Spotkanie z gospodarzami i Gonzalezem
Witamy w programie „Kosmiczne ujawnienie”, nazywam się David Wilcock i jesteśmy tu razem z Coreyem Goode'em. Zakończyliśmy na tym, że zobaczyłeś grupę osób idących w twoim kierunku, z którymi był Gonzalez. Wszyscy, włączając Gonzaleza, byli ubrani w podobne szaty.
Tak.
Zacznijmy od tego miejsca. Co następnie się wydarzyło? Ile osób szło w twoim kierunku?
Razem z Gonzalezem było ich 5.
Ok.
Mniej więcej w połowie drogi do miejsca, w którym stałem, 4 z nich się zatrzymało. Podszedł do mnie tylko Gonzalez, by mnie przywitać. Wyciągnąłem rękę na powitanie, a on wtedy uniósł ręce w górę i powiedział, że nie chce jeszcze raz przechodzić przez ceremonię oczyszczania, dlatego nie może mnie dotknąć. Powiedział, że również będę musiał przejść przez taką ceremonię, po czym ruszyliśmy w przeciwnym kierunku. W grupie, z którą przyszedł Gonzalez, było 3 mężczyzn i kobieta, wszyscy mieli kaptury na głowach.
Kobieta miała białe włosy oraz niebieskie oczy, które były nieco większe od naszych.
Dobrze.
Miała bardzo bladą skórę i widziałem białe włosy pod…
Czyli była…
Była mojego wzrostu, ja mam 185 cm, a wszyscy nosili płaskie sandały.
Czy jej wygląd był niepokojący albo nieprzyjemny?
Ależ skąd. Była zachwycająca.
Była więc piękną kobietą?
Atrakcyjną. Wyglądała inaczej, ale była atrakcyjna.
W jaki sposób wyglądała inaczej?
Miała pociągłe rysy twarzy. Mam na myśli bardzo pociągłe rysy twarzy.
Jej twarz była bardziej pociągła?
Tak. Jej oczy były większe. Była blada. Miała białe włosy. Ewidentnie wyglądała inaczej.
Gdybyśmy zobaczyli kogoś takiego na ulicy, pewnie pomyślelibyśmy: „Ojej, co jest z tą kobietą?”
Na pewno zwróciłaby uwagę. Nie mogłaby chodzić pomiędzy nami bez zwracania na siebie uwagi.
Dokładnie, a jak wyglądali pozostali?
W jej grupie mieli białe i blond włosy. Niektórzy mieli brązowe włosy, a niektórzy nawet czarne. Nie wszyscy wyglądali tak samo i mieli białe włosy. Ona była naprawdę wysoka i bardzo szczupła, ale nie była wątła, jej dłonie były bardzo szczupłe. Była po prostu bardzo szczupła.
Czy pociągłe twarze są charakterystyczne dla większości z nich, czy to był raczej jej indywidualny wygląd?
Dla większości z nich, tak. Niektórzy z nich, którzy nosili ten sam symbol, byli niżsi, naszego wzrostu i mieli też trochę inne ciała, byli bardziej umięśnieni.
A jaki nosili symbol?
Złoty symbol Saturna. Były 3 różne. Ludzie, którzy byli gospodarzami tego spotkania, mieli różowo-czerwony klejnot w pozycji godziny szóstej.
Jedna grupa miała czarny klejnot w pozycji godziny trzeciej.
A jeszcze inna grupa miała klejnot w kolorze jadeitu.
Wszystkie te 3 grupy były ze sobą genetycznie spokrewnione i współpracowały ze sobą. Była to jakaś spokrewniona grupa, odrębna od wszystkich pozostałych.
Czy wyszedłeś z tamtej sali przez jedne z tych 4 drzwi?
Tak. W tym momencie kobieta i 2 mężczyzn już wyszli, został tylko jeden.
Nikt z tobą nie rozmawiał poza Gonzalezem?
Nikt.
Taka dziwna, cicha atmosfera.
Sporo takiego było.
Takie medytacyjne lub zakonne milczenie.
Tak, był to kompleks świątynny.
Ok.
Wszystko to miało bardzo ceremonialny charakter.
Rozumiem.
Tunel, posąg bogini i oczyszczanie
Przeszliśmy przez jedne z drzwi i szliśmy tunelem i kiedy wydawało się, że tunel się kończy, okazało się, że schodzi dalej w dół.
Za drzwiami był tunel?
Tak. Był to wydrążony korytarz uformowany lub wycięty „laserowo”, podobnie jak tamto pomieszczenie.
Cały z wypolerowanego granitu?
Wszystko tam było doskonale oświetlone, o źródle tego światła powiem później. Światło dochodziło zewsząd, było idealne, nie rzucało żadnych cieni. Słyszałem odgłosy wody i czułem zapach mokrych kamieni i minerałów.
Jak w jaskini?
Dokładnie. Kiedy szliśmy korytarzem w dół, były tam drzwi, a po obu ich stronach ośmioramienne gwiazdy. Jedna była złota, wielkości otwartej dłoni, a druga czerwona, nieznacznie mniejsza, po prawej stronie wejścia i trochę niżej.
Wchodząc poczuliśmy w pomieszczeniu delikatny podmuch wiatru.
Kiedy przeszliście przez drzwi, były one po prawej czy po lewej stronie?
Po lewej stronie.
Ok.
Pomieszczenie rozświetliło się w taki sam sposób jak poprzednie. Wyglądało podobnie.
Też było tak wysokie?
Nie aż tak wysokie.
Ok.
Miało sufit w kształcie kopuły. W miejscu, gdzie ściana łączyła się z kopułą był otwór, z którego wypływał strumień wody, jak wodospad.
Była tam dziura?
Szeroka na dobry metr i wypływała z niej woda. Kolor wody był prawie tak biały jak mleko. Pod otworem utworzyły się stalaktyty, mniej więcej takiej wielkości, w białawym kolorze.
Dobrze.
Woda spływała na tył kobiecego posągu, chyba jakiejś bogini, która trzymała coś w ramieniu (nie rozpoznałem, co to było) i miała wyciągniętą dłoń, o tak.
Jakie miała włosy? Czy jej włosy były ułożone w pewien sposób?
Jej włosy były upięte, wystylizowane. Cała była pokryta warstwą minerałów przypominającą osad wapienny.
Czy była to postać ludzkich rozmiarów?
Tak, była ludzkich rozmiarów i stała na podwyższeniu. Woda wypełniała dość wysoki basen.
Kamienny basen (dwupoziomowy) był w kształcie koła oraz miał wycięcie, przez które woda spływała do niższej i większej części. Niższy poziom był mniej więcej takiej wysokości, był o wiele większy i szerszy.
Podium, na którym stała musiało być dość wysokie?
Tak. W tym momencie opuścił pomieszczenie człowiek z Wnętrza Ziemi, który szedł kilka kroków za nami i stanął za drzwiami. Gonzalez powiedział mi, żebym zdjął ubranie i położył je na filarze obok jego. Opowiedział mi wtedy o ich kulcie Wenus i o tym, jak ważne są dla nich ceremonie oczyszczania.
Co to jest ceremonia oczyszczania?
Zanim wejdziesz do pewnych świątyń, musisz mieć odpowiednie ubranie i musisz oczyścić swoje ciało w określonych basenach.
Czy to coś podobnego do obrzędu chrztu?
Oczyszczasz siebie, zanim wejdziesz do świętego miejsca.
Podobnie jak wtedy, gdy ludzie mówią, że trzeba zdjąć buty.
Tak, tylko…
Tutaj musiałeś zdjąć wszystko.
Musiałem zdjąć wszystko. Już wcześniej było mi zimno, a w tym pomieszczeniu trochę wiało. Niedługo po tym, jak się rozebrałem, kiedy Gonzalez trochę się podśmiewał, weszła kobieta, która wcześniej jakby nas witała i przyniosła złożone w kostkę szaty, parę ręczników i sandały.
Weszła, kiedy stałeś tam cały nagi?
Tak. Gonzalez odsunął się, by mogła mnie lepiej zobaczyć. Zobaczyła mnie nagiego, westchnąłem tylko, nie byłem zadowolony. Podeszła do mnie i przekazała mi stosik z bielizną, zrobiła tak, odwróciła się, skinęła głową Gonzalezowi, po czym odwróciła się i wyszła z pomieszczenia. Gonzalez przeprowadził mnie przez oczyszczanie w basenie, tłumacząc mi, której szmatki i którego ręcznika użyć do której części ciała.
Kiedy włożyłeś już szatę, czy w pomieszczeniu pojawili się inni?
Tak. Wyszliśmy z pomieszczenia, poprowadzono nas korytarzem w dół. Korytarz skręcał w prawo i schodził w dół, po czym znowu skręcał w prawo i schodził w dół. Kiedy zaczął się rozszerzać, weszliśmy do pomieszczenia, które podobnie jak poprzednie miało około 30 metrów wysokości.
Ok.
Było olbrzymie, w kształcie mniej więcej prostokąta. Były tam ogromne drzwi przy których stanęliśmy czekając. Najwyraźniej przygotowywaliśmy się na to wielkie spotkanie. Kiedy tak staliśmy, zacząłem się rozglądać i pomyślałem sobie o świetle. Wtedy kobieta, która nas witała i przyniosła mi ubranie, odwróciła się i powiedziała do mnie po angielsku, z bardzo dziwnym akcentem, że światło jest wytwarzane przez częstotliwość. Byłem w szoku, że do mnie przemówiła.
Zanim zdołałem coś odpowiedzieć, weszła następna kobieta nosząca ten sam symbol Saturna i spojrzała na każdego z nas.
Rada 7 grup z Wnętrza Ziemi
W jakiś dziwny sposób wszyscy wiedzieliśmy, że mamy nałożyć kaptury, zeszliśmy w dół półkolistymi schodami, wyciętymi, jak wszystko, z granitu. Zeszliśmy piętro niżej do kolejnego pomieszczenia, wewnątrz którego znajdowały się te wszystkie grupy, które miały się spotkać. Była to sala konferencyjna.
Czy to też było ogromne pomieszczenie ze sklepieniem w kształcie kopuły?
To było średniej wielkości pomieszczenie. Nie było w nim tak wiele osób, były mniej więcej 3 osoby na grupę plus ja i Gonzalez.
Ok.
W sumie było 7 grup.
Czy było na czym usiąść?
Tak.
Na czym siedzieliście? Jak to wyglądało?
Były to kamienne ławki podobne do tych, które są w kościele tylko bez oparcia.
Ma to sens.
Pomieszczenie przypominało kształtem owal, ale nie do końca, bo ściana od strony drzwi była płaska. Sufit był kopułowy. Część osób stała, a część siedziała na kamiennych ławkach. Z przodu wokół kamiennego stołu siedziała grupa osób. Podprowadzono nas do przodu, skąd mogłem zauważyć grawerowania na kamiennym stole; dokładnie ich nie widziałem, zobaczyłem jednak złotą ośmioramienną gwiazdę i czerwoną ośmioramienną gwiazdę. Kiedy z Gonzalezem usiedliśmy, zobaczyłem, że wszystkie grupy siedzące wokół stołu mają różne symbole. Jedna grupa miała srebrną gwiazdę.
Inna miała stylizowaną swastykę.
Był też symbol przypominający podkowę lub omegę ze złotą ośmioramienną gwiazdą w środku.
Były 3 różne odmiany symbolu Saturna, które wcześniej dokładnie opisałem.
Tak, te z klejnotami.
Jedna grupa miała symbol przypominający klepsydrę lub mógł to też być symbol Oriona. Nie jestem pewien.
Jak 2 trójkąty.
Dokładnie, jak 2 stykające się trójkąty.
Każdy z tych amuletów reprezentował jedną z 7 głównych…
Grup.
…odłamów, na jakie dzielą się tamtejsze grupy?
Były to symbole obecnych tam grup. Kiedy weszliśmy, wszyscy mieli je na sobie, a kiedy w nie stukali, pojawiały się małe hologramy. Była to więc technologia, a nie tylko symbol lub kawałek biżuterii.
Jeden z informatorów kiedyś powiedział mi, że im więcej masz technologii, tym mniej technologii potrzebujesz. Prawdopodobnie amulet mógł zrobić dla nich wszystko, czego potrzebowali.
Dokładnie. Grupy te różniły się między sobą w wyglądzie. Opisałem już ludzi z symbolem Saturna.
Swastyka? Czy ci ludzie byli nazistami?
Nie mają z nazistami nic wspólnego. Były tam różne grupy. Jedna grupa była podobna do ludzi z Afryki, mieli brązową skórę i byli przysadziści. Niezbyt wysocy, mieli może około 180 cm. Druga grupa przypominała trochę Azjatów, jednak mieli inne ciała niż na powierzchni. Następna grupa była podobna do mieszkańców Indii, z bladoniebieską skórą, podobną do niebieskiego koloru żył, które możemy zobaczyć pod skórą.
Jedna z grup była niższa, podobna do rasy śródziemnomorskiej.
Natomiast grupa z symbolem omegi wyglądała tak, że mogliby chodzić pomiędzy nami na powierzchni.
Opisałeś pewne podobieństwa wszystkich głównych ras, jakie są na Ziemi.
Dokładnie.
Dobrze.
Wszystkie te grupy zebrały się by przedyskutować wydarzenia, które w zasadzie skłoniły ich do utworzenia tej rady. Pod Ziemią było wiele walk i ataków, które bardzo ich niepokoiły, bo powodowały ofiary wśród ich ludzi. Oni są genetycznymi i kulturowymi purystami. Grupa omegi wspomniała, że są czcicielami Wenus, kilka razy wspomnieli o Księciu Wenus, Gwieździe Porannej.
Ośmioramienna gwiazda widocznie jest symbolem Wenus.
Może też mieć inne znaczenie, ponieważ były tam gwiazdy koloru złotego i czerwonego. Nie odszyfrowano mi znaczeń tych symboli, nie wiem co oznaczają.
Przemowa Gonzaleza i odpowiedź gospodarzy
W pewnym momencie Gonzalez zaczął przemowę. Powiedziałeś Corey opisał to w swoim raporcie, że wystąpienie to było istotną częścią spotkania.
Tak. Odbyły się przemówienia. Poproszono ich, aby przemawiali w języku angielskim ze względu na swoich gości. Niewiele z tego wyszło. Zaczęli przemawiać w języku praakadyjskim, prasumeryjskim, jak szeptem poinformował mnie Gonzalez. Pomiędzy sobą rozmawiali w jeszcze innym języku, a kiedy zdawali sobie z tego sprawę, mówili trochę po angielsku. Było to bardzo dezorientujące, ale udało nam się zrozumieć sedno sprawy. Rozmawiali o populacji na zewnątrz, która stawała się dla nich coraz większym zagrożeniem przez swoją zaawansowaną broń, o swoich potyczkach z innymi podziemnymi, nieludzkimi grupami. Rozmawiali także o powrocie „Opiekunów”, jak nazywali Sojusz Istot Sferycznych, ale o tym powiemy więcej później. Rozmawiali jeszcze o kilku innych rzeczach, które zrozumieliśmy tylko po części. Kiedy skończyli, człowiek z grupy z symbolem omegi i gwiazdą dał znak Gonzalezowi i poprosił go, by przekazał swoją wiadomość.
Czuliśmy, że pozostałe grupy zdawały się ich nie lubić i nie czuły się z nimi komfortowo. To była jedyna grupa składająca się tylko z mężczyzn. W pozostałych grupach przeważnie były 2 kobiety albo przynajmniej 1.
W swoim raporcie napisałeś, że zwrócenie się bezpośrednio do Gonzaleza było naruszeniem protokołu.
To prawda. Gonzalez wstał i spojrzał w kierunku…
Jaki jest standardowy protokół?
To gospodarz miejsca, w którym byliśmy, miał udzielić głosu.
Powinien więc poprosić gospodarza o zwrócenie się do Gonzaleza, ale nie powinien zwracać się do niego bezpośrednio?
Dokładnie. On po prostu…
Był więc arogancki?
Tak. Gonzalez spojrzał w kierunku odpowiedniej osoby, a ta skinęła głową. Wstał i wygłosił typową dla siebie krótką, ale rzeczową mowę, że docenia bardzo, iż mimo ogromnego osobistego ryzyka niektórzy z nich odwiedzili jedną z naszych baz w pasie Kuipera w ostatnich tygodniach.
Była to baza programu kosmicznego Sojuszu?
Tak. Powiedział też, że musimy zacząć więcej ze sobą współpracować i przestać się oszukiwać, że musimy być otwarci i uczciwi wobec siebie. A także by w przyszłości zaprzestali oszukiwać ludzi na powierzchni mówiąc im, że są istotami pozaziemskimi lub innymi istotami.
Lub bogami.
Lub bogami, których udawali głównie w przeszłości, kiedy jeszcze nie byliśmy tak zaawansowani. Po tej krótkiej przemowie Gonzalez usiadł, a wtedy wszyscy się bardzo ożywili. Nie czuli się komfortowo z tym, co powiedział, zaczęli rozmawiać pomiędzy sobą wskazując tylko w naszym kierunku.
Jaki był ich kontratak? Co odpowiedzieli?
Wstali i po prostu powiedzieli nam, że są na Ziemi od blisko 20 milionów lat, że są oryginalnymi ludźmi, którzy w naturalny sposób powstali na tej planecie, i że przez oceany czasu było wiele większych i mniejszych kataklizmów, które zmieniły nachylenie osi ziemskiej, jej miejsce w Układzie Słonecznym i jej orbitę. Ziemia przeszła przez bardzo wiele, a oni przez to wszystko przetrwali. Podczas różnych cykli przenieśli pod Ziemię swoje elity i kasty kapłanek pozostawiając na powierzchni zdaną na siebie mniej zaawansowaną część swojej cywilizacji, po czym powracali do niej przedstawiając się jako bogowie lub starszyzna i pomagali na powrót w odbudowie cywilizacji – ucząc rolnictwa, medycyny oraz udzielali pomocy w języku, sztuce i tego typu rzeczach. To wszystko działo się w cyklach przez wiele okresów czasu.
Po tych pożogach i kataklizmach?
Trwało to podczas cykli przed zaakceptowanym przez nas czasem i przed zaakceptowaną przez nas historią.
Dobrze.
Pozwolili ludziom wierzyć, że są bogami, ze względu na to, co nazwali bezpieczeństwem operacyjnym, żeby ludzie nie stanowili dla nich zagrożenia. Trwało to przez całe eony. Powiedzieli też, że w naszym Układzie Słonecznym istniały planety zamieszkałe przez podobne istoty.
Ludzi?
Istoty ludzkiego typu, które także przechodziły przez kataklizmy tylko były bardziej agresywne i wojownicze. Rujnowały swoje planety i swoje społeczeństwa, aż w końcu doprowadziły do poważnych problemów. Do naszego Układu Słonecznego przybyły inne rasy i zaczęły przenosić uchodźców na Ziemię. Kiedy ich przeniesiono kontynuowali swoje agresywne zachowanie tutaj i zaczęli przejmować powierzchnię Ziemi, mieszając swoje geny ze sobą nawzajem i z oryginalnymi ludźmi tej planety, skutkiem czego powstała mieszana rasa, za którą oni nas uważają.
Teraz już wiem dlaczego uważałeś, że będzie to kontrowersyjne.
Tak. Zbesztali nas, mówiąc, że wiedzą o niektórych okrucieństwach, w jakie zaangażowany był Tajny Program Kosmiczny i że powstrzymują się przed osądem nas i oczekują tego samego, ponieważ mamy bardzo ograniczone zrozumienie naszej własnej egzystencji, a co dopiero ich.
Prawie jak w aryjskiej ideologii. Oni są czystej krwi, a my tej brudnej, zmieszanej, która zawiera te wszystkie agresywne geny, którymi nie chcą się pobrudzić.
Dokładnie.
Na pewno nie spodobało się to Gonzalezowi.
Mnie również.
No tak.
Kiedy przemawiali, siedziałem obok Gonzaleza, a kiedy już prawie kończyli, Gonzalez nachylił się do mnie i powiedział: „Poszło dobrze, nieprawdaż?”. Wszystko jeszcze kotłowało się w mojej głowie, więc nawet nie zauważyłem, że spotkanie dobiegało końca. Wszyscy wstali i zaczęli nakładać kaptury, więc zrobiłem to samo. Staliśmy tak, kiedy zaczęła ustawiać się kolejka w kierunku wyjścia, czyli miejsca, z którego przyszliśmy. Wszyscy milczeli. Szliśmy powoli z powrotem na górę, a później korytarzem, który prowadził do miejsca oczyszczania. Zastanawiałem się, czy będziemy musieli przejść przez publiczne oczyszczanie, ale zobaczyłem, że wszyscy przechodzą obok. Szli w kierunku tego ogromnego pomieszczenia, w którym pojawiłem się na początku, zobaczyłem tam błyski.
Jakby przechodzili przez portale, czy coś takiego?
Prośba kapłanki i kryształowa jaskinia
Dokładnie. Idąc poczułem klepnięcie na moim lewym ramieniu, przeszedłem jeszcze kilka kroków i odwróciłem się: zobaczyłem Gonzaleza stojącego w towarzystwie 2 kobiet należących do grupy gospodarzy. Podszedłem do niego szybko i dowiedziałem się o osobistej prośbie, którą miały do mnie. Kobieta, która nas witała, a którą wcześniej opisałem, że miała białe włosy, dowiedziała się o moim doświadczeniu, które miało miejsce, kiedy jako młodzieniec byłem w programie MILAB, miało to właśnie związek z tą przysługą. Powiedziałem jej, że ją wysłucham, a ona powiedziała, żebym za nią poszedł i zaczęła iść. Gonzalez wraz z drugą kobietą szli jakieś 5 kroków za nami. Oczekiwałem, że zacznie coś mówić, ale milczała. Przeszliśmy przez to ogromne pomieszczenie, w którym przechodzi się przez portale i weszliśmy do następnego tunelu, korytarza. Wzdłuż korytarza znajdowało się szereg drzwi, w których były białe bariery świetlne.
Nie można było nic przez nie zobaczyć?
Nie. Kiedy szliśmy dotknęła swojego amuletu i usunęła barierę z jednych drzwi, mogłem wtedy zobaczyć wnętrze tego pomieszczenia. Wyglądało na zwykły pokój wypoczynkowy. Weszła do środka i powiedziała: „Wejdź ze mną”. Spojrzałem na Gonzaleza, który miał taką wymowną minę. Wszedłem do środka, a ona zamknęła barierę. Czułem duży niepokój. Jestem trochę introwertykiem, więc przebywanie w jednym pokoju z kobietą, której nie znam… Nie wiedziałem, czego oczekiwać. Połączyła się wtedy ze mną mentalnie i powiedziała, żebym się zrelaksował.
Wszyscy inni rozmawiali tam posługując się głosem?
Tak. Używali takiego połączenia tylko w rozmowie jeden na jeden, kiedy jednak komunikowali się z więcej niż jedną osobą, posługiwali się mową. Krótko mówiąc, powiedziała mi, że wie o miejscu, do którego zostałem zabrany, kiedy byłem jeszcze młodzieńcem, do kryształowej jaskini.
Tak.
Zabrano nas wtedy do tej jaskini. Były tam przepiękne kryształy, z którymi kazano nam nawiązać mentalne połączenie; powiedziano nam, by ich nie dotykać, ponieważ moglibyśmy je uszkodzić lub one mogłyby uszkodzić nas, oraz że kryształy były żywymi istotami.
Mówiłeś, że świeciły?
Nie, dopóki nie próbowało się z nimi połączyć. Byłem w tej komnacie z innymi dziećmi, mnie udało się nawiązać z nimi połączenie. Kryształy miały naokoło różne aury, różowe i fioletowe, różne kolory. Wysłałem jej mentalny obraz tej jaskini, wtedy rozpromieniła się i wzruszyła.
Dlaczego mogłeś dostać się do tego miejsca, a ona i jej ludzie nie?
Wytłumaczyła mi, że setki lat temu przejęła to miejsce inna grupa. Była to grupa, którą nazwała (nie pamiętam tej nazwy) słowem, które oznaczało pierzastego węża. Wysłała mi mentalny obraz grupy raptorów.
Tak.
Zobaczyłem je dokładniej. Zobaczyłem, jak się poruszają, a nie tylko to, co widziałem na inteligentnym tablecie szklanym…
Był to ten okropny gatunek ptasio-gadzi, o którym mówiłeś, że zjada ludzi?
Dokładnie.
Bardzo niebezpieczny.
Kontrolowali tę okolicę i bez wchodzenia w szczegóły, żądali ofiary z ludzkiego ciała od swoich sprzymierzeńców na powierzchni za prawo dostępu do pewnych miejsc na dole.
Z dostarczeniem czego, jak myślę, Klika (Cabal) nie miała żadnego problemu.
Dokładnie. Zapytała mnie: „Czy byłbyś skłonny w pełni podzielić się ze mną tym doświadczeniem?”. Nie zrozumiałem, co miała na myśli, więc zapytałem się jej. Opowiedziała mi jak miałoby to wyglądać, że trzymalibyśmy się za ręce, a ona otworzyłaby mój umysł na swój. Powiedziałem jej, że nie czuję się z tym komfortowo z wielu powodów: ze względów bezpieczeństwa, a także suwerenności osobistej. Próbowała wywrzeć na mnie presję, że jest to bardzo ważne. Mówiła, że tak naprawdę nie mamy im już wiele do zaoferowania, a to jest bardzo ważne dla jej ludzi. Chodziłem nerwowo i myślałem, jak to…
Myśleli, że co będzie w tych kryształach? Co w nich było takiego ważnego?
Wtedy jeszcze nie wiedziałem. Zapytałem ją, czy mogę porozmawiać z Gonzalezem. Skracam to, wszystko jest w raporcie. Szybko podeszła do drzwi, opuściła barierę i wyszła. Wszedł Gonzalez i zapytał: „Co się tutaj dzieje?”. Powiedziałem mu wszystko. Powiedział, że rozumie moje obawy i jeśli nie chodzi o informacje od Sojuszu Istot Sferycznych albo o to, co zaszło między mną a Tear-Eir, czego nie chciałbym jej zdradzić, to nie mam się czego obawiać, ponieważ Rada TPK, Rada Sojuszu, nie podzieliła się ze mną wieloma informacjami (po prostu mi nie zaufali), które byłyby na tyle ważne, by się martwić. Powiedział jeszcze, że ja dla niego nie pracuję i nie może mi rozkazać, abym to zrobił, ale mogłaby to być dwukierunkowa wymiana informacji.
Skoro i tak już mieliście ze sobą zadarte stosunki, krzyki i całą tę agresywność, martwiłeś się samowolnym przyjęciem jej oferty, mogłaby wydobyć z ciebie informacje wywiadowcze, przez które jeszcze bardziej wpakowałbyś się w kłopoty i został wyrzucony przez Sojusz.
Lub nie udzieliliby mi już żadnych informacji w przyszłości. Odcięliby mnie od informacji wywiadowczych, które jak widać i tak już po części zostały odcięte. Martwiłem się też o moją własną suwerenność, nie wiedziałem, co może się wydarzyć.
Dokładnie.
No więc…
Czyli Gonzalez dał ci przyzwolenie?
Tak. Powiedziałem mu: „W porządku, powiedz jej, żeby tu wróciła”. Weszła i od razu spojrzała mi prosto w oczy, była…
Cała była w napięciu.
Eliksir z Essos i mentalne połączenie
Tak. Powiedziałem jej, że się zgadzam, a ona była podekscytowana. Podeszła do pustej ściany, a kiedy się obróciła miała w ręce kryształowy kieliszek. W ścianie nie było żadnych drzwiczek ani niczego podobnego, a ona trzymała kryształowy kieliszek z bursztynowym płynem.
Oho.
Podeszła do mnie i zaoferowała mi go. Spojrzałem na niego i zapytałem, co to jest, a ona odpowiedziała, że jest to eliksir z Essos. Wytłumaczyła mi, że jest to wino zrobione z rzadkiego kwiatu, który rośnie pod Ziemią. Powiedziałem jej, że nie jestem…
Mogłeś odlecieć po jego wypiciu.
Nie wiem. Powiedziałem jej, że nie czuję się komfortowo, gdybym to wypił. Czy jest to niezbędny krok? Powiedziała, że nie, to tylko zwyczaj.
Też bym nie wypił.
Wypiła kilka łyków i natychmiast się zmieniła. Nie wiem, czy było to przez upojenie, ale natychmiast się zmieniła, była bardzo zrelaksowana. Odłożyła napój. Powiedziała, abym usiadł na krześle, które wyglądało jak przecięte ukośnie jajko i unosiło się tuż nad podłogą.
Unosiło się?
Tak, nie stało na podłodze. Następnie 2 palcami pokierowała drugie krzesło tak, że stanęło naprzeciwko mnie. Usiadła naprzeciw mnie.
Bliżej niż siedzimy teraz?
O tak. Zbliżyła się bardzo blisko i poprosiła, abym podał jej ręce. Podałem. Odwróciła moje dłonie do góry, a swoje ułożyła w ten sposób.
Mniej więcej tak?
Tak. W ten sposób.
Na jej kolanach?
Na kolanach nas obojga, o tak. Pochyliliśmy się do siebie.
Jej ręce były kościste, a skóra bardzo ciepła. Temperatura jej ciała była inna. Spojrzała mi w oczy i powiedziała, że muszę się zrelaksować i otworzyć swój umysł. Zastosowałem swoje techniki relaksacyjne, by obniżyć trochę świadomość i móc się zrelaksować. Nie da się opisać tego, co następnie się wydarzyło. Poczułem jak moje ciało świetliste czy ciało astralne zostało przyciągnięte w stronę jej ciała i w jakiś sposób nasze ciała zaczęły się łączyć. Zauważyłem, że precyzyjnie zatrzymywała się na pewnych okresach mojego życia; oczywiście mentalnie była bardziej zaawansowana ode mnie. A ja dostawałem losowe przebłyski czegoś, co odebrałem jako 130 lat jej życia. W przebłyskach zobaczyłem jej dzieciństwo, jej szkolenie na kapłankę, spotkania z różnymi ludźmi z powierzchni Ziemi: spotkania z tajnymi stowarzyszeniami, spotkania z różnymi wojskowymi i grupami z różnych systemów politycznych, z Europy i Stanów Zjednoczonych…
Gdzie przedstawiała się jako istota pozaziemska?
Przedstawiała się jako istota pozaziemska, razem z innymi osobami ze swojej grupy.
Och.
Spotykali się z ludźmi w różnych epokach, widziałem, jakie nosili stroje.
Czyli miałeś przed oczami przebłyski z życia, z tym że nie było to twoje życie?
Tak. Były bardzo losowe, nie potrafiłem ich utrzymać. Kiedy zatrzymała się na moim wspomnieniu z jaskini, ujrzałem jej wspomnienie z czasów, kiedy była w podobnym wieku. Było to wspomnienie o utracie kogoś w pewnego rodzaju utarczce czy ataku przez istoty insektoidalne. Wtedy przyciągnęła mnie do wspomnień z kryształowej jaskini, które były bardzo wyraźne, razem przeżyliśmy to na nowo. Po wszystkim oboje odchyliliśmy się do tyłu; cały drżałem, mój mózg wydzielał te wszystkie przyjemne endorfiny. Nie było w tym nic seksualnego ani dziwacznego, tylko to wszystko mnie przerastało. Od tamtej pory bardzo się zmieniłem, skupiam się bardziej na wnętrzu, więcej myślę o takich rzeczach. Wpłynęło to też na mnie tak, że stałem się bardziej intuicyjny. To bardzo dziwne. A potem doszliśmy do siebie i…
Czy ona miała podobną reakcję?
O tak. Zachowywała się tak samo. Mieliśmy łzy w oczach.
Obydwoje?
Tak. To było bardzo emocjonalne. Nigdy z nikim nie przeżyłem podobnego połączenia.
Czy wszyscy jej ludzie potrafią to robić, czy tylko ona jako kapłanka została w tym przeszkolona?
Wydaje mi się, że wszyscy jej ludzie to potrafią. Kiedy skończyliśmy powiedziała, że znajdą się tacy, którzy nie zaaprobują tego, że uczyniła to z osobą mieszanej rasy z zewnątrz, ale będzie też wielu innych, którzy będą bardzo szczęśliwi dzięki informacjom, jakie udało jej się uzyskać z kryształów, z którymi nawiązałem kontakt, choć ja nie mam tego w świadomości. Nie wiem, jakie informacje z nich pozyskała.
Powiedziałeś mi, że wyczyszczono ci pamięć zaraz po tym, jak otrzymałeś dane z kryształów, prawda?
Dokładnie. Ale…
A ona potrafiła je odzyskać.
Dokładnie. Wiesz, wspomnienia są zapisane nie tylko na twoim fizycznym dysku twardym, ale też w ciele świetlistym, na tym wirtualnym dysku twardym.
To coś jak wolkańskie Wolkanie to rasa ze „Star Treka” połączenie jaźni.
Tak się właśnie wyraziłem, kiedy z nią rozmawiałem; zażartowałem: „Przejdę przez to twoje wolkańskie połączenie jaźni”. Ale dla niej to nie było śmieszne. Po wszystkim, kiedy już się pozbieraliśmy, wyszliśmy na korytarz, gdzie czekał Gonzalez wraz z drugą kobietą. Od tego momentu była już bardzo zadowolona i zaoferowała, że chętnie nas oprowadzi, jeśli tylko mamy czas. Gonzalez zawsze chciał zwiedzać inne miejsca, w których bywał i natychmiast przyjął jej propozycję. Możemy teraz przejść do bardzo interesującej wycieczki, którą tam odbyłem.
W porządku. W następnym odcinku będziemy kontynuować tę fascynującą opowieść w programie „Kosmiczne ujawnienie”. Jestem David Wilcock, dziękuję za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz