Sąsiedzi z CIA i czujniki wywiadu wojskowego
Witam ponownie w „Kosmicznym Ujawnieniu”. Nazywam się David Wilcock, jestem gospodarzem programu i goszczę w studiu Coreya Goode'a. W tym odcinku będziemy rozmawiali na temat fascynującego powrotu Sojuszu Tajnego Programu Kosmicznego. Witaj w programie, Corey.
Witam, dziękuję.
Przejdźmy dalej w naszej dyskusji zaczynając tam gdzie skończyliśmy w ostatnim odcinku. Jaka jest kolejna rzecz, na którą warto zwrócić uwagę, która przydarzyła się tobie po tej serii oszałamiających wizyt, których doświadczyłeś?
Zazwyczaj gdy doświadczam czegoś takiego to później przez całe dni wpatruję się w ścianę i staram się przetworzyć wszystkie te informacje. Właśnie to robiłem gdy poinformowano mnie o tym, że odbędę spotkanie z Gonzalesem i Sojuszem TPK w DOK (Dowództwie Operacji Księżycowych).
Och! Rozumiem.
Jeśli pamiętasz to musieli na jakiś czas uciszyć swoje działania gdyż przechodzili przez problemy związane z niemalże całkowitym upadkiem Sojuszu TPK, o co obwiniali mnie. Być może pamiętasz, że Sigmund porwał mnie i przesłuchał z użyciem substancji chemicznych, by odkryć, co tak naprawdę się dzieje, gdyż należał do Tajnego Programu Kosmicznego kompleksu wojskowo-przemysłowego (KWP) …
Zgadza się.
… i nie wierzył, że istnieją jeszcze inne tajne projekty. Po prostu nie mieściło mu się to w głowie.
Tak.
Gdy sam przeprowadził dochodzenie to odkrył, że jest to prawda i zaczął sprawiać wiele problemów a potem nagle znikł z powierzchni Ziemi.
Co czułeś gdy usłyszałeś, że Sojusz TPK formuje się ponownie?
Byłem trochę poddenerwowany i nie wiedziałem, czego się spodziewać. Wiedziałem tylko, że będą wymagali ode mnie pełnego sprawozdania dotyczącego różnych rzeczy, których doświadczyłem.
Zgadza się.
Wracając do tematu, ciągle przetwarzałem przekazane mi informacje. Tak naprawdę to nie czułem się na siłach, by zdać sprawozdanie z tego co się wydarzyło, niemniej jednak i tak musiałem to zrobić.
Działo się to wszystko mniej więcej w tym czasie gdy przeprowadziłeś się na nowe miejsce i starałeś się tam urządzić. Czy był jakiś związek pomiędzy przeprowadzką a innymi wydarzeniami, które miały wtedy miejsce?
No cóż, zaraz po tym jak tylko się tam wprowadziliśmy w październiku (zeszłego roku), zabrałem mojego syna na niewielką wycieczkę na Halloween po sąsiadach, by zebrać nieco więcej informacji o nich. Ludzie mieszkający zaraz naprzeciwko nas, mężczyzna i kobieta, byli emerytowanymi pracownikami CIA. Byli geologami, którzy dokonywali interpretacji zdjęć satelitarnych, wiesz, dla CIA.
Emerytowani agenci CIA?
Tak.
Zaraz na przeciwko twojego domu!
Zgadza się. Wtedy …
To dość szalone.
… zaczął mi mówić: „Tak, kobieta mieszkająca zaraz obok was jest emerytowaną pracownicą NOAA …
Zgadza się.
… Narodowej Administracji ds. Oceanów i Atmosfery”.
Tak.
„Osoba mieszkająca tam jest emerytowanym wojskowym. Cała ta okolica … jest tu wielu emerytowanych lotników Sił Powietrznych oraz agentów wywiadu”. To wytrąciło mnie z równowagi. Poruszyłem z Gonzalesem ten temat podczas naszej kolejnej rozmowy. Powiedział mi, że rzeczywiście jest to prawda i dodatkowo wszędzie wokół mojego domu zainstalowano różne bardzo czułe czujniki, które mają pomóc im wykrywać jakiekolwiek zmiany elektryczne w otaczającej nas atmosferze.
Kogo masz na myśli mówiąc „oni”?
Wywiad Wojskowy. Starali się odkryć, co tak naprawdę się u mnie dzieje.
Dobrze. Czy obejmuje to uchwycenie tego co dzieje się podczas odbierania cię przez Niebieskie Sfery [Corey potwierdza kiwnięciem głowy], albo może podczas lądowania tych niewielkich statków kosmicznych [Statki te należą do Sojuszu TPK]?
Albo uchwycenie mnie gdy jestem teleportowany. Wydarzenie takie pozostawia dziwną sygnaturę energetyczną, którą mogą zlokalizować przy użyciu tych czujników. Również gdyby jakikolwiek pojazd latający przyleciał mnie zabrać byliby w stanie zebrać odpowiednie odczyty odnośnie jego typu.
No cóż, niektóre rzeczy, o których rozmawialiśmy w naszych prywatnych konwersacjach przekonują mnie co do faktu, że Sojusz Ziemski traktuje cię teraz znacznie poważniej niż wcześniej.
Tak.
Czy zgodzisz się z tym?
Znacznie bardziej poważnie niż wcześniej, jednakże ludzie ci są ciągle bardzo sceptyczni jeśli chodzi o wszystko co związane jest z Tajnym Programem Kosmicznym.
Czy jednak uważasz, że w oparciu o zgromadzoną ewidencję zaczynają coraz bardziej przekonywać się co do ciebie?
Tak. Starali się również odkryć, w jaki sposób facet opowiadający o 8-stopowych niebieskich ptakach-kosmitach może jednocześnie przekazywać tak precyzyjne informacje o tym, co dzieje się wewnątrz Tajnego Programu Kosmicznego kompleksu wojskowo-przemysłowego.
Czy myślisz, albo może to wiesz, że te urządzenia zainstalowane przynoszą im wymierne korzyści i zdobyli jakieś informacje, które uważają za nieprawdopodobne?
Lotem na Księżyc do Dowództwa Operacji Księżycowych
Tego nie wiem gdyż powiedziano mi, że w dniu tego spotkania muszę wyjść z domu i pojechać samochodem pod lokalną szkołę i przygotować się na odebranie mnie z boiska szkolnego.
Łał!
To jest dokładnie to, co się wydarzyło około 2:00 (w nocy). Ubrałem się, wsiadłem do samochodu i pojechałem. Zaparkowałem samochód i czekałem jakieś 20 minut za szkołą i tak jak się spodziewałem zobaczyłem w oddali błyski światła. Wtedy rozbłysk powtórzył się i zaczął świecić ciągle. Wyglądał on jakby to była kula białego światła na niebie. Zaczęła ona gwałtownie opadać i poruszać się w moim kierunku oraz rozrastała się w oczach. Gdy była może jakieś ćwierć mili ode mnie, światło pękło jak bańka mydlana, którą dmuchasz i przebijasz.
Musiało to wyglądać imponująco.
Tak, zrobiło na mnie wrażenie. Bańka pękła i pojawił się mały pojazd latający w kształcie lotki …
Naprawdę!
… w którym już leciałem wcześniej.
Był mniej więcej rozmiaru normalnego samochodu?
Tak. Mniej więcej takich rozmiarów … nieco większy niż SUV.
Rozumiem, łał!
Podleciał i wylądował. Musiałem podejść całkiem spory kawałek „z buta”. Nie podleciał zbyt blisko do mojego samochodu. Rozglądałem się wokoło za jakimiś samochodami czy pojazdami latającymi, ale niczego tam nie było. Wszedłem do środka i powiedziano mi: „Siadaj z tyłu i zapnij pasy. Lecimy do Dowództwa Operacji Księżycowych”. Wzbiliśmy się w powietrze i obserwowałem Księżyc w miarę jak zbliżaliśmy się do niego. Wyglądał na mniej więcej taki [Corey pokazuje palcami obu dłoni kółko], a tu nagle: fiuuu! Zrobił się tak wielki, tak szybko, że miałem wrażenie, że zaraz się o niego rozbijemy.
Czy czułeś jak ten pojazd poruszał się?
Takie nieznaczne uczucie ruchu. Chcę tutaj powiedzieć, że widzisz Księżyc a tu nagle patrzysz jak powiększa się on do ogromnych rozmiarów, dosłownie natychmiastowo. „Wruuuu!” Nagle jesteś tak blisko, że nie możesz zobaczyć jego obwodu gdyż znajdujesz się zbyt blisko. Polecieli na drugą stronę Księżyca i zrobiliśmy 2 lub 3 przeloty nad kraterem, w którym znajduje się DOK, tyle że nic nie można było dostrzec. Posiadają dobrą technologię maskującą, która była aktywna.
Och, łał!
Wlot do DOK wyglądał jak zwykły krater i muszę tutaj dodać, że nie widać było nawet krateru wtórnego, czyli otworu na dnie krateru. Wszystko było bardzo dobrze przykryte obrazem maskującym.
Czy można było dostrzec jakieś niedociągnięcia czy wyglądał on bardzo czysto?
Obraz był bardzo czysty.
Łał!
Powiedziano mi, że był to efekt mirażu, ale dla mnie wyglądał bardzo ostro.
Łał!
Wtedy zaczęli komunikować się prosząc o pozwolenie na lądowanie i technologia maskująca została wyłączona i dopiero wtedy mogłem dostrzec bazę. Widziałem zielone, czerwone i białe światła, niektóre błyskające a niektóre świecące się ciągłym światłem. Zrobiliśmy kółko, przelecieliśmy górą, a następnie opadliśmy do otworu krateru wtórnego, który znajduje się na środku krateru, w którym jest DOK. Przelecieliśmy przez niego w dół …
Czyli ten krater był po prostu otwarty?
Tak, był tam po prostu otwór.
Szyb?
Wyglądał on jak lej krasowy, który schodzi prostopadle w dół …
Rozumiem.
… a potem otwiera się w jaskinię, kanał wydrążony przez lawę.
Czy pod spodem było coś, co wyglądało jak powierzchnia Księżyca, tak że jeśli nie podleciało się naprawdę blisko, wyglądało to po prostu jak krater?
Nie, było tam ciemno.
Rozumiem.
Było ciemno jak w dziurze bez dna. Szybko tam wlecieliśmy i mogłem zobaczyć poszczególne budowle DOK, które widziałem już wcześniej i które schodziły w kształcie dzwona w dół, wtapiając się w skały.
Czy była tam jakaś jaskinia wokół tego dzwonu?
Tak, jest to jaskinia, w którą wbudowany jest ten dzwon.
Och, rozumiem.
Było to jej wnętrze. Wyglądało tak jakby wszystko przechodziło przez całą jej wysokość i kształt dzwona był wbudowany blokując ją.
Ciekawe, rozumiem.
Znajdowały się tam 2 główne hangary dokujące, jeden dla pojazdów wlatujących a drugi dla wylatujących. Wlecieliśmy do środka i wylądowaliśmy na pewnym obszarze gdzie opuściliśmy pojazd. Piloci natychmiastowo zaczęli schodzić po schodkach a tam przywitał mnie Gonzales. Miał na sobie galowy mundur Sił Powietrznych.
Hmm.
Spojrzałem na niego i powiedziałem: „Znowu wracamy do tej maskarady?”. Zrobił minę, która mówiła: „Zamknij się! Zamknij się!”. Wiesz, o co mi chodzi …
Dlaczego mundur Sił Powietrznych był maskaradą?
Gdyż jest on oficerem Marynarki Wojennej.
Och, rozumiem!
W całym Sojuszu TPK udawał on, że należy do Sił Powietrznych.
Rozumiem, ciekawe.
A przecież podałem już tę informację publicznie w swoich raportach wywiadowczych, więc nie rozumiałem, dlaczego nosi mundur Sił Powietrznych.
Rozumiem. Tak. Ciekawe.
Następnie przywitała nas kobieta również nosząca na sobie mundur Sił Powietrznych. Przedstawiła się nam i powiedziała, że będzie eskortowała nas przez pozostałą część naszej wizyty tu.
Powiedz, czy te uniformy były takie same jak widziałeś wcześniej?
Nie, ubrana była w galowy mundur Sił Powietrznych.
Rozumiem.
Wiesz, włosy miała zaczesane do tyłu i spięte. Wyglądało to jak galowy mundur Sił Powietrznych.
Taki zwykły, ziemski mundur Sił Powietrznych?
Tak, taki sam.
Rozumiem.
Poprowadziła nas prosto do windy. Wsiedliśmy i zaczyna się ona poruszać … bardzo szybko w dół. Nie byłem nawet w stanie policzyć pięter ani zebrać żadnych informacji.
Co wydarzyło się następnie?
Gdy otworzyły się drzwi to wiedziałem, że zjechałem w dół DOK znacznie niżej niż pozwolono mi poprzednio, a nawet jeśli tam kiedyś byłem to nic z tego nie pamiętam. Spodziewałem się zobaczyć jakieś magiczne rzeczy, ale się rozczarowałem. Dostrzec tam można było tylko korytarz z drzwiami.
Czy mógłbyś rozpoznać, że znajdujesz się na Księżycu, gdyby cię tam po prostu przetransportowano?
Nie, wcale nie można było dostrzec żadnych różnic. Nie wiedziałbyś czy jesteś na Ziemi czy gdzie indziej.
Rozumiem, dobrze.
Poprowadzono nas korytarzem do pomieszczenia gdzie zapukała w drzwi w tym samym momencie gdy je otwierała. Gdy otworzyła je to zobaczyliśmy stół konferencyjny i to co wyglądało na ogromne okno umieszczone na ścianie za nim. Stół usytuowany był w taki sposób gdzie ja stałem w połowie jego długości po jednym jego boku a okno znajdowało się zaraz za nim. Wszyscy powstali, a przynajmniej ci, których mogłem zobaczyć.
Co widziałeś w oknie?
W oknie … widziałem planetę Mars. Wyglądało na to, że znajdowaliśmy się na Marsie.
Naprawdę?
Wprawiło mnie to w osłupienie. Mam świadomość, że są tam ludzie, którzy chcą mnie przywitać, ale ciągle kołacze mi się po głowie myśl: „Naprawdę jesteśmy na Marsie?”. Słyszałem jak podawałeś informacje pochodzące od różnych informatorów, którzy mówili, że wsiadasz do windy i nagle ni z tego ni z owego …
To się zgadza.
… jesteś na innej planecie.
Wszystko się zgadza.
Zastanawiałem się czy to samo miało miejsce i w tym przypadku.
Tak. Nazywali to korytarzem a tak naprawdę było to urządzenie teleportujące.
Zgadza się. Byłem nieco zdezorientowany. Jeden z nich obrócił się, dostrzegł to i zamienił obraz za oknem na krajobraz księżycowy.
Ha, ha, ha.
Z rozmów z Gonzalesem wynikało, że bardzo często ludzie pracujący w projekcie byli zabierani przez portale (sieci kosmicznych) bez wiedzy o tym, że lądowali na Księżycu czy Marsie.
Och, łał!
Mogą ci tam pokazać za oknem obraz, który wygląda na bardzo przekonujące otoczenie na Ziemi.
Łał!
Wtedy myślisz, że jesteś na Ziemi lub jeśli znajdujesz się na Ziemi to chcą, byś myślał, że jesteś na Marsie. To właśnie w taki sposób to robią.
Bardzo ciekawe.
Odprawa z Sojuszem TPK i powrót Zygmunta
Gdy spojrzałem na tych ludzi to natychmiastowo rozpoznałem każdego obecnego tam. Zerknąłem dalej i …
Co chcesz przez to powiedzieć? Kogo tam rozpoznałeś?
Oficjeli z Sojuszu TPK, których już wcześniej spotkałem.
Rozumiem.
Wyglądali bardzo niepewnie. Spotkanie z Gonzalesem i mną po raz pierwszy w takiej sytuacji sprawiło, że byli mocno zakłopotani. Nietrudno było to dostrzec.
Czy zgodnie z twoją wiedzą ludzie ci przylatują kiedykolwiek na Ziemię czy działają wyłącznie w Przestrzeni Kosmicznej?
Niektórzy z nich tak, ale znaczna ich większość została całkowicie odizolowana od wszelkich połączeń z życiem toczącym się na Ziemi. Powstali więc, co jest typowe dla zachowania nabytego w wojsku, wiesz o co mi chodzi. Gdy ktoś wchodzi do pokoju to wstajesz i witasz się w tym przypadku z Gonzalesem i ze mną. Jak mówiłem, byli zdenerwowani. W miarę jak zaczęli siadać na końcu stołu zobaczyłem Sigmunda.
Och, naprawdę!?
Zarówno ja, jak i Gonzales byliśmy zszokowani i zaniepokojeni jego widokiem. Wymamrotałem coś bez żadnego zastanowienia i powiedziałem coś w stylu: „Łał! To tu się podziewałeś?”. Spojrzałem szybko wokoło, każdy ciągle czuł się bardzo niekomfortowo a ja powiedziałem jeszcze: „Jest to dla mnie prawdziwą niespodzianką, że cię tutaj widzę po tym jak powiedziałem Sojuszowi TPK o tym, że mam odczucia, że chcesz ich zinfiltrować”. To mu się bardzo nie spodobało. Wstał i zaczął się pienić. Z siedzącego z drwiącym uśmieszkiem zmienił się w stojącego i robiącego tak [Corey wielokrotnie porusza prawym palcem wskazującym w dół i w górę], mówiąc: „Nawet nie wiesz, co straciłem. Straciłem wszystko.” Następnie wskazał na mnie i dodał: „Intuicyjny empata, akurat!”.
Hmm.
W tym momencie wszyscy bardzo ucichli.
Jak sądzisz, co miał na myśli mówiąc: „Straciłem wszystko!”? Co to dokładnie oznacza?
Później słyszałem, że w zasadzie musiał porzucić swoją rodzinę i wszystko, co miał na Ziemi.
Naprawdę?
Tak. Porzucił to wszystko.
Aby przyłączyć się do Sojuszu TPK gdy odkrył, że naprawdę on istnieje?
Tak.
Czy mógłbyś nam krótko powiedzieć, jaka była jego poprzednia rola i dlaczego była ona taka ważna?
Tak. Zajmował on bardzo wysoką pozycję w Tajnym Programie Kosmicznym kompleksu wojskowo-przemysłowego. Był odpowiedzialny za prowadzenie dochodzenia odnośnie tego, w jaki sposób mogłem ujawniać ściśle tajne informacje.
W celu wyjaśnienia musimy tutaj dodać, że program KWP nie wiedział nic o istnieniu programu kosmicznego wyższego szczebla, w którym służyłeś.
Zgadza się. Wychodzę więc z tymi ciekawymi historyjkami, które przekazuję wraz ze ściśle tajnymi informacjami a oni bardzo chcieli odkryć, co tak naprawdę się dzieje. Dlatego też przyprowadził mnie do siebie. Byli bardzo pewni tego, że jestem częścią jakiegoś programu, i dlatego też wzięli mnie na warsztat, by zobaczyć, czy mówię prawdę. Przeprowadzili na mnie badania kryminalistyczne w celu ustalenia, czy byłem w miejscach o których mówiłem, że byłem. Po tym gdy odkrył, że to co mówiłem było prawdą, a przynajmniej po zweryfikowaniu większości moich doniesień, oddzielił się od nich i przyłączył do Sojuszu TPK. W ten sposób dołączyli praktycznie wszyscy. W pewnym momencie, gdy dowiedzieli się więcej, odłączali się.
Musiało cię to zszokować gdy zobaczyłeś go tutaj, zważywszy na fakt, że w przeszłości nie wierzył nawet w istnienie TPK.
Zgadza się, jednak ciągle był dość sceptycznie nastawiony. W miarę jak kontynuowaliśmy odprawę to okazywał swój sceptycyzm. Po tym jego wybuchu nastąpiła niezręczna chwila ciszy gdy ktoś po drugiej stronie stołu powiedział: „Może usiądziemy wszyscy tak, byśmy mogli zacząć?”. Tak też zrobiliśmy i zaczęła się odprawa instruktażowa.
Czego dotyczyły te informacje?
Były to wiadomości, które przekazywałem naszym widzom w kilku ostatnich odcinkach.
Och! Czyli to ty przekazywałeś im informacje?
Tak.
Naprawdę?
Tak, a jednocześnie udzielano mi również instruktażu. Wraz z Gonzalesem otrzymywaliśmy dzieloną odprawę instruktażową. Większość z nich jest tajna do dziś. Gonzales również przekazał swoje informacje z których wiele było zastrzeżonych. Duża ich część dotyczyła różnych istot, z którymi pracował wraz z Majami oraz związana była z wykonywaną przez niego pracą. Przekazałem pełne sprawozdanie i w chwili, gdy wspomniałem o Super Federacji, zacząłem o niej opowiadać i powiedziałem, że pojawił się Niebieski Awianin Teir-Eir, Sigmund opadł na oparcie krzesła, wyrzucił ręce w górę i prychnął z niedowierzaniem.
Po tym wszystkim czego się dowiedział?
Tak.
Jak sądzisz, dlaczego ciągle nie chciał uwierzyć skoro odkrył prawdę na temat istnienia Sojuszu TPK?
No cóż, zadałem mu to pytanie: „Po tym wszystkim co widziałeś oraz po tym jak przyłączyłeś się do Sojuszu TPK ciągle w to nie wierzysz?”. Odpowiedział na to: „Używano na mnie tak zaawansowanej technologii, że nie wiem, czy TO jest prawdziwe. Istnieje taka technologia, która sprawi, że zobaczysz wszystko, co ONI chcą, żebyś zobaczył. Jestem przekonany o tym, że to Nordycy ponownie bawią się naszymi umysłami”.
Ciekawe.
Chciałem się go zapytać: „Co masz na myśli, mówiąc «ponownie»?”, gdy ta sama osoba na końcu stołu przywołała nas do porządku obrad.
No wiesz, zważywszy na to co opisywałeś czyli o postawieniu cię w świat rzeczywistości wirtualnej podczas symulacji przeprowadzanych przez programy MILAB gdy byłeś jeszcze dzieckiem, która to rzeczywistość była nie do odróżnienia od naszego świata, czy sądzisz, że uderzył w sedno sprawy? Myślisz, że mógł mieć rację?
Definitywnie dotarł do sedna sprawy, gdyż patrząc na to z jego perspektywy, wystawiono go na działanie takich technologii do tego stopnia, że nie był pewien już połowy rzeczy o których sam mówił.
Zgadza się. Jednakże z tego co opisujesz tutaj warstwa po warstwie wynika jasno, że nie są to Nordycy, którzy bawią się tobą tylko jest to prawdziwe zjawisko z rzeczywistymi Istotami Pozaziemskimi.
Zgadza się. Ciągnął dalej: „Widziałem film z pierwszego spotkania w DOK gdzie Niebiescy Awianie i Złocista Istota Trójkątnogłowa pojawili się”. Powiedział też: „Widziałem to, ale nie wierzę”. Po prostu odmówił zaakceptowania tego faktu.
Czy jest to jego własna opinia, której nie podzielają inni? Czy jest on w niej odizolowany czując to co czuje?
No cóż, wszyscy ludzie, którzy się wtedy znajdowali w DOK na tym spotkaniu byli całkowicie przekonani, że wszystko to jest prawdziwe. Wyglądało na to, że nie zaakceptował tego … w oparciu o swoje wcześniejsze doświadczenia (z bardzo zaawansowaną technologią).
Zatrzymajmy się przy tym na chwilę. Jeśli wierzy on, że Nordycy posiadają wystarczająco zaawansowaną technologię, by sprawić, że zobaczysz cokolwiek chcesz to dlaczego np. nie mogliby oni dokonać projekcji Prezydenta USA i po prostu go podmienić albo robić wiele różnych dziwnych rzeczy, by spaprać naszą historię?
Istnieją granice odnośnie tego co mogą zrobić, które wyznaczane są przez (nadrzędne) Prawo Kosmiczne. Jednak wszystko wskazuje na to, że Nordycy zaangażowani byli w naszą historię odkąd się tutaj osiedliliśmy. Istnieją opowieści o aniołach i istotach pojawiających się podczas zakładania państwa USA …
Zgadza się.
… których opisy wskazują na Nordyków. Byli więc tutaj z nami od samego początku. Nie rozumiem jednak jeszcze, co chciał powiedzieć przez: „Znowu bawią się naszymi umysłami”.
Jednakże odnosiłeś wrażenie, że większość ludzi w sali konferencyjnej nie wierzyła mu?
Większość ludzi tam się z nim nie zgadzała.
Korea Północna i plan ujawnienia
Rozumiem. Co wydarzyło się następnie?
Skończyłem moje sprawozdanie po czym otrzymałem około tuzina pytań, podobnie jak Gonzales. On też dostał kilka pytań. Wtedy moja rola polegająca na zdawaniu sprawozdania się skończyła.
Czy było tam coś ciekawego, co powiedziano ci po tym gdy skończyłeś przekazywanie informacji?
Zwrócono naszą uwagę na pewne plany w toku, które mają doprowadzić do ujawnienia istnienia Tajnego Programu Kosmicznego KWP.
Hmm.
Jeden z nich jest powiązany z konfliktem z Koreą Północną, a dokładnie z tym, w jaki sposób mają użyć broni kosmicznej oraz egzotycznych pojazdów latających.
Musimy tutaj coś wyjaśnić odnośnie tego jakie jest tak naprawdę pełne spojrzenie na Koreę Północną w kategoriach tego kto jest odpowiedzialny za to co tam się tak naprawdę dzieje i jaka agenda za tym wszystkim stoi.
Omówienie tego wymaga bardzo obszernej konwersacji, ale ogólnie możemy tylko powiedzieć to, że jest to marionetkowe państwo Kliki.
Dobrze, czyli dlaczego państwo to stara się zaatakować bronią nuklearną USA i cały czas nam grozi?
Klika zawsze potrzebuje kogoś złego, by wykorzystać daną sytuację przeciwko nam. W tym przypadku to Sojusz dowodzi również wojskiem, kompleksem wojskowo-przemysłowym i jego TPK. Większość z tego jest obecnie pod kontrolą Sojuszu, Sojuszu Ziemskiego. Chcą ujawnić ten program (kosmiczny) z silnej pozycji i czują, że jeśli użyją broni, którą opracowywali od dziesięcioleci szykując się przeciwko Korei Północnej to wyślą wiadomość dla reszty świata a zarazem dostarczą ludziom zaawansowaną technologię.
Czyli ich intencją jest nagrywanie tego i przekazywanie obrazu w głównych wiadomościach na całym świecie?
Zgadza się. Zupełnie tak samo jak wtedy, gdy wybuchła wojna – wydaje mi się, że w Iraku – i myśliwiec oraz bombowiec stealth wyszły spoza kurtyny tajności.
Z powodu tego, że jest to bardzo kontrowersyjny temat na Internecie chcę ci zadać pewne pytanie: Co Klika może zrobić, by państwo takie jak Korea Północna zostało zmuszone do nadepnięcia na odcisk olbrzymowi co wydaje się być misją samobójczą? Innymi słowy nie mają praktycznie nic (do prowadzenia wojny) ale zachowują się tak, jakby chcieli zrzucić bombę atomową tak czy inaczej. Jak duże jest zagrożenie, które im stwarzamy (gdyby zaczęli)? Czy zamierzamy zmieść z powierzchni ziemi całe państwo i zamienić je w roztopione szkło? Chcę tutaj zapytać o zakres ataku gdyż ludzie naprawdę się tym martwią.
Zgadza się. No cóż, jeśli chodzi o zakres ataku to z tego co słyszałem niedawno SpaceX wyniósł urządzenie Departamentu Obrony, które wytwarza podtrzymywany impuls elektromagnetyczny (EMP). Chcą go użyć przeciwko Korei Północnej i uderzyć w nią impulsem elektromagnetycznym a następnie zacząć zrzucać „Pręty Boga” (Rods from God), czyli duże, długie, mniej więcej wielkości słupa telefonicznego pręty wolframowe pokryte ceramiką.
Rozumiem.
Planuje się ich użycie a następnie pojazdy latające TR-3B mają przeprowadzić precyzyjne uderzenia. Będzie się tam unikało uszkodzenia całej infrastruktury tam gdzie ona występuje. Dołoży się starań, by odbyło się to z możliwie najmniejszą liczbą ofiar.
Rozumiem. Powiedziałeś, że mają użyć prętów wolframowych. Czy są one niszczycielami bunkrów? Czy są w stanie dotrzeć do baz podziemnych osadzonych głęboko pod powierzchnią ziemi?
Definitywnie tak.
W jaki sposób można przekonać Kim Jong Una do podjęcia takiego kroku? Chcę tutaj powiedzieć, że przecież … on nie przeżyje takiego ataku. W jaki sposób Klika zmusza to państwo do zaangażowania się w tak ogromną walkę, skoro i tak nie może jej wygrać?
Nie mówimy tutaj o państwie ale o obłąkanym przywódcy, którego (Klika) stara się zmanipulować.
Czyli może to opierać się na szantażu lub przekupstwach albo jeszcze na innych rzeczach związanych z pogróżkami.
Ufologia, Tom DeLonge i 3 bazy DOK
Zgadza się. W trakcie dyskusji wypłynęła na powierzchnię osoba Toma DeLonge'a i jego wysiłki opublikowania zaawansowanej technologii oraz ujawnienia.
Zgadza się.
Oznajmiono mi, że działał on wspólnie z częścią TPK KWP związaną z Siłami Powietrznymi, do której należy również Agencja Wywiadowcza Departamentu Obrony (DIA). W miarę jak omawiali coraz więcej szczegółów odnośnie tego programu to przekazali informacje, że robili to w całkowitym oddzieleniu od społeczności ufologicznych gdyż nie chcieli z nimi współpracować. Byłem bardzo ciekaw powodu tej decyzji i oznajmiono mi, że społeczności ufologiczne zostały tak bardzo zinfiltrowane przez kulty Illuminati i przez egoistycznych narcyzów, którym chodzi tylko o mówienie o swoich materiałach i tworzenie religii UFO. Jest tam bałagan. Powiedzieli, że jeśli ta informacja ma być przyjęta na poważnie – zgaduję, że przez resztę społeczeństwa – to musi być ona całkowicie oddzielona od dziedziny ufologicznej, czym jestem rozczarowany.
Tak, jest to niemalże jak walka słowna. Tak naprawdę to jest to tak jakbyś położył broń na stole podczas gdy wypowiadasz się. W jaki sposób możemy zmarginalizować całą tę społeczność? Skwitowanie tego w taki sposób nie wydaje się być w porządku.
Nie, nie jest w porządku, ale oni mają ku temu swoje argumenty. W społeczności ufologicznej jest bardzo wiele problemów. Jeśli jednak chcemy być tego częścią to musimy utrzymać się i w sposób naturalny stać się tego częścią.
Czy istnieje jakiś profil psychologiczny opisujący to dlaczego ludzie w naszej społeczności są tak źle przygotowani na prawdziwe sprawozdanie czy prawdziwe ujawnienie?
No wiesz, częścią problemu jest to, że kompleks wojskowo-przemysłowy od dziesięcioleci wkręcał kity ufologom, karmiąc ich dezinformacją i wysyłał swoich agentów z różnymi historyjkami w celu wzbudzania niesnasek między nimi. Chcę tutaj powiedzieć to, że kulty typu Illuminati wychodziły z ich religijnymi scenariuszami po to, by spowodować u nas chęć zaadoptowania ich oraz, by pokazać nam później to co odkryto na Antarktydzie. Następnie zamierzali wysunąć twierdzenie, że mają oni święte prawa do rządzenia nami tak, byśmy dali im na to naszą zgodę.
Chcę tutaj w sposób bezpośredni zadać ci pewne pytanie. Czy twierdzisz, że są tam pewni znani ludzie ze społeczności ufologicznych, którzy tak naprawdę pracują w tajemnicy za pieniądze i pełnią rolę podwójnych agentów?
Dokładnie tak i są przypadki, że dzieje się tak od samego początku powstania społeczności ufologicznych.
Hmm. Jak więc w świetle tych informacji nasze audytorium będzie wiedziało komu ufać? W jaki sposób zwykła osoba może odebrać twoją odpowiedź jeśli mówisz, że cała ta społeczność jest obecnie w stanie ogromnego bałaganu?
No cóż, myślę, że wszyscy musimy nieco zdystansować się od naszych ufologicznych systemów wierzeń, co odnosi się do każdej osoby i musimy zacząć koncentrować się na Ujawnieniu. Tak naprawdę nikt z nas nie zna całej prawdy, ale bardzo chcemy ją poznać. Jeśli wszyscy skoncentrujemy się na tym czego pragniemy, w przeciwieństwie do tego co już stworzyliśmy w naszych głowach na przestrzeni wszystkich tych lat, to razem wspólnie znajdziemy drogę, by to osiągnąć. W przeciwnym przypadku będziemy sobie tylko skakali do gardeł. Wiesz, o co mi chodzi: moje informacje nie pokrywają się z twoimi, więc musisz być diabłem. Panuje tutaj ogromny bałagan. Jednakże mówiąc to, wiele znaczących ludzi z tej społeczności, jeśli zjednoczą się, będzie mogło stać się główną częścią Ujawnienia.
Czy na tej konferencji były omawiane jeszcze inne tematy poza tym co już tutaj wspomniałeś?
Tak naprawdę to Sigmund rzucił nam bardzo szybko kilka granatów informacyjnych.
Ha, ha.
Powiedział nam, że odbędziemy bardzo ekskluzywną wycieczkę po bazie Dowództwa Operacji Księżycowych, co bardzo przyciągnęło moją uwagę. Wtedy …
Wcześniej powiedziałeś, że widziałeś tylko jej wierzchołek, prawda?
Zgadza się. Już wtedy byłem znacznie dalej w bazie niż kiedykolwiek wcześniej.
Łał!
Co ciekawe, powiedział, że nasza wycieczka rozpocznie się od części DOK o nazwie DOK Bravo. Muszę tutaj coś powiedzieć: jedną rzeczą, którą utrzymywałem dla siebie – w celu rozpoznania kto jest prawdziwym informatorem – jest fakt, że istnieją 3 bazy DOK.
Rozumiem.
Jest to: DOK Alfa, czyli ta, o której dotychczas mówiłem, DOK Bravo oraz DOK Charlie. Gdy skończyliśmy naszą wycieczkę odwiedziłem wszystkie 3.
No cóż, Corey, nie lubię tego, ale muszę przerwać naszą konwersację gdyż czas naszego odcinka dobiegł końca. Jest to program „Kosmiczne Ujawnienie”. Nazywam się David Wilcock i jest tutaj ze mną Corey Goode. Dziękuję za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz