Witajcie w „Kosmicznym Ujawnieniu”. Tu wasz gospodarz, David Wilcock. Goszczę dziś Coreya Goode'a, naszego informatora. W tym odcinku pokażemy rzadkie nagrania z nieżyjącym już wtajemniczonym z Lockheed Martin, to nikt inny jak Boyd Bushman. Corey, witamy w programie.
Dziękuję.
Zacznijmy, oto pierwszy fragment wywiadu, nie nagraliśmy go z Boydem Bushmanem, ale jest w domenie publicznej, w ramach dozwolonego użytku w Internecie. Biorąc pod uwagę znaczenie i to, o czym rozmawiamy w tym programie, warto go obejrzeć. Sprawdźmy.
Poznaj Boyda
Nazywam się Boyd Bushman. Jestem starszym naukowcem z Lockheed Martin. Posiadam 27 patentów. Około 13 lat temu spotkałem osobę, która otrzymała pracę od dr. Tellera – prawej ręki Oppenheimera. Nawet po tym, jak Oppenheimer został wyrzucony ze Strefy 51, dr Teller został tam i był odpowiedzialny za kilka programów. Osoba, z którą kontaktuję się dwa do trzech razy w miesiącu, jest teraz szefem programu i na bieżąco informuje mnie o wszystkim, o czym tylko może. Mam dostęp do informacji ściśle tajnych. Wolę jednak z niego nie korzystać, ponieważ oni, inteligentni i tacy jak ja, rzeczywiście wierzą, że wiele informacji powinno być wypuszczonych z tych ciemnych zakamarków Strefy 51 i przeniesionych tam, gdzie ludzie mogą je zobaczyć. To zaczęło się około 13 lat temu. Jako naukowiec nie wierzę w teorię. Zasadniczo mówię: „Podążaj za danymi, do diabła z teorią”. Jeśli coś nie może być zweryfikowane przez fizyczny test, to nie zależy mi na zaakceptowaniu tej informacji. Dlatego wszystko, co tu prezentuję, to będą dane, które pochodzą bezpośrednio od nich, poprzez mnie, do was.
Mówi o tym, że Teller współpracował z grupą osób mających dostęp do informacji niejawnych i teraz chcą ujawnić prawdę. Czy to zdarza się często w tajnych programach, że ludzie rzeczywiście chcą wynieść jakieś informacje?
Tak, to dość powszechne. Ktokolwiek kto zajmuje się bezpieczeństwem tych grup, wie o tym. Zrobili profile osobowości tych ludzi. Obserwują ich bardzo uważnie. Badają ich język ciała, różne mikrowyrazy twarzy. Przyglądają się im, aby wiedzieć, czy muszą wkroczyć do akcji. Zazwyczaj ci pracownicy toczą rozmowy w niedzielę przy obiedzie, siedzą i omawiają coś, zamiast poruszać to w pracy. W końcu i tak się o tym dowiadują w większości przypadków, bardzo rzadko zdarza się, że nie odkrywają tego, jak pracownicy poruszają pewne kwestie „poza biurem”.
Powiedział tam: „Mam dostęp do ściśle tajnych informacji, ale nie decyduję się z nich korzystać”. Jak myślisz, o co mu chodziło?
Jeśli wejdziesz do środka i pracujesz w ramach najwyższego poświadczenia bezpieczeństwa, jesteś prawnie związany wszystkim na co się zgodziłeś kiedy podpisywałeś umowę. Więc jeśli próbuje działać, to próbuje obejść poświadczenie bezpieczeństwa i wszelkie represje, prawne albo dotyczące jego emerytury. Gra w jakąś małą grę.
Kiedy ten wywiad wyszedł, jak na pewno pamiętasz, trafił nawet do głównych mediów. Napisano o nim wiele artykułów, co według mnie sugeruje, że nie pracuje on jako pojedyncza osoba, ale to, co robi, może być częścią zaplanowanej akcji. Czy uważasz, że to prawda?
Cóż, możliwe, ponieważ grupy, które opisywałem wcześniej, te, które nie dają się złapać, to te, które znajdują podobnie myślących ludzi w bezpieczeństwie, którzy przymykają oko na rozmowę. To ten rodzaj ludzi przyczynił się do powstania Sojuszu TPK.
Rozumiem.
Wiesz? Tak to się zaczęło toczyć.
Jaki byłby cel ukazywania publicznie artykułów o tym człowieku i tego co mówi, co jeszcze poruszymy w tym odcinku. Wydaje się, że jest wiarygodny, mówi, że pracuje dla Lockheed. Zobaczymy kilka zdjęć rzekomych istot pozaziemskich. Jaki byłby ostateczny efekt popularyzacji tych filmów i jego zeznań przed całym światem?
Cóż, Sojusz tak czy inaczej, a także, jakkolwiek go nazwiemy, rząd cieni zasiewają świadomość ludzkości poprzez filmy, komiksy czy ludzi wygłaszających takie oświadczenia na łożu śmierci. Chcą dostarczyć te informacje w kawałkach do naszej podświadomości, ale w taki sposób, że w razie czego łatwo będą mogli się zdystansować od tych informacji lub im zaprzeczyć.
Powiedział, że pracował dla Lockheed i posiada 27 patentów.
Powinno to być łatwe do zweryfikowania, chyba że są one…
Tak właśnie myślę.
… jednymi z 5 700 tajnych patentów.
Wspominam o tym, bo można zweryfikować, iż te patenty mogą być utrzymywane w warunkach bezpieczeństwa narodowego, a zatem możemy nie być w stanie ich znaleźć, ponieważ mogą zawierać technologię niejawną. Może też część z nich nie jest tajnych i mogą być namierzone?
Tak. Wiele z ich patentów jest jawnych, ale te najbardziej wrażliwe kończą zwykle wśród tych mniej więcej 5700 patentów, które są tajne do dziś.
Jeśli ktoś spróbuje to sprawdzić, może znajdzie jakieś patenty. Mogą nie znaleźć wszystkich 27, ale jest prawdopodobne, iż przynajmniej niektóre z nich powinny być osiągalne.
Tak.
Wiele osób wewnątrz, takich jak William Tompkins i inni, z którymi rozmawiał, usłyszało: „Och, daj sobie spokój. Wiesz, rzeczy nad którymi pracujesz i tak upublicznimy za 10 lat”. Potem mija 10 lat i nic się nie dzieje. Jak to wpływa na to, co widzimy teraz, kiedy ten facet wychodzi przed szereg, bo lekarz powiedział mu, że może mieć tylko kilka tygodni życia?
Cóż, to bardzo powszechne, mówią im „za dekadę, to kwestia dekady”. Mówiono to wielu osobom w programach, w których brałem udział.
Naprawdę?
Wielu z nich mających sumienie chciało wiedzieć, kiedy te informacje zostaną podane do wiadomości publicznej? Chcieli też uznania za to, co robią. Chcieli, aby opinia publiczna wiedziała co robili.
Jasne.
Powiedziano im: „Pewnego dnia zostaniesz bohaterem, będzie o tobie głośno za 10 lat”. Ciągle jednak to odwlekają i wielu ludzi doznaje rozczarowania i dojrzewają na tyle, by stać się członkami Sojuszu.
Jak Sojusz może kontaktować się z ludźmi na tych stanowiskach bez ryzyka zdemaskowania, skoro ciągle są nadzorowani? W jaki sposób są w stanie to zrobić?
Zazwyczaj są to ludzie zaprzyjaźnieni z kimś w aparacie bezpieczeństwa tych różnych grup. Jeśli chcesz rozpocząć jakiś przewrót to najpierw trzeba przeniknąć do ochrony lub policji.
Tak, więc mówisz, że zazwyczaj to zwykła rozmowa z kimś, kto rzekomo jest ochroniarzem?
Och, tak. Tylko z ust do ust. Wiesz, z ust do ucha, z ust do ucha.
Czy ludzie mogą wysyłać listy do siebie nawzajem? Ostatnio słyszałem, że amerykańskie urzędy pocztowe, co prawda nie mogą czytać czyichś listów, ale skanują pocztę i widzą, do kogo ją adresujesz.
Nie, nie zaleca się niczego na piśmie. Wiesz…
Naprawdę?
Tak. Jednak przekazywanie informacji poprzez łańcuszek ludzi może być nieco zawodne, jak gra w głuchy telefon. Przechodzi ona przez filtry różnych ludzi, każdy może ją trochę zniekształcić, jednak to jest lepsze niż zapisywanie jej gdziekolwiek.
Skarbiec 7 i inwigilacja
Rozmawialiśmy przed programem o potwierdzeniach słów Boyda Bushmana, które niedawno się pojawiły, wydaje się, że pochodzą one w przecieku ze skarbca nr 7, który niedawno miał miejsce. Dla jasności tych, którzy nie zwracali na to ostatnio uwagi, ponieważ dzieje się to dość szybko w mediach. Czy mógłbyś wyjaśnić nam, o co chodzi w historii skarbca nr 7 i jak odnosi się ona do ujawnienia?
Tak. Skarbiec 7 był przeciekiem danych zrobionym przez WikiLeaks na temat CIA.
Rozumiem, że w tym skarbcu 7 było około 8 700 dokumentów.
To bardzo duże archiwum.
Tak. Najbardziej zaszokowało mnie to, kiedy WikiLeaks stwierdziło, że 99% spraw, które można tam znaleźć, nie zostały jeszcze opublikowane. Serwis Drudge Report nazwała to kolejnym Snowdenem. Jaki byłby cel ujawnienia informacji z niejawnych dokumentów CIA? Jak to się ma do ujawnienia?
W tym archiwum ujawniono wiele nazwisk, w tym osoby cywilne, które były śledzone przez CIA.
Więc Boyd Bushman znalazł się w przeciekach ze skarbca nr 7.
Tak.
Obserwowali go i trzymali pod nadzorem.
To była lista cywilów, którzy byli inwigilowani przez CIA.
Jeśli NSA to nasza Agencja Bezpieczeństwa Narodowego, a tak naprawdę agencja inwigilacji narodowej, i to jest jej zadanie, to dlaczego do cholery CIA robiło dokładnie to samo, ale pod własnym kierownictwem? To nie ma sensu dla większości ludzi.
Te organizacje nie są w pełni powiązane jeśli chodzi o dane. Niekoniecznie wszystkie wyciągają igły z tego samego stogu siana. Będą miały własne stogi informacji. I to się dubluje, ale te grupy nie… Nie dzielą się w pełni między sobą. Przechodzą one przez rodzaj komitetu do wymieniania się informacjami między sobą.
Jedną z rzeczy, które właśnie wyszły na temat skarbca nr 7 był wyciek z najwyższych poziomów, zgodnie z którym, nikt nie może ze sobą pracować w CIA dłużej niż trzy lata, ponieważ tak bardzo obawiają się o pojedynczych ludzi w zespole, którzy zaczynają tworzyć własne małe frakcje.
Chodzi o zmowy, tak.
Czy uważasz, że to po części z powodu Sojuszu i w ten sposób próbują powstrzymać jego rozwój?
W ten sposób próbują zapobiec wszelkim skoordynowanym działaniom wymierzonym przeciwko nim.
Dokładnie. W porządku. Teraz zobaczmy kolejny bardzo interesujący fragment wywiadu przeprowadzonego z Boydem Bushmanem, jego przedśmiertnego wyznania, osobą z wnętrza Lockheed Martin. Spójrzmy.
Obcy są prawdziwi
Poprosiłem ich, żeby wyjaśnili mi, kto tym latał. Powiedział więc: „Dobrze. Mają około 5 stóp, od 4,5 do 5 stóp wzrostu”. Znaleźli jednego lub dwóch z nich, którzy mieli nawet 230 lat. W sumie mamy co najmniej 18, którzy istnieją i działają w naszym ośrodku, tak jak urządził to Teller. Zauważ, że oczy i nos są inne, ale posiadają pięć palców u rąk i nóg oraz parę oczu. Zapytałem go, jak się komunikują, odpowiedział: „Tak to wygląda, Boyd. Nagle przychodzi ci do głowy pytanie. Wchodzisz do pokoju z jednym z nich i znikąd zaczynasz odpowiadać na nie własnym głosem. Potrafią przez telepatię mówić do ciebie twoim własnym głosem”. Ja na to: „Dobrze”. Tak wyglądają z przodu, ale kiedy się odwrócą to wygląda to tak. Zauważ, że mają trzy kręgosłupy. To właściwie chrząstka, niemniej jednak jest to znacznie bardziej wydajny układ niż nasz. Mają tylko trzy żebra. Tu też widać ich plecy. Tak wyglądają z kąta 45°. Kiedy rozmawialiśmy o kosmitach naciskałem na tę kwestię, a on powiedział: „No cóż, są dwie grupy kosmitów”. Podzielili je na dwie grupy. Jedną nazywa… to tak, jakbyś miał ranczo i na nim kowbojów, którzy wiedzą jak zajmować się bydłem, ale są też złodzieje, którzy je podkradają. Te dwie grupy zachowują się inaczej. Kowboje są znacznie bardziej przyjaźni i mają z nami lepsze relacje. A tutaj możemy go zobaczyć z drugiej strony. Teraz zauważ, że ich stopy mają pięć palców, które są połączone jak u żaby, a jednak są odmienne. To jest planeta, z której pochodzą, nazywają ją Quintumnia. Zauważ, że ręka… to ręka obcego. Zauważ, że palce są dłuższe od naszych, i to sporo, o około 30%, i po prostu tak są zbudowane.
W tym jednym fragmencie zauważyłem bardzo dużo interesujących rzeczy, o których możemy porozmawiać. Nie wiem czy piszący ten artykuł to wyłapali, ale była wzmianka o liczbie 18. Brzmiało to dla mnie tak, że mówiąc o co najmniej 18, miał na myśli różne typy istot pozaziemskich. To jednak znacznie mniejsza liczba niż ta, o której ty nam wspominałeś. Czy ktoś pracujący jako inżynier w Lockheed byłby poinformowany jedynie o ograniczonej liczbie, z powodu zabezpieczeń i rozdziału informacji?
Tak, najprawdopodobniej dowiedział się o większości z nich pod koniec swojej kariery jako inżynier albo nawet i później. Zazwyczaj informują o trzech a maksymalnie o ośmiu różnych typach, w zależności od tego, jaką technologię odtwarzasz metodą inżynierii wstecznej, jaką technologię badasz. Nie przekażą nikomu więcej informacji niż jest to konieczne.
Powiedzmy, że jeden z tych ludzi ogląda nasz program i może uświadomisz mu, że rodzajów istot może być więcej niż mu się wydaje. Jakie mogłyby być te 3 do 8 grup? Co taki człowiek musiałby koniecznie wiedzieć? To znaczy, mogliby zmieniać zbiór przekazywanych informacji, ale…
Och tak, to może się zmieniać. Niektórzy z nich wiedzą o Reptylianach a niektórzy nie.
Rozumiem.
To ciekawe, bo niektórzy z nich zostali poinformowani też o grupie typu Eben.
Dobrze, co to za grupa?
Niektórzy kojarzą je z Szarymi, ale wyglądają bardzo mięsiście. Są to cielesne, dwunożne istoty. Ich gałki oczne nie są czarne, chyba że mają na nich soczewki. Potem też informują o grupie nordyckiej.
Rozumiem.
Przeważnie, w większości przypadków, są informowani też o Wysokich Białych. Część zdaje się wie o Reptylianach a inna część nie.
Teraz pojawią się kontrowersje z zeznaniem Boyda Bushmana, bo wszystkie te dzieciaki w Internecie myślały, że wygrały Nagrodę Nobla za odkrycie, że to zdjęcie obcego, które on trzyma, a to było tak naprawdę tylko zdjęciem zabawki z Walmartu.
Racja.
Zabawka z roku 2008 wygląda dokładnie tak samo, jak na zdjęciu, które teraz trzyma. Mnóstwo sceptycznych osób w Internecie próbowało przekonywać, że zrobił on zdjęcie zabawki. Jak na to odpowiedzieć?
Istnieje możliwość, że ta zabawka została wydana w limitowanej edycji, aby zapobiec wszelkim ujawnieniom tego typu obcych. Wspomniałem ci na osobności, że widziałem żywe stworzenia tego rodzaju.
Tak było.
A nazywano je „Pomarańczowymi”. Kiedy żyli, ich skóra miała kolor marchewkowy ale ciemniejszy, marchewkowy z odrobiną brązu, tak sądzę. Ale i tak nazywali je „Pomarańczowymi”. Były to istoty bardzo pozytywne. Jeśli kiedykolwiek miałeś ptaka w domu lub widziałeś jakiegoś, to może wiesz, że jak umierają to ich oczy zagłębiają się w ich głowie.
Rozumiem.
Natomiast kiedy żyją są nieco wyłupiaste, gałki wystają z głowy. Mają małe zmarszczki wokół oczu, są bardzo… w oczach mają przyjemną energię.
Mhm.
Ich oczy sporo się poruszają i widać, jak zmarszczki pod oczami i wokół oczu wypychają się i przesuwają, bo oczy trochę wystają z głowy, ledwo, ledwo.
Mówisz, że Pomarańczowi mają zupełnie inny wygląd za życia, niż gdy umrą i wysychają.
Racja. Byli tu, żeby nam pomóc. Myślę, że byliby jednymi z kowbojów.
Tak jak wspomniał.
Tak jak wspomniał. Próbowali pomóc zarządzać nami, zarządzać planetą, no wiesz, w pewnym sensie jako obserwatorzy.
Niezbyt dobrze poinformowani ludzie powiedzieliby, że każdy rodzaj obcych wygląda jak Szarzy. Tacy, którzy uprowadzają, torturują oraz umieszczają sondy i implanty w ludziach. Jak się do tego ustosunkujesz twierdząc, że ci Pomarańczowi są dla nas bardzo życzliwi.
Cóż sporo istot pozaziemskich można by opisać podobnie do tych Szarych.
Zgadza się.
Panuje w tej kwestii dużo zamieszania. Wiesz, są nawet Reptylianie, którzy mają taką samą konfigurację ciała i taki sam wygląd, jaki mają ci Szarzy. W ramach rehabilitacji ludzi, którzy mieli kontakt z tymi istotami, wojsko ponownie ich uprowadzało i ludzie często mówili, że to byli Szarzy, bo widzieli tyle programów telewizyjnych i tyle razy widzieli ten zarys Szarego, że próbują wrzucić wszystkich obcych do jednego worka, bo wyglądają podobnie.
Wspomniałeś również, że są naukowcy pracujący na niższym poziomie bezpieczeństwa a mimo to nadal działają ze ściśle tajnymi danymi. Są informowani o Nordykach. Dyskutowaliśmy o nich i o tym, że żyją wewnątrz Ziemi. Jak wygląda standardowy pakiet wiedzy dotyczący tej grupy? Czy poinformowanoby ich skąd pochodzą i czym się zajmują?
Cóż, nie wszystkie istoty rasy nordyckiej pochodzą z Wewnętrznej Ziemi.
Rozumiem.
Część wywodzi się z innych gwiazd. Toczyły tysiącletnią walkę z Reptylianami i miały potyczki z innymi istotami i cywilizacjami. Toczyła się wojna galaktyczna, jeśli nawet nie międzygalaktyczna, która przybierała i słabła na przestrzeni dziejów, dawno temu, zanim jeszcze zaistniała ludzkość.
Co taki naukowiec z Lockheed Martin materiałoznawca pracujący dajmy na to nad teksturą powierzchni lub czymś takim może wiedzieć o Nordykach?
To zależy od niezbędnej konieczności posiadania danej wiedzy. Niezależnie od technologii, nad którą pracuje, będzie poinformowany tylko o tym o czym musi wiedzieć, aby skutecznie wejść w interakcje z istotami lub wiedzieć, że jest ona związana z danym typem istot, i mieć pojęcie, jakie podejście przyjęto przy jej rozwoju na ich planecie. Poza tym, jeśli nie pracował nad wieloma programami i nie poznał wielu istot pozaziemskich to będzie posiadał tylko informacje, które mu przekazali odnośnie danej pracy.
Wspomniał o tym, że wykształcają kości z chrząstki i mają tylko trzy żebra, a ich plecy posiadają niezwykłą strukturę. Czy są takie istoty pozaziemskie, które w porównaniu do naszego szkieletu mają więcej chrząstki niż kości w szkielecie?
Tak, ale cały szkielet nie jest z chrząstki a tylko mają pewne elementy. Jak nasza chrząstka w nosie.
Jasne.
Mogą mieć różne wypukłości, takie jak błony pławne będące częścią pozostałości po ewolucji.
Wspominając o telepatii powiedział, że w kontakcie z istotami pozaziemskimi nie tylko doświadcza się komunikacji telepatycznej ale także słyszysz to tak, jakby to twój własny głos mówił do ciebie. Co o tym myślisz?
Dokładnie tak to się dzieje. I to sprawia, że kiedy masz pomysły i myśli, zastanawiasz się, skąd pochodzą. Wiesz, mogą to być inne źródła poza tobą. Ale tak, przy komunikacji, którą mam… każdy ma ten jeden głos, który słyszy w swoim wewnętrznym monologu. To ten sam głos, który słyszysz, gdy się z tobą komunikują. Uzyskujesz także obrazy, zapachy i smaki, w zależności od istoty, z którą się kontaktujesz.
Wspomniał również, że istoty te pochodzą z planety Quintumnia. Jestem ciekaw, czy kiedykolwiek nawiązałeś wystarczająco dużo kontaktu z tymi, jak to mówisz, Pomarańczowymi istotami, by usłyszeć o niej? Czy w kontaktach pojawiają się czasem nazwy planet?
Tak. Podają nazwy swojej planety, oczywiście w swoim języku. Nie używają jakiegoś angielskiego tłumaczenia nazwy miejsca swojego pochodzenia. To równie dobrze może być nazwa, którą sami nadali swojej planecie. Słyszę ją pierwszy raz.
Mówi, że został poinformowany na odprawach o co najmniej 18 grupach i ich podziale na dwie główne kategorie. Kategoria pierwsza: kowboje. Kategoria numer dwa: złodzieje bydła, czyli ci, którzy kradną twoje bydło.
Racja.
Przypomina mi to galaktyczny handel niewolnikami, o którym wspomniałeś. Jestem ciekawy twoich myśli, kiedy zobaczyłeś tę część wideo.
Zgadza się. Kiedy on uczestniczył w instruktażach najprawdopodobniej ten proceder działał bardzo intensywnie zanim rozwinęliśmy Tajny Program Kosmiczny na tyle, żeby móc, nazwijmy to, strzec naszego terytorium, w ramach Solar Warden. Jednak trzeba przyznać, że przybywali tu i stale porywali ludzi, a potem szybko ulatniali się z naszego Układu Słonecznego. Nawet istoty pozaziemskie, które to kontrolowały nie zawsze zdążały zareagować.
Jak długo twoim zdaniem ludzie z amerykańskiego systemu obronnego wiedzieli o tym, zanim dysponowali technologicznymi środkami, by to powstrzymać?
Wiedzieli od momentu powstania wywiadu, wiedzieli o tym.
Kiedy zdobyli umiejętność powstrzymania tego zjawiska?
Prawdopodobnie na początku lat 80. byli w stanie wykazać się wystarczającą siłą, aby w sposób konsekwentny powstrzymać to zjawisko.
W porządku, następna część wywiadu Boyda Bushmana przedstawia o wiele bardziej fascynujące informacje. Przyjrzyjmy się.
Strefa 51
Z kilku bardzo dobrych powodów trzymam tę wiedzę pod kontrolą, ale nie chcę, żebyśmy byli za Rosjanami i Chińczykami. Jednak problem polega na tym, że Strefa 51 współpracuje zarówno z Rosjanami jak i Chińczykami, którzy próbują tworzyć UFO. Było w sumie 39 obywateli Stanów Zjednoczonych, którzy stracili życie przy inżynierii wstecznej UFO. Ostatnio słyszałem o wypadku, półtora roku temu, kiedy to w jednym teście straciliśmy 19 istnień ludzkich. Chcieli podprowadzić różne statki latające w pobliże UFO, które jednak się broniło, 19 naszych ludzi zginęło.
Jak twoim zdaniem czułby się ktoś taki jak Boyd Bushman, który pracując podczas zimnej wojny dowiaduje się, że Rosjanie i Chińczycy faktycznie współpracują z USA w Strefie 51?
Ludzie, którzy że tak powiem walczyli w czasie zimnej wojny, byli mocno indoktrynowani w antyrosyjskiej mentalności. Tym kierowali się w swojej pracy inżynierskiej: chronić Amerykę przed jakąkolwiek wymianą jądrową z Rosją.
Cóż, Chiny nie były aż tak bardzo… W latach 80. nie były one uważane za zagrożenie w takim stopniu jak obecnie, ale dlaczego Chiny miałyby być w Strefie 51? Co tak naprawdę tu się dzieje?
Doszliśmy do pewnego punktu w Tajnym Programie Kosmicznym, gdzie nie mogliśmy go już ukryć przed innymi krajami rozwiniętymi technologicznie. Śledzili nas. Tak, więc nie tylko mamy Globalną Ligę Narodów Galaktycznych, która została utworzona, ale też… Nie pamiętam okresu, ale myślę, że to było w latach 90., podpisano jakąś umowę pomiędzy tymi mocarstwami, że będą dzielić się technologią. Wymieniają się naukowcami, aby upewnić się, że istnieje ciągłość informacji technicznych docierających do wszystkich z nich. Umowa zapewnia, że wszyscy dzielą się tym, co mają.
Jak to, najpierw zmagamy się z Rosją w nuklearnej rozgrywce, a potem jednak grzecznie współpracujemy z nimi na Strefie 51? Skąd taki rozdźwięk?
Cóż, otwarta współpraca z Rosjanami podczas szczytu zimnej wojny w tych bazach była… nie widziano jej aż tak wiele. Rozwinęła się pod koniec i po zakończeniu zimnej wojny, kiedy to zaczęliśmy zawierać umowy z Chinami, Rosją i Indiami oraz niektórymi innymi państwami. Ściśle współpracujemy nawet z ludźmi z Indii i kilku innych krajów, z którymi dzielimy się technologiami, ponieważ oni dynamicznie się rozwijają. Tak, więc dzielenie się informacjami jest również sposobem zarządzania nimi, jeśli masz umowy pomiędzy różnymi krajami.
Wspomniał o 39 osobach które straciły życie w trakcie pracy nad UFO. Dodał także, że 19 osób zginęło przy próbie zbliżenia się do nich konwencjonalnym statkiem powietrznym i UFO najwyraźniej się broniło. Rozłóżmy to na części. Przede wszystkim liczba 39, biorąc pod uwagę wszystko, co naprawdę wiadomo, wydaje się bardzo, bardzo mała.
Mógł po prostu szybko mówić bez zagłębiania się w zbyt wiele szczegółów. To mogło chodzić o 39 pracowników Lockheed, którzy pracowali nad programami, o których on wie.
Racja. Czy nie sądzisz jednak, że całkowita liczba ofiar, które straciły życie próbując odtworzyć technologie obcych jest znacznie wyższa niż 39?
Oczywiście. Nie tylko… Wiele istnień ludzkich pochłonęło samo wydobycie statków, zanim w ogóle można było zacząć inżynierię wsteczną.
Ojej!
Więc, tak. Wiele istnień zostało utraconych, odzyskiwanie ich, inżynieria wsteczna. Co więcej w czasach niemieckiego tajnego programu kosmicznego sporo niemieckich naukowców też tam zginęło. Wielu uczonych umarło podczas produkcji technologii, nie wspominając już o niewolniczej pracy.
W porządku. W naszej ostatniej części wywiadu z Boydem Bushmanem porusza on ciekawą kwestię incydentu podobnego do Roswell.
Bitwa nad Nowym Meksykiem
Okazało się, że był lekarzem, no i oczywiście wielkim dżentelmenem, prowadziłem z nim miłą rozmowę. Zobaczył na jakie tematy schodzimy i powiedział: „Musisz wiedzieć co kiedyś zrobiłem”. A ja na to: „Dobrze”. „Leczyłem pilota, pilota testowego Marynarki Wojennej, dla rządu Stanów Zjednoczonych, i był rok 1947”. W zasadzie powiedział mi, że „Grupa radarowa znalazła echo nad Nowym Meksykiem i że chcieliby, żebym wyleciał i to sprawdził”. Więc mówi: „Dobrze. Zrobię to”. Dostał najszybszy samolot, jaki wtedy istniał, jeszcze z napędem śmigłowym, był w pełni uzbrojony. Wyleciał, znalazł przedmiot i od razu przez radio powiedział: „Proszę o pozwolenie… Po pierwsze powiedz mi, czy są jakieś inne samoloty wokół? Czy w pobliżu są jakieś inne samoloty komercyjne lub coś innego poza mną i nim?” Odpowiedzieli: „Tylko wy dwoje”. Na co on: „Dobrze. Czy mam prawo go zestrzelić?” Powiedzieli: „Dlaczego chcesz pozwolenia na otwarcie ognia?” Rzekł: „Latam najszybszą maszyną jaką mogą wyprodukować Stany Zjednoczone, a to zaczyna się ode mnie oddalać. Skoro jest albo przyjacielem albo wrogiem, to jeśli ode mnie ucieka jest raczej wrogiem. Proszę o pozwolenie na otwarcie ognia” Dowódca powiedział: „Zgoda”. Pozwolił mu. Dopadł go. Zestrzelił, spadło na ziemie. Przeleciał obok i zobaczył, że po jednej stronie ogrodzonego terenu jest droga. Zszedł niżej i wylądował na niej. Ciężko to zrobić, ale jest to możliwe. Potem przeciął płot. Jeden z nich… Drzwi były otwarte. Jeden z nich był na zewnątrz, chodził, ale on nie zwracał na niego uwagi, skupiał się na statku. Poszedł bliżej i, co dość dziwne, kiedy się schylił, bo mają tylko 5 stóp wysokości, zobaczył, że widzi przez ściany. Co więcej, jak wszedł do środka, poczuł, że podłoga była gąbczasta. Zauważył trzy martwe istoty, wiedział, że je zabił. Wiedział też, że zaraz zjawi się tu wojsko, a z nimi musiałby się długo użerać. Wyszedł, przeszedł z powrotem przez płot z drutu kolczastego, wsiadł do samolotu i odleciał. Kiedy rozmawiałem z moimi kontaktami w Strefie 51 o tej historii powiedzieli: „No tak, to całkowicie prawda, ale my nie możemy tego powiedzieć. Ty możesz”.
W porządku. Jest to więc wyraźnie historia, która daje nam szczegółowe informacje na temat tego, że ci obcy są podatni na naszą broń. Nie zawsze jest tak jak w bitwie o Los Angeles, gdzie statek miał wokół siebie jakąś tarczę i pomimo ostrzału wojska nic mu się nie stało. Czyli niektóre z tych statków można najwyraźniej zestrzelić. Czy to prawda?
Tak. Jeśli złapiesz je na różnych etapach lotu, a nie wiem, jakie są te etapy, są podatne na broń wysokoenergetyczną, zakłócającą. Jak mówiono, statek z Roswell mógł zostać strącony przez radar. Tak więc wiele z nich można zniszczyć za pomocą broni o wysokiej energii. Rzadko słyszy się, że zostały one zniszczone za pomocą broni kinetycznej. Nie wiem, czy użyto pocisku rakietowego. Wygląda na to, że mógł ich wykończyć zwykły ołów.
Rozumiem.
Czyli to była unikatowa okazja. Zastanawiałbym się dlaczego był w stanie nie tylko zbliżyć się do tego statku ale i móc go zestrzelić, bez manewrów unikowych z ich strony. Musiałbym spekulować, co się działo w tym pozaziemskim statku.
Wspomniał, że kiedy wszedł do środka, ściana stała się przezroczysta i można było zobaczyć wszystko wokół. Czy to normalna rzecz?
Tak. Och, tak. Tak. To bardzo powszechne. Nie zobaczysz żadnych okien, ale wszędzie z wnętrza statku możesz widzieć co się dzieje na zewnątrz. Wygląda na to, że nie ma żadnych paneli, jakbyś patrzył przez pustkę.
Czy takie historie jak ta są często przekazywane jako plotki, na przykład w stołówkach i tym podobnych miejscach?
Zwykle po kilku piwach w barze wygodniej się o tym mówi. Zwykle w grę wchodzi piwo.
Ha, ha, dobrze. Cóż, to wszystko na co mamy czas w tym odcinku. Boyd Bushman był szeroko nagłaśniany w mediach w związku z tym unikatowym świadectwem, wyraźnie zamierzał być częścią trwającego ujawnienia i przybliżyć nam prawdę. To był David Wilcock z Coreyem Goode'em. Dziękujemy wam za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz