Współczesny świat, pełen dynamicznych zmian i hałasu informacyjnego, często skłania nas do poszukiwania głębszego sensu.
W tym kontekście, wedyjska mądrość i tantra oferują unikalne spojrzenie na funkcjonowanie naszej świadomości i sposoby wyjścia z iluzji, prowadząc do autentycznego szczęścia.
W pogoni za szczęściem i spełnieniem często trafiamy na ślepe zaułki, oparte na doraźnych rozwiązaniach lub zewnętrznych źródłach, które nie prowadzą do trwałej satysfakcji.
Tezy przedstawione w tym tekście pochodzą od Moniki Burzyńskiej, psychologa tantrycznego i psychotronika, która prowadzi Instytut Arete. Mówiła o nich w rozmowie na kanale Cypriana Majchera.
Jej zdaniem sprawdzalna wiedza o funkcjonowaniu wszechświata i naszej roli w nim jest dostępna od tysięcy lat. Bywa ignorowana na rzecz zinstytucjonalizowanych dogmatów albo powierzchownych nurtów New Age.
Klucz do autentycznego rozwoju i szczęścia tkwi w zrozumieniu uniwersalnych zasad rządzących rzeczywistością, które były dostępne dla pierwotnych kultur na całym świecie.
Wiedza wedyjska, choć kojarzona głównie z Indiami, jest przykładem takiej uniwersalnej instrukcji, opisującej mechanizmy życia z matematyczną precyzją.
Ta starożytna mądrość oferuje drogę do wyjścia z „zamku iluzji”, w którym, świadomie lub nie, spędza życie większość ludzi.
Wedyjska instrukcja: Cierpienie, iluzje i autentyczny rozwój
Cierpienie, choć często postrzegane jako nieodłączny element ludzkiego losu lub warunek rozwoju, w rzeczywistości jest sygnałem o braku spójności między naszym wewnętrznym programowaniem a zewnętrzną rzeczywistością.
Jak podkreśla Monika Burzyńska, wysoki poziom bólu w życiu wskazuje na to, że nasze myśli, przekonania i sposób postrzegania świata nie przekładają się na satysfakcjonujące efekty.
Prawdziwym kryterium prawdy jest sprawdzalność – to, co jest autentyczne, zawsze znajdzie odzwierciedlenie w pozytywnych doświadczeniach i poczuciu sprawczości.
Kiedy nasze plany i działania konsekwentnie przynoszą zamierzone rezultaty, a my doświadczamy szczęścia i spełnienia, to oznacza, że nasze wewnętrzne „oprogramowanie” działa w zgodzie z uniwersalnymi prawami.
Odwrotnie, powtarzające się niepowodzenia i ból są alarmem, że nadszedł czas na rewizję wewnętrznych schematów.
Wielu z nas żyje niczym w twierdzy zbudowanej z własnych iluzji, wyobrażeń i dogmatów, które tworzą osobistą bańkę rzeczywistości. To wewnątrz tego „zamku iluzji” definicje szczęścia bywają bardzo różne, zależne od poziomu rozwoju duszy.
Dla osoby na początkowym etapie rozwoju szczęście może oznaczać prostą pracę fizyczną i zaspokajanie podstawowych potrzeb, natomiast dla kogoś z wyższym poziomem, te same aktywności nie przyniosą już satysfakcji.
Im głębiej rozumiemy, jak działa wszechświat i kim naprawdę jesteśmy, tym bardziej nasze pojęcie szczęścia ewoluuje.
Monika Burzyńska, opierając się na tantrycznej perspektywie, wskazuje, że ostatecznym celem jest zrozumienie własnych iluzji i nauczenie się, jak wyjść z zamknięcia, by odkryć prawdy ostateczne.
To proces, który wymaga nieustannego poszukiwania i gotowości do kwestionowania własnych przekonań.
Wedy, podobnie jak pierwotne systemy wiedzy wielu kultur, nie są jedynie zbiorem religijnych tekstów, lecz precyzyjnym kompendium instrukcji o funkcjonowaniu świadomości i świata.
Nie chodzi tu tylko o teksty hinduskie; rdzenne kultury Indian, Aborygenów czy Eskimosów również dysponowały podobną wiedzą, osiągniętą dzięki specyficznemu stanowi umysłu, nazywanemu w Wedach stanem satwicznym.
W stanie satwicznym ludzka świadomość jest rozszerzona i zdolna do obiektywnej oceny rzeczywistości, łącząc się z wiedzą źródła.
Ten stan umożliwiał dawnym mędrcom spisywanie uniwersalnych zasad, które, jak zaznacza Monika Burzyńska, mają charakter wręcz matematyczny i przekładają się na współczesny język neurobiologii.
Oznacza to, że oferują proste rozwiązania dla zagadek współczesnego życia, w przeciwieństwie do modeli psychologicznych, gdzie każdy z wielkich myślicieli (jak Jung czy Freud) tworzył własną, często niekompatybilną wizję działania świadomości.
„Wedy dają tak bardzo precyzyjny model świadomości, który, moim zdaniem osobistym, najlepiej przekłada się na nazwanie tego nienazwanego.
To są bardzo precyzyjne ramy do określenia czegoś, co jest enigmatyczne, a psychologia maca się z tym w cieniu” – twierdzi Monika Burzyńska, podkreślając fundamentalną różnicę w podejściu.
Świadomość i iluzje: Purusha, Prakriti i Pancza Kosza
Wedyjska koncepcja świadomości diametralnie różni się od dominującej w zachodniej nauce XIX i początków XX wieku teorii, że świadomość jest jedynie funkcją mózgu, efektem biochemicznych procesów w biologicznym ciele.
Wedy oferują perspektywę, w której duch (Purusha), czyli nieskończona kosmiczna dusza lub wszechświat, wciela się w materię (Prakriti).
Wcielenie to ożywia materię, tworząc zjawisko świadomości. Zatem to nie mózg jest źródłem świadomości, lecz raczej jej anteną – nadawczo-odbiorczą stacją, przez którą duch przejawia się w materialnym świecie.
Zrozumienie tego pozwala dostrzec, że nasza istota nie kończy się wraz ze śmiercią ciała fizycznego, co jest podstawą wielu tradycji duchowych i współczesnych badań nad doświadczeniami bliskimi śmierci (NDE).
Aby zilustrować, jak duch wciela się w materię i doświadcza rzeczywistości, Wedy posługują się koncepcją Pancza Kosza, czyli pięciu powłok lub „t-shirtów” iluzji, które otulają naszą prawdziwą istotę.
Monika Burzyńska posługuje się metaforą matrioszki, gdzie każda kolejna warstwa oddala nas od rdzennej tożsamości. Im bardziej utożsamiamy się z zewnętrznymi warstwami, tym głębiej tkwimy w iluzji. Oto pięć powłok, które tworzą nasze doświadczenie:
- Annamaya Kosha (Ciało fizyczne): To najgrubsza powłoka, nasze biologiczne „mięso”. Utożsamienie się z nią prowadzi do życia opartego na instynktach i podstawowych potrzebach fizycznych, takich jak jedzenie, spanie i dążenie do prostych przyjemności. Monika Burzyńska określa to jako poziom „zwierzęcia”, niestety dominujący wśród większości społeczeństwa.
- Pranamaya Kosha (Ciało energetyczne i oddech): Ta warstwa dotyczy naszej energii życiowej (prany), oddechu i emocji. Osoby silnie utożsamiające się z tą powłoką są często zdominowane przez emocjonalne wzloty i upadki, stając się niejako „bioprogramami” – automatami reagującymi na zewnętrzne bodźce, zamiast działać świadomie.
- Manomaya Kosha (Ciało umysłu): Na tym poziomie umysł zaczyna panować nad emocjami. Jednakże, jak zauważa Burzyńska, jest to warstwa, na której ludzie najczęściej błądzą, sądząc, że poznali wszystkie prawdy, opierając się wyłącznie na ograniczonym umyśle logicznym. Jest to baza danych naszej pamięci, książek i doświadczeń, która, choć obszerna, jest nadal skończona. Wielu psychologów skupia się na pracy w tej sferze, analizując traumy i schematy, ale wciąż pozostając w ramach iluzji.
- Vijnanamaya Kosha (Ciało mądrości): Kiedy człowiek uświadamia sobie, że istnieje coś więcej niż umysł, ciało i instynkty, zaczyna nawiązywać kontakt z tą powłoką. Vijnanamaya Kosha umożliwia połączenie z akaszą – zbiorową pamięcią wszechświata, wielkim umysłem, który jest naturalnym źródłem wiedzy. Mózg w tym kontekście funkcjonuje jako antena zdolna do odbierania informacji, których nie znajdziemy w książkach, a których sprawdzalność w życiu codziennym jest potwierdzeniem ich prawdziwości.
- Anandamaya Kosha (Ciało błogości, dusza): To najmniejsza, wewnętrzna matrioszka, choć nadal jest to iluzja. W tej warstwie zapisane są wszystkie nasze dotychczasowe doświadczenia, tworząc samskary i vasany. Samskary to niedomknięte doświadczenia, które tworzą wewnętrzne napięcie i popychają nas do powtarzania tych samych sytuacji w dążeniu do ich rozwiązania. To właśnie samskary są podstawą prawa karmy, wyjaśniając, dlaczego ludzie często powtarzają te same programy i doświadczają podobnych losów, dopóki nie znajdą w sobie rozwiązania.
Koncepcja samskar jest kluczowa dla zrozumienia, dlaczego nasze życie często toczy się według powtarzających się scenariuszy, które nazywamy karmą.
Samskara to niedomknięte doświadczenie lub nierozwiązany konflikt z przeszłości – nie tylko z obecnego życia, ale z całej „gwiezdnej pamięci” naszej duszy (chitta).
Jeśli doświadczymy czegoś traumatycznego, obraźliwego lub po prostu niekompletnego, nasz system nerwowy i umysł dążą do domknięcia tej pętli. To napięcie, zapisane w Anandamaya Kosha, nie ustępuje, dopóki nie znajdziemy wewnętrznego rozwiązania.
Na przykład, jeśli ktoś doświadczył agresji i nie zareagował w pełni, to napięcie może przenosić się na kolejne sytuacje, a nawet kolejne wcielenia, prowadząc do powtarzania podobnych konfrontacji w nadziei na ich ostateczne rozstrzygnięcie.
Monika Burzyńska porównuje samskary do „otwartych gestaltów” w terapii Gestalt czy „retraumatyzacji” w psychiatrii.
To właśnie one są „oprogramowaniem”, które, jak mówi, determinuje naszą percepcję i zdolności – od sposobu postrzegania siebie po odbiór świata.
Mechanizmy umysłu: Rydwan świadomości i trzy prędkości
Aby jeszcze głębiej zrozumieć mechanizmy świadomości, Wedy i filozofowie tacy jak G.I. Gurdjieff posługują się metaforą rydwanu.
W tej koncepcji nasza wewnętrzna maszyneria składa się z kilku aktorów, z których każdy pełni określoną rolę w dramacie naszego życia. To pomaga wyjaśnić, jak duch (Purusha) „gra w Simsy” na ziemi, obserwując nasze poczynania.
- Manas (Zmysły): To konie rydwanu, prowadzące nas przez świat. Zmysły (wzrok, słuch, dotyk, smak) zbierają informacje z otoczenia, które muszą zostać przetworzone.
- Buddhi (Intelekt): To woźnica, który powozi końmi. Buddhi analizuje dane ze zmysłów, decyduje, co jest logiczne, co jest nielogiczne, co chcemy, a czego nie. Jest to część nas odpowiedzialna za rozumowanie.
- Ahamkara (Ego): To pasażer rydwanu. Ahamkara to część naszej jaźni, która doświadcza bólu, cierpienia, przyjemności. To „ja”, które uważa, że wszystko dzieje się jemu, podczas gdy Purusha jedynie obserwuje z trybun.
- Chitta (Subtelne ciało / Pamięć): To sam rydwan, „karoca, do której żeś pan wsiadł”. Chitta jest utkana ze wszystkich programów, samskar i vasan, które są zapisane w Anandamaya Kosha. To ona definiuje nasze zdolności percepcyjne, ograniczenia, a także potencjał. To, czy nasz rydwan to luksusowe auto, czy skromna „Multipla”, zależy od tego oprogramowania.
Cała ta konstrukcja, włączając Manas, Buddhi i Ahamkarę, jest w swej istocie boska. Problem nie leży w samych elementach, lecz w „prędkościach”, z jakimi porusza się nasz rydwan, co prowadzi do zakłóceń i dysharmonii w naszym życiu.
Wedyjska psychologia, jak wyjaśnia Monika Burzyńska, precyzyjnie opisuje różne stany umysłu, które mają bezpośrednie przełożenie na nasze funkcjonowanie neurologiczne.
Te „prędkości umysłu” określają, jak głęboko jesteśmy uwikłani w iluzje i jak bardzo jesteśmy odcięci od prawdziwego źródła szczęścia.
- Prędkość Małpy: To stan maksymalnego rozproszenia uwagi, charakteryzujący się ADHD i wysoką częstotliwością fal mózgowych beta (16-19 Hz). W tym stanie, choć może nam się wydawać, że jesteśmy w pełni świadomi i produktywni, w rzeczywistości działamy na autopilocie, zahipnotyzowani przez zewnętrzne bodźce. Szczęście w tym stanie jest powierzchowne – polega na wygrywaniu, byciu lepszym, udowadnianiu swojej wartości, ale wiąże się z ciągłym roztrzęsieniem i brakiem głębszej satysfakcji. Jak mówi Monika Burzyńska, w tym stanie „każdy z nas jest po prostu przygłupem”, bez względu na intelektualne zdolności.
- Prędkość Osła: Jest to stan wyczerpania i wypalenia, będący konsekwencją długotrwałego funkcjonowania w prędkości małpy. Na tym poziomie szczęście sprowadza się do ucieczki od rzeczywistości, np. zasypiania przed telewizorem z piwem. Społeczeństwo współczesne często balansuje między tymi dwoma stanami – ADHD i wypaleniem, nieustannie wracając do reaktywności po krótkim odpoczynku. Nasze decyzje wydają się być własne, ale są predefiniowane przez chittę – naszą podświadomą pamięć.
- Prędkość Motyla: To początek prawdziwego rozwoju. Kiedy zaczynamy zwalniać, uspokajać myśli i ogarniać chaos, wchodzimy w umysł motyla. W tym stanie zaczynamy wychodzić ponad predefiniowane programy, aktywując wewnętrznego obserwatora. Już nie jesteśmy całkowicie na autopilocie; zaczynamy zdawać sobie sprawę ze swojego oprogramowania. To właśnie tutaj, jak podkreśla Burzyńska, zaczyna się prawdziwe, stabilne szczęście, ponieważ zyskujemy świadomość naszych własnych programów i zdolność do ich elastycznej zmiany. Umiejętność zobaczenia i zmiany własnego szkodliwego oprogramowania jest kluczowa dla prawdziwej inteligencji.
Praktyka tantryczna: Wolność od iluzji i świadome życie
Jak zatem wyjść z tych niższych „prędkości” i zacząć świadomie kształtować swoje życie? Jedną z najważniejszych praktyk jogicznych, tantrycznych i wedyjskich jest praktyka nieutożsamiania się.
Polega ona na świadomym powtarzaniu sobie: „Ja nie jestem tymi myślami, ja nie jestem tymi emocjami, ja nie jestem tym ciałem”.
Nie chodzi o zaprzeczanie ich istnieniu, lecz o obserwowanie ich bez przywiązywania się do nich i bez utożsamiania ich z naszą prawdziwą tożsamością.
Gdy jesteśmy silnie utożsamieni z niższymi powłokami (Pancha Kosha) – ciałem, emocjami, umysłem – programy rządzą nami. Nasze reakcje są odruchowe, a my tworzymy świat zewnętrzny na podstawie swojego wewnętrznego oprogramowania.
Jeśli ktoś nas obrazi, automatycznie reagujemy oburzeniem, gniewem lub urażeniem. To jest program, który został „wgrany” w naszą chittę.
Jednak w momencie, gdy praktykujemy nieutożsamianie, pojawia się w nas przestrzeń wolności wyboru. Zamiast reagować odruchowo, możemy świadomie zdecydować, jak chcemy zareagować.
To nie oznacza, że emocje czy myśli znikają, ale przestajemy być ich niewolnikami. Mamy pełną kontrolę nad swoim repertuarem reakcji, a instynkty stają się narzędziami, których możemy, ale nie musimy używać.
„W momencie, kiedy wytworzyłam w sobie tego wewnętrznego obserwatora, skończyła się potrzeba jakiejkolwiek psychoterapii, bo wszystkie te rzeczy, które przerabiałam na psychoterapii, ja oczywiście jestem po wielu latach swojej psychoterapii, one po prostu przestały być tym, co mną rządziło” – dzieli się osobistym doświadczeniem Monika Burzyńska, podkreślając transformacyjną moc tej praktyki.
Praktyka nieutożsamiania nie oznacza ucieczki od świata, co jest częstym podejściem w niektórych szkołach jogicznych, które dążą do wydostania się z „samsary” – świata cierpienia i koła wcieleń.
Monika Burzyńska, będąc tantrykiem, prezentuje odmienną perspektywę: tantra uczy, że nie należy uciekać od świata, lecz przekształcić go w raj.
To jest kluczowe dla współczesnego człowieka, który żyje w dynamicznej rzeczywistości.
Zamiast izolować się w jaskiniach, tantryk żyje w pełni swoim ciałem, doświadcza emocji, prowadzi firmę i funkcjonuje w społeczeństwie. Nie uwalnia się od emocji, lecz uczy się z nimi pracować.
Jak wspomina Monika Burzyńska, powołując się na nauki mistrza Mantaka Chia, diabeł w nas (emocje) zawsze będzie, ale kluczowe jest nauczenie się pracy z nim, a nie uwalnianie się od niego.
Granica leży w tym, aby maksymalnie wejść w doświadczenie i być nim, a jednocześnie zachować dystans. Być w orgazmie, ale nie zatracać się w nim; być w bogactwie, ale nie być przez nie pochłoniętym.
To dychotomia, która pozwala doświadczać życia w pełni, bez automatycznych reakcji, kierowanych przez stare programy. Prowadzisz samochód, ale nie jesteś kierowany przez impulsy, lecz świadomie wybierasz swoją drogę.
Zatem, czym różni się życie osoby, która wie, że jest istotą duchową, od tej, która żyje normalnie, doświadczając tych samych emocji i wyzwań?
Różnica tkwi w wolności. Osoba świadoma swojej duchowej istoty i swoich wewnętrznych programów zyskuje wolność wyboru.
Jej reakcje przestają być odruchowe i predestynowane przez karmiczne zapisy. Nie chodzi o to, by odciąć się od ciała, umysłu czy emocji, ale by nie identyfikować się z nimi tożsamościowo.
To jest przestrzeń, w której możemy świadomie przetwarzać i transformować nieprzychylne emocje, panować nad fizjologią i dokonywać świadomych decyzji.
Wtedy nie jesteśmy już zdani na autopilot, ale stajemy się prawdziwymi twórcami swojej rzeczywistości.
Odkrywanie wedyjskiej instrukcji wszechświata to podróż w głąb siebie, która prowadzi do prawdziwej wolności i szczęścia. To nie jest ucieczka od świata, lecz jego transformacja poprzez świadome życie, wolne od iluzji i karmicznych programów.
Warto podjąć to wyzwanie i zacząć praktykować wewnętrzną obserwację, aby doświadczyć pełni życia bez ograniczeń.
Monika Burzyńska jest psychologiem tantrycznym i psychotronikiem. Prowadzi Instytut Arete, uczy medytacji i technik pracy z podświadomością.
Rozmowa, na której oparty jest ten tekst, dostępna jest na kanale Cypriana Majchera.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz