Zdalne widzenie: jak były policjant „zobaczył” tajny radziecki ośrodek?
fot. Reprodukcja odtajnionego dokumentu CIA/SRI (oznaczony SECRET, praca rządu USA w domenie publicznej); skan udostępniony na blogu ersby (2017)

Zdalne widzenie: jak były policjant „zobaczył” tajny radziecki ośrodek?

Dostał tylko ciąg liczb. Naszkicował dźwig i metalową kulę w strzeżonym radzieckim ośrodku. Czy zdalne widzenie naprawdę zadziałało, czy to mit?

W lipcu 1974 roku były policjant z Burbank dostał kartkę z ciągiem liczb i polecenie, którego nie powinien był móc wykonać: miał metodą zdalnego widzenia opisać miejsce, którego nigdy nie widział.

Liczby były współrzędnymi geograficznymi: 50°09'59\"N 78°22'22\"E.

Miejsce wskazywało gdzieś w stepach Kazachskiej SRR, za żelazną kurtyną. Strzeżony tam radziecki ośrodek URDF-3 leżał na poligonie jądrowym Semipalatyńsk.

Pat Price nie dostał ani zdjęcia, ani opisu – miał tylko zamknąć oczy i opowiedzieć, co „widzi”.

To, co nastąpiło potem, do dziś dzieli badaczy na dwa nieprzejednane obozy.

Według raportu SRI International z lat 1973-1975, autorstwa fizyków Harolda Puthoffa i Russella Targa, Price opisał i naszkicował szynowy dźwig suwnicowy oraz fabrykację gigantycznej metalowej sfery.

Szczegóły te miały zostać potwierdzone lata później. Sceptycy odpowiadają, że to klasyczny przypadek naciągania faktów pod z góry przyjętą tezę. Dokumenty odtajniono dopiero w 1995 roku, a one same nie rozstrzygają sporu.

Czym był tajemniczy obiekt URDF-3

Celem eksperymentu był ośrodek oznaczony jako URDF-3 – Unidentified Research and Development Facility No. 3, czyli „niezidentyfikowany ośrodek badawczo-rozwojowy nr 3”.

Według analizy odtajnionych dokumentów SRI i CIA (blog ersby, 2017) obiekt leżał w obrębie radzieckiego poligonu jądrowego znanego jako Semipalatinsk Test Site.

W zachodnich raportach wywiadu ośrodek nosił też kryptonim PNUTS. To była część terenu, na którym ZSRR przeprowadzał próby jądrowe – poligon czynny od 1949 do 1989 roku, pokryty kraterami i zbiornikami wypalonymi w stepie przez kolejne detonacje.

Sam Polygon, jak nazywano ten teren, był jednym z najpilniej strzeżonych punktów zimnowojennego wyścigu zbrojeń.

Zlecenie wyszło z CIA w lipcu 1974 roku w ramach projektu badawczego o nazwie Perceptual Augmentation Techniques („techniki wzmacniania percepcji”).

Jak podaje Puthoff w artykule „CIA-Initiated Remote Viewing At Stanford Research Institute” opublikowanym w Journal of Scientific Exploration (1996), Agencja chciała sprawdzić, czy zjawisko zwane remote viewing – zdalnym widzeniem – można wykorzystać operacyjnie.

Chodziło o cele, do których nie sięgał ani szpieg, ani satelita.

Tylko liczby na kartce

Najmocniejszym elementem całej historii jest to, jak skąpe były dane wejściowe.

Według relacji Puthoffa (JSE 1996) Price otrzymał jako jedyny punkt zaczepienia współrzędne geograficzne oraz informację, że chodzi o wojskowy ośrodek badawczo-testowy. Żadnych zdjęć ani opisu obiektu.

badanemu podano współrzędne mapowe w stopniach, minutach i sekundach [oraz] określenie, że chodzi o ośrodek badawczo-rozwojowy.

– Harold Puthoff (parafraza streszczenia raportu SRI), Journal of Scientific Exploration (1996)

Sama metoda dostarczania współrzędnych miała być testem na oszustwo. Skoro sensytyw dostaje wyłącznie ciąg liczb, nie da się go nakierować podpowiedziami – przynajmniej w teorii.

Zwolennicy coordinate remote viewing argumentowali, że takie protokoły wykluczają przeciek informacji.

Jak się okaże, krytycy mieli na ten temat zupełnie inne zdanie. Eksperyment rozciągnął się na cztery dni, od 9 do 12 lipca 1974 roku. Materiał, który po nim pozostał, jest pokaźny.

Według analizy dokumentów (blog ersby, 2017) oraz tekstu Erica Wargo w EdgeScience nr 42 (2020) zachowało się około czterech godzin nagrań taśmowych z dni pierwszego i drugiego.

Do tego doszło 79 stron transkryptu z dni trzeciego i czwartego oraz blisko 30 szkiców wykonanych ręką Price'a.

Dźwig na ośmiu kołach

Pierwszym konkretnym trafieniem, które przeszło do legendy, był opis dźwigu.

Według raportu końcowego SRI i analizy CIA autorstwa D. Stillmana (odtajnionej w 1995 roku) Price opisał i naszkicował szynowy dźwig suwnicowy – gantry crane – poruszający się na ośmiu kołach, po dwa na każdej z czterech nóg.

To właśnie ten szczegół stał się sztandarowym dowodem zwolenników.

Kiedy lata później porównano szkic Price'a z rysunkiem CIA opartym na zdjęciach satelitarnych, oba dźwigi miały tę samą charakterystyczną konstrukcję jezdną na ośmiu kołach. Dla badaczy zdalnego widzenia było to nie do wyjaśnienia przypadkiem.

Porównanie szkicu dźwigu suwnicowego Pata Price'a z rysunkiem CIA opartym na zdjęciach satelitarnych URDF-3 Po lewej zdjęcie celu, po prawej szkic dźwigu wykonany przez Price'a – oba pokazują suwnicę na ośmiu kołach. Reprodukcja odtajnionego dokumentu CIA/SRI (oznaczonego „SECRET”, praca rządu USA w domenie publicznej).

Oficjalna ocena SRI była ostrożna, ale przychylna. Puthoff napisał, że trafień było więcej niż jedno i że dotyczyły one rzeczy istotnych, a nie ogólników.

kilka szczegółów dotyczących kluczowych technologii ośrodka w Semipałatyńsku zdawało się zazębiać z danymi z innych źródeł, a szereg konkretnych dużych elementów konstrukcyjnych opisano poprawnie.

– Harold Puthoff, „CIA-Initiated Remote Viewing At Stanford Research Institute”, Journal of Scientific Exploration (1996)

Sformułowanie jest tu kluczowe. Puthoff nie twierdził, że Price „zobaczył wszystko” – mówił o kilku szczegółach dotyczących kluczowej technologii oraz o szeregu konkretnych, dużych elementów konstrukcyjnych.

To formuła ostrożna, i właśnie wokół jej interpretacji rozegrał się późniejszy spór.

Czy Price naprawdę zobaczył metalową kulę

Najbardziej spektakularny element pojawił się w trzecim i czwartym dniu eksperymentu, 11 i 12 lipca.

Według analizy dokumentów (blog ersby, 2017) Price narysował wówczas metalowe segmenty – w terminologii technicznej zwane klosami lub gores – opisane jako fabrykacja wielkiej metalowej kuli.

W popularnej narracji mowa o sferze o średnicy blisko 18 metrów (60 stóp).

Szkic Pata Price'a interpretowany jako fabrykacja metalowej sfery z klosów składanych w kulę Szkic Price'a opisany w dokumencie jako „sphere fabrication” – metalowe klosy (gores) składane w wielką kulę, datowany 18 lipca 1974. Reprodukcja odtajnionego dokumentu CIA/SRI (oznaczonego „UNCLASSIFIED”, praca rządu USA w domenie publicznej).

Domniemane potwierdzenie tej sfery przyszło z zupełnie nieoczekiwanej strony.

Według Erica Wargo (EdgeScience nr 42, 2020) w maju 1977 roku magazyn „Aviation Week & Space Technology” opublikował rewelacje generała George'a J.

Keegana, według których ZSRR konstruował w Semipalatyńsku wielkie metalowe sfery – element rzekomej broni wiązkowej.

Chronologia jest tu wstrząsająca dla obu stron sporu. Artykuł ukazał się w 1977 roku, czyli około dwa lata po śmierci Pata Price'a, który zmarł w 1975 roku.

Dla zwolenników oznaczało to, że Price opisał coś, czego zachodni wywiad jeszcze publicznie nie znał – dla sceptyków, że narrację o „kuli” mogła zostać dorobiona wstecz.

Analiza CIA mówiła co innego

Sprawą sporną pozostaje wewnętrzna ocena samej Agencji. Analiza CIA autorstwa D. Stillmana, zatytułowana „An Analysis of a Remote-Viewing Experiment of URDF-3” i odtajniona w 1995 roku, była wobec eksperymentu wyraźnie krytyczna.

Stillman uznał, że jeden trafny element – szynowy dźwig – został przytłoczony masą elementów chybionych.

W przypadku URDF-3 jedyny pozytywny dowód – suwnica bramowa na szynach – został zdecydowanie przeważony przez ogrom dowodów negatywnych odnotowanych w niniejszej analizie.

– D. Stillman, analiza CIA „An Analysis of a Remote-Viewing Experiment of URDF-3” (odtajnione 1995)

Stillman wskazywał też na mechanizm, który mógł zafałszować wyniki. Według omówienia u Wargo (EdgeScience nr 42, 2020) Price często reagował sugestywnie – odpowiadał frazami w stylu „Może masz rację”, gdy eksperymentator naprowadzał go pytaniem.

W późniejszych sesjach obecne były osoby znające URDF-3, co mogło prowadzić do efektu naprowadzania (cuing).

To uderza w samo serce eksperymentu. Cała siła historii o Price'u opierała się na założeniu, że dostał on wyłącznie współrzędne i działał w informacyjnej próżni.

Jeśli jednak protokół celowo dostarczał mu coraz więcej danych w kolejnych dniach, granica między niezależnym widzeniem a reakcją na sugestię zaczyna się rozmywać.

Najdalej idącą tezę sceptyczną sformułował Eric Wargo, opierając się na transkryptach z Archives of the Impossible na Rice University.

Według Wargo (EdgeScience nr 42, 2020) sam artykuł z „Aviation Week” był niedokładny – stanowił raczej kawałek zimnowojennej propagandy niż wiarygodne potwierdzenie czegokolwiek.

artykuł prasowy, który miał rzekomo potwierdzać to, co zobaczył Price, [był] całkowicie nieścisły co do tego, co działo się w ośrodku – kawałek zimnowojennej propagandy; wspomnienia eksperymentatorów o sesjach, w których Price miał opisać kule, również okazały się nieścisłe – zapewne ukształtowane po fakcie przez ów artykuł.

– Eric Wargo, „A Secret Soviet Site”, EdgeScience nr 42 (2020)

Konsekwencja tej tezy jest druzgocąca dla popularnej wersji. Jeśli Wargo ma rację, to wspomnienia eksperymentatorów o sesjach, w których Price rzekomo opisał sfery, zostały prawdopodobnie ukształtowane wstecz przez lekturę magazynu z 1977 roku.

Innymi słowy: ludzie zapamiętali, że Price „widział kulę”, bo dwa lata później przeczytali o kuli w prasie.

Powstaje wówczas paradoks całkowity. „Potwierdzenie” trafień Price'a opierało się częściowo na obrazie obiektu, który sam mógł być błędny.

Zachodni wywiad długo uważał URDF-3 za stanowisko broni wiązkowej – generał Keegan i Agencja Wywiadu Obronnego (DIA) opierali tę tezę na interpretacji zdjęć satelitarnych, jak opisuje to John Pike w analizie „The Death-Beam Gap” (FAS, 1992).

Prawda okazała się zupełnie inna. Dopiero po upadku ZSRR w 1991 roku ujawniono, że URDF-3 to w rzeczywistości ośrodek Bajkał-1.

Testowano tam radziecki silnik rakietowy o napędzie jądrowym – odpowiednik amerykańskiego programu NERVA (Wikipedia, „Semipalatinsk Test Site”). Trudno potwierdzać czyjąś wizję rzeczywistości, gdy samej rzeczywistości się wówczas nie znało.

Krater i jezioro po radzieckich próbach jądrowych na poligonie Semipalatynsk w Kazachstanie Krater i jezioro po radzieckich próbach jądrowych na poligonie Semipalatynsk w Kazachstanie. Zdjęcie: The Official CTBTO Photostream, Wikimedia Commons, licencja CC BY 2.0.

Co wiemy, a czego nie wiemy

Po ponad pół wieku i po odtajnieniu dokumentów w 1995 roku obraz pozostaje rozmyty. Warto rozdzielić to, co potwierdzają same dokumenty, od tego, co dopisała późniejsza narracja.

Według analizy materiałów SRI i CIA (blog ersby, 2017) oraz tekstów Puthoffa i Wargo fakty układają się następująco.

  • Bezsporne: CIA zleciła w lipcu 1974 zdalne „obejrzenie” URDF-3, a Price dostał wyłącznie współrzędne i informację o charakterze obiektu – według Puthoffa (JSE 1996).
  • Bezsporne: Price naszkicował szynowy dźwig suwnicowy na ośmiu kołach, a szkic ten odpowiadał późniejszemu rysunkowi CIA ze zdjęć satelitarnych – według raportu SRI i analizy Stillmana.
  • Bezsporne: dokumenty, szkice i analizy odtajniono w odpowiedzi na wniosek FOIA w 1995 roku.
  • Sporne: czy „trafienia” były niezależnym widzeniem, czy efektem naprowadzania – Stillman twierdził, że negatywne dowody przeważały.
  • Sporne / legendarne: czy Price opisał 18-metrową metalową sferę przed publikacją z 1977 roku, czy też wspomnienie to dorobiono wstecz – według Wargo (2020) raczej to drugie.

Otwartych pytań pozostaje co najmniej trzy, i żadne z nich nie zostało dotąd jednoznacznie rozstrzygnięte. Transkrypty z Rice University rzucają na sprawę nowe światło, ale go nie domykają.

  1. Czy metalowa kula w ogóle istniała na URDF-3 i czy Price ją opisał przed publikacją w „Aviation Week” – materiał z Archives of the Impossible sugeruje, że wspomnienia ukształtowano wstecz, lecz dowód nie jest pełny.
  2. Jak silny był efekt naprowadzania – protokół celowo dostarczał Price'owi coraz więcej informacji, a osoby znające obiekt były obecne podczas sesji.
  3. Jak głęboko mylił się zachodni wywiad – przez lata uznawał URDF-3 za stanowisko broni wiązkowej, podczas gdy w rzeczywistości testowano tam jądrowy napęd rakietowy, co ujawniono dopiero po 1991 roku.

Dlaczego ta sprawa wciąż wraca

Eksperyment z URDF-3 stał się jednym z fundamentów mitologii rządowego programu zdalnego widzenia. Jak przypomina Wargo (2020), z badań SRI wyrósł później program znany pod kryptonimem Star Gate.

Dla zwolenników jest dowodem, że człowiek z zamkniętymi oczami opisał strzeżony radziecki ośrodek dokładniej, niż powinien móc to zrobić przypadkiem.

Dla sceptyków to studium czego innego – tego, jak pojedyncze trafienie potrafi przesłonić morze chybień, gdy bardzo chce się uwierzyć.

Dokumenty pokazują, co Price narysował i co zapisali eksperymentatorzy. Nie pokazują, ile z tego było widzeniem, ile sugestią, a ile pamięcią przefiltrowaną przez późniejszą lekturę.

Pozostaje fakt, którego żadna ze stron nie podważa: były policjant z Burbank dostał ciąg liczb i narysował dźwig na ośmiu kołach, który zgadzał się z tajnym rysunkiem satelitarnym CIA.

Czy to przebłysk percepcji nieznanej nauce, szczęśliwy zbieg okoliczności, czy artefakt źle zaprojektowanego eksperymentu – na to pytanie pięćdziesiąt lat i jeden wniosek FOIA nie przyniosły odpowiedzi.

Być może granica między tym, co umysł potrafi poznać, a tym, w co chcemy wierzyć, leży dokładnie tam, gdzie kończą się dokumenty, a zaczyna pamięć.

Źródło: https://avalonlibrary.net/#topic=pat-price-semipalatynsk-psi-szpieg # round2...
Artykuł został opracowany redakcyjnie na podstawie powyższego materiału źródłowego.
Wojtek · założyciel Na Granicy Światła

Dziennikarz z Gdańska z ponad 15-letnim stażem. Twórca kanału Obecność na YouTube. W sekcji "Poza horyzont" badam granice ludzkiego poznania — od niewyjaśnionych zjawisk po kontrowersyjne teorie.

Więcej o naszej misji →

🕸️ Połączone w portalu

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po moderacji
27 zadowolonych klientów 4.9/5 średnia ocena (10 opinii) 85 abonentów newslettera