CIA - rozmowy z radzieckimi naukowcami o UFO (1967)
Opis sprawy
Raport z rozmów przeprowadzonych z radzieckimi naukowcami na temat niezidentyfikowanych obiektów latających w ZSRR. Dokument z sierpnia 1967 r. - okresu, gdy Moskwa na krótko zalegalizowała badania UFO w ramach komisji Stołarowa.
Analiza dokumentu
Czym jest ten dokument?
To dwustronicowy raport informacyjny CIA (Central Intelligence Agency - Centralna Agencja Wywiadowcza USA) o sygnaturze OO-B-321/23490-67, rozesłany 18 sierpnia 1967 roku. Skan nosi klauzulę „Confidential” oraz adnotacje „Controlled Dissem” i „No Dissem Abroad” - czyli ścisłą kontrolę obiegu i zakaz przekazywania za granicę. Nagłówek uczciwie zastrzega: „to są informacje niepoddane ocenie”.
Źródłem nie był szpieg, lecz obywatel USA - astrofizyk z dużego instytutu badawczego, który wiosną 1967 roku odbył miesięczną podróż po radzieckich obserwatoriach astronomicznych. Informacje wyciągnięto z notatki, którą napisał dla własnych przełożonych, a raport opracował przedstawiciel AFNIN (Air Force Intelligence - wywiad lotnictwa USA). Pytania o UFO były, jak podkreśla dokument, jedynie marginesem wizyty poświęconej badaniom planetarnym - i właśnie dlatego odpowiedzi brzmią tak swobodnie.
Moskwa i Leningrad: oficjalna powściągliwość i jeden żart
W moskiewskim Instytucie Szternberga rozmówcą był W.I. Moroz, który w sprawie UFO pozostał „niezaangażowany”. Najciekawsza była reakcja tłumacza - radioastronoma:
„Stanowczo oświadczył, że nie wie o żadnych obserwacjach UFO w ZSRR - i dodał ze śmiechem, że skoro widuje się je wyłącznie w USA, muszą być radzieckiego pochodzenia.”
- CIA-UAP-010, s. 1
W Obserwatorium Pułkowskim pod Leningradem jedna z astronomek przyznała, że słyszała o obserwacjach niezidentyfikowanych obiektów w rejonie Kaukazu. Nie wiedziała o żadnych badaniach tych przypadków, ale - jak odnotowano - podchodziła do tematu z otwartą głową.
Strona 1 - nagłówek CIA z klauzulą „Confidential”, sygnaturą OO-B-321/23490-67 i opisem źródła: amerykański astrofizyk po miesięcznej podróży przez ZSRR.
Kozyriew: heretyk, który stawiał na Wenus
Główna wizyta dotyczyła N.A. Kozyriewa - i to jego poglądy zajmują najwięcej miejsca. Kozyriew czytał przetłumaczoną na rosyjski książkę Menzela (z kontekstu epoki wiadomo, że chodzi o Donalda Menzela, astronoma z Harvardu i czołowego „debunkera” UFO tamtych lat), ale nie przyjął jego wniosków. Wiedział o obserwacjach na północy ZSRR i wyjaśnił, czemu nikt o nich nie czyta:
„Doniesienia o takich obserwacjach nie trafiają do radzieckich gazet, ponieważ nie są uznawane za obserwacje naukowe. [Komentarz: to ciekawe wobec gotowości radzieckiej prasy do drukowania dość fantastycznych hipotez i «obserwacji» podsuwanych przez bardziej obdarzonych wyobraźnią członków środowiska naukowego. Najwyraźniej potrzebna jest jakaś oficjalna sankcja.]”
- CIA-UAP-010, s. 1
Dalej raport stwierdza wprost: Kozyriew śledził amerykańskie doniesienia o UFO i bez oporów akceptował ich realność - a jego prywatnym zdaniem obiekty te „mogą pochodzić z Wenus”. Analityk CIA dodaje od siebie, że Kozyriew to postać kontrowersyjna w kraju i za granicą, ale jedna z jego „wątpliwych obserwacji” - aktywność centralnego szczytu w księżycowym kraterze Alphonsus - okazała się trafna i uruchomiła intensywne poszukiwania aktywności na Księżycu. Naukowiec znał więc z własnej skóry „negatywny efekt oświeconej opinii naukowej” wobec niewygodnych danych.
Kijów i Krym: czerwonawy obiekt nad wsią
W Głównym Obserwatorium Astronomicznym w Kijowie zainteresowanie tematem było niewielkie, ale I.K. Kowal opowiedział o własnym przypadku: razem z kilkoma astronomami widział wieczorem za miastem osobliwy, czerwonawy obiekt przelatujący po niebie - w ich ocenie ani satelitę, ani meteoryt. Robocza interpretacja grupy była trzeźwa: fragment satelity lub rakiety spalający się przy powrocie z orbity.
Ślad tej samej obserwacji pojawia się na Krymie. W Krymskim Obserwatorium Astrofizycznym L.I. Gałkin - uczestnik tamtej grupy - potwierdził widzenie „osobliwego obiektu”. Szczegółów nie omawiał, ale według raportu wyraźnie poruszyła go możliwość, że obiekt mógł być „spodkiem”. Dwa niezależne potwierdzenia jednej obserwacji to w tym dokumencie rzadkość - i analityk to odnotował.
Ałma Ata: od „sprawy zamkniętej” do „otwartego pytania”
Najwięcej działo się w Instytucie Astrofizycznym w Ałma Acie. Dyrektor G.M. Idlis także czytał Menzela i uznawał temat za zamknięty - jego zespół nie miał ani własnych obserwacji, ani zgłoszeń. Ale gdy Amerykanin streścił wyniki krytycznych badań McDonalda (publicznie udokumentowano, że James McDonald, fizyk atmosfery z Arizony, rozbierał wówczas na części oficjalne wyjaśnienia obserwacji UFO), dyrektor zmienił ton:
„Idlis chętnie przyznał, że może w tym być coś więcej, i zakończył stwierdzeniem, że jest to «wyraźnie wciąż otwarte pytanie».”
- CIA-UAP-010, s. 2
Raport dorzuca też pouczającą historię z północnego Kazachstanu: powtarzające się „obserwacje piorunów kulistych” zbadał zespół uniwersytetu z Ałma Aty i ustalił, że to odbicia reflektorów samochodowych od warstwy inwersyjnej atmosfery. Szef sekcji optyki atmosferycznej G.S. Lifszyc pozostał chłodny wobec całego zjawiska, za to spektroskopistka dr Kupo (imię nieustalone - w oryginale „FNU”, first name unknown) widziała w temacie realną okazję badawczą, powiązaną z jej poszukiwaniami fragmentów bolidów.
Strona 2 - punkty 5-11: obserwacja Kowala, „spodek” Gałkina, zwrot Idlisa i końcowy wniosek o braku oficjalnych badań UFO w ZSRR.
Co to znaczy?
Końcowy, jedenasty punkt raportu to mała perła analityczna. ZSRR nie prowadził oficjalnych badań UFO - radziecki sceptycyzm był importowany i opierał się głównie na jednej amerykańskiej książce Menzela. Jednocześnie niemal wszyscy rozmówcy znali historię i charakterystykę zjawiska, często z niemałym zainteresowaniem. Stąd zaskakująca prognoza:
„Wykazanie nieadekwatności oficjalnych amerykańskich wyjaśnień, poparte pewnymi dowodami realności obserwacji, mogłoby wzbudzić entuzjazm szybciej wśród radzieckich astronomów niż wśród ich amerykańskich kolegów, którzy silniej ulegają oficjalnemu ośmieszaniu tematu UFO w USA.”
- CIA-UAP-010, s. 2
Z kontekstu epoki wiadomo, że ta prognoza częściowo się sprawdziła: dokument powstał tuż przed krótkim oknem, w którym Moskwa zalegalizowała badania UFO - przy DOSAAF działała komisja generała Stołarowa z Feliksem Zigelem z Moskiewskiego Instytutu Lotnictwa. Okno zamknięto już na początku 1968 roku. Raport CIA uchwycił więc moment tuż przed odwilżą: środowisko ciekawe, lecz czekające na „oficjalną sankcję”.
Co pozostaje niejasne
Dokument nie ma widocznych zaczernień, ale ma luki innego rodzaju. Tożsamość amerykańskiego astrofizyka pozostaje nieujawniona - wiemy tylko, że pracował w dużym instytucie badawczym i zajmował się badaniami planetarnymi. Nie wiadomo też, co dokładnie widzieli Kowal i Gałkin: raport nie podaje daty, miejsca ani parametrów obserwacji „czerwonawego obiektu”. Wreszcie sam status „informacji niepoddanych ocenie” oznacza, że CIA spisała relacje z drugiej ręki - bez weryfikacji, czy rozmówcy mówili swobodnie, czy też tak, jak wypadało mówić zagranicznemu gościowi w ZSRR roku 1967.
Kluczowe ustalenia
- Raport informacyjny CIA z 18 sierpnia 1967 (sygn. OO-B-321/23490-67) relacjonuje miesięczną podróż amerykańskiego astrofizyka po radzieckich obserwatoriach wiosną 1967 roku.
- Źródłem była notatka naukowca dla własnych przełożonych; raport opracował przedstawiciel wywiadu lotnictwa USA (AFNIN), z klauzulą „Confidential” i zakazem dystrybucji za granicą.
- N.A. Kozyriew - główny rozmówca - odrzucał wnioski sceptycznej książki Menzela, akceptował realność UFO i prywatnie uważał, że obiekty mogą pochodzić z Wenus.
- Według Kozyriewa obserwacje UFO z północy ZSRR istniały, ale radziecka prasa ich nie drukowała, bo nie uchodziły za naukowe; CIA komentuje, że potrzebna była „oficjalna sankcja”.
- Analityk CIA przypomina, że wyśmiewana obserwacja Kozyriewa - aktywność w kraterze Alphonsus - okazała się trafna i uruchomiła poszukiwania aktywności na Księżycu.
- Astronomowie z Kijowa (I.K. Kowal) i Krymu (L.I. Gałkin) niezależnie potwierdzili wspólną obserwację osobliwego czerwonawego obiektu; Gałkin dopuszczał, że mógł to być „spodek”.
- Dyrektor instytutu w Ałma Acie G.M. Idlis najpierw uznawał temat za zamknięty, a po usłyszeniu o krytycznych badaniach McDonalda przyznał, że to „wyraźnie wciąż otwarte pytanie”.
- Serię „obserwacji piorunów kulistych” w północnym Kazachstanie zespół uniwersytetu w Ałma Acie wyjaśnił jako odbicia reflektorów samochodowych od warstwy inwersyjnej.
- Spektroskopistka dr Kupo (imię nieustalone) widziała w UFO realną okazję badawczą, powiązaną z poszukiwaniem fragmentów bolidów.
- Końcowy wniosek raportu: ZSRR nie prowadził oficjalnych badań UFO, a radziecki sceptycyzm opierał się niemal wyłącznie na amerykańskiej książce Menzela.
- CIA prognozowała, że radzieccy astronomowie „zapaliliby się” do tematu szybciej niż amerykańscy, bo nie ciążyło na nich oficjalne ośmieszanie UFO w USA.
- Dokument powstał tuż przed krótkim okresem legalnych badań UFO w ZSRR - komisją Stołarowa i Zigela przy DOSAAF, zamkniętą na początku 1968 roku.
Analiza opracowana na podstawie treści odtajnionych dokumentów. Cytaty pochodzą bezpośrednio z raportów.