadniali, że są cennym nabytkiem.
Dlaczego do licha im zaufaliśmy?
Zarabiali dla nas pieniądze.
Nie wydaje się to dobrym pomysłem.
No cóż, i nie był. W 1947 roku nasze agencje wywiadowcze odkryły, że niemieckie grupy odłamowe założyły swoje enklawy w Ameryce Południowej i na Antarktydzie. Wiedzieliśmy, że na Antarktydzie jest ogromna baza wojskowa, więc Departament Obrony zdecydował o wysłaniu bardzo dużej floty pod dowództwem admirała Byrda. Nazywało się to operacją High Jump, a nazwa tej operacji jest znana wielu ludziom. Nie pamiętam dokładnej liczby, ale była to flota wojenna.
Pancerniki, niszczyciele?
Pancerniki, niszczyciele, lotniskowce, okręty podwodne, wszystko, co mieli.
To jednak już po II wojnie światowej. Powiedziałeś, że to 1947 rok?
1947, tak. Przez taki szmat drogi dotarli aż do Antarktydy. Skończyło się to tak, że zderzyli się ze sporą ilością wysoko zaawansowanej technologii, której tam się nie spodziewali. Były tam niezwykle zaawansowane statki powietrzne, które wylatywały z wody oraz z lądu Antarktydy, zestrzeliwały ich maszyny i powodowały bardzo poważne szkody, jak sądzę, na kilku niszczycielach. I zginęli ludzie. Tak naprawdę to ostro tam oberwali.
Zestrzeliwali ich rakietami czy bronią maszynową?
Zaawansowaną bronią.
Naprawdę?
Zgadza się. Była to pewnego rodzaju broń energetyczna.
Jejku. Jak niszczycielska była ta broń? Co stałoby się gdyby ją wystrzelili?
Była ona wystarczająco niszczycielska, aby zrobić swoją robotę. Zawrócili więc, wycofali się i wrócili do domu, a admirał Byrd stanął przed Departamentem Obrony, Prezydentem i Kolegium Szefów Połączonych Sztabów i zdał im tajne sprawozdanie z tego, na co się tam natknęli. Jego dziennik pokładowy jest ciągle dziennikiem kapitańskim i do dnia dzisiejszego znajduje się pod kluczem. Niektóre z jego komentarzy przedostały się do przestrzeni publicznej, na przykład gdy powiedział, że podczas następnej wojny będziemy zaatakowani przez pojazdy latające, które pokonują odległość od bieguna południowego do północnego w ciągu kilku minut. Kilka niewielkich jego komentarzy takich jak ten wyszło na jaw. Ale to sprawiło, że Departament Obrony oraz agencje wywiadowcze zwróciły się do naukowców z Paper Clip.
Ale chwileczkę, byłem maniakiem, przeczytałem około 300 książek na temat Atlantydy i tego wszystkiego. Mówiły one, że admirał Byrd zobaczył płaską Ziemię, na której były mamuty i jaskiniowcy.
Jest to stek bzdur, który pojawił się później i który nie ma nic wspólnego z prawdziwą misją, którą odbył.
Czy była to dezinformacja? Czy była to celowo podrzucona dezinformacja?
Albo była to dezinformacja, albo ktoś z ogromną wyobraźnią. Nie wiem, które z dwojga.
Dobrze.
Skończyło się jednak tak, że skontaktowali się z niektórymi z tych niemieckich naukowców z Paper Clip i ich o to zapytali. Niektórzy z nich wyznali szczerze: „Tak, wiemy o tej grupie”. A oni, czyli Amerykanie, wywiad i rząd amerykański, zapytali: „Czy możecie nas z nimi skontaktować?”. Tak więc ci naukowcy z Paper Clip doprowadzili do rozpoczęcia rozmów z Amerykanami. A potem, wydaje mi się, był to Truman.
Czy robili to przez radio, przesyłając jakieś szyfrowane komunikaty?
No cóż, zaczęło się to od komunikacji radiowej. Zaaranżowali spotkanie pomiędzy Trumanem a tą grupą odłamową.
Bez żartów?
A ta grupa odłamowa zaczęła stawiać dość wysokie żądania, które nie spodobały się Trumanowi.
Przeloty nad Waszyngtonem i umowa z Trumanem
Jeśli High Jump to 1947 rok, to o jakim czasie teraz mówimy?
Natychmiast po tym wydarzeniu.
Naprawdę?
Tak. Po tym nastąpił okres sporów. Niemiecki odłam cywilizacji dowiedział się od Niemców z Paper Clip, że po Roswell i kilku wcześniejszych katastrofach statków pozaziemskich wprowadziliśmy zasadę tajności wyższą nawet niż dla broni jądrowej: istnienie istot pozaziemskich oraz pewne technologie nigdy nie miały zostać ujawnione ludzkości. Było to dlatego, że zniszczyłoby to społeczeństwo i tego typu rzeczy. Takie były ich argumenty. Niemiecka grupa odłamowa z Antarktydy wykorzystała to i zaczęła robić wypady nad Stanami Zjednoczonymi. Obejmuje to również przeloty nad Waszyngtonem w 1952 roku, w odstępie 2 tygodni.
Zawsze myślałem, że były to istoty pozaziemskie. Przeleciały tuż nad Kongresem.
To była niemiecka grupa odłamowa. Był to ich sposób na powiedzenie: „Zgódźcie się na nasze warunki, podpiszcie z nami umowę albo ujawnimy to wszystko, a wiemy, że jest to dla was najgorszym koszmarem. Przecież nie chcecie, żeby Amerykanie się o tym czegokolwiek dowiedzieli”.
Albo straciliby kontrolę nad ropą naftową. Czyli straciliby swoje pieniądze. Cała ekonomia byłaby stracona.
Dokładnie.
Straciliby swą polityczną wiarygodność.
Mhm.
Ojej. Była to więc oferta nie do odrzucenia.
Zgadza się. Wydarzyło się to pod koniec kadencji Trumana i na początku urzędowania Eisenhowera.
Czy w tamtym momencie Prezydent Stanów Zjednoczonych miał ciągle ostatnie słowo w sprawach wojska i tego, co ono robiło?
Tak, wtedy ciągle miał on całkiem sporo nad nimi władzy. I to Eisenhower i Truman podpisali umowy z tą grupą.
Ojej.
A te umowy sprowadziły niemiecką grupę odłamową tutaj, do USA. Otóż obydwie grupy miały swoją agendę. Amerykanie planowali, że kiedy przybędzie tu niemiecka grupa odłamowa, to ją zinfiltrują, dobiorą się do jej technologii, znajdą sposób, aby ją pokonać, mówiąc oględnie, a później wyjdą z tego jako zwycięzcy. No cóż, niemiecka grupa odłamowa miała dokładnie taki sam plan. Chcieli wybudować infrastrukturę w dalekim kosmosie, czy też w naszym Układzie Słonecznym, a kto nadawał się lepiej do tego zadania niż Stany Zjednoczone? Przecież to my pokonaliśmy ich dzięki naszej potędze przemysłowej. Chcę tutaj powiedzieć, że to właśnie nasza produkcja przemysłowa ich pokonała. Budowaliśmy więcej czołgów, produkowaliśmy więcej bomb. To wojna na wyczerpanie sprawiła, że przegrali.
Infiltracja kompleksu militarno-przemysłowego
Czy ta niemiecka grupa wywiozła złoto? Czy mieli własne źródło funduszy, którego mogli użyć, gdyby posiadali zaplecze robotników do aktywowania?
Tak, mieli mnóstwo złota i łupów.
Jednak potrzebowali pracowników. Potrzebowali faktycznej infrastruktury przemysłowej.
Potrzebowali infrastruktury przemysłowej i dostępu do naszych korporacji, które podpisywały czeki, tworzyły plany biznesowe i pomogły zbudować tę infrastrukturę. W zasadzie to oni wygrali tę małą rywalizację o to, kto kogo zinfiltruje. To oni całkowicie zinfiltrowali kompleks wojskowo-przemysłowy.
Całkowicie zinfiltrowali?
Całkowicie.
Jest to bardzo prowokacyjne stwierdzenie. Jak zdefiniujesz „całkowicie zinfiltrowali”?
No cóż, posiadali już wtedy całkiem dobre oparcie w niemieckich naukowcach z programu „Paper Clip”. Kiedy weszli oni z całą tą swoją zaawansowaną technologią, tych grubych ryb biznesu nie obchodziło, kim oni byli. Nie obchodziło ich, czy byli niemieckimi grupami odłamowymi. Nie obchodziło ich, jaką naszywkę nosili na ramieniu. Te bankowe rekiny oraz wielkie persony w firmach miały w swych oczach tylko dolary.
Chcieli mieć najlepsze zabawki na podwórku.
To się zgadza. Przyjęli więc te niemieckie grupy z otwartymi ramionami. A oni dostali się do ich zarządów. Totalnie ich zinfiltrowali.
Co Niemcy im pokazali, żeby ich przekonać? Czy zabrali ich na wycieczki? Czy pokazali im te rzeczy na Antarktydzie albo coś takiego?
Nie, przekazali nam niektóre ARV, statki, żebyśmy odtworzyli je metodą inżynierii wstecznej, a jednocześnie nadal nas rozgrywali. To było prawdziwe źródło pożegnalnego przemówienia Eisenhowera na temat kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Jego ostrzeżenie o powstaniu nieuzasadnionej władzy oraz wpływu kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Tak. Pod koniec lat 50. i na początku lat 60. całkowicie zinfiltrowali także agencje wywiadowcze. A potem w końcu przejęli w zasadzie rząd USA.
To dużo do przetrawienia.
To prawda.
Myślę, że każdy, a szczególnie ludzie o sportowym nastawieniu chcą należeć do wygranej drużyny. Gdy jesteś w drużynie, która nie wygrała, czujesz się jakbyś zawiódł. Myślę, że spotkasz się z dużą ilością oporu, ponieważ ludzie nie chcą być przegranymi. Chcą oni wierzyć w Boga i w swój kraj, w mamę i placek jabłkowy w biały płotek, SUV-a na podjeździe i 2,5 dziecka. To, co mówisz, całkowicie narusza ideę Ameryki, jaką znamy.
I to właśnie dzieje się na samym szczycie. Wszyscy na niższych poziomach ciągle żyjemy tą iluzją. Ciągle mamy biały płotek. Ciągle mamy SUV-y na podjeździe. Czyli byliśmy w stanie podtrzymywać tę iluzję.
Czy ciągle są ludzie w jednostkach wojskowych USA, którzy wierzą w konstytucję, na którą przysięgali?
Oczywiście. Tak.
Czyli to może spowodować problem, jeśli korporacje, kontrahenci zbrojeniowi, dobijają targu z Niemcami. Nie każdy będzie chciał tak naprawdę tańczyć noga w nogę z Niemcami.
Tak, i możemy później przejść do sporów w rządzie, w sojuszach ziemskich, i do tego, co tam się dzieje. W momencie, gdy Niemcy mocno uchwycili infrastrukturę USA, zaczęła się potężna rozbudowa w kosmosie i tajnych programów kosmicznych. Zaczęli współpracować z amerykańskimi grupami Kliki (Cabal), z którymi tak czy inaczej współdziałali przez cały czas, podczas I i II wojny światowej. I w tym momencie zaczęli na poważnie rozbudowywać Tajny Program Kosmiczny oraz potężną infrastrukturę, o której mówiłem.
Czyli powiedziałeś: High Jump w 1947 roku, Truman zaczyna się z nimi spotykać zaraz po High Jump. Zaczynają się wtedy negocjacje, ale nie przebiegają one zbyt pomyślnie. Wtedy Niemcy posunęli się dalej, urządzając bardzo ostentacyjny, publiczny pokaz UFO, który, gdyby wydarzył się dzisiaj, kiedy każdy ma kamerę w telefonie, oznaczałby koniec tuszowania sprawy UFO.
Zgadza się.
Zaraz nad stolicą państwa, tuż nad budynkiem rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki. Mówisz, że to 1952 rok. Jaka jest oś czasu? Nakreśl nam, kiedy to się przełożyło na coś konkretnego. Czy poddali się oni natychmiast po tym przelocie? Czy było to ostateczne poddanie się?
To była ta kropla, która przelała czarę, kiedy doradcy prezydenta powiedzieli: „Dobrze, musimy podpisać porozumienie. Kiedy je podpiszemy, opracujemy też plan, żeby ich zinfiltrować, ukraść im technologię i rozprawić się z nimi później. Nie będziemy negocjować z pozycji słabości”. I to w zasadzie doprowadza nas do czasu, gdy zaczynają budować główną infrastrukturę Tajnego Programu Kosmicznego.
Drenaż mózgów
To oczywiście wymaga ludzkiej siły roboczej. Skąd biorą ludzi do pracy? To kolejna rzecz, z którą, jak sądzę, ludzie mają ogromny kłopot. A zostało nam tylko kilka minut, 2 lub 3.
To doprowadzi nas do czegoś, o czym wielu ludzi już trochę słyszało, a co nazywano „drenażem mózgów” (Brain Drain). Miało to miejsce w latach 50., 60. i aż do lat 80., kiedy wielu najlepszym naukowcom z całego świata zaoferowano przyłączenie się do tych programów. I nagle ci wszyscy znakomici naukowcy znikają z powierzchni ziemi.
Mówisz „wielu naukowców” oraz „wszyscy znakomici” – ile to jest „wielu” i „wszyscy”?
Były to miliony ludzi i odbywało się to na przestrzeni dłuższego czasu. Ludzie ci byli bardzo inteligentni i przedstawiali się jako bardzo obiecujący, po których spodziewano się, że przyczynią się do rozwoju programu kosmicznego, który zaczął rozrastać się do infrastruktury. Sprowadzono tych wszystkich ludzi, aby stali się oni jego częścią.
No cóż, mój informator Pete Peterson, oczywiście człowiek starej daty, powiedział, że w „drenażu mózgów” wzięło udział od 50 do 60 milionów ludzi.
To bardzo dużo.
Czy mają polecone szybko mieć dzieci, jak tylko osiągną odpowiedni wiek?
Tak, mówi im się: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”.
Czyli 60 milionów ludzi, którzy mają dzieci tak szybko jak tylko dojdą do odpowiedniego wieku, możemy tutaj mówić o populacji tak dużej jak cała ludność Stanów Zjednoczonych lub nawet większej.
Zgadza się.
Ojej. Będziemy kontynuować tę opowieść, dowiadując się więcej o tym, co się wydarzyło. W jaki sposób wysłaliśmy tych ludzi w przestrzeń kosmiczną? Co im powiedziano? Jeszcze bardzo dużo przed nami. Dziękuję za oglądanie i pozostańcie z nami.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz