Druga wyprawa na Wenus
Witamy ponownie w „Kosmicznym ujawnieniu”. Nazywam się David Wilcock i jestem waszym prowadzącym. Jesteśmy tu z Coreyem Goode'em. Witaj ponownie w programie, Corey.
Dziękuję.
Co wydarzyło się dalej w naszej wielkiej historii?
W końcu udało nam się powtórzyć wyprawę na Wenus, z której wcześniej zostaliśmy zawróceni z powodu jakiegoś zamieszania w harmonogramie. W tym samym czasie odwiedzała to miejsce inna grupa.
Wyglądało to też na konfrontację, prawda? Wokół Wenus orbitowały statki i odniosłem wrażenie, że nie chciały abyście zbliżyli się do Wenus, mogło to przekształcić się w starcie zbrojne czy coś takiego.
Jeden z nich nas zablokował, ale komunikacja odbywała się, jak przypuszczam, pomiędzy Kaaree a nimi. Siedziała milcząc i wtedy powiedziała mi, że będziemy musieli powrócić innym razem.
W swoim raporcie napisałeś, że 3 sierpnia (2016) powiedziano ci, abyś się do tego przygotował?
Dokładnie.
Jak się do tego przygotowywałeś?
Zacząłem medytować i starałem się być w jak najlepszym stanie umysłu, ponieważ Gonzalez został odrzucony.
Czy Kaaree poinstruowała cię jak masz się na tę podróż przygotować?
Nie, powiedziała tylko, żebym się przygotował, że to wkrótce nastąpi.
Wiedziałeś, że Gonzalez został odrzucony. Co Strażnik powiedział wtedy Gonzalezowi o tym, dlaczego nie może wejść?
Że brakuje mu pokory.
Brakowało mu pokory?
(Kiwa głową.)
Kiedy w końcu odwiedziłeś Wenus?
Tydzień później. Leżałem w łóżku, kiedy zobaczyłem rozbłysk światła i tak jak poprzednio zostałem przeniesiony do Anshar. Jak już moje oczy się przyzwyczaiły, zobaczyłem, że stoję obok Kaaree i dwóch innych osób z Anshar na korytarzu prowadzącym do hangaru, w którym trzymają swoje statki.
Czyli nadal jesteś wewnątrz Ziemi?
Tak.
Dobrze.
Zaprowadzili mnie do środka. Przeszliśmy do hangaru i wsiedliśmy do jednego z „autobusów” Anshar, tego który miał niebieskie siedzenia. Nad nami otworzyło się niebieskie pole spiralne, przez które wylecieliśmy. Byliśmy już nad oceanem, a pod nami pojawiło się kolejne niebieskie pole spiralne.
Interesujące.
Statek nie leciał pionowo (dziobem do góry), ale płasko, to znaczy równolegle do ziemi. Wyleciał prosto w przestrzeń kosmiczną – przez jedno z tych małych miejsc, gdzie mają zezwolenie na przebijanie się przez atmosferę.
Hm.
Nie mieliśmy później już żadnych problemów, ani w tę, ani z powrotem, jak wtedy.
Czyli nikt już do was nie strzelał. Cha, cha, cha.
Tak, ale wtedy to było podczas konfliktu, który miał miejsce nad biegunem południowym.
No tak.
Tym razem dotarliśmy do Wenus. Podróż trwała może z 10 minut, była o wiele krótsza niż poprzednia.
Hm.
Zatrzymaliśmy się mniej więcej w tej samej odległości co poprzednio, poczekaliśmy przez chwilę, a Kaaree siedziała tak jakby robiła coś w swoim umyśle, po czym powiedziała „Droga wolna. Jesteś gotowy?” Odpowiedziałem „Tak, bardziej już chyba nie będę”.
Czy i tym razem były tam też jakieś statki?
Nie. Technologia Anshar pokazywała tylko coś, co wyglądało jak asteroida i jej odłamki złapane w pole grawitacyjne Wenus.
Interesujące.
Budynek w kształcie litery H i Strażnik
Kiedy oświadczyłem, że jestem gotowy, z ogromną prędkością polecieliśmy na Wenus. Przebijaliśmy się przez grube chmury, których żółtawy kolor ledwo mogłem dostrzec, tak szybko lecieliśmy. Zatrzymaliśmy się 1000 stóp nad powierzchnią. Powierzchnia wyglądała jakby została zniszczona w procesie erozji przez ogromne wiatry i deszcz, podobnie jak na Ziemi. Wyglądało jakby kiedyś były tam góry, które były tak wyżarte przez erozję, że swoim kształtem przypominały ludzi. Wyglądało to prawie tak, jakby wyrzeźbiła je inteligentna ręka. Kiedy się temu przypatrywałem podłoga i sufit statku zrobiły się przeźroczyste, podobnie jak podczas naszego antarktycznego lotu zwiadowczego.
Rozumiem.
Spojrzałem w dół i zobaczyłem wewnątrz krateru ogromny budynek w kształcie litery „H”.
Hm.
Byliśmy na tyle blisko, że mogłem zobaczyć linię, która rozdzielała go na 2 budynki.
Hm.
Unosząc się nad nim zobaczyliśmy na dole błysk, po czym natychmiast udaliśmy się tam z ogromną prędkością.
Czy odczułeś to przyspieszenie?
Nie. Nie odczuwałem bezwładu, ale mój mózg ze mną pogrywał. Miałem takie uczucie spadania, które odczuwa się w brzuchu.
Hm.
Ale nie czułem bezwładności. Zatrzymaliśmy się u podnóża tych budynków. Te budynki nie były ze sobą połączone. Skala ich rozmiarów jest nieporównywalna do niczego.
Były tak kolosalnych rozmiarów?
Większe niż cokolwiek…. Nie mogę ich porównać do niczego, co stworzył człowiek.
Czy ich wysokość była w milach?
Tak, w milach.
Naprawdę?
Były przeogromne!
Czy były rzeźbione? Czy wyglądały jakby były z czegoś wykonane?
Płaskie.
Była to płaska struktura z ostrymi krawędziami?
Dokładnie.
Jakie miały wykończenie? Czy były zniszczone i zdegradowane?
Tak, wyglądały na starożytne.
Dobrze. Ojej!
I zniszczone przez czynniki atmosferyczne. Opadliśmy na dół, tam gdzie widzieliśmy błysk, i kiedy spojrzałem w górę, prawie nie widziałem szczytu budynku.
Ojej!
Był gigantyczny. Wlecieliśmy do jaskini na dole i wylądowaliśmy w miejscu, gdzie wcześniej był Gonzalez. Była to jakby grota, ale nie była tak ogromnych rozmiarów. Jej ściany połyskiwały tak jakby były krystaliczne.
Hm.
Były tam ogromne drzwi prowadzące do większej części jaskini, przy których po każdej stronie stały dwa obeliski – ale nie dokładnie przy wejściu. Miały litery „H”, tak jak na totemie, im wyżej tym były mniejsze.
Rozumiem.
Patrząc przez wejście zobaczyłem kawałek budowli do której mieliśmy podejść. Wyglądała, jakby była z przyciemnianego szkła.
Czy obeliski też wyglądały jak ze szkła?
Z kamienia.
Z kamienia. Dobrze.
Wyglądały na nowsze. Nie wyglądały na bardzo stare, może dlatego, że były zabezpieczone.
Czy litery „H” były wyrzeźbione w kamieniu? Czy może były wypukłe?
Były wyrzeźbione.
Dobrze.
I wtedy – bum! Nagle pojawiła się biała istota o wysokości 14 stóp. Miał na sobie błyszczące ubranie, jakby z białego plastiku.
Jejku!
Najciekawsze jest to, że miał czarne oczy, a jego nos… grzbiet jego nosa schodził w dół, a na końcu trochę się unosił. Część jego nosa była skierowana w dół, a jego koniec był skierowany w górę. Dziwnie to wyglądało.
Kiedy mówisz, że miał czarne oczy, masz na myśli, że nie miał białek oczu, czy że oczy były całkiem czarne? Czarne były tęczówki?
Tęczówki.
Czarne.
Zgadza się.
Ma więc bardzo niespotykany nos.
Kościstą twarz i bardzo ostre kości policzkowe oraz białe włosy lub to, co za włosy mogłoby uchodzić. Kiedy się pojawił to byłem w małym szoku, nie nawiązał z nami komunikacji. Spojrzał tylko na nas i kiwnął głową sugerując tym abyśmy za nim poszli. Obrócił się i przeszedł przez wejście.
Czy miałeś poczucie, że jest to żywa istota czy raczej był to biologiczny hologram, czy coś takiego?
Wydawał się być pewnego rodzaju inteligentnym hologramem.
Dobrze. Czyli skinął głową i dokąd was poprowadził?
Do większej jaskini gdzie znajdowała się budowla, której wcześniej widziałem tylko kawałek.
Piramida ze szkła i język Starożytnych
Kiedy już zobaczyłeś ją w całości to jak wyglądała?
W miarę jak do niej podchodziłem to wyglądała na coraz większą. Przypominała piramidę, tylko, że jej podstawa nie była kwadratowa. Jej rogi były wygięte do siebie.
Były wklęsłe?
Tak. Na każdym rogu był otwarty prześwit, który wznosił się bardzo wysoko, a potem, zakrzywiając się, opadał. Sięgał około 300 stóp. Był naprawdę wysoki.
Powiedziałeś, że wyglądała jak piramida?
Tak, była to piramida i wieża jednocześnie. Podobna do Wieży Eiffla tylko, że kształtem przypominała piramidę.
Z bardziej stromym nachyleniem, jak rosyjskie piramidy?
Tak. Miała ponad 1000 stóp wysokości.
Ojej!
Sięgała prawie sklepienia jaskini.
Jaki był jej stan zachowania? Czy wyglądała na starożytną i zniszczoną?
Była zupełnie nowa. Nowiuteńka.
Zupełnie nowa?
Tak.
A czy pomieszczenie, w którym się znajdowała, miało kamienne ściany?
Tak, była to gigantyczna jaskinia.
Jej! Musiało to wyglądać niesamowicie. Oczywiście niczego podobnego wcześniej nie widziałeś?
Patrząc do góry prawie się przewróciłem.
Och!
Idąc za tą istotą, którą Anshar nazywają Strażnikiem, podeszliśmy do jednego z rogów, gdzie tworzył się łuk.
Dobrze.
Weszliśmy kawałek w głąb, odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na ścianę jednego z narożnych obszarów.
Dobrze.
Zobaczyliśmy tam duży symbol, który opisał Gonzalez. Wyglądał jak odwrócone „E”, które na dole wyglądało jak małe spłaszczone „g”. Na 3 pozostałych rogach były jeszcze inne symbole, ale nie potrafiłem ich zapamiętać. Nagle, przyciemniane szkło zrobiło się przeźroczyste i zaczęły pojawiać się różne symbole, a także zaczęły się poruszać. Poruszały się w prawo, w lewo, po skosie, w każdą stronę. Pulsowały też we wszystkich kolorach spektrum.
Ooo!
Słyszałem też dźwięki – całą oktawę. Pomyślałem: no dobra. Spojrzałem na Kaaree, a ona wskazując swoim chudym palcem w górę powiedziała, „Oglądaj”.
To jak czytanie poczty obcych ludzi. Cha, cha.
Och, ja nie wiedziałem, o co chodzi.
Ha, ha, ha, tak.
Patrzyłem więc na to wszystko i zacząłem zadawać jej pytania, a ona na to „Po prostu patrz. Patrz uważnie!”
Hm.
Patrzyłem więc uważnie, a wtedy Strażnik zwrócił się do mnie – jego komunikacja była o wiele potężniejsza od tej, którą kiedyś doświadczyłem z białym Królewskim Drako, który wtedy agresywnie przejął kontrolę nad moim umysłem. Tę komunikację odczułem jednocześnie w całym moim ciele.
Ojej!
Po prostu zapytał mnie „Czy chciałbyś wiedzieć kim byłeś, kim jesteś i kim będziesz?” Było to pytanie, które już mi zadano.
Ha, ha, ha. To samo pytanie, na które Gonzalez odpowiedział „Tak”.
Dokładnie. Poczułem się zmuszony… odpowiedziałem „Nie”. Kątem oka zobaczyłem Kaaree z założonymi rękoma i wielkim uśmiechem na twarzy. Nie była zaskoczona.
Dlaczego tak stanowczo odmawiasz na to pytanie?
Poczułem to kiedy wytłumaczono mi, że zmieniłoby to moje wszystkie stosunki osobiste. Pomyślałem o moich dzieciach i o rodzinie.
Dlaczego miałoby to być złe dla twojej rodziny, jeśli otrzymałbyś tego typu informacje, jeślibyś sobie przypomniał?
Nie wiem. Po prostu tak poczułem.
Może miałeś obawy, że całkowicie by cię to zmieniło?
A może gdzieś tam w głębi wiem o czymś, czego nie jestem świadomy?
Dobrze. Przejdźmy do momentu, w którym powiedziałeś „Nie”. Co było dalej?
Istota zniknęła i wszystkie symbole się zatrzymały. Jedyne symbole, które pozostały były te, które wcześniej opisałem.
Czyli odwrócone „E” z „g” na dole?
Zgadza się. Kiedy jeszcze symbole się poruszały, jednym z pytań, które zadałem wtedy Kaaree było „Czy to jest matematyka?” I zanim kazała mi się odwrócić i patrzeć, powiedziała, „To jest język matematyczny Starożytnych”.
Hm.
Potem wszystko ustało. Istota zniknęła bez słowa, a budowla z powrotem przyciemniała. Kiedy wychodziliśmy zapytałem Kaaree „Co właściwie się wydarzyło?” No wiesz, zacząłem rozmyślać „To już wszystko?” Oczekiwałem jakiejś wielkiej wyprawy po ruinach Starożytnej Rasy Budowniczych…
Jasne.
…i byłem rozczarowany, i zawiedziony. Powiedziała mi, że przekazano mi informacje i że informacje zostały ode mnie odebrane.
Może to, co widziałeś, było jak podniesienie słuchawki przy starym modemie, „iiiii”, takie rzeczy. Jakoś można by rozszyfrować te dane, ale to, co widziałeś, może nie było rozwiązaniem, tylko jakimś kodem czy coś takiego.
Cokolwiek mi przekazano, odczułem to jakby wgrano mi na dysk twardy jakiś wielki plik ZIP, który, jak czułem, zabiera miejsce, a ja nie posiadam do niego hasła dostępu. Nie mam dostępu do tych informacji. Powiedziałem jej „To jest bez sensu. Dlaczego miałbym mieć tego typu informacje i nie mieć do nich dostępu.” Odpowiedziała „To będzie miało sens w niedalekiej przyszłości.”
Czy myślisz, że mogą tam też być odpowiedzi na to kim byłeś, kim jesteś i kim będziesz?
Odczułem, że gdybym odpowiedział „Tak” na to pytanie to prawdopodobnie miałbym dostęp do tych informacji.
Dobrze.
Wróciliśmy do statku Anshar. Dwóch pilotów było już w środku. Przedtem czekali przy wejściu do jaskini. Kiedy wróciliśmy byli już gotowi do odlotu.
Czy oni wszyscy mieli na sobie płaszcze ceremonialne jak wtedy, kiedy po raz pierwszy ich zobaczyłeś?
Nie, byli ubrani w niebieskie kombinezony.
Dobrze.
Opuszczona stacja przy Saturnie
Kaaree oświadczyła, że teraz udamy się na stację na Saturnie.
Zgadza się.
Wsiedliśmy do statku Anshar i z ogromną prędkością wylecieliśmy tą samą drogą. W ciągu kilku chwil zatrzymaliśmy się i w oddali zobaczyliśmy Saturn, który z tej odległości był rozmiarów srebrnego dolara. Dookoła niego widziałem jakby białe kropki, nie potrafiłem rozpoznać co to było, prawdopodobnie były to jego księżyce.
Dobrze.
Czekaliśmy tak przez chwilę, wtedy udaliśmy się do jednej z tych przestrzeni anomalii czasowych, podobnej do tej przy Jowiszu, przez którą kiedyś udawaliśmy się na zebrania Super Federacji…
Dobrze.
…gdzie trzeba wejść i wyjść tą samą drogą. Wlecieliśmy do tego bąbla czasowego, wtedy wszystkie gwiazdy zniknęły, było tam kompletnie ciemno. Wszystko co widzieliśmy to stację mniej więcej takiej wielkości. Była zaokrąglona z jednej strony i miała coś w rodzaju korytarza prowadzącego do hangaru, gdzie dokują wszystkie statki Super Federacji. Potem wchodzi się do większej, okrągłej części, gdzie odbywają się spotkania. Teraz nie było tam żadnych statków. Wyglądała na opuszczoną.
Jak bardzo była podobna do stacji, w której mają miejsce spotkania Super Federacji?
Była jej dokładną kopią.
Naprawdę?
To była dokładna kopia.
Tylko, że nikogo tam nie było.
Nie było nikogo.
Czy sprawdziliście, czy nie ma tam oznak życia?
Tak, nic nie znaleźliśmy.
Dobrze.
Zadokowaliśmy i poszliśmy korytarzem. Było tam dość wąsko i były wysokie sufity, ponieważ wiele korzystających z tego miejsca istot jest innych rozmiarów niż my.
Zgadza się.
Szliśmy więc długim korytarzem. Weszliśmy do holu, dokładnie takiego samego dużego ozdobnego holu jaki jest na stacji Jowisza. Nikogo tam nie było. Nigdy nie widziałem tego typu miejsca kompletnie opuszczonego.
Interesujące.
Przeszliśmy do głównego holu, nie było tam tych wszystkich krzeseł poukładanych w podkowy, była tylko otwarta przestrzeń.
Hm.
Weszliśmy do środka, a wtedy pojawił się Strażnik.
Ten sam gość, co poprzednio?
Wyglądał dokładnie tak samo.
Jejku!
Bez słowa połączył się z moim umysłem i natychmiast zaczął pokazywać mi różne sceny. To tak jakbym oglądał urywki filmów. Niektóre z nich trwały mniej niż sekundę, a niektóre z 4 lub 5 sekund. Przechodziły przez moją głowę jak szalone.
Jakie to były sceny?
Zobaczyłem moje życie, zobaczyłem wspomnienia z moich najwcześniejszych lat dziecięcych.
Od teraźniejszości do przeszłości?
Tak. Zobaczyłem mojego tatę w niebieskim bujanym fotelu, który mieliśmy kiedy byłem dzieckiem. Bardzo mi to utknęło w pamięci, ale wszystko toczyło się tak szybko.
Czy te wspomnienia były dla ciebie emocjonalne? Były w pewien sposób znaczące?
Nie.
Był to tylko wielki przebłysk?
Tak. Przelatywały, a ja mogłem zatrzymać jedno lub dwa. Wtedy zaczęliśmy przechodzić przez wspomnienia, które nie były moje – sceny z przeszłych czasów. Były to bardzo nijakie rzeczy, ale znajome.
Czy zauważyłeś coś, co wyglądałoby na średniowieczne budynki czy coś podobnego?
Nie. Były tam wnętrza mieszkań, ludzi widziałem w przebłyskach. Nie było to coś nad czym mogłem się zatrzymać i spojrzeć na wszystkie detale.
Hm.
Kiedy to się skończyło, zacząłem widzieć dziwne kosmiczne sceny, gigantyczne fizyczne sfery rozmiarem przypominające księżyce, które wypuszczały ogromne wyładowania elektryczne, niszcząc przybywające do Układu Słonecznego olbrzymie statki. Niszczyły też inne przybywające ogromne sfery, które wyglądały na technologiczne. Widziałem setki rozgrywających się scen.
Zatrzymajmy się przez chwilę. Drugi odcinek „Deep Space” w telewizji Gaia mówi o tajemnicach Układu Słonecznego i przechodzi do Japetu (księżyca Saturna) i koncepcji dlaczego księżyc Japet ma ten wielki grzbiet. Ma dziwne geometryczne kształty i że mogło to zostać wybudowane jako podstawa pod broń.
Czy było to coś podobnego do tego, co widziałeś?
Tak, z tym że to działo się tak szybko. Nie byłem w stanie zatrzymać się na detalach.
Czyli były to księżyce, które były bronią?
Zgadza się.
Ojej!
A potem…
Zobaczyłeś, jak mówisz, wiele różnych scen z prób inwazji…
Tak. Dokładnie.
Czy księżyce strzelały do tego, co też wyglądało jak księżyce?
Nie, były to ogromne sfery, które wyglądały bardzo technologicznie, jak statki kosmiczne.
Och! Dobrze. Ojej!
Ale były bardzo ogromne.
Imponujące.
Tak, ale było to też niepokojące zobaczyć je w działaniu. Poczułem lęk.
Ach.
Podczas tych wszystkich scen moje serce zaczęło bić bardzo szybko i zacząłem coraz szybciej oddychać.
Zatrzymajmy się przez chwilę. Myślę, że to bardzo ważna kwestia. Jakiś czas temu powiedziałeś mi, że Starożytna Rasa Budowniczych zbudowała je, by stworzyć sieć obronną wokół naszej gromady gwiazd, aby nikt nie mógł nas podbić, prawda?
Dokładnie.
Powiedziałeś także, że niedaleko nas istnieje wielki portal, przez który można przedostać się do innych galaktyk, co także mogłoby być inwazyjnym szlakiem. Właściwie to jesteśmy bardzo narażeni na inwazję, ponieważ jesteśmy w pobliżu tego wielkiego portalu.
Dokładnie i wyglądało na to, że tak właśnie się działo.
Czyli to były te wszystkie odparte inwazje…
Zgadza się.
…przez te księżyce i ich inteligentne technologie?
Zgadza się.
To jest niesamowite.
Zniszczenie Marsa
Następne 2 sceny, które zobaczyłem… bardzo się nimi zdenerwowałem. Zobaczyłem Mars, który miał chmury, oceany i duże wyspy – kontynenty, było tam zielono.
Skąd wiedziałeś, że to jest Mars skoro wyglądał jak Ziemia?
Po prostu wiedziałem.
Dobrze.
Tak.
Dobrze, niech będzie.
Zobaczyłem, jak przelatująca obok Marsa sfera strzela w niego elektrycznością, rozrywając w poprzek planety ogromną szczelinę.
Och, ojej!
Cała woda zamieniała się w parę, a odłamki wylatywały z powierzchni Marsa, z atmosfery i daleko od planety. Część rozżarzonych do czerwoności odłamków spadała z powrotem na planetę.
W tym czasie umierały prawdopodobnie miliardy ludzi, prawda?
Tak, to było bardzo przykre.
Ojej.
W miejscach, gdzie, jak sądzę, wyładowania weszły w atmosferę wychodziła ta cała para wodna i zamarzała w przestrzeni kosmicznej, wyglądało to jak lodowy kurz. Po prostu się stamtąd wylewała.
We wcześniejszym programie spekulowałeś, a także w prywatnych dyskusjach ze mną o istnieniu Super Ziemi i wiemy, że kiedyś istniała z powodu „Błyszczących Kamyków”, prawda? Gonzalez przekazał ci, że według ich domysłów Super Ziemia została wysadzona za pomocą jednego z tych uzbrojonych księżyców. Czy zauważyłeś jakieś dowody na zaangażowanie Super Ziemi w tę katastrofę?
W żadnej ze scen, które mi pokazano nie było Super Ziemi. Nie widziałem Super Ziemi. Nie widziałem zniszczenia tej planety. Wszystkie sceny skupione były wokół Marsa, ponieważ zaraz po tej scenie ponownie zobaczyłem Mars, tylko, że wyglądał podobnie jak wygląda teraz. Zobaczyłem rozbłyski na powierzchni i te naprawdę wysokie, chude chmury w kształcie grzyba…
O rety!
…z maleńką czapą grzyba na szczycie i wielkimi pierścieniami wokół.
Masz na myśli pierścienie dymu?
Tak, wychodził z nich dym, który przypominał pierścienie.
Jejku!
Zobaczyłem jak wielkie owalne statki uciekały we wszystkich kierunkach. Niektóre leciały w kierunku Ziemi, a niektóre poza Układ Słoneczny. W tym momencie moje serce zaczęło bić bardzo szybko i zacząłem bardzo szybko oddychać, więc sceny natychmiast ustały, a Strażnik zniknął. Spojrzałem w kierunku Kaaree, która spoglądała na mnie z niepokojem. Zapytała czy nie potrzebuję chwili i czy wszystko w porządku.
Czy ujrzała to co ty?
Nie wiem.
Dobrze.
Nie wiem.
Wcześniej spekulowaliśmy jak mogło dojść do zniszczenia Super Ziemi, a kiedy zapytałeś o to Gonzaleza powiedział, że mogła zostać zestrzelona przez jeden z tych uzbrojonych księżyców. Jak myślisz, czy Super Ziemia i Mars zostały zniszczone przez jeden z tych uzbrojonych księżyców w trakcie tej samej wojny? Czy te zniszczenia miały miejsce w tym samym czasie? Tak sugerował twój wcześniejszy wywiad.
Otrzymałem taki wywiad, ale jak już powiedziałem, nie widziałem w tych scenach Super Ziemi. Wszystko skupiało się wokół Marsa.
Możliwe więc, że Super Ziemia została zniszczona, a Mars wcale nie został zniszczony w tej samej katastrofie jak myśleliśmy.
Dokładnie.
Nie mamy na tyle informacji, aby stwierdzić co tam się wydarzyło.
Nie było tam kontekstu lub kolei zdarzeń, były to tylko przebłyski.
Dobrze.
Nie byłem więc w stanie tego umiejscowić.
Dobrze.
Byłem więc dość zdenerwowany.
Dobrze. Jasne. To ma sens.
A nie jestem jakoś szczególnie emocjonalnie związany z Marsem. Z jakiegoś powodu bardzo emocjonalnie przeżywałem to, co się działo.
Zgadza się.
Bardzo mnie to zdenerwowało. Po tym jak Kaaree zapytała mnie czy wszystko w porządku wróciliśmy do statku Anshar i odlecieliśmy. Ledwo pamiętam, jak wracaliśmy do statku. Prawie nic nie pamiętam z podróży powrotnej, ponieważ tylko siedziałem, rozmyślałem i wizualizowałem to, co zobaczyłem. Zapytałem ją ponownie: „Po co to wszystko? Jaki był tego cel?”. Odpowiedziała, „Był to zbiór danych Starożytnej Rasy Budowniczych, który ci przekazano”. Odpowiedziałem, „Nie mam dostępu do tej wiedzy. Nie potrafię wydobyć żadnych wspomnień z tego zbioru. Co mi z tego jeśli nic nie pamiętam i nie mogę zdać z tego sprawozdania?” Uśmiechnęła się i powiedziała, że wszystko to będzie miało więcej sensu w bliskiej przyszłości.
Ostrzeżenie czy zagadka
Jeśli połączymy te wszystkie informacje to wygląda na to, że wszystko koncentruje się wokół idei, że jeśli wszyscy się za siebie nie weźmiemy to ponownie się zniszczymy. Słyszałeś od Gonzaleza o zamrożonych w lodzie blokach oraz istotach z wydłużonymi czaszkami. Teraz widzisz tę katastrofę. Teraz słyszymy, że Słońce może dokonać zniszczeń na Ziemi chyba, że znajdziemy się na optymalnej linii czasowej. Jak myślisz, dlaczego pokazano ci te wszystkie poprzednie katastrofy?
Chciałbym ci na to odpowiedzieć, ale nie mam żadnego kontekstu. Mam na myśli to, że otrzymałem wiele informacji, które nie wiem jak poukładać.
Myślisz, że mógł to być dla nas znak ostrzegawczy? Może przez te wizje chciano nas pouczyć, że takie wydarzenia miały miejsce w przeszłości i teraz powinniśmy się wziąć do roboty?
Możliwe, ale mógłbym lepiej ostrzec ludzi, gdybym znał więcej detali. Cha, cha.
Cha, cha. Te istoty często są tajemnicze. Nie otrzymujesz wszystkich odpowiedzi. Dla mnie jednak wygląda to na ostrzeżenie.
No tak. Nie pamiętam ani drogi powrotnej, ani przejścia przez niebieskie pole spiralne do ich wielkiego hangaru. Po prostu… byłem tam, drzwi się otworzyły i szykowaliśmy się do wyjścia. Czułem się wyczerpany energetycznie, emocjonalnie i fizycznie. Ledwo szedłem za Kaaree. Zaraz po tym odesłano mnie do domu tą samą metodą – rozbłysło światło. Nadal miałem na sobie ubranie i byłem wycieńczony. Położyłem się do łóżka i zasnąłem. Kiedy się obudziłem, zanim poszedłem do rodziny, usiadłem i jeszcze długo o tym wszystkim rozmyślałem…
Tak.
…Próbowałem sięgnąć do tych informacji, czułem, że tam są, ale nie mogę się do nich dostać. To było takie dziwne neurologiczne odczucie.
No i otrzymałeś te przyprawiające o zawrót głowy migawki po twoich wcześniejszych wcieleniach.
Dokładnie.
Czyli to może było coś w rodzaju przewijania tego pliku z danymi do przodu albo do tyłu.
Zgadza się.
Dobrze.
Tak to się zakończyło. Od tego czasu odbyłem więcej spotkań z Kaaree za pomocą „Konstruktu”. Większość z tego to były sprawy osobiste typu jak powinienem się zachowywać wobec ludzi wokół mnie, żeby wyszło jak najlepiej.
Głównie być miłym?
No tak.
Cha, cha. Dobrze. To była fascynująca podróż przyprawiająca o zawrót głowy. Muszę tu dodać osobistą uwagę: to, jak te rzeczy się ze sobą przecinają, zdumiewa mnie. Najwyraźniej ktoś chce, żebyśmy naprawdę poskładali tę historię i ją zrozumieli.
Zgadzam się.
Dziękuję ci za wszystko, co nadal robisz, Corey. Wiem, że jest to trudne dla ciebie i dla twojej rodziny. A wam dziękuję za oglądanie. To jest „Kosmiczne ujawnienie”, a ja nazywam się David Wilcock i jestem tu z Coreyem Goode'em. Dziękujemy za waszą pomoc w rozpowszechnianiu i propagowaniu Pełnego Ujawnienia.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz