Pierwsze bazy na Marsie i przemysł
Witam w „Kosmicznym ujawnieniu”. Jestem gospodarzem i nazywam się David Wilcock. Poznajemy tutaj fascynujące zeznania informatora, który nazywa się Corey Goode. Dziękuję za przybycie do studia.
Dziękuję.
Ostatnio skończyliśmy, omawiając Międzyplanetarny Konglomerat Korporacyjny, czyli MKK, jak go wszyscy nazywają, wykorzystujący industrialną potęgę militarną i korporacyjną USA od czasów drugiej wojny światowej w celu poczynienia ogromnej ekspansji. Powiedziałeś, że stworzyli oni zalążek bazy na Księżycu, która początkowo była bardzo mała i była wybudowana przez Niemców, a następnie została znacznie rozbudowana przez MKK. Powiedziałeś również, że miało miejsce wiele nieudanych prób budowy baz na Marsie, lecz niektórym z nich udało się przetrwać. Bazy te również zostały rozbudowane.
Zgadza się.
Dobrze, ile przetrwało zalążków tych baz i gdzie się one znajdowały na Marsie?
Kilka pierwszych kolonii niemieckich na Marsie, które zdołały przetrwać, zostało założonych w granicach pierwszych 20 stopni od regionów polarnych. Była tam jedna szczególna placówka, którą MKK wykorzystywało do ekspansji i rozbudowywania innych. Usytuowana ona była gdzieś w obszarze kanionu, wbudowana w jego zbocze, sięgała w głąb i znajdowała się pod powierzchnią Marsa, a nie na niej.
Wspomniałeś również o sposobie w jaki drążyli oni przestrzeń wewnątrz ziemi, który polegał na używaniu ładunków nuklearnych piątej generacji. Powodowały one ogromną eksplozję bez utrzymującego się promieniowania radioaktywnego?
Tak.
Czy ta główna baza znajdowała się na północnej, czy na południowej półkuli Marsa?
Na półkuli północnej założono pierwszą główną bazę, która została nazwana niemieckim imieniem i którą później rozbudowano.
Dobrze.
Została ona rozbudowana do ogromnych rozmiarów. Mieściła w sobie ogromną liczbę inżynierów i naukowców. Również niedaleko tego miejsca zbudowany został kompleks przemysłowy, w którym zaczęto produkować różne rzeczy, które zgaduję były im niezbędne oraz technologię, której potrzebowali. Pochodziły one z surowych materiałów wydobywanych na Marsie, księżycach oraz na pasie asteroidów. Wykopywali oni te surowce, przerabiali w materiały użytkowe, a nawet łączyli je ze sobą i tworzyli to, co akurat potrzebowali w tych początkowo małych fabrykach.
Co było przez nich postrzegane jako pożądana technologia, którą na początku budowali? Na co ukierunkowane były ich początkowe wysiłki, co pragnęli wyprodukować?
Wytwarzali cokolwiek, co było im potrzebne do ekspansji na Marsie.
Dobrze.
Początkowo produkowali tylko to, co pozwalało im rozbudowywać infrastrukturę na Marsie.
Czy budują oni na Marsie z lokalnych rzeczy, jak wspomniałeś o tym wcześniej, z użyciem worków z kevlaru, i wytwarzają beton z lokalnej gleby pobranej z tamtej powierzchni? Jaką obrali technikę budowania? Powiedziałeś, że w tych przemysłowych obiektach budowali wszystko to, co było im potrzebne.
Tak, budowali oni z materiałów pochodzących z kopalni na Marsie, z różnych księżyców oraz z pasa asteroidów. Te surowe rudy były zabierane na Mars do obszarów przemysłowych oddalonych od kolonii i przerabiane na użytkowe materiały bez względu na to, czy były przetapiane na określone metale wlewane do matryc lub form, czy przerabiane na materiały kompozytowe.
Wydobycie na asteroidach i frachtowce
Poruszyłeś tutaj bardzo ciekawy temat, gdyż opisujesz wydobywanie surowców, które nie odbywa się na Księżycu czy na Marsie. Nie zaczęliśmy jeszcze omawiać całego zakresu tego wszystkiego – zgaduję, że aby wydobywać bogactwa naturalne należy zbudować tam pewne obiekty na tych księżycach czy asteroidach.
Niektóre z tych asteroid są tak ogromne, że mieszkają na nich 3- lub 4-osobowe zespoły i obsługują…
3 lub 4 osoby?
3 lub 4 osoby. I to one obsługują te urządzenia wydobywcze. Wiele z tych rzeczy jest robionych przez roboty i przez zdalnie sterowane maszyny. Surowce te następnie ładowane są na ogromne frachtowce i zabierane z powrotem na Marsa do miejsca przeznaczenia. Następnie transportowane są one do dalszych placówek przemysłowych i przerabiane na materiały stosownie do potrzeb.
Powiedziałeś w poprzednim odcinku, że dzięki pomocy grup pozaziemskich Niemcy odkryli te kuliste, naturalne portale, przez które mogli teleportować nawet coś tak dużego jak okręt wojenny na Marsa lub gdzie indziej. Czy takie same naturalne portale dostępne są na asteroidach lub innych księżycach? Chcę przez to zapytać: dlaczego musieli używać transportowców?
Było to dla nich po prostu bardziej praktyczne, aby transportować te surowe materiały w ogromnych frachtowcach do i z pasa asteroidów oraz z innych księżyców.
Jak wygląda taki statek frachtowy?
Wygląda on jak gigantyczny kontener z małymi skrzydłami, które ledwie co wystają po obu stronach. Skrzydła te nie wyglądają na wystarczająco duże, aby wedle prawa Bernoulliego wytworzyły wystarczającą siłę nośną w atmosferze, lecz są one tam tak czy inaczej. Jego przód ścięty jest pod kątem 45 stopni, tam gdzie znajduje się kokpit. Tył wygląda w zasadzie jak naczepa ciężarówki albo kontener. Ta część jest odczepiana. Ale nigdy nie widziałem jej odczepionej, tylko połączone, gdy wylatywały i przylatywały.
Napędy torsyjne, skoki w czasie i łączność kwantowa
Powiedziałeś, że te pierwotne niemieckie statki kosmiczne używały napędu opartego na wirującym z dużą prędkością cylindrze z rtęcią. Jakie jest źródło mocy dla tych frachtowców? Czy aż do dzisiaj używają oni rtęci, czy może opracowali bardziej zaawansowane systemy napędowe?
Używają oni bardziej zaawansowanych urządzeń napędowych i jest ich tam kilka typów. Są to systemy pól torsyjnych, które wielu nazywa napędem warp.
Czy ludzie w tych programach nazywają je napędami warp, czy jest to potoczna nazwa?
My nazywaliśmy je napędem warp. Urządzenie to wytwarza pole torsyjne z silnika znajdującego się w jego środku, a po obu jego końcach wychodzi z niego centralnie na zewnątrz pole torsyjne.
To pole?
Tak, to pole torsyjne. Nawigujący kontroluje ilość energii wpływającej do tego wirującego pola po obu jego stronach. To powoduje skręcanie się czasoprzestrzeni, powodując ciąg w jednym lub drugim kierunku, w zasadzie tak samo jak jest to pokazane w filmie „Star Trek”.
Czyli jest to niemalże jak tworzenie „górki” w czasoprzestrzeni po której statek ześlizguje się w miarę jak porusza się do przodu.
Zgadza się. Stosowane są też napędy przeskoków czasoprzestrzennych (temporal jump drives), które są niezwykle zaawansowane. Napędy te musiano wyposażyć w bufory, aby statki nie skakały w czasie i przestrzeni po lokalnym obszarze.
W znaczeniu podróży w czasie.
Zgadza się. Działa to niemalże jak teleportacja, dzieje się to natychmiast.
Jakie jest twoje zrozumienie czasu, kiedy zostało ci to zagadnienie przedstawione? Czy wyjaśnili ci nieścisłości pomiędzy fizyką czasową w której Einstein twierdzi, że jest on jednowymiarowy i porusza się tylko do przodu?
Tak. W zasadzie to pokazano mi jedno z równań Einsteina, gdzie był blisko prawdy. Musiałby je tylko poprzekształcać. W swoich późniejszych dociekaniach, które następnie zostały stłumione, zbliżył się nawet jeszcze bliżej prawdy. Jednak fizyka, którą nam się pokazuje jest po prostu przedpotopowa. Porównując to do medycyny jest to tak jakby podczas gorączki upuszczać człowiekowi krwi. Jest to tak bardzo zacofane w swoim rozumowaniu.
Dobrze, pozostańmy jeszcze przez chwilę przy tych napędach. Mamy czasoprzestrzeń, ściskamy ją – tak jak w palcach pestkę z dyni – i zapada się ona w wytworzoną przez siebie dziurę.
Tak, w to pole torsyjne.
Napęd działa w oparciu o nie. Mamy również napęd przeskoków czasoprzestrzennych (temporal jump drive) przy użyciu którego możesz tak naprawdę podróżować w czasie, lecz mówisz, że wyposażono go w bufory. Do czego potrzebny jest tam bufor?
Aby powstrzymać ludzi od robienia tego celowo oraz dlatego, że zdarzają się tam wypadki. Tak naprawdę to opracowali oni urządzenie do komunikacji, które było oparte na tym, o czym wspomniałeś już wcześniej, czyli na splątaniu kwantowym.
Dobrze.
Na każdym z tych urządzeń umieszczali izotopy, które były ze sobą splątane kwantowo.
Dobrze.
Można było rozmawiać przy użyciu tych urządzeń, a także wysyłać strumień wideo. Nie było między nimi żadnego sygnału. Były one całkowicie odporne na jakiekolwiek włamania hakerów.
Dobrze.
Nazywano je „komunikatory oparte na korelacji kwantowej” (quantum correlating communication devices). Znajdowały się w każdej jednostce pojazdów kosmicznych. Jeśli operator wykonał nieudany skok i skończył gdzieś w nicości lub w czasie, gdzie nie powinien był się znaleźć, to izotopy te traciły równowagę wibracyjną – tak mi się wydaje, że tak to nazywali – na pewien czas, który podawany był w nanosekundach. Obliczając czas potrzebny na powrócenie do stanu równowagi tych wibracji naukowcy byli w stanie obliczyć, gdzie dany operator lub to urządzenie się znajdowało.
Czy można było rozmawiać z kimś kto znajdował się w innym czasie przy użyciu splątania kwantowego?
Mhm (przytakująco).
Naprawdę? Jejku.
Wszystko, co jest splątane kwantowo, nieważne jak daleko znajdują się od siebie w wymiarach rzeczywistości, czasie czy przestrzeni, zawsze pozostanie splątane.
A wtedy na podstawie zjawiska Dopplera opóźnienia czasowego można policzyć koordynaty czasu i przestrzeni w której znalazła się dana osoba?
Dokładnie.
Czy spotkałeś się z paradoksami czasowymi i tego typu rzeczami? Czy jest to powodem dlaczego nie chcą oni, aby ludzie podróżowali do przeszłości? Czy można w jakiś sposób spaprać naszą linię czasową?
Miało miejsce bardzo wiele eksperymentów podczas których ludzie cofali się w czasie i wykonywali doświadczenia. Wtedy stwierdzali, że stworzyli wszystkie te linie czasowe rozbieżne od danej rzeczywistości. Następnie wysyłali ponownie w przeszłość zespoły próbujące je naprawić, ale to tylko coraz bardziej pogarszało sprawę. Ostatecznie uzmysłowili sobie, że czas – tak jak i przestrzeń – jest elastyczny. Wszystkie te paradoksy zapadają się i wracają do osobliwości. To nasza świadomość kontroluje te linie czasowe i wywiera wpływ na nie, jak i również na to, na której linii się znajdziemy. To my świadomie wybieramy na jakiej linii czasowej będziemy egzystowali.
Złoto z asteroid i broń strażników
Powróćmy do tego, co na razie próbujemy opisać w tym odcinku. Czyli ludzie podróżują w statkach z napędem „przeskoków czasoprzestrzennych” (temporal jump drive) i budują kolonie w naszym Układzie Słonecznym. Kiedy popatrzymy na naszą historię to widzimy: najpierw Księżyc a później Mars. Jak szybko po tym, jak z powodzeniem założyli tam swoje obozowiska, zaczęli budować placówki na pasie asteroidów oraz na innych księżycach?
Niemalże natychmiast.
Naprawdę?
Tak, Niemcy niemalże od razu zaczęli eksploatować pewne asteroidy. Jest to jedna z przyczyn, dla której MKK chciało udać się tam, kiedy nasłuchali się tyle o tych planetoidach pełnych złota i platyny. Wszystkie te rozmowy tutaj na Ziemi o brakach złota oraz o tym, że jest ono wraz ze srebrem rzadkim metalem jest totalną manipulacją. Chcę przez to powiedzieć, że tylko tutaj na Ziemi syndykaty ukryły ogromne ilości złota.
Zgadza się.
Posiadają oni tony złota. Kruszec ten, który wydobywany jest w pasie asteroidów pod względem budowy atomowej jest taki sam jak ten nasz ziemski, nie posiada on odmiennej struktury atomowej. Jest to po prostu złoto. Jest więc wystarczająco dużo złota w Układzie Słonecznym, tak samo jak i wiele ton platyny, srebra i innych pierwiastków chemicznych na tych planetoidach.
Czy można znaleźć tam całe asteroidy, które są jednym, litym kawałkiem złota lub srebra?
Cóż, nie mówię, że istnieje jakaś jedna wielka bryła złota, ale to, że jest tam tego bardzo dużo. Oddzielenie złota od skalnego podłoża lub tego, co nim było, nie wymaga wcale zbyt dużo pracy.
Myślę, że takie podejście do asteroidów wymagałoby ogromnego statku transportującego. Jakie były pierwotnie wymiary statków kosmicznych, których Niemcy używali w trakcie tej ekspansji?
Małe. Podlatywali do tych ogromnych – wyobraź sobie gigantyczną planetoidę i ten mały pojazd kosmiczny. Lądowali tam i zakładali obiekty umożliwiające im wydobywanie, a następnie wolno wkopywali się coraz głębiej do jej wnętrza, gdzie drążyli ją coraz bardziej. Asteroidy te są nieustannie narażone na uderzenia innych mniejszych. Bezpieczniejsze warunki do pracy panują w ich wnętrzach, więc największa działalność odbywa się właśnie tam. W momencie, gdy zgromadzili odpowiednią ilość urobku w postaci złota, platyny lub innego materiału to ładowali to do tych dużych kontenerowców i odlatywali do punktu przeznaczenia, gdzie było to zamieniane na materiały użytkowe.
Podczas mojej rozmowy z Petem Petersonem opisał on bardzo ciekawe właściwości metalu nazywanego bizmutem. Powiedział, że można go wyciągnąć w bardzo, bardzo długi drut, zrobić z niego cewkę i przepuścić przez nią prąd elektryczny i wtedy zaczynały się dziać te wszystkie różne, dziwne rzeczy.
Tak, wydaje mi się, że jest to używane w Elektromagnetycznym Miotaczu Gaussa (Gauss guns, Gauss rifle).
Co to jest EM Miotacz Gaussa?
Karabiny, broń działająca w zasadzie jak działo szynowe.
Och.
Rozebrano go przy mnie na części i pokazano mi, że posiadał on pręty biegnące wzdłuż lufy oraz cienki przewód, nazywany przez nich cewką, który biegł po zewnętrznej stronie. Urządzenie to działało w zasadzie jak działo szynowe. Pulsujące pole magnetyczne w tych prętach wysyłało pociski – nie pamiętam dokładnie – ale wydaje mi się, że z prędkością ok. 8000 km/h. Ich prędkość była wprost niewiarygodna. Pociski te były kalibru tuż poniżej 12,7 mm.
Imponujące.
U dołu znajdowała się w zasadzie wyrzutnia granatów. Granaty miały wielkość i kształt naboi śrutowych kalibru 20 (15,6 mm), choć na naboje nie wyglądały, były wystrzeliwane w podobny sposób i zawierały bardzo zaawansowany materiał wybuchowy typu plastik, który dawał znacznie silniejszy huk, czyli eksplozję, niż na przykład granatnik M203. Była to broń, w którą wyposażone były jednostki strażników.
Czy MKK lub Niemcy opracowali zaawansowaną technologię komputerową szybszą niż posiadamy tu na Ziemi i czy zaczęli używać jej we wszystkich tych zautomatyzowanych procesach wydobywczych oraz dla innych potrzeb?
Tak. Posiadali już komputery kwantowe znacznie wcześniej niż Bill Gates i IBM zaczęli wypuszczać płyty główne z wbudowanymi chipsetami.
Daty pierwszych baz i porozumienia z Eisenhowerem
Czy mógłbyś nam to teraz wyraźnie powiedzieć: w którym roku w przybliżeniu Niemcy po raz pierwszy założyli stabilne obozowisko na Księżycu? Czy znasz dokładną datę?
Wiem, że pod koniec lat 30. używali oni starszego budynku, w którym wytworzyli ciśnienie, równocześnie budując inną, mniejszą bazę.
Czy ten odkryty przez nich budynek pochodził od Starożytnej Rasy Budowniczych?
Zgadza się.
Dobrze.
Wydaje mi się, że to na początku lat 40. ukończyli tam swoją własną, małą bazę.
Kiedy założyli pierwszą, stabilną bazę na Marsie, która zdołała przetrwać?
Wydaje mi się, że miało to miejsce około lat 1952–1954, gdy naprawdę zaczęli nakłaniać USA do podpisania porozumień, a na Marsie dopiero wtedy na dobre się zaczepili. Doświadczyli oni tam bardzo dużo niepowodzeń i stracili bardzo dużo ludzi.
Są to niemalże 18-letnie zmagania.
Tak. Chcę przez to powiedzieć, że to oni tak naprawdę odwalili pionierską robotę na Marsie.
Jednak odnosili większe sukcesy w budowaniu zaplecza wydobywczego na asteroidach i innych księżycach zanim ustabilizowali swoją sytuację na Marsie?
Odbywało się to w tym samym czasie.
Och.
Tak. W chwili, gdy uzyskali stabilne obszary, które nazywali swoim terytorium to wtedy zaczęli operacje wydobywania surowców. Tylko domyślam się, że ich operacje wydobywcze polegały bardziej na rozsyłaniu geologów po ogromnym obszarze, aby pobierali oni próbki, dokonywali odwiertów w celu rozpoznania i oznakowania pewnych obszarów oraz stworzenia mapy. Wydaje mi się, że miało to więcej związku z odkrywką lokalnej ziemi oraz z zapoznaniem się z tym, co znajduje się wokół nich. Zakładali niewielkie kopalnie dopiero wtedy, gdy odkryli pewne surowce, których potrzebowali.
Czy ktokolwiek na Ziemi, z ludzi takich jak: prezydent lub premier, dostał na wczesnym etapie pokazówkę, może po to, by zachował milczenie? Czy wiedzieli oni co się dzieje? Czy byli świadomi tego, w co byli zaangażowani?
Wydaje mi się, że Eisenhower mógł o tym wiedzieć. Jak na ironię to właśnie on podpisał te porozumienia z tymi niemieckimi odłamami cywilizacyjnymi, co musiało być dla niego bardzo trudne, biorąc pod uwagę fakt, że był on generałem podczas drugiej wojny światowej.
Och, tak.
Mogę sobie tylko wyobrazić z jakim trudem mu to przyszło. Wydaje mi się jednak, że w 1952 roku sytuacja naprawdę się zaogniła, bo odrzucaliśmy oferty, żądania. Niemcy wtedy wysunęli bardzo dużo żądań odnośnie dostępu do amerykańskich zasobów, co było częścią tego traktatu. Odmówiliśmy im i powiedzieliśmy „nie”. Próbowaliśmy wtedy prowadzić bardzo twarde negocjacje. Dzięki operacji Paperclip ta niemiecka tajna grupa odłamowa wiedziała, że najwyższym prawem w kraju było to, że USA nie chciały, aby ktokolwiek z ich obywateli wiedział o istnieniu istot pozaziemskich lub bardziej zaawansowanej technologii, co zostało przez nią wykorzystane w celu wymuszenia na nas podpisania tej umowy. Jestem przekonany, że to najprawdopodobniej podczas tego procesu Eisenhowerowi oraz innym ludziom z tych korporacji, którzy wszystko widzieli przez pryzmat dolara, zostały pokazane próbki tego, co tam istnieje i to właśnie wtedy ci ludzie z korporacji weszli w to na 100% i zapragnęli eksploatować to, co odkryli Niemcy.
Księżyce gazowych olbrzymów
Jasne, to ma sens. Tak naprawdę nie rozumiem tego do końca, gdy mówisz „księżyce i asteroidy”. O jakich księżycach jest tutaj mowa? Jak wiele tych księżyców znajduje się w naszym Układzie Słonecznym, gdyż wiemy, że jest ich tam całkiem sporo.
Tak.
Jest ich co najmniej 100.
Zgadza się. Jest tam ich jednak znacznie więcej niż 100.
Dobrze. Jak daleko to wszystko sięga? Jak bardzo rozrosło się to od tamtego czasu? Jakie księżyce podbiliśmy na początku i na jakich lądowaliśmy?
Jest to drażliwy temat od strony dyplomatycznej, gdyż wiele z tych księżyców jest pozamykanych dla innych ze względu na to, że są one obszarami dyplomatycznymi będącymi w „posiadaniu” niektórych z tych 40 czy 60 grup.
Super Federacji.
Tak, przez ludzi z Super Federacji, szczególnie wokół Saturna.
Naprawdę? Saturn posiada wiele księżyców.
Tak, tak. Jednak bardzo dużo się działo wokół księżyców Jowisza.
Niemcy i ludzie z MKK?
Mhm (przytakująco). No i wokół Urana oraz na pasie asteroidów. Nie wiem jednak i nie pamiętam żadnych nazw księżyców ani tego, jaki pierwiastek czy surowiec wydobywano z którego ciała niebieskiego.
Księżyc Io krążący wokół Jowisza jest jednym z tych dziwnych księżyców, który posiada wulkany. Znajduje się on całkiem blisko i jest tam dość gorąco. Czy księżyc o takim środowisku jest zbyt niegościnny dla nich, aby tam wylądowali?
Tak, istnieją pewne ciała niebieskie, do których nie mają dostępu. Pamiętam, że czytałem coś o księżycu, który krążył wokół gazowego giganta i który wyrzucał z siebie chmurę pierwiastków chemicznych, które oni następnie zbierali z przestrzeni kosmicznej podążając za nim. Wiem, że to brzmi śmiesznie.
Nie, tak naprawdę wcale nie.
Nigdy nie widziałem nic świadczącego o tym, że księżyc oblatujący gazowego giganta miałby wyrzucać jakieś elementy w przestrzeń kosmiczną, lecz …
A ja tak. Io, o którym właśnie rozmawialiśmy posiada na swojej powierzchni aktywne wulkany, które wyrzucają całe mnóstwo różnych cząstek …
W przestrzeń kosmiczną?
… które tworzą pierścień wyglądający jak spadający spodek – gdy opada w dół i podchodzi do lądowania. Pierścień ten jest przechylony zgodnie z polem grawitacyjnym Jowisza. Od lat 70. NASA odnotowuje znaczny wzrost gęstości cząstek w tym pierścieniu.
Czy dokonali oni analizy widmowej odnośnie tego jakie pierwiastki chemiczne tam się znajdują?
Tak i jest tam bardzo dużo różnych dziwnych rzeczy takich jak: argon, neon, hel, tlen i wiele innych, które moglibyśmy jakoś wykorzystać.
Dobrze.
Tak więc dla mnie to wszystko ma sens.
Dobrze.
Za każdym razem, gdy zadaję ci pytania, sam uczę się wielu nowych rzeczy. Jest to naprawdę niesamowite. Jest to program „Kosmiczne ujawnienie”, ponieważ musicie o tym wiedzieć. Nazywam się David Wilcock i do zobaczenia w kolejnym odcinku.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz