Starożytne teksty ze Wschodu
Witam, nazywam się David Wilcock i zapraszam do kolejnego odcinka „Kosmicznego ujawnienia”, ponieważ musicie to wiedzieć. W tym odcinku podejmiemy rozmowę tam, gdzie ją przerwaliśmy, z naszym niezwykłym informatorem, z którym mamy zaszczyt i przyjemność rozmawiać – czyli z nikim innym jak z Coreyem Goodem, który twierdzi, że pracował w czymś, co nazywamy Tajnym Programem Kosmicznym. Chodzi o kompleks wojskowo-przemysłowy, który uprzemysławia i zakłada kolonie w naszym Układzie Słonecznym i poza nim. Jest to bardzo ciekawa historia, gdyż zbiega się z informacjami, które uzyskałem od informatorów, z którymi jestem w kontakcie od większej części 20 lat. Większość z tych ludzi nigdy się nie ujawniła. Nie publikowałem tych informacji w internecie, dzięki czemu bardzo łatwo rozpoznać, kiedy pojawia się ktoś, kto mówi o tych samych rzeczach, o których już słyszałem. Bardzo się cieszę, że mam teraz okazję w końcu porozmawiać o tylu sprawach, o których wcześniej nie wolno było mówić, i że Corey jest z nami w programie. Corey, dzięki za udział w programie, przyjacielu.
Dziękuję.
Rozmawialiśmy na temat operacji Highjump. Omawialiśmy próbę rozbicia niemieckiej komórki na Antarktydzie i to, że napotkano tam bardzo poważny opór. Zacznijmy więc od tego: jaką metodą Niemcy po raz pierwszy osiągnęli lot kosmiczny?
Na początku odnosili sukcesy dzięki własnym inżynierom, którzy rozwijali technologię w oparciu o własne osiągnięcia, a ponadto przeszukiwali Wschód w poszukiwaniu starożytnych pism, o których im powiedziano, i przekazów channelingowych od istot, które uważali za istoty z innych światów albo które mogły nimi być; channelingiem parały się niektóre ezoteryczne niemieckie tajne stowarzyszenia. To z kolei skłoniło inne tajne stowarzyszenia do wysłania ekspedycji poszukujących tych starożytnych wschodnich tekstów.
Gdzie ich zdaniem znajdowały się te teksty? Czy w różnych miejscach?
W różnych lokalizacjach, to znaczy na terenach Tybetu oraz Indii. Wielu ludzi słyszało historie o antycznych latających maszynach, które miały bardzo zaawansowaną broń.
Czyli o Wimanach.
Tak, o Wimanach. Wszystko to brzmiało jak fantastyka naukowa, ale pochodziło sprzed wielu dziesiątek tysięcy lat. Zachodni uczeni uznali to za fikcję, fantastykę naukową wyprzedzającą swoje czasy. Te niemieckie grupy bardziej wierzyły w połączenie nauki z wierzeniami ezoterycznymi i zdecydowały, że będą podążały tropem, który pozyskali z przekazów channelingowych i zlokalizują te księgi.
Czy istoty, które przemawiały w channelingu, podały im konkretne współrzędne, gdzie mogą być zlokalizowane te teksty?
Tak.
Naprawdę?
Powiedziały im, że teksty te znajdują się pod pewnymi łańcuchami górskimi w pewnych obszarach, które kiedyś były częścią bardziej zaawansowanej cywilizacji, zapomnianej przez współczesnych ludzi, a o której wiedziało wielu mnichów z kast religijnych i strzegło tej wiedzy jako części swoich nauk tajemnych.
W poprzednich odcinkach rozmawialiśmy dość obszernie o Agartianach i powiedziałeś, że to grupa jasnowłosych Nordyków, którzy żyją wewnątrz Ziemi.
Niektórzy z nich, tak.
Niektórzy z nich żyją wewnątrz Ziemi.
Niektórzy z nich byli jasnowłosymi Nordykami.
Och, powiedziałeś, że Niemcy preferowali pracę z nimi bardziej niż z Drako, od tych gadzich typów.
Zgadza się.
Dlaczego więc Agartianie… Zakładam przede wszystkim, że to Agartianie przemawiali w channelingach przez te tajne stowarzyszenia, czy to nieprawda?
Trudno o tym spekulować, bo oni, Orsic i te różne grupy, byli najwyraźniej w kontakcie z kilkoma różnymi grupami.
Z kilkoma grupami istot pozaziemskich?
Z grupami pozaziemskimi, a także ze starożytnymi ziemskimi grupami odłamowymi, więc trudno ustalić, które informacje pochodziły od której grupy. Pod koniec lat 30., o ile pamiętam, poproszono ich, aby naszkicowali obraz tych, z którymi się komunikowali. A rysunek głowy i rysów twarzy tej istoty…
Jest to strasznie wyglądająca twarz.
Tak… i miał bardzo ciekawe cechy podobne do Szarych.
Tak, to prawda, ale oczy nie są aż tak duże. Za to głowa jest naprawdę ogromna, a do tego ten maleńki podbródek.
Rabunek klasztorów i plany statków
Zgadza się, ale Niemców nakierowano, by wyruszyli w góry Himalajów na ogromne ekspedycje na wschód, aby zdobyć te dokumenty, i to w niezbyt etyczny sposób. Wchodzili do tych wiosek i klasztorów, i zasadniczo przy użyciu broni zabierali te zwoje i książki, a następnie przywozili je do Niemiec.
Czy chcesz powiedzieć, że te poszukiwane teksty znajdowały się w klasztorach w rodzaju tybetańskich klasztorów buddyjskich?
Mhm, wiele z nich tak, a wiele znajdowało się też w systemach jaskiń, w których je umieszczono. I były zamurowane w górach.
Jeśli weszli do jednego z tych systemów jaskiń, to czy były tam oznaki, że mają do czynienia z pozostałościami zaawansowanej cywilizacji, a nie tylko ze skrytką z dokumentami?
Cóż, według tego, co bezpośrednio czytałem na inteligentnych tabletach szklanych, były tam drewniane konstrukcje podobne do regałów, zastawione mnóstwem zwojów i oprawionych książek. Wiele z nich zawierało informacje medyczne, to znaczy wszelkiego rodzaju, jak sądzę, tajne nauki, tajne leki i tajne informacje technologiczne.
Czy były to naturalne jaskinie, czy miały takie charakterystyczne wygładzenia, jakie można spotkać w rzeczach związanych ze Starożytną Rasą Budowniczych, o której wspominałeś?
Były to naturalne jaskinie.
Naturalne jaskinie.
Tak, i kiedy te konkretne książki potajemnie wywieziono do Niemiec, otworzono je i zaczęto przeglądać, niemieccy inżynierowie byli w szoku, widząc, że są to plany techniczne.
Ale kiedy mówisz o zwojach, wyobraźnia podsuwa mi stary, kruszący się, brązowiejący papier.
No cóż, niektóre z nich były zwojami, a niektóre z nich były tak naprawdę oprawionymi książkami.
Jak np. oprawa skórzana?
Tak, coś jak książki oprawione w skórę, w zwierzęcą skórę. Były one bardziej przepisywanymi księgami i tekstami, które przekazywane były z pokolenia na pokolenie. Ludzie przepisywali je dokładnie tak, jak wyglądał poprzedni tekst, a następnie w pewnym momencie zamurowywano je lub umieszczano w klasztorze.
Czyli nie mówimy o książkach, których strony zrobione są z niezniszczalnego materiału typu Kevlar.
Nie.
Jest to po prostu papier.
Tak.
Co więc przedstawiały te diagramy techniczne? Kiedy mówisz o planach, czy chodziło na przykład o system zasilania statku? Co przedstawiały te ilustracje?
Większość z nich musiano rozszyfrowywać przez dłuższy czas, lecz były to zaczątki elektrograwitacyjnych pojazdów latających, które później na Zachodzie nazywane były ARV (Odtworzone pojazdy pozaziemskie, Alien Reproduction Vehicle). Były to pojazdy z wirującą rtęcią, napędzane rtęciowym wirem, który wytwarzał elektrograwitacyjną siłę nośną. Były to bardzo proste, a zarazem bardzo skomplikowane koncepcje. Kiedy niemieccy naukowcy to zdobyli i połączyli z tym, nad czym już pracowali, w krótkim czasie dokonali ogromnego skoku naprzód.
Czy język tej książki był im choć trochę znany, czy musieli faktycznie nauczyć się tego języka?
To była jedna z największych przeszkód do pokonania, więc przywieźli ze sobą z tamtego regionu bardzo niechętnych do współpracy, można by powiedzieć, „wolontariuszy”, którzy mieli im pomóc w rozszyfrowaniu tych tekstów.
Czy mówisz o Tybetańczykach?
Cóż, o Tybetańczykach i o ludziach strzegących tej wiedzy.
Och, ojej.
I używali tych ludzi, żeby pomogli im przetłumaczyć tyle, ile się dało. Ci ludzie przepisywali wiele z tych rzeczy przez pokolenia, ale nawet oni utracili pierwotne znaczenie tego, co przepisywali.
Czyli te książki były kopiowane.
Wiele, wiele, wiele razy.
A plany i schematy też.
Ale Niemcy byli bardzo inteligentni, bardzo zaradni i potrafili wykorzystać te schematy, przeprowadzić własne eksperymenty i to rozgryźć.
Thule, Czarne Słońce i Vril
Niektórzy ludzie będą pytać, o jakich grupach mówimy. Jest na przykład Towarzystwo Thule, T-H-U-L-E. Czy to jedna z nich?
Towarzystwo Thule, Zakon Czarnego Słońca (Order of the Black Sun), Towarzystwo Vril i jest jeszcze garstka innych stowarzyszeń, które nie są zbyt dobrze znane. Wiele z tych, które wymieniliśmy, współpracowało ze sobą, kiedy było to logiczne dla dalszego rozwoju technologicznego, a potem strzegły swoich własnych tajemnic. Niektóre z nich miały znacznie bardziej zaawansowaną technologię od innych.
Czy członkowie tych organizacji kontrolowali również niemieckie przemysłowe konglomeraty korporacyjne takie jak IG Farben i podobne korporacje?
Grupy te zawsze posiadały kontrolę nad pieniędzmi. Zawsze kontrolowały korporacje. Nie zawsze jednak miały pełną kontrolę nad rządem.
Rozumiem.
Zinfiltrowali rząd i tam pracowali, lecz rząd nie wiedział, co te stowarzyszenia i grupy robiły. Wiedział sporo o tym, co robiły grupy Zakonu Czarnego Słońca, bo wiele z tego, co rozwijały, miało zastosowania wojskowe na potrzeby wojny. Ale było dość dobrze wiadomo, że żadna z tych technologii nie będzie naprawdę sprawna i gotowa do użycia przed końcem wojny.
Opisując ten proces zdobywania dokumentów, wspomniałeś o Indiach i o Tybecie. O jakich latach mówimy? Czy były jeszcze inne geograficzne regiony poza Indiami i Tybetem?
Chiny, tak.
Chiny, dobrze.
Chiny, Indie, Tybet, wszystkie te współczesne starożytne cywilizacje.
Czy wszystko to skupiało się wokół Himalajów i tej części świata?
Tak.
Dobrze, o jakich latach jest tutaj mowa?
1918, 1919, ale potem w latach 20. i 30. zaczęło to wykładniczo narastać, a większość miała miejsce w latach 30. i 40. Najwięcej jednak w latach 30., wtedy naprawdę wykonali większość tej pracy.
Artefakty mocy i trzy Arki Przymierza
Słyszałem od innych badaczy, że jedną z rzeczy, których Niemcy poszukiwali, były przedmioty, którym przypisywali ezoteryczną moc, takie jak włócznia, która przebiła ciało Jezusa, a którą najwyraźniej nazywali Włócznią Przeznaczenia, albo coś w rodzaju tak zwanej Fontanny Młodości (Fountain of Youth), a którą większość ludzi uważa za żart.
To była jeszcze inna grupa odłamowa, która… przechodząc, jak sądzę, do II wojny światowej, do tego czteroliterowego słowa „Nazi”, ta grupa zaczęła wysyłać ludzi na poszukiwanie religijnych artefaktów, które miały moc. Nie tylko szukali judeochrześcijańskich relikwii. Szukali wszelkiego rodzaju starożytnych artefaktów religijnych, które ich zdaniem miały korzenie w starożytnych odłamach cywilizacyjnych, w ziemskich odłamach cywilizacyjnych, albo w starożytnych technologiach kosmitów, istot pozaziemskich, a część z nich pochodziła od Starożytnej Rasy Budowniczych. Chcieli na wszystkim położyć łapę z wielu różnych powodów. Niektórzy z nich wierzyli, że posiadanie tych materiałów zgodnie z legendami zapewni im zwycięstwo. Także niektóre istoty pozaziemskie, z którymi utrzymywali kontakt, pożądały tych technologii, szczególnie tych pochodzących od Starożytnej Rasy Budowniczych. I to trwało niemal do współczesności, aż w końcu odkryliśmy, że niektóre z tych tablic lub kamieni, które wyglądają jak zwykłe relikwie, starożytne kamienne relikwie, niepozorne, są w rzeczywistości technologiami, które działają na wielowymiarowych poziomach – są bardzo zaawansowane. Handlowali tymi rzeczami z grupami pozaziemskimi w zamian za technologię i za to, by istoty pozaziemskie zeszły tu i udzieliły im materialnego wsparcia.
Jeśli ludzie oglądają wszystkie programy, nad którymi pracuję tutaj, w Gaiam, to widzieli odcinki programu „Ujawnienie” (Disclosure), w których przeprowadzam wywiad z Grahamem Hancockiem. I wydaje mi się, że cały jeden odcinek poświęciliśmy Arce Przymierza. Oczywiście klasyczny film Spielberga „Poszukiwacze Zaginionej Arki” jest filmem o Arce Przymierza, gdzie bohater, grany przez Harrisona Forda, jej poszukuje. Czy sam natknąłeś się na informacje mówiące, że Arka Przymierza była prawdziwa albo że niemieckie grupy jej szukały?
Cóż, według inteligentnych tabletów szklanych były 3 Arki Przymierza.
Trzy Arki Przymierza? Nie słyszałem o tym wcześniej.
Były 3 egzemplarze i były to urządzenia umieszczone w czymś w rodzaju drewna pokrytego złotem, które chroniło przed promieniowaniem. Nie jest to dokładnie promieniowanie, o jakim myślimy, jak przy bombach atomowych. Ale nawet z żarówki coś promieniuje, tak więc promieniowanie może oznaczać wiele rzeczy.
No cóż, to bardzo ciekawa technologia, bo kiedy czytasz w Biblii o burzeniu murów Jerycha, jest tam powiedziane, że mieli Arkę Przymierza. Zadęli w trąby i cegły zamieniły się w płyn. Cała ściana spłynęła i stopiła się. Jaka technologia może zrobić takie rzeczy?
Dźwiękowa… i nie tylko, podobno dostarczała też mannę, jedzenie.
Och, jedzenie dla nich.
Jedzenie dla nich, podobno, wiesz, jedzenie, wodę i ochronę przed wrogami, oferowała metody na pokonanie nieprzyjaciela i rzekomo była radiem do łączności z Bogiem. Było to więc urządzenie wielofunkcyjne.
Czy te niemieckie grupy ezoteryczne były świadome tego, że istniały 3 egzemplarze?
Wydaje mi się, że jedna z nich została zniszczona, ale dwie z nich nadal pozostają tutaj na powierzchni ziemi.
Broń bogów i technologia lewitacji
Kiedy spojrzymy na opowieści tybetańskie i porównamy je z innymi podaniami, to w Tybecie posiadają rzeczy, które nazywają podwójnymi dordżami, które trzyma się w dłoni. Wygląda to jak dziwna, energetyczna cewka i wydaje się być wzorowana na jakiejś technologii. Kiedy przejdziemy do mitologii greckiej, mamy piorun Zeusa, który wydaje się jakimś urządzeniem trzymanym w ręku i mogącym wytwarzać błyskawice. Mamy młot Thora, to samo. Mamy włócznię Posejdona, to samo. Czy istniała broń wysyłająca wiązki cząstek albo jakaś broń energetyczna, którą można trzymać w ręku jak pistolet i którą te niemieckie grupy próbowały odnaleźć podczas swoich ekspedycji?
Tak, wierzyli oni bardzo mocno w to, że wszystkie te opisy bogów były w rzeczywistości bronią, bronią technologiczną i oni jej poszukiwali.
Tak, jeszcze jedna pochodzi z Indii: włócznia Wadżry. Jest to ten sam pomysł. Trzyma ją w ręku, a ona robi niezwykle potężne rzeczy.
Zgadza się, tak więc poszukiwali oni wszystkich tych rzeczy. Wiele z tych istot, które według opisów miały tę broń, było istotami pozaziemskimi, a niektóre były niezwykle zaawansowanymi ludzkimi odłamami cywilizacji, które przedstawiały się ludności na powierzchni jako bogowie i robiły to przez jakiś czas. W miarę jak stawaliśmy się coraz bardziej zaawansowani, takie też stawały się ich techniki oszustwa. W ostatnich czasach przedstawiali siebie jako życzliwe istoty pozaziemskie, które przybywają tutaj, aby uratować świat.
Wracając do czegoś, co powiedziałeś wcześniej: czy uważasz, że Niemcy mogli zdobyć coś takiego jak piorun Zeusa albo włócznię Wadżry i wbudować to w swoje statki, żeby mieć skuteczną broń?
Uważam, że całkiem sporo technologii zostało zdobytych i włączonych do ich odłamowego tajnego programu kosmicznego, który rozwijali. Ale rozwijali to dla własnego odłamu cywilizacji i koniec końców nie obchodziła ich II wojna światowa, ojczyzna ani użycie tej technologii do pokonania USA i wrogów Niemiec, którzy w tę wojnę byli zaangażowani.
Kiedy widzimy gigantyczne kamienne konstrukcje, takie jak kamienne kręgi lub pojedyncze płyty, jak menhiry lub piramidy i tego typu rzeczy, to oczywiste, że dziś nie potrafimy w żaden skuteczny sposób obrabiać takiego kamienia. Czy Niemcy odkryli jakąś technologię, która pozwoliłaby na przykład, trzymając coś w rękach, strzelić w kamień i sprawić, by lewitował? Czy odkryli coś takiego?
Wiele z tego typu technologii zostało odkrytych, i to pod powierzchnią Ziemi, głęboko w tych obszarach jaskiń, które stały się znane pod nazwą Ziemia Plastra Miodu, do której wielu ludzi odnosi się jako do Wnętrza Ziemi lub do Wydrążonej Ziemi. Wiele z tych rzeczy było technologią pozostawioną przez Starożytną Rasę Budowniczych, przez starożytnych kosmitów oraz przez grupy starożytnych odłamów cywilizacji, które odeszły zostawiając za sobą pewne technologie.
Pytam z ciekawości, bo zgadza się to z czymś, o czym słyszałem. Pierwszy informator, którego kiedykolwiek spotkałem, pracował – najwidoczniej jego ojciec chrzestny był jednym z 90 najwyżej postawionych ludzi Kliki. Opisywał technologię, która opierała się na kryształach i wyglądała jak sześciostrzałowy rewolwer. Miałeś w niej 6 kryształów w czymś w rodzaju bębna. Wkładałeś je do środka i można było obracać na każdy kryształ w zależności od wielkości kamienia. To wysyłało wiązkę w kamień i pomagało mu lewitować. Jestem po prostu ciekawy, czy kiedykolwiek widziałeś coś takiego?
Widziałem ogromną ilość technologii na bazie kryształów i wiele z niej pochodzi od Starożytnej Rasy Budowniczych. A wiele z niej rozwinęły znacznie młodsze starożytne rasy ziemskie i rasy pozaziemskie.
Bardzo dobrze, no cóż, będziemy kontynuowali tę bardzo fascynującą dyskusję. Ciekawie jest znajdować zbieżności i słyszeć o tych sprawach z jego perspektywy, biorąc pod uwagę jego przeszłość. Kiedy wrócimy następnym razem, poprowadzimy dalej tę rozmowę o niemieckich stowarzyszeniach i w końcu wyprowadzimy je w kosmos i zaczniemy rozmawiać w kategoriach praktycznych, o tym gdzie się udali, co tam znaleźli i jak to zabudowali i uczynili swoim? Wszystko to będzie w następnym odcinku „Kosmicznego ujawnienia”, ponieważ musicie to wiedzieć. Nazywam się David Wilcock. To jest Corey Goode i dziękujemy wam za oglądanie.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz