Witamy w „Kosmicznym Ujawnieniu”. Nazywam się David Wilcock i jestem gospodarzem programu. Jest ze mną Corey Goode. Corey, witamy cię serdecznie w programie.
Dziękuję.
Wszyscy obecnie rozmawiają o Antarktydzie, a jak twierdzisz, pojawiły się niezwykle interesujące nowe odkrycia, a nawet seria odkryć, a im dłużej to trwa, tym więcej się dowiadujesz. Powiedz nam więc, co nowego w tej całej sprawie, czego jeszcze nie poruszyliśmy.
Bazy pod lodem i Traktat o Antarktydzie
Cóż, niektóre najświeższe informacje jakie otrzymałem spowodują, że część kompleksu wojskowo-przemysłowego może się nieco zaniepokoić. Okazuje się, że w latach 50. istniał projekt o nazwie „Lodowy robak”, polegał on na umieszczaniu silosów startowych w czapach lodowych. Ten, z którego mamy nagranie, znajdował się na Grenlandii. Znaczące jest jednak to, że tą metodą budowali bazy pod lodem na obszarze całej Antarktydy. Stworzono mini bazy, ale też inne, o wiele większe, które to stały się bazami R&D, czyli obiektami badawczo rozwojowymi należącymi do firm takich jak Lockheed Martin, przeprowadzających inżynierię wsteczną dla wielu technologii odnalezionych pod lodem. Tak samo właśnie jak wybudowali wczesne bazy na Księżycu i Marsie – bardzo podobnie i w tym samym stylu.
Twierdzisz więc, że Lockheed Martin oraz inne grupy posiadają bazy na Antarktydzie o wiele rozleglejsze, niż kazano wierzyć nam albo tobie na wcześniejszych odprawach?
Dokładnie, ale przy mówieniu o tym publicznie znaczący jest fakt, że, jak dobrze pamiętam, w 1959 został podpisany „Traktat o Antarktydzie”. Zawarto w nim postanowienia, że na tym kontynencie nie wolno opracowywać ani używać broni. Miał służyć wyłącznie celom pokojowym.
Tak, był przecież Międzynarodowy Rok Geofizyczny 1959, IGY 1959, i wtedy skodyfikowano te wszystkie postanowienia.
Racja.
Wtedy też, powstała mapa obrazująca jak Antarktyda wygląda pod czapą lodową, a ty dowiedziałeś się, że pod powierzchnią lodu znajduje się ląd.
Tak, dwa razy większy niż kontynentalna część USA.
A więc jeśli rozmieszczają tam systemy uzbrojenia, oczywiście sprzeczne z międzynarodowym traktatem obowiązującym od ponad 50 lat, jak to wpłynie na społeczny odbiór tych kontrahentów zbrojeniowych, gdy ludzie się o tym dowiedzą?
To jedna strona medalu, co bardziej napawa mnie lękiem to świadomość, że niektórzy członkowie Sojuszu, w przypadku jeśli ta informacja ujrzy światło dzienne, będą mieli podstawy do zastosowania blokady morskiej – podobnie do sytuacji Kryzysu Kubańskiego. Blokada ta dotyczyłaby pewnych obszarów Antarktydy, następnie usiłowaliby zmusić te grupy do ukazania, co tak naprawdę dzieje się w ośrodkach badawczo rozwojowych. To nie wszystko, ciekawym jest również to, że istnieje tam coś, co nazywają częścią Antarktycznej Strefy 51. Jest tam również bardzo duża dawna nazistowska baza, którą przekazano kompleksowi wojskowo-przemysłowemu, a jeśli chcesz, raczej rządowi cieni. I ta dawna niemiecka baza była używana jako tajny port programu kosmicznego. Obecnie jest to ważny port, kosmoport, tego rządu cieni. Używają go do ciągłego wchodzenia i wychodzenia z atmosfery. Wiele z tych statków obsługuje niektóre stacje kosmiczne albo leci dalej.
Po co kosmoport na Antarktydzie
Omówiliśmy to w innym odcinku, ale chciałbym cię o to jeszcze raz zapytać. Jakie znaczenie taktyczne lub strategiczne miało posiadanie dużego portu kosmicznego na Antarktydzie? Wydaje się, że nie jest to dogodne miejsce do podróży.
Cóż, pozornie jest tak jak mówisz. Jednak elektromagnetyzm atmosfery, z którym mają tam do czynienia oraz panujące pole grawitacyjne są bardziej sprzyjające, nawet jeśli posługują się statkami napędzanymi napędami antygrawitacyjnymi. Zwykle, gdy następuje odpalanie rakiety starają się odpalić ją jak najbliżej równika…
To prawda.
…z pewnych powodów. Dodatkowo, przecież jeśli dokonuje się wielu regularnych startów tajnych rakiet w atmosferę, w tę i z powrotem, sam wiesz, Strefa 51, Nevada czy Arizona, to są miejsca, które nie sprzyjają ich niejawnym działaniom. Potrzebne jest miejsce, które całkowicie mogą kontrolować oraz oddalone są na tyle, by uniknąć ciekawskich oczu pragnących poznać co się dzieje.
Wspomniałeś o ziemskim polu elektromagnetycznym. Co jest takiego specjalnego w biegunie południowym, że czyni go miejscem bardziej sprzyjającym do startu?
Przypuszczam, że jest to spowodowane zmniejszeniem oddziaływania efektu pasa Van Allena.
W porządku. Pamiętam jeden bardzo interesujący odcinek Starożytnych Kosmitów, gdzie wystąpiła w nim Linda Moulton Howe, która prowadzi swój program na Gai, dała bardzo ciekawe świadectwo o człowieku – pilocie latającym w strefie zastrzeżonej, który ujrzał gigantyczną dziurę w lodzie nad Antarktydą. Powiedział, że widział statki poruszające się z niej i w nią. Czy wiesz jak to się ma do tego, co udało Ci się ustalić o przedsięwzięciach na tym kontynencie?
Powiedziano mi, że ten obszar był bardzo blisko portu kosmicznego. Tak więc tak, to jest bardzo znaczące, ale co jest również istotne, to fakt, że leciał… powodem, dla którego zobaczył tę dziurę… było to w zastrzeżonej przestrzeni powietrznej. Przeleciał nad nią, bo była sytuacja awaryjna. Zabierali – nie pamiętam już ilu – naukowców, którzy zaginęli na około 2 tygodnie. Nie da się zniknąć na 2 tygodnie na Antarktydzie i przeżycie, jeśli nie masz zapewnionej osłony i zapasów. Naukowcy, których zabrał, byli przerażeni. Najwyraźniej polecono im, żeby z nikim nie rozmawiali. Nie powiedzieli ani słowa przez cały lot powrotny do miejsca, gdzie się nimi zajęto.
Dziury w lodzie i topniejący szelf
W najnowszych informacjach wspomniałeś, że istnieje związek pomiędzy gazami a przyczyną istnienia takiej dziury w tym miejscu. Czy mógłbyś więc powiedzieć o tym, dlaczego w lodzie jest otwór i jak ewentualnie wpływa on na wykopaliska, które są obecnie prowadzone?
Dokładnie. W rzeczywistości jest więcej niż jedna dziura i są one naturalne. Powstały w większości w sposób naturalny. Są to bowiem otwory geotermalne. Wygląda na to, że kontynent pod lodem rozgrzewa się. Zachodzi duża aktywność geotermalna, która powoduje znaczne zwiększenie temperatury jezior podlodowcowych, a co za tym idzie samej czapy lodowej. W rezultacie lód zaczyna topić się w szybszym tempie. Same dziury to zaś… To geotermalny komin w lodzie, który poszerzyli na potrzeby swobodnego wylatywania z bazy, a także wykorzystania go jako sposobu na odprowadzenie ciepła, które powstaje przy wykopaliskach.
Czy nie mogliby oni pozbywać się tego ogrzanego powietrza w jakimś zorganizowanym systemie ciągów na wzór kanalizacji aby kierować je podobnie jak przy sterowaniu rzeką za pomocą irygacji?
Nie, rzecz polega na tym, że muszą odprowadzić tak dużo ciepła ile tylko mogą, ponieważ destabilizuje to te lodowe jaskinie, które stworzyli. Musisz zrozumieć, że lód porusza się o około 1 stopę dziennie. Oni zaś są stacjonarnym punktem pod lodem. Więc nie tylko kopią w tym kierunku [Corey porusza ręką w jednym kierunku na zewnątrz], aby odkryć nowe artefakty, ale muszą stale kopać w tym kierunku [Corey porusza ręką na przeciwległą stronę], gdy następuje przepływ lodu. To potęguje problemy natury termicznej, które są skutkiem używania różnych rodzajów ciśnienia pary przy pracach wydobywczych, a kiedy w wyniku ich działania topi się śnieg i lód powstają podziemne rzeki. One zaś dodatkowo smarują szelf lodowy, pozwalając mu poruszać się jeszcze szybciej. To z kolei może powodować jeszcze poważniejsze konsekwencje. Jeśli będą kontynuować to, co robią, a ten szelf lodowy oderwie się i wpadnie do wody, może to spowodować tsunami i inne oczywiste problemy.
Interesującym było to, że w styczniu, nagle w głównym nurcie mediów pojawiły się wiadomości, w których wszyscy ci ludzie byli ewakuowani z niektórych głównych baz na Antarktydzie. Rzekomym powodem było wielkie pęknięcie i obawiano się, że lód może zerwać się do morza.
Tak, cała lodowa półka zamienia się w breję pod ich nogami. Temperatura podnosi się o 1 stopień w ciągu… Nie pamiętam okresu czasu, w którym następuje wzrost o jeden stopień, ale jest to wzrost znaczący w oceanie i na lodowej półce. Jeden stopień może mieć duże znaczenie w szybkości topnienia.
Brzmi mi to znajomo, ponieważ dysponujemy danymi, które to potwierdzają. Jedne z nich po zbadaniu wszystkich aktywności wulkanicznych na świecie od 1875 do 1993 roku, stwierdziły, że w tym czasie nastąpił aż 500% wzrost globalnej aktywności wulkanicznej. Czy to właśnie to powoduje?
Tak i zgodnie z posiadanymi przeze mnie informacjami zmiany energetyczne, które zachodzą w naszym Układzie Słonecznym powodują dodatkowo proces ogrzewania się naszej planety, jak również i innych planet.
Statki Preadamitów
Myślę teraz o tym, o czym mówiliśmy już wcześniej, mianowicie jak powiedział Pete Peterson. Znajduje się tam jeden statek matka, który na podstawie swoich informacji wywiadowczych oszacował na 30 mil średnicy, o wydłużonym owalnym kształcie. Ty potem powiedziałeś, że są takie trzy.
Tak, ale…
Jakie są więc najnowsze dane na ten temat?
Otrzymałem informację, że chcieli, żebym wyjaśnił, że istnieje jeden statek o długości liczonej w milach, do 3 mil, o owalnym kształcie, a do tego były jeszcze 2 mniejsze, jak sądzę, jednostki wsparcia, które były we flocie, która przeżyła atak i drogę z Księżyca w dół, tutaj.
Więc według nich ważnym było abyś wyjaśnił wszystkim – że nie istnieje żaden statek o szerokości 30 mil. Jedynie zbliżony do 3 mil szerokości?
Tak. Uznali, że trochę jasności w tej sprawie się przyda.
Dobrze, ale to wciąż spektakularnie duży obiekt.
Dokładnie. W największej z jednostek rzeczywiście znalazło się mnóstwo istot w stanie zastoju i są to pierwotne istoty, jak sądzę, z Marsa, które tu przybyły, pierwotni Preadamici. Większość z tych, z którymi mieliśmy do czynienia od czasu tej wielkiej katastrofy, to pewnego rodzaju hybrydowy typ Preadamitów, którym udało się przetrwać. Oczywiste jest, że grupa preadamicka, zanim musiała się tu przeprowadzić, brała już udział w eksperymentach genetycznych zgodnie z wszelkimi porozumieniami jakie zostały zawarte z tymi innymi grupami. Obecnie trwa nawet do 22 różnych programów genetycznych.
Och, więc Preadamici byli częścią inicjatywy genetycznych farmerów?
Tak jest, uczestniczyli, ale nie dogadywali się z innymi grupami. Byli zbyt wojowniczy. Na ogół najpierw uderzali, a później zadawali pytania.
Super port starożytnej rasy budowniczych
Kiedy zajmujemy się tym tematem Antarktydy, przychodzi mi na myśl coś interesującego i zarazem bardzo ciekawego, a mianowicie, że jeden z moich innych informatorów, Daniel, powiedział, że na Ziemi znajduje się jeden naturalny starożytny port gwiezdny. Powiedział mi to lata temu, a ja umieściłem to w Internecie…
Miałem zamiar właśnie do tego zmierzać.
…i że znajdował się on na Antarktydzie.
Tak.
Więc coś, co powiedziałeś niedawno, jeszcze poza kamerą, kompletnie mnie zszokowało, ponieważ jest to doskonała korelacja jeden do jednego. Czy mógłbyś więc o tym opowiedzieć?
Jednym z najważniejszych aspektów tej starożytnej technologii rasy starożytnych budowniczych, którą starali się kontrolować, był fakt, że na Antarktydzie znajduje się bardzo potężny super port. Zbudowała go starożytna rasa budowniczych.
Przepraszam, pozwólcie, że się wtrącę. Jaka jest właściwie różnica między super portem a portem gwiezdnym? Ponieważ nigdy wcześniej nie użyłeś pojęcia „super port”.
Super port daje możliwość podróżowania z jednego końca na drugi przez kosmiczną sieć, bez względu na to, jak daleko się ona znajduje – gdziekolwiek w naszej Galaktyce lub do innych lokalnych galaktyk.
Tak. Dokładnie tak opisał to Daniel.
Tak. Przy tych innych węzłach, które mamy na planecie, trzeba przeskakiwać kilka razy, aby dostać się do celu, jeśli jest bardzo daleko.
Więc to działa jak transfer? Musisz zatrzymać się w jednym miejscu, wyjść, przejść w inne miejsce, a potem w inne, aż do celu?
Musisz poczekać, aż elektromagnetyzm ułoży się prawidłowo pomiędzy różnymi planetami…
Och!
… wraz z ich wirowaniem i obrotem w ich lokalnym układzie planet w stosunku do ich gwiazdy oraz przy połączeniu elektromagnetycznym między ich planetą i ich gwiazdą, a następnie ich gwiazdą i naszą gwiazdą, które to mają połączenie elektromagnetyczne poprzez kosmiczną sieć. Te połączenia tworzą, jak sądzę, elektromagnetyczne tuby, przez które materia przechodzi z punktu A do punktu B.
Czy przy korzystaniu z portu, gdy robią te kolejne przeskoki, czy mają możliwość aby przyspieszyć czas do przodu? Czy mają zdolność do przyśpieszania czasu, czy też muszą budować małe kurorty, w których mogliby pozostać, aby doczekać się na kolejną otwartą „furtkę” i jakoś spędzić trochę czasu?
Nie, muszą czekać i jakoś zabijać czas.
Jak długo to może trwać?
To zależy tylko od tego, gdzie podróżują i jak długo trwa podróż – można to porównać do dużego zegara – do określonej godziny musisz czekać, aż wszystkie mechanizmy będą ustawione w odpowiedniej pozycji.
Czyli mówisz, że niektóre z tych okresów oczekiwań mogą trwać nawet lata w naszym czasie?
Jestem pewien, że planują to znacznie lepiej. Tak, dysponują zaawansowaną matematyką do przewidywania wszystkich lokacji planet i gwiazd, na które chcą się udać.
Mówisz więc, że super port nie działa w taki sposób i że jest zdolny do zabrania cię, gdziekolwiek chcesz…
Właśnie.
…kiedykolwiek chcesz.
Właśnie, i jest to część… bardzo podobnie jak w „Gwiezdnych wrotach: Atlantydzie” albo w „SG-1”. Starożytna rasa budowniczych zbudowała sieć portów gwiezdnych, które są bardzo silne i niezawodne. Można je włączyć i używać w każdej chwili. Nie musisz czekać na obliczenia. Teraz…
Co z kształtem pierścienia, który widzimy w „Gwiezdnych wrotach”? Jak to się ma do tego, jak to wygląda naprawdę?
Nie wygląda to tak jak to, co pokazują.
Och!
Nie. Zwykle masz… Jesteś na środku pokoju. Środek pokoju jest otwarty.
Czym jest ten „pokój” przede wszystkim? Dobrze rozumiem, że jest to jakaś struktura wewnętrzna, zabudowana?
Cóż, mówię ogólnie o wrotach.
Dobrze.
Nie ma w nich jednak żadnego otworu przez który przechodzisz.
Dobrze.
Zwykle są co najmniej trzy różne punkty, które się otwierają, znajdują się na obrzeżach pokoju, otwierając się w pustej części pokoju. W ten sposób powstaje wir, który jest trójwymiarową piłką, wyglądem przypominającą miraż.
Dobrze.
Gdy ludzie z niego korzystają wchodzą i wychodzą z jego wszystkich stron, wygląda to, jakby się kurczyli, kiedy… prawie jakby schodzili z górki. Schodzą w niego. W tym super porcie jest bardzo podobnie. Jest jeszcze jedna rzecz, o której nie wspomniałem, mianowicie regulując ilość dostarczanej energii, jej rodzaj i oscylacje, mogą korzystać z tych bram również do podróżowania w czasie.
Więc pokój, jak mówisz, można porównać do podziemnego obiektu rasy starożytnych budowniczych, do którego po prostu wchodzisz?
Tak.
Czy byłbyś w stanie namalować obraz tego, jak duży jest ten pokój? Czy są w nim głównie trzy emitery, a ty wchodzisz na środek, czy może to być część jakiegoś większego obiektu?
Właściwie nie widziałem tego na własne oczy.
Och, dobrze.
Ale większość technologii rasy starożytnych budowniczych jest osadzona w bardzo dużych pomieszczeniach z ogromnymi korytarzami i wejściami, więc z pewnością nie były to małe istoty.
Więc ta idea super portu i starożytnej rasy budowniczych wydaje mi się, że nie może istnieć tylko jeden szczep starożytnej rasy budowniczych, jeśli obiekty te znajdują się poza naszą Galaktyką, być może razem przedsięwzięli jakieś wysiłki, aby rozprzestrzenić to na szeroką skalę. Czy masz na ten temat jakieś szczegóły?
Większość informacji, które posiadałem, dowodziła tego, że system portów gwiezdnych został stworzony w tej lokalnej gromadzie 50–52 gwiazd. System ten z pewnością się rozprzestrzeniał i dotarł także w inne miejsca. Rasa ta mogła mieć, a w zasadzie miała mnóstwo czasu, aby zbudować mapę Galaktyki i umieścić porty gwiezdne w miejscach, w których było to pożądane. Niewykluczone, że mogli również współpracować z innymi rasami w starożytności.
Zgodnie ze świadectwem Daniela, co warto zaznaczyć, to fakt, że przez te porty gwiezdne rasy starożytnych budowniczych nie można było przesłać metalu lub jakiegokolwiek rodzaju broni, a także niczego co było nieorganiczne. Jestem ciekaw, czy kiedykolwiek o tym słyszałeś.
Nie. Mieli pewne problemy. Mieli problemy z kalibracją i zajęło im trochę czasu, zanim to rozgryźli. Wrota trzeba było jakoś skalibrować. Były w czasoprzestrzeni i w jakiejś sieci, komunikowały się ze sobą, a oni wymyślili, jak tego dokonać. Skończyło się na tym, że doprowadzili wrota do stanu, w którym mogli przesłać cokolwiek z punktu A do punktu B. Największy problem pojawił się jednak, kiedy tworzyli własne porty gwiezdne z naszą technologią. Na początku mogliśmy wysyłać zapasy tylko z jednego miejsca do drugiego, a potem zabieraliśmy tam statek, ponieważ substancje organiczne nie docierały z tego punktu A do punktu B w stanie nienaruszonym.
Kiedy mówisz „oni” robili porty gwiezdne, o których „onych” teraz mówimy?
O poprzednikach tych wszystkich tajnych programów kosmicznych, w latach 50. i 60., kiedy próbowano odkryć, jak podróżować przez portale…
W porządku.
…z technologią, którą odtworzyli metodą inżynierii wstecznej od istot pozaziemskich.
Ciekawostką jest to, że według słów Daniela, bardzo wczesna analiza super portu z początku lat 70. doprowadziła do opracowania protokołu adresu IP dla Internetu, ponieważ najwyraźniej każda lokalizacja bramy ma adres numeryczny podobny do tego, co używamy w Internecie. Jestem ciekaw twoich przemyśleń na ten temat.
Tak. Nie wiem, czy ARPANET opracował protokoły komunikacyjne TCP/IP, żeby naśladować to, co działo się w super porcie, nie wiem też, czy oni w ogóle o tym wiedzieli, ale fakt, działają bardzo podobnie. Masz nawet maski podsieci do maskowania niektórych systemów wrót, żebyś przypadkiem tam nie trafił. Tak… to działa w bardzo podobny sposób.
Dobrze, wróćmy do tych Preadamitów, powiedziałeś, że zostali zestrzeleni a ich statek spłonął, przez co rozbili się na lądzie na tym kontynencie, który oczywiście nie był wtedy jeszcze lodowcem. Jakie strategiczne znaczenie miał dla nich dostęp do super portu? Czy istniała jeszcze część ich cywilizacji, którą mogli odwiedzić, czy też może próbowali odwiedzić inne cywilizacje? Jaki był ich cel?
Wiesz, naprawdę nie wiem, co oni rob… Chcieli kontrolować port, ale z pewnością nie wszyscy z ich gatunku znaleźli się uwięzieni na Ziemi. Pierwotnie uciekli z eksplodującej planety, a następnie z Marsa, kiedy stał się niezdatny do zamieszkania z powodu dalszych działań wojennych…
W porządku.
…duża grupa z nich poszła w kierunku zewnętrznego Układu Słonecznego i poza niego, a inna grupa z kolei udała się w kierunku Księżyca i Ziemi.
Ach! Więc byli w stanie dotrzeć do niektórych ze swoich zaginionych uchodźców, gdy tylko przejęli kontrolę nad tą bramą?
To by… To miałoby sens.
To ma sens.
Tak.
Więc kto teraz kontroluje super port?
Ta sama grupa rządu cieni, która sprawuje kontrolę nad kosmoportem i obszarem antarktycznej Strefy 51. To ta sama grupa. Mają nad nim kontrolę i próbują dowiedzieć się, co z tym wszystkim zrobić. Znajdują bardzo dużo. Oczywiście uczą się inżynierii wstecznej i rozbierają tę technologię na części, aby dodać ją do istniejącej technologii naszej floty kosmicznej.
Zwoje z biblioteki i boskie prawo królów
W naszej poprzedniej aktualizacji wspomniałeś o Kaaree i innych, którzy przenieśli cię do jakiejś biblioteki na Antarktydzie. Byliście świadkami wydobywania zwojów z tej biblioteki, ale wtedy nie wiedzieliście, czym one są i jaki był tego cel. Czy masz teraz jakieś dodatkowe informacje na ten temat?
Wiesz, według Sigmunda to, czego tam szukali, to w zasadzie zapiski z, jak sądzę, wielopokoleniową listą linii krwi, sięgającą bardzo, bardzo daleko wstecz… wstecz… Był to w pewnym sensie dokument historyczny, jeszcze zanim eksplodowała ich planeta. Co ciekawe, wszystko w ich społeczeństwie zależy od linii krwi – miejsca w hierarchii. Sposób w jaki stosują swoje prawa miał związek z tym, gdzie byłeś w tej hierarchii krwi. Zwoje te są dla nich bardzo, wręcz niezwykle ważne z wielu powodów. Chcieli też genetycznie związać się z rasą Preadamitów, a potem przedstawić Preadamitów jako w zasadzie bogów, a siebie jako półbogów.
„Oni”, czyli Klika?
Klika.
Tak więc dałoby to im, używając terminu prawnego, sankcję, by żądać tego boskiego prawa królów…
Dokładnie.
…i do pozaziemskiej linii krwi.
Dokładnie. A wewnętrznie dokumenty te były ważne, bo na ich podstawie walczą o pozycję i stosują prawa. To bardzo… To także sprawa kulturowa. To bardzo ważne.
Więc jak myślisz, dlaczego Anshar uważali, że ma to strategiczne znaczenie, aby je usunąć i dlaczego oni chcieliby, abyś był świadkiem tego?
Nie wiem czemu chcą bym był świadkiem pewnych rzeczy, ale czasami chcą i tak się dzieje. Po prostu nie ma to dla mnie sensu. Ale najwyraźniej usunęli te dokumenty, aby zakłócić przyszłe plany Kliki i niektórych pozaziemskich grup, które z nimi współpracowały.
Czy poparłbyś tezę, że chcieli, abyś był świadkiem tego, aby każdy kto śledził tę historię dowiedział się o tym od ciebie?
Myślę, że skoro to ja przekazuję te informacje, chcieli, żebym był ich świadkiem z pierwszej ręki.
Czy były inne spotkania z Anshar od czasu ostatnich twoich doniesień zawartych w tym serialu, a jeśli tak, to co ci powiedzieli?
Tak, spotkałem się głównie z Kaaree w Konstrukcie. Zapytałem ją czy to, co powiedział mi Sigmund jest prawdą, i potwierdziła, że tak, to dlatego zabrali dokumenty, aby przerwać operacje Kliki, a także uniemożliwić im uzyskanie boskiego przywileju królów.
Jednym z najbardziej niezwykłych zwrotów akcji dla mnie było to, że po tym jak ty i ja wymieniliśmy już wiele informacji na ten temat, zadzwoniłem do Pete'a Petersona, a on zaczął mówić mi prawie dokładnie to samo. Jedna z różnic polegała na tym, że, jak twierdzi, na jednym z tych statków, który został przekształcony w bardzo zaawansowaną bazę, były grupy ludzi, którzy przeżyli katastrofę atlantydzką i zostali tam zamknięci. A potem, najwyraźniej nasi ludzie ich odkopali. I to nie tak dawno temu. Co o tym myślisz?
Różni się to nieco od informacji, które otrzymałem. A mianowicie według mej wiedzy znaleziono bardzo małe skupiska istot, które były w zasadzie eksperymentami genetycznymi, oraz ludzi z grupy Preadamitów.
Żywych, mówisz.
Żywych. Żyli w zasadzie w przepastnych obszarach pod lodem, które odkryto. Nie miałem wiedzy o ocalonych, którzy przeżyli na statku. Wiedziałem – i pasowałoby to, gdyby nadal byli tam ludzie – aż do ostatnich dziesięcioleci, statek był całkowicie zablokowany przez lód. A kiedy w końcu weszli do środka, stwierdzono że nie zostało w tym rozebranym statku wiele technologii, która pozwalałaby utrzymać kogoś przy życiu przez dłuższy czas.
Dokładnie.
Ocaleni zabrali całą technologię i umieścili ją w nowym mieście, które zbudowali. Są więc pewne rozbieżności.
Tak więc, ludzie ci mogli korzystać ze źródeł światła zabranych ze statku, następnie udać się do jaskiń, uprawiać żywność i mieć roztopioną wodę, więc w zasadzie tworzą samowystarczalne społeczeństwo.
Tak, istnieją też mniej zaawansowane sposoby pozyskiwania białek, witamin i minerałów, poza wykorzystaniem technologii. Znajduje się tam bowiem ekosystem podziemny, z którego prawdopodobnie mogliby korzystać.
Powiedziałeś, że niektórzy z tych ludzi byli chimerami, hybrydami zwierząt-ludzi?
Tak.
Jakie typy przetrwały?
Nie słyszałem o żadnych szczególnych, poza ludźmi, a także różnymi dziwnymi efektami eksperymentów, które zostały stworzone przez Preadamitów.
Istoty w stazie
Porozmawiajmy trochę o tych istotach w stanie hibernacji. Znajdują się w niej od czasu wybuchu, jak mówisz, Super Ziemi, czyli około 500 000 lat temu. Ile jest tych istot i czy istnieje sposób ich obudzenia?
Cóż, nie znam dokładnej liczby. Jest pewna liczba istot w stazie.
Dziesiątki, setki, tysiące?
O wiele mniej. Myślę, że to może garstka, tuzin.
W porządku.
I ta grupa wprowadziła się w stan stazy w czasach starożytnych, znajdują się więc na statku od bardzo długiego czasu. Ważnym było też to, że ludzie, którzy ich pilnowali, również sprowadzili ich na Ziemię i podłączali do źródła zasilania, z którego korzystała Starożytna Rasa Budowniczych, aby pomóc im utrzymać komorę hibernacji i samą pracę statku. Jest podłączony do źródła zasilania starożytnej rasy budowniczych. Obecnie wymyślono sposób, aby ich obudzić. Nie są w stanie wyjść z hibernacji pojedynczo. Muszą obudzić ich wszystkich w tym samym czasie. Istnieje wiele obaw o bezpieczeństwo, co się stanie po przebudzeniu. Wszyscy, którzy widzieli film „Prometeusz” zrozumieją na czym polegają obawy.
Mówisz, że istota, która dosłownie przespała ostatnie pół miliona lat historii, obudzi się, wiedząc tylko, że zasnęła, gdy ich planeta została zniszczona lub właśnie miała zostać zniszczona.
Dokładnie.
W jaki sposób rozwiążą problem tych istot, które potencjalnie mogą być bardzo niebezpieczne, gdy się obudzą?
Cóż, właściwie istnieje komisja rozważająca czy ich obudzić czy też nie. W przypadku gdyby zdecydowali się jednak tego dokonać, zabezpieczyli się poprzez zastosowanie mini bomb atomowych, mówię tu o broni nuklearnej piątej generacji. Są one umieszczone dokładnie w środku wszystkich tych istot w stanie hibernacji. A kiedy je obudzą… jeśli przebudzą te istoty, będą mieli tam ludzi, z wyzwalaczami typu „martwa ręka”. Jeśli preadamici staną się agresywni lub wrodzy, mogą zostać szybko zlikwidowani wielkim wybuchem jądrowym.
To naprawdę fascynujące i dziękuję ci za pozostanie na pierwszej linii i podzielenie się z nami doświadczeniami. To bardzo, bardzo interesujące. I znowu, nawet jeśli w to nie wierzysz, to bardzo fascynująca historia, o wiele głębsza i bardziej złożona, składająca się z wątków do tak wielu spraw, które badałem przez lata. W świetle wszystkich danych, które nas otaczają, uważam to za bardzo wiarygodne. Nazywam się David Wilcock, to było „Kosmiczne Ujawnienie”. Dziękuję za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz