Po wizycie Mary: odprawy i spotkania z Anshar
Witam z powrotem w programie „Kosmiczne Ujawnienie”. Jestem prowadzącym i nazywam się David Wilcock. Zaprosiłem do studia Coreya Goode'a. Witam ponownie w naszym programie, Corey.
Witam, dziękuję.
W naszych ostatnich aktualnościach wywiadowczych dotarliśmy do momentu, w którym zła kapłanka świata podziemnego Mara, zmaterializowała się w twoim pokoju. Zachowywała się bardzo sarkastycznie, tak jakby posiadała pełną kontrolę nad całą sytuacją, jednakże została przetransportowana portalem z powrotem do grupy Anshar i tam umieszczona w komorze hibernacyjnej. Grupa ta ostrzegła cię przed czymś, prawda? Powiedzieli, że mogą pojawić się inne osoby podobne do niej.
Oświadczyli mi, że inni jej pokroju przyjdą jej szukać.
Dobrze. Co oznacza, że mogą również odwiedzić ciebie i że być może będziesz musiał się przed nimi bronić.
Zgadza się.
Rozpocznijmy od momentu, który nastąpił zaraz po tym.
Jasne. Tak dla informacji widzów powiem tylko, że nikt z grupy Mary nie starał się do mnie dotrzeć od tamtego czasu.
Dobrze.
Od tamtego czasu jest całkiem spokojnie. Większość moich doświadczeń wiąże się teraz z Tajnym Programem Kosmicznym kompleksu wojskowo-przemysłowego (KWP-TPK). Wielokrotnie mnie zabierano, a na spotkaniach odprawy typu „żadnych pytań” prowadzili dla mnie dwaj lotnicy, którzy wcześniej pomagali mi wchodzić i schodzić po schodkach statku.
Typ tych spotkań oznacza, że nie wolno ci zadawać żadnych pytań, czy tak?
Żadnych pytań. Po prostu siedzę tam i słucham tego co mają mi do powiedzenia. Przekazywali mi dużo informacji na temat Antarktydy, odnośnie tego co tam odkryto, w jaki sposób przetwarzają te wszystkie znaleziska oraz w jaki sposób zamierzają ludzkości zaprezentować etapami te odkrycia…
Dobrze.
…a także odbyłem kilka spotkań z, jak go nazywamy, Sigmundem, dowódcą. On również podzielił się ze mną kilkoma bardzo ciekawymi wiadomościami, z których części nie mogę nawet omawiać, gdyż mają związek z nadchodzącymi spotkaniami, które mnie czekają, raczej natury ziemskiej.
Dobrze. Czyli przekazaliśmy to w pigułce. Czy zabierano cię również na spotkania z grupą Anshar? Jeśli tak, to czego dotyczyły?
Odbyłem kilka spotkań z grupą Anshar. Na wielu z nich Kaaree przygotowywała mnie na nadchodzące spotkania natury ziemskiej, w których będę uczestniczył. Mówi, żebym się tak nie denerwował. A jestem dość zdenerwowany. Zapewnia mnie, że pomoże mi przejść przez cały ten proces. Mówi, że poda mi informacje, które należy przekazać dalej. Przy jednej okazji zostałem również zabrany przez grupę Anshar na Antarktydę.
Co odkryto na Antarktydzie
Dobrze, gdy rozmawialiśmy ostatnio w tym programie, omawialiśmy to, że na Antarktydzie dzieje się coś ciekawego, ale nie przeszliśmy tak naprawdę do tej wielkiej sprawy, którą przede mną zatajałeś. Nie mogłeś o nich powiedzieć ani mnie, ani w naszym programie „Kosmiczne Ujawnienie”. I właśnie od tego zaczyna się nasza aktualizacja „Etap końcowy, cz. II”. Jakie informacje otrzymywałeś przez całe miesiące, o których nie mogłeś mi powiedzieć ani mówić w tym programie, a o których teraz możemy już rozmawiać? Co się dzieje na Antarktydzie?
Otóż według ludzi Sigmunda oraz niego samego, dokonano tam wielkich odkryć. W 1939 roku niemiecka ekspedycja naukowa wysłana na Antarktydę odkryła duże płyty skalne ze starożytnym pismem. Porobili oni mnóstwo zdjęć i zabrali je ze sobą. Po tym rozpoczęli wysyłanie tam wielu tajnych ekspedycji.
Czyli są to rzeczy, które wyglądają jak Stonehenge lub piramidy, prawda?
Bardziej jak Puma Punku, wiesz, coś, co jest mocno zniszczone i porozrzucane na całej powierzchni.
Dobrze.
Po tym odkryciu Niemcy zaczęli nie tyle prowadzić wykopaliska z powodów archeologicznych, ile oczyszczać znalezione obszary i z nich korzystać. W jaskiniach znaleźli artefakty starożytnej cywilizacji, po prostu je wynieśli, wprowadzili tam swoje oddziały wojskowe i stworzyli bazy. Na samym początku nie byli tak naprawdę zainteresowani znaleziskami archeologicznymi, co zupełnie nie pasuje do nazistów, zważywszy na to, że ich archeolodzy przeczesywali całą Azję w poszukiwaniu pewnych …
Zwłaszcza grupy takie jak Czarne Słońce i Vril, które, jak się wydaje, były bardzo zainteresowane tą starożytną historią.
Zgadza się. Wyglądało na to, że ich główną misją było pośpieszne wybudowanie bazy. To był główny cel…
No cóż, zegar nieubłaganie odmierzał czas, a wtedy wiedzieli już, że nie będą w stanie wyjść cało z drugiej wojny światowej.
Zgadza się. Wgłębiali się więc w te wszystkie znaleziska, kopiąc gdzieniegdzie przez kolejne dekady, aż do chwili, gdy zaczęli współpracować z Amerykanami, z kompleksem przemysłowym, wojskowo-przemysłowym. Prowadzili wykopaliska przez wszystkie te dekady, sięgając wstecz do lat 50. i 60. Później, mniej więcej od 2002 roku, zaczęli sprowadzać tam prawdziwych profesorów i archeologów z uniwersytetów. Są to ludzie, których znalibyśmy, gdybyśmy interesowali się światem akademickim. Są to ludzie, których od razu rozpoznalibyśmy jako tych, którzy tam podróżowali i dokonywali prac badawczych na Antarktydzie. Ludziom tym wmawiano przez całe 14 lat trwania tych wykopalisk, że nie mogą nic nikomu powiedzieć. Obiecano im, że zostaną postawieni przed prasą i dostaną pozwolenie, by zdać relację oraz przedstawić ludziom nakręcone przez siebie filmy dokumentalne i wszystkie zebrane informacje.
A jedną z najbardziej zdumiewających rzeczy, którą nam powiedziano było to, że artykuł „Etap końcowy, cz. II” musieliśmy opublikować możliwie jak najszybciej.
Zgadza się.
Po dwóch godzinach od naszej publikacji tabloidy takie jak „Mirror” czy „The Sun” zaczęły powielać te same informacje, które my wydaliśmy. Następnego dnia po publikacji jeden z nich, wydaje mi się, że był to „Mirror”, oznajmił, że tak naprawdę grupa naukowców przebywa na Antarktydzie od roku 2002, o czym powiedziałeś mi przez telefon. Nie pamiętałem, aby umieścić tę informację w poprzednim artykule, ale na pewno mówiłeś mi o tym przez telefon.
Zgadza się.
Następnie pojawia się ten chrzaniony tabloid. Dla mnie było to niesamowite wprost jawne potwierdzenie tego faktu.
Zgadza się. Mówiono mi, że ktoś nas uprzedzi i że musimy natychmiast opublikować te informacje.
O tym, że naukowcy byli tam od roku 2002 powiedziano ci zanim ten artykuł pojawił się na łamach prasy.
Tak, a to co tam zostało znalezione całkowicie rzuciło mnie na kolana. Znajdowano tam starożytną technologię, która… Znajdowano statki kosmiczne, które zostały rozebrane na części, aby stworzyć nową cywilizację, miasta i tak dalej. Znaleziono również obszary laboratoryjne z eksperymentami genetycznymi, które najwidoczniej prowadzone były jak w amoku przez rasę przedadamową. Znajdowano tam ludzi wszelkiego rodzaju, nawet ludzi z ogonami, niskich ludzi, wysokich ludzi, wszystkie możliwe typy ludzi. Wykopano tam również pierwotne istoty należące do rasy przedadamowej, która rozbiła się na Ziemi gdzieś pomiędzy 55 000 a 60 000 lat temu.
Przedadamici i trzy statki-matki
Kim jest rasa przedadamowa?
Jest to grupa istot pozaziemskich, która kiedyś zamieszkiwała Marsa i planetę Maldek, potem nastąpiła straszliwa katastrofa wynikająca głównie z ich własnych poczynań oraz wojny …
Co miało miejsce około pół miliona lat temu.
Zgadza się, około pół miliona lat temu. Później musieli przez jakiś czas zamieszkiwać Księżyc. Następnie w jakiś sposób przepędzono ich również i z Księżyca. Nastąpiły pewne ataki na nich i po tym jak zbiegli stamtąd ich statki kosmiczne były zbyt zniszczone, aby opuścić nasz Układ Słoneczny lub by dostać się na jakąś inną planetę w naszym sąsiedztwie. Ponieważ musieli awaryjnie lądować na Ziemi, zadecydowali, że udadzą się na ten jeden kontynent, który wciąż posiadał działającą technologię Starożytnej Rasy Budowniczych, która …
O jakim datowaniu tej technologii tutaj mówimy?
Przekazano mi informację, że liczyła sobie 1,8 miliarda lat.
Co masz na myśli mówiąc „technologia”?
Otóż mieli ze sobą tylko tę technologię, która znajdowała się na tych trzech statkach. To była cała technologia, jaką mieli. Z tego powodu po awaryjnym lądowaniu musieli rozebrać tę technologię ze statków i przystosować ją do innych celów. Te trzy statki były gigantycznych wprost rozmiarów. Były to statki matki. Nazywano je: Nina, Pinta i Santa Maria.
Uściślijmy, że nie ma tu żadnego rzeczywistego związku nazw, po prostu okręty Krzysztofa Kolumba, nazywały się Nina, Pinta i Santa Maria. Jest to po prostu ironiczny żart. Mamy tam jednak trzy statki matki, które rozbijają się na tym kontynencie.
Zgadza się. Posiadają oni w tym raporcie jeszcze kilka takich ironicznych odniesień.
Muszę tutaj podkreślić, że jest to całkowicie niesamowity szczegół, gdy zapytałem Pete'a Petersona przez telefon: „Czy wiesz coś na temat Antarktydy?”. Niezależnie od ciebie powiedział mi, że „Zamierzają ogłosić, że znaleźli statek-matkę”. Wiedział tylko o jednym statku. Miał on 30 mil szerokości i w większości okrągły kształt. Został znaleziony pod czapą lodową.
Zgadza się. Jak dotychczas odsłonili tylko obszar wielkości liniowca oceanicznego. Ale dzięki temu uzyskali dostęp do jednego z tych statków. Wchodzą do środka, latają statkami, które się w nim znajdowały, sprawdzają…
Ojej, czekaj chwilkę! Weszli do środka tego statku-matki o szerokości 30 mil i znaleźli w nim inne statki?
Tak.
I zdołali latać tymi statkami?
Tak.
Wewnątrz statku-matki czy także na zewnątrz?
Nie, na zewnątrz. Nawet poza naszą atmosferę. Znaleźli kilka różnych rodzajów statków, które przeznaczone były do różnych celów. Jeden z nich był bardzo bogato zdobiony i miał kształt przypominający stupę.
Tak jak tybetańskie świątynie, które tak często widzimy?
Zgadza się. Nazywano je wimanami.
Naprawdę?
W programie nazywano je wimanami. Czy naprawdę one nimi są czy nie, tego nie wiem. One przeznaczone były jednakże tylko do przewożenia rodziny królewskiej. Różniły się one od innych statków kosmicznych. Były kunsztownie zdobione i pokryte złotem.
Powiedziałeś, że istoty znajdujące się w tym statku kosmicznym należały do rasy przedadamowej. Czy mógłbyś nam krótko opisać co to oznacza?
Tak. Miały od 12 do 14 stóp wzrostu. Miały wydłużone czaszki. Były bardzo patykowate, chude.
Tak jak Echnaton, Nefertiti i ich dzieci jak np. Meritaten.
To się zgadza. A mężczyźni mieli na piersi obwisłą fałdę, coś w rodzaju obwisłej klatki piersiowej. A te istoty…
Jakiego koloru była ich skóra?
Kolor skóry trudno było określić, gdyż przeszli ogromny kataklizm, w którym… Niektóre ciała miały ramiona owinięte kilkakrotnie wokół siebie. Na skórze były duże, czarne plamy. Leżały pod lodem. Nie zachowały się tak, jak w filmach, w których znajduje się człowieka z lodu i można go ożywić. Biologowie badający te ciała i dokonujący sekcji zwłok powiedzieli, że jest oczywistym fakt, że istoty te rozwinęły się w całkiem innym środowisku niż nasze ziemskie środowisko, o niższym ciśnieniu atmosferycznym i słabszym polu grawitacyjnym.
Jak myślisz albo co ci powiedziano: kto ich zestrzelił, gdy dotarli na Antarktydę?
Wygląda na to, że rasa ta pozostawała od jakiegoś czasu w konflikcie z rasą gadzią. Powiedziano mi, że przedadamici wcale nie byli dobrymi istotami, ale toczyli jakiś konflikt z rasą gadzią i od czasu, gdy rozbili się tutaj na Ziemi, rzeczywiście trzymali ją w szachu. Doszło do kilku pomniejszych kataklizmów, które wydarzyły się wtedy, gdy stracili swoją władzę, a Gady zawsze wykorzystywały nadarzającą się okazję, aby powrócić w chwilach ich słabości.
Czyli wygląda na to, że wojna pomiędzy istotami przedadamowymi a rasą gadzią zaistniała niemalże natychmiast po tym jak dostali się tutaj?
Dokładnie tak.
Dobrze.
Jednakże po tych wszystkich kataklizmach, które wydarzyły się tu na Ziemi obydwie te rasy zawarły między sobą pewnego rodzaju zawieszenie broni lub umowę. Po tym wydarzeniu to rasa gadzia kontrolowała cały kontynent Antarktydy a rasa przedadamowa nie miała żadnego dostępu do swojej starożytnej technologii oraz ich biblioteki z wiedzą. Wszystko to znajdowało się na kontynencie.
Zgadza się.
Ludzie, którzy przetrwali te kataklizmy, w większości należeli do eksperymentów genetycznych. Istoty przedadamowe stworzyły hybrydy, gdyż nie potrafiły dobrze funkcjonować w naszym środowisku. Tworzyły hybrydy siebie samych i ludzi, którzy żyli na Ziemi. Kiedy nastąpił ten kataklizm, wszyscy główni przedadamici czystej krwi znajdowali się na Antarktydzie. Istniała też grupa tych przedadamitów, z tej linii rodowej, w regionie Ameryki Centralnej i Południowej, oraz inna, zupełnie odrębna grupa rodowa, obie królewskie, w Azji i Europie.
Kiedy przyglądaliśmy się bliżej potomkom tej pierwotnej cywilizacji to wspomniałeś, że przylecieli tutaj w trzech statkach-matkach. Chcę tylko uściślić, że mówimy o statkach-matkach o szerokości 30 stóp.
30 mil.
30 mil szerokości. Czy był to największy typ statku-matki, jakim dysponowali?
Nie, znaleziono tam również inne statki, całkiem sporych rozmiarów, ale byłyby one raczej… po prostu mniejszymi jednostkami floty.
Czyli są te trzy wielkie, ale znaleziono tam również inne statki.
Dokładnie tak.
Księga Henocha i upadli aniołowie
Chcę tutaj przejść do związku z Pismem Świętym, bo jedna z ksiąg pochodzących z tego samego czasu co Księga Rodzaju, Księga Henocha, została usunięta z Biblii, ale powołuje się na nią Jezus. Wiele osób z tamtej epoki powołuje się na nią jako na wysoce czczony tekst. Opisuje ona 200 upadłych aniołów, którzy rozbili się na Ziemi. Przedstawieni oni są jako kanibalistyczne istoty-giganty, które były bardzo wrogo nastawione do całej populacji ziemskiej i ostatecznie postanowiono, że musieli oni być stąd usunięci poprzez wielki potop. Wygląda na to, że rozmawiamy tutaj o tej samej rzeczy. Jakie jest więc połączenie naszych faktów z Księgą Henocha?
Połączenia są, a z otrzymanych przeze mnie informacji wynika, że przedadamici przybyli tu w… znaleźli się w wielkim eksperymencie. Po pierwsze, nie powinni byli się tutaj znaleźć i żyć otwarcie pośród nas. Po drugie, pozostałe 22 eksperymenty genetyczne, które prowadziły tu rasy genetycznych siewców… ta grupa przedadamitów zaczęła je przejmować i w nie ingerować. Z tego powodu musiano jakoś sobie z nimi poradzić.
Na wypadek, gdyby ktoś dopiero do nas dołączył i nie widział tamtych odcinków: opisywałeś, że gdy 500 000 lat temu, po wybuchu planety [Maldek], z której powstał pas asteroid, upadła sieć ochronna [zbudowana przez Starożytną Rasę Budowniczych], od razu pojawiły się te tak zwane pozaziemskie rasy genetycznych siewców, które natychmiast mogły tu wejść i zacząć pobierać DNA z całej Galaktyki i majstrować przy ziemskim DNA.
Tak. W miarę jak badano coraz więcej tamtejszych ruin, natrafiano na pomieszczenia, które… Był tam ciąg korytarzy ułożonych w taki sposób jak ścieżki na płytce drukowanej. Wykonano je ze stopu złota i miedzi, miały dziwne okrągłe żłobienia i, jak mówiono, nie były przeznaczone do chodzenia dla ludzi. Ich oczywistym przeznaczeniem było przesyłanie ogromnych ilości prądu elektrycznego. Niedaleko od nich znaleziono laboratoria genetyczne, w których odkryto różnego rodzaju istoty na różnych etapach rozwoju. Potwierdziłem informację, że ich rozwój odbywał się po części przy użyciu technologii, a po części w sposób biologiczny. Tworzono coś w rodzaju zygoty, a następnie implantowano ją do łona ludzkiego lub zwierzęcego, aby się rozwinęła. Odgrywało ono rolę inkubatora. Istoty te nie posiadały ze sobą swojej całej technologii. Od pierwszej chwili, w której rozbiły się na Ziemi nastawione były wyłącznie na przetrwanie. Musiały rozebrać całą swoją technologię z wnętrza tych statków, tych wielkich statków-matek. Są tam ogromne obszary, z których po prostu wszystko powyrywano.
Jeśli rasa ta została uwięziona na Ziemi z powodu awaryjnego lądowania a jednocześnie, jak mówisz, znaleziono w środku statki, którymi można latać, to czy istoty te nie mogły opuścić Ziemi i udać się, dokądkolwiek chciały?
No cóż, tak, mogli polecieć tymi statkami, lecz wszystko, co zostało z ich społeczności, znajdowało się teraz tutaj na Ziemi. A te statki nie były jednostkami dalekiego zasięgu. Te małe statki, które mieli, służyły do śmigania po Układzie Słonecznym. Utknęli tutaj, w Układzie Słonecznym. Wśród 22 różnych ras genetycznych siewców mamy rasę gadzią i to miejsce było dla nich bardzo nieprzyjazne, by w nim latać. Ich populacja była niewielka. Znaleźli się oni w bardzo złej pozycji taktycznej.
Czyli teoretycznie mogli oni odwiedzać różne księżyce Jowisza księżyce Saturna i podobne miejsca, jednakże nie posiadali wystarczającej ilości, nazwijmy to paliwa, lub innych możliwości podróżowania w celu opuszczenia naszego Układu Słonecznego.
To się zgadza. Nasz układ planetarny był wtedy bardzo nieprzyjaznym miejscem. Nie chcieli ryzykować utraty takiego zasobu, lecąc nim na Jowisza czy gdzieś indziej. Mogli go stracić, a zostało im bardzo niewiele zasobów. Cywilizacja ta, jednakże, zdołała przejąć kontrolę nad całą naszą planetą z tą niewielką ilością zasobów technologicznych, która im się ostała. Jednak po wystąpieniu tego kataklizmu wszyscy ocaleli należący do rasy przedadamowej utracili dostęp nawet i do tej technologii. Wcześniej wspomniane przeze mnie grupy tej rasy, które ulokowane były w Azji, Centralnej oraz Południowej Ameryce, całkowicie straciły ze sobą kontakt, zostali od siebie odseparowani.
Po tej katastrofie Atlantydy, o której zwykle myślimy.
Zgadza się. Pomiędzy tymi dwoma rodami królewskimi zawsze istniała rywalizacja nawet przed wystąpieniem tego kataklizmu. Cała linia rodowa tych ludzi z Kliki czy Illuminati wywodzi swoje korzenie od przedadamitów.
Czyli w Księdze Henocha opisywana jest grupa upadłych aniołów.
Mhm (przytakująco).
Czyli mówisz, że ci przedadamici z wydłużonymi czaszkami to wątek upadłych aniołów.
Tak, to jest wątek upadłych aniołów.
Mamy jednak tę Klikę i to jest jedna z rzeczy, które powtarza nasz informator Bruce: bez względu na to, czy ty w to wierzysz, czy nie, liczy się tylko to, że oni w to wierzą.
Dokładnie. Ich religia jest tym… To znaczy… Ich religia jest dla nich wszystkim i stoi ona za każdym ich działaniem.
Gdzie rozwinęła się kultura rasy przedadamowej? Gdzie w obu Amerykach ukryli się po tej katastrofie?
Schowali się oni w Południowej oraz Centralnej Ameryce i to właśnie tam założyli swoje główne enklawy. Założyli je wokół innych budowli przedadamitów, które teraz były zniszczone przez kataklizm. Nastąpiły wtedy gigantyczne wprost trzęsienia ziemi, które w rzeczywistości sprawiły, że grunt stał się płynny i pochłonął ogromne budynki, które po prostu zapadły się pod ziemię. Rządzili całą tą półkulą. Mieszali swoje geny z niektórymi rdzennymi ludami Ameryki Centralnej i Południowej i to dlatego właśnie możemy zidentyfikować tam istoty z podłużnymi czaszkami, które mają inny kolor skóry i inną mieszankę genetyczną. Po tym kataklizmie mieszali się oni genetycznie z każdą dostępną grupą rdzennych mieszkańców. Wracając jednak do religii Illuminati to opiera się ona w bardzo dużej części na tym, co ta rasa przedadamowa zbudowała już wcześniej. Teraz możemy zrozumieć, dlaczego wszystkie te ciekawe osobistości wybierały się ostatnio na Antarktydę tak jak np. John Kerry w samym dniu wyborów prezydenckich.
To się zgadza.
Nawet niektórzy członkowie rodzin królewskich również tam się wybrali.
Ładunek statków i plan ujawnienia
Teraz chcę porozmawiać o bardzo ciekawym ładunku, który został znaleziony na tych statkach-matkach. Czy mógłbyś nam opisać cenne rzeczy, które ciągle znajdowały się na tych statkach?
Ładunek ten składał się z wielu istot, które umieszczone były w komorach hibernacyjnych. Z informacji, które uzyskałem wynika, że są to ocalałe istoty rasy przedadamowej. Jest to linia rodowa, która pierwotnie przybyła z innej planety. Wprowadzili się w stan hibernacji, zanim około 12 800 lat temu nastąpił ten kataklizm. Jeszcze ich nie wybudzono. Ciągle toczą się debaty na temat tego co z nimi zrobić. Kolejną ciekawą rzeczą na ten temat jest to, że wszyscy archeologowie oraz zatrudnieni tam ludzie z różnych uniwersytetów odkopują i dokumentują to wszystko, jednakże oni, czyli Klika, bo chyba tak to nazwiemy, użyli tych wielkich elektromagnetycznych łodzi podwodnych, o których mówiłem wcześniej, aby przewieźć wiele obiektów archeologicznych, znalezionych podczas innych wykopalisk i ukrywanych przed ludzkością w ogromnych magazynach. Przywozili część tych artefaktów na Antarktydę i tam je podrzucali. I to jest to jedno wielkie wykopalisko, które ci archeolodzy mają upublicznić. Usuwają stamtąd również wszystkie ciała, które nie wyglądają na ludzkie. A wiele ludzkich ciał nie wygląda na ciała niewolników. Zwłoki ubrane były w tuniki wyszywane złotymi nićmi. Wyglądały na członków rodziny królewskiej. Planują więc przekazać nam ocenzurowane ujawnienie, a z czasem ujawnić Tajny Program Kosmiczny kompleksu wojskowo-przemysłowego. A gdy to zrobią, powiedzą: „Aha, tak przy okazji, mamy dość zaawansowany Tajny Program Kosmiczny i podczas wypraw na inne planety znaleźliśmy bardzo podobne ruiny do tych odkrytych na Antarktydzie”. Będą więc próbowali sączyć nam te informacje przez całe dekady, nie mówiąc nam od razu o statkach-matkach, które tam znaleźli oraz o tej bardzo zaawansowanej technologii oraz o istotach nieludzkich.
Nie mówisz tu koniecznie o czymś, co bierzesz do ręki, a to wyświetla holograficzny…
O artefaktach nie na swoim miejscu.
Dobrze.
Ukrywają pewne artefakty, aby podtrzymać narrację, że Ziemia… że nasza cywilizacja liczy sobie tylko 6000 lat…
Mówisz, że teraz rzeczywiście znajdują tam te genetyczne szczątki.
Zgadza się. Wielu ludzi, to znaczy takich jak my, ludzi, których znaleziono pod lodem… i to było… najwyraźniej uderzyła w nich ogromna fala wodna, która następnie w mgnieniu oka zamarzła …
Fala wody oceanicznej.
Tak, fali oceanicznej. Żartobliwie nazywano to „Pompejami na lodzie” ze względu na to, jak znajdowano wszystkie te ciała, niektóre skulone razem. To było bardzo podobne.
Co Goode widział na Antarktydzie
Czy mógłbyś nam opisać co osobiście tam widziałeś? Oczywiście spotkania te miały charakter „żadnych pytań”, jednakże czy osobiście widziałeś niektóre z tych rzeczy, o których nam tutaj opowiadasz?
Grupa Anshar zabrała mnie na Antarktydę w jednym ze swoich jajowatych statków. Był z nami Gonzales. Gdy tam lecieliśmy, Gonzales miał ze sobą coś w rodzaju plecaka, który wyglądał na wojskowy, ludzki wojskowy.
Dobrze.
Gdy dotarliśmy tam to wyjął coś w rodzaju próbnika z uchwytem i małą kamerą na końcu, z długimi… z takimi długimi igłami, które się wkręcało. Podchodził do każdego z tych ciał, robił zdjęcie albo nagrywał film, nie wiem, a potem wbijał w ciało tę igłę, przekręcał ją, wyciągał i wrzucał pobraną próbkę do małych plastikowych probówek, które w miarę postępów wkładał do plecaka.
Gdy mówisz „te ciała” to masz na myśli ciała gigantów należące do rasy przedadamowej?
Ciała przedadamitów. Widziałem tam osobiście te hybrydy w pozycji płodowej, bardzo niskiego człowieka, który miał ogon [Corey rozsuwa dłonie na około 10 cali]. Widać było fałdy skóry schodzące w dół pleców, a potem ogon wykręcony na zewnątrz, zamarznięty. Gonzales pobierał więc próbki genetyczne. A tymczasem, tuż przed tym, grupy z Wnętrza Ziemi przeprowadziły nas przez ścianę, która nie była jeszcze odkopana. Widać było tylko kawałek kamienia wystający z lodu i śniegu. Całkiem niedaleko trwały wykopaliska. Wysokie lampy na trójnogach były skierowane w dół, do wykopów, i tam kopano. Przeprowadzili nas prosto przez śnieg i ścianę, a to pomieszczenie się rozświetliło. Było pełne zwojów i książek. Oczywiście była to starożytna biblioteka. Dwoje ludzi z Wnętrza Ziemi podeszło do jednego specjalnego działu i jak gdyby wiedzieli dokładnie co robić otworzyli składane pudełko, a następnie zaczęli zabierać wykonane z cienkiego metalu zwoje dokumentów i wkładać je do tego pudełka, aby je ze sobą zabrać. Te metalowe zwoje miały jakby wygrawerowane laserem symbole. Ten kamień był…
Czy masz na myśli to, że te zwoje były wykonane z metalu czy może chodzi ci o to, że to ten składany pojemnik do którego je wkładano był zrobiony z metalu?
Te zwoje zrobione były z metalowych arkuszy.
Och, czyli były to zwinięte metalowe arkusze.
Gdy je zabierano to marszczyły się a dźwięk jaki wydawały brzmiał podobnie do tego wydawanego przy gnieceniu metalowych puszek.
Och.
Na jednym z nich wyraźnie widać było laserowo wygrawerowane symbole. Zabierali je stamtąd, zanim znajdą je ludzie prowadzący wykopaliska. Nawet do dzisiaj nie wiem co znajdowało się na tych zwojach, ani nie znam wagi tego odkrycia. Gdy opuściliśmy tę bibliotekę to zabrali je ze sobą do statku.
Dziękuję, Corey, i dziękuję również widzom za oglądanie tego programu oraz za wsparcie tutaj, na Gaia, dzięki któremu jesteśmy na drodze do pełnego ujawnienia. Jeszcze raz dziękuję za uwagę.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz