Szkoła Walentyna była drugą — obok setiańskiej — wielką tradycją klasycznego gnostycyzmu II i III wieku. Walentyn, jej założyciel, urodził się około 100 roku w egipskim Frebonie, edukował się w Aleksandrii (gdzie poznał platońską filozofię i wczesnochrześcijańską teologię) i przeniósł się do Rzymu około 136 roku. Tam założył chrześcijańską wspólnotę, która rozwinęła się w jedną z najwpływowszych tradycji wczesnochrześcijańskich II wieku. Biblioteka Nag Hammadi zawiera siedem tekstów, które uczeni klasyfikują jako walentyniańskie.
Walentyn — biografia i kontekst
Walentyn jest postacią lepiej historycznie udokumentowaną niż większość innych gnostyków. Wiemy o nim z kilku niezależnych źródeł — Ireneusza z Lyonu (Adversus Haereses), Klemensa Aleksandryjskiego (Stromateis), Tertuliana (Adversus Valentinianos), Epifaniusza Cypryjskiego (Panarion). Wszyscy oni piszą o Walentynie z ortodoksyjnej perspektywy — jako o niebezpiecznym heretyku, którego nauki trzeba odrzucić. Ale ich krytyka jest dla nas bezcennym źródłem informacji o samym Walentynie i jego doktrynach.
Najbardziej zaskakujące jest świadectwo Tertuliana — pisze on, że Walentyn był „blisko biskupstwa rzymskiego”, że miał szanse zostać biskupem Rzymu. Po przegraniu wyborów (lub po wybraniu innego kandydata) Walentyn miał poczuć urazę i wyzbyć się dotychczasowej ortodoksji, rozwijając heretycką doktrynę. To świadectwo jest naturalnie stronnicze — Tertulian wyjaśnia gnostycyzm Walentyna psychologicznie (przez urazę), ale dostarcza nam informacji o jego pozycji w ówczesnym chrześcijaństwie. Walentyn nie był marginalnym sekciarzem — był wpływowym chrześcijańskim nauczycielem, niemal kandydatem na biskupa największego ośrodka chrześcijaństwa zachodniego.
Siedem walentyniańskich tekstów z Nag Hammadi
Klasyczna lista walentyniańskich tekstów z Nag Hammadi obejmuje: Modlitwę apostoła Pawła (I.1), Apokryf Jakuba (I.2), Ewangelię Prawdy (I.3), Traktat o Zmartwychwstaniu (I.4), Traktat Trójdzielny (I.5), Ewangelię Filipa (II.3), Interpretację Wiedzy (XI.1) i Walentyniańską Ekspozycję (XI.2). Razem te osiem tekstów (siedem z Codex I i jeden z Codex XI) stanowi około 15% całej biblioteki.
Codex I — często nazywany „Jung Codex”, ponieważ jego pierwsze strony zostały kupione przez Instytut Junga w Zurychu w latach 50. — jest praktycznie „walentyniańską książką”. Wszystkie pięć jego tekstów (Modlitwa Pawła, Apokryf Jakuba, Ewangelia Prawdy, Traktat o Zmartwychwstaniu, Traktat Trójdzielny) należy do walentyniańskiej tradycji. To wskazuje, że wspólnota, która zebrała Codex I, była walentyniańską wspólnotą. Pozostałe walentyniańskie teksty są rozproszone w innych kodeksach, ale Codex I jest jakby „walentyniańskim centrum” całej biblioteki.
Ewangelia Prawdy jest radością dla tych, którzy otrzymali łaskę poznania Ojca prawdy od mocy Słowa. Słowo to przyszło z Pleromy, ono, które jest w myśli i umyśle Ojca, ono, które nazywa się Zbawicielem. Bo to jest dzieło, które ma uczynić dla odkupienia tych, którzy nieświadomi byli Ojca.
— Ewangelia Prawdy, str. 16.31-17.4, NHL I.3, transl. James M. Robinson
Walentyniańska teologia — Pleroma i Sofia
Walentyniańska teologia jest jedną z najbardziej rozbudowanych intelektualnie tradycji starożytności. Centralnym konceptem jest Pleroma — pełnia boskich istot, zorganizowana w precyzyjną hierarchię. Na szczycie Pleromy stoi Niepoznawalny Ojciec (Bythos, „Otchłań”) wraz z swoją żeńską partnerką Sige („Milczenie”). Z nich emanują trzydzieści eonów, podzielone na ogdoadę (osiem pierwszych), dekadę (kolejne dziesięć) i dwanaścietę (ostatnie dwanaście). Każdy eon ma swoje określone miejsce w hierarchii i pełni określoną funkcję.
Najniższym eonem Pleromy jest Sofia (Mądrość). Sofia popełnia błąd — bez zgody swojego męskiego partnera, próbuje sama poznać Niepoznawalnego Ojca. Wynikiem jest jej „upadek” — zostaje wyrzucona z Pleromy i rodzi niedoskonałą emanację, która stanie się Christosem (w wersji walentyniańskiej) lub Jaldabaothem (w wersji setiańskiej). Z upadku Sofii i z materii, którą ona generuje, powstaje materialny kosmos. Drogą zbawienia jest powrót zaginionych iskier boskich (uwięzionych w ludzkich duszach pneumatycznych) z powrotem do Pleromy.
Trzy rasy ludzi — antropologia walentyniańska
Walentyniańska antropologia dzieli ludzi na trzy rasy. Pierwsza to „cieleśni” (hyliki) — ludzie żyjący wyłącznie materią, niezdolni do zbawienia, skazani na ostateczne zniszczenie wraz z materialnym kosmosem. Druga to „psychiczni” — ludzie zdolni do moralnego wzrostu i częściowego zbawienia, którzy po śmierci trafiają do pośredniej sfery „topos” (miejsca). Trzecia to „pneumatyczni” (duchowi) — ludzie posiadający w sobie boską iskrę, którzy automatycznie wracają do Pleromy po śmierci.
Ta antropologia była głównym powodem ortodoksyjnej krytyki walentyniańców. Ortodoksyjni krytycy zarzucali im „determinizm” — według nich walentyniańscy gnostycy uważali, że zbawienie jest „przeznaczone” dla pneumatycznych z natury, niezależnie od ich moralnych uczynków. To stało w bezpośredniej sprzeczności z ortodoksyjną doktryną o wolnej woli i osobistej odpowiedzialności za zbawienie. Walentynianie odpowiadali, że ich klasyfikacja nie jest deterministyczna — pneumatyczność jest „darem łaski”, a wszystkie trzy rasy mogą się zmieniać w odpowiedzi na duchową drogę.
Walentyniańskie sakramenty
Jedną z najbardziej charakterystycznych cech walentyniańskiej tradycji jest jej rozbudowana sakramentalna teologia. Ewangelia Filipa szczegółowo opisuje pięć walentyniańskich sakramentów: chrzest, namaszczenie (chrisma), eucharystię, odkupienie (apolytrosis) i komorę oblubieńczą (nymphon). Każdy sakrament ma swoją funkcję w drodze duszy do Pleromy — chrzest oczyszcza z materialnych skażeń, namaszczenie nadaje boską pieczęć, eucharystia łączy z Chrystusem, odkupienie wyzwala od archontów, komora oblubieńcza dokonuje ostatecznego zjednoczenia.
„Komora oblubieńcza” jest szczególnie zagadkową instytucją. Ewangelia Filipa mówi: „Komora oblubieńcza nie jest dla zwierząt, ani dla niewolników, ani dla cudzołożnic, lecz dla wolnych mężczyzn i dziewic”. Niektórzy badacze (np. Einar Thomassen w monografii The Spiritual Seed, 2006) interpretują ją jako rytuał liturgiczny — być może rodzaj „świętego małżeństwa” między adeptem a jego duchowym partnerem. Inni (jak April DeConick) interpretują ją bardziej metaforycznie — jako wewnętrzne zjednoczenie męskich i żeńskich aspektów duszy w drodze do duchowej pełni.
Sakramenty są pięcioma: chrzest i namaszczenie, eucharystia i odkupienie, oraz komora oblubieńcza. Pan dał nam te sakramenty jako tajemnice. Bez nich nikt nie może wejść do pełni. Bo komora oblubieńcza jest największą wśród nich. Cokolwiek istnieje, istnieje przez nią.
— Ewangelia Filipa, str. 67.27-30, 70.7-9, NHL II.3, transl. James M. Robinson
Walentyn i jego uczniowie — szkoły wschodnia i zachodnia
Po Walentynie szkoła rozdzieliła się na dwie podstawowe gałęzie — wschodnią (anatolijską) i zachodnią (italską). Według Ireneusza i Hipolita Rzymskiego główni nauczyciele wschodniej szkoły byli Teodot i Marek (od którego pochodzi „markianizm”). Główni nauczyciele zachodniej szkoły byli Ptolemeusz i Heracleon. Obie szkoły wyznawały tę samą podstawową kosmologię, ale różniły się w szczegółach — szczególnie w naukach o naturze Chrystusa i o sposobie sakramentalnym.
Heracleon jest historycznie szczególnie ciekawy. Napisał pierwszy znany chrześcijański komentarz do Ewangelii Jana — dzieło, które przetrwało we fragmentach cytowanych przez Orygenesa. Orygenes, sam dyskutując z Heracleonem, traktuje go z szacunkiem jako poważnego komentatora. To pokazuje, że walentyniańska egzegeza biblijna była na tyle wysokiej jakości, że nawet ortodoksyjny ojciec kościoła nie mógł jej zignorować.
Walentynianie a doświadczenia bliskie śmierci
Z perspektywy badań nad NDE walentyniańska tradycja jest mniej bezpośrednio relewantna niż setiańska — walentyniańskie teksty rzadziej opisują literalne wstąpienia duszy przez sfery niebiańskie. Ale ich teologia odkupienia i ich antropologia trzech ras mają interesujące paralele do współczesnych badań. Wielu ocalałych z NDE raportuje doświadczenie „bycia rozpoznanym” lub „bycia powitanym jak ktoś oczekiwany” — co pokrewne jest walentyniańskiej koncepcji „pneumatycznej iskry”, która ma swoje miejsce w Pleromie i tylko wraca do niego po śmierci.
Walentyniańska tradycja interesowała Carla Gustava Junga, który widział w niej psychologiczne intuicje wyprzedzające jego czasy. Jung w Aion (1951) i innych pracach pokazywał, jak walentyniańska doktryna o Sofii — żeńskim aspekcie boskości, który upadł i potrzebuje odkupienia — może być interpretowana jako archetypiczna struktura ludzkiej psychiki. „Sofia upadła” odpowiada „animie odłączonej”, którą każdy człowiek musi integrować w procesie indywiduacji. „Powrót Sofii do Pleromy” odpowiada „integracji ego z Jaźnią”.
Polski przekład i recepcja
Polski czytelnik ma dobry dostęp do walentyniańskich tekstów. Wincenty Myszor publikował kolejne tomy swojej Biblioteki z Nag Hammadi w latach 1979-2008, dostarczając wszystkich siedmiu walentyniańskich tekstów w polskim przekładzie. Ewangelia Prawdy i Ewangelia Filipa są szczególnie popularne — często cytowane w polskich książkach popularnonaukowych o gnostycyzmie. Traktat Trójdzielny (I.5), będący najobszerniejszym walentyniańskim tekstem z Nag Hammadi (88 stron), jest mniej znany, ale dla specjalisty stanowi bezcenne źródło o rozwiniętej walentyniańskiej kosmologii.
Walentyniańska tradycja pozostaje dziś jedną z najbardziej fascynujących tradycji wczesnochrześcijańskich. Jej intelektualna głębokość, jej sakramentalna teologia, jej psychologiczna intuicja — wszystko to czyni ją tradycją, do której wciąż się powraca w teologii, religioznawstwie i psychologii głębi. Walentynianie, mimo że oficjalnie zostali potępieni przez Sobór Konstantynopolitański w 381 roku, wpłynęli na rozwój chrześcijańskiej teologii bardziej, niż się powszechnie sądzi. Wiele wczesnochrześcijańskich pojęć (Logos jako pośrednik, Pleroma jako boska pełnia, Sofia jako żeński aspekt boskości) ma walentyniańskie korzenie — choć ortodoksja je przejmowała, modyfikując i adaptując do własnej teologii.
Walentyniańska egzegeza Biblii
Walentynianie byli mistrzowskimi egzegetami Biblii. W przeciwieństwie do innych gnostyckich szkół, które często bezpośrednio polemizowały z Pismem Świętym lub je odrzucały, walentynianie pracowali z tekstami biblijnymi w sposób analogiczny do późniejszych chrześcijańskich komentatorów — alegorycznie interpretowali tekst, znajdując w nim głębsze, symboliczne znaczenia. Heracleon, jak wspomniano, napisał pierwszy chrześcijański komentarz do Ewangelii Jana. Ptolemeusz w swoim Liście do Flory (zachowanym przez Epifaniusza) podaje wyrafinowaną teorię „trzech źródeł” Tory — z których część pochodzi od Boga, część od Mojżesza, a część od jego ludzkich rzeczników.
Ta walentyniańska egzegetyczna praktyka wpłynęła na rozwój całej chrześcijańskiej tradycji egzegetycznej. Orygenes, największy chrześcijański komentator III wieku, czerpał z walentyniańskich technik alegorycznych, choć ostatecznie odrzucał walentyniańską teologię. Hieronim, Augustyn, średniowieczni komentatorzy biblijni — wszyscy oni stoją w długoterminowej linii rozwoju, w której walentyniańska egzegeza odegrała kluczową rolę. To paradoksalne — szkoła oficjalnie potępiona jako heretycka wpłynęła na metody interpretacji Pisma używane w ortodoksyjnej tradycji przez kolejne wieki.
Współczesne badania nad walentyniańską tradycją kwitną dzięki Nag Hammadi. Einar Thomassen z University of Bergen w monografii The Spiritual Seed (2006) dostarczył pierwszej kompleksowej syntezy walentyniańskiej teologii opartej na pełnym materiale Nag Hammadi. Anne McGuire, Antti Marjanen, Ismo Dunderberg — wszyscy oni dostarczyli ważnych studiów nad różnymi aspektami walentyniańskiej tradycji. Polscy badacze, jak Wincenty Myszor, Tomasz Stępień, Andrzej Wypustek, kontynuują tę pracę w polskim kontekście.
Współczesne podejście podkreśla, że walentynianie nie byli odpoznawalnym „outsiderem” wczesnego chrześcijaństwa, lecz integralną częścią jego intelektualnego życia. Wspólnoty walentyniańskie funkcjonowały obok ortodoksyjnych — często w tych samych miastach, czasem nawet w tych samych kościołach. Granica między „walentyniańskim” a „ortodoksyjnym” chrześcijaństwem była w II wieku znacznie bardziej płynna, niż później rysowali ją historycy ortodoksji. Walentynianie uważali siebie za chrześcijan — i ortodoksyjni krytycy traktowali ich jako wewnętrzne wyzwanie dla wczesnochrześcijańskiej teologii, nie jako zewnętrznych przeciwników.
Walentyniańskie wspólnoty kontynuowały istnienie aż do późnego antyku. Tertulian w III wieku pisał, że są one „liczne i wpływowe” w Afryce Północnej. Epifaniusz w IV wieku donosił o ich obecności w Egipcie, Syrii i Mezopotamii. Pozostałe ślady walentyniańskiego wpływu można dostrzec jeszcze w średniowiecznych ruchach gnostyckich — bogumiłach na Bałkanach (X-XV wiek) i kataryjczykach we Francji (XII-XIV wiek). Choć bezpośrednia historyczna kontynuacja jest trudna do udowodnienia, podobieństwa doktrynalne (dualizm kosmologiczny, gnoza jako droga zbawienia, askeza ciała) są uderzające.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz