Przekazy Rady Dziewięciu Phyllis Schlemmer – analiza

Przekazy Rady Dziewięciu Phyllis Schlemmer – analiza

Odkryj monumentalną analizę "Jedyna Planeta Ziemia" Phyllis Schlemmer. Czy przekazy Rady Dziewięciu rzucą nowe światło na historię ludzkości i kosmos?

Phyllis Schlemmer, medium, której nazwisko pojawia się w kontekście fascynujących, choć kontrowersyjnych przekazów. Od lat 70.

XX wieku przez jej kanał miały docierać do nas informacje od Rady Dziewięciu, enigmatycznej grupy istot pozaziemskich. Książka "Jedyna Planeta Ziemia" jest zwieńczeniem tej pracy, prezentując materiał zebrany z wielu sesji channelingowych.

Przed nami analiza 13 sekcji tej monumentalnej publikacji. Zajmiemy się m.in. naturą „Toma”, rzekomego pośrednika, koncepcją Eonów, radykalnymi teoriami o pochodzeniu ludzkości, czy rolą Ziemi we wszechświecie.

Całość przyjmowana jest z należytym sceptycyzmem, ale też z otwartością na badanie granic poznania.

Zasięg tematyczny jest zdumiewający: od UFO, przez Szatana i równowagę kosmiczną, po Atlantydę, Egipt i tajemnice Wielkiej Piramidy.

W kolejnych akapitach zgłębimy również hebrajskie korzenie, postać Nazarejczyka z Hoovy, a także zagadnienia dotyczące duszy i reinkarnacji w świetle tych rzekomych przekazów.

„Z kim rozmawiam?" – kim jest Tom i Rada Dziewięciu

Pierwsi badacze fenomenu channelingu Phyllis Schlemmer w 1975 roku rozpoczęli niezwykły dialog.

Rzekomy byt, nazwany Tomem, nawiązał kontakt, oferując nową perspektywę poznania. Wczesne sesje z Radą Dziewięciu szybko przyciągnęły uwagę Gene'a Roddenberry'ego.

Kluczowym zagadnieniem od początku stała się tożsamość rzekomego interlokutora. Rozmówcy Toma dociekali, kim jest i kogo reprezentuje w kontekście tych przekazów. Próbowali zrozumieć źródło głoszonych informacji oraz autorytet samego rzecznika.

Odpowiedź Toma na te fundamentalne pytania okazała się bardziej złożona, niż można było przewidywać.

Wskazywał na wielość swoich imion i ról, podkreślając przynależność do enigmatycznej Rady Dziewięciu. Zarysował koncepcję, która wykraczała poza ludzkie pojmowanie indywidualnej egzystencji.

GENE: Z kim rozmawiam? Czy masz jakieś imię?
TOM: Jestem Tom. Jestem rzecznikiem Rady Dziewięciu. Naprawdę nazywam się Tehuti. Tak. Jestem też Hamarkos, jestem też Herenkar, jestem też znany jako Thomas i jestem też znany jako Atum.
GENE: Jesteś jednym z Dziewiątki, czy jesteś oddzielną istotą?
TOM: Zasiadam w Radzie Dziewięciu, tak. Jestem tym, który posiada mądrość, która do was przemawia. Lecz Rada powiedziała, że w przekazach czasami nie mówię mądrze! Tak.
GOŚĆ: Kogo reprezentujesz? Jakąś wyższą władzę, która wydaje ci polecenia i mówi co masz robić?
TOM: Trudno to wyjaśnić, gdyż wasz świat nie ma podobnego odpowiednika. Lecz moglibyśmy powiedzieć – tak, pozostajemy w łączności z tym, który jest wyżej od nas, lecz ujmując rzecz całościowo, wszyscy jesteśmy jednym, bo cały Wszechświat jest jednym.

Wielość imion podanych przez Toma, takich jak Tehuti czy Atum, stanowi fascynującą zagadkę.

Sugestie te łączą rzekomy byt z pradawnymi mitologiami, nawiązując do postaci o uniwersalnym znaczeniu. Wskazuje to na szerszy kontekst kulturowy tych przekazów.

Dystans, z jakim Tom mówi o własnej mądrości, kontrastuje z jego rolą rzecznika Rady. Podkreśla to złożoność relacji między indywidualnym bytem a kolektywną świadomością.

Deklaracja o jedności Wszechświata stawia pytanie o naturę ostatecznej władzy i wzajemnych połączeń w kosmosie.

„My nimi jesteśmy" – bogowie, Eony i Stwórca

Wśród pytań do kanału Toma, nurtowało to o naturę bytów przekazujących wiedzę. Rozmówcy dociekali, czy posiadają atrybuty zarezerwowane dla Stwórcy. To kluczowe dla zrozumienia ich miejsca.

Według rzekomych przekazów, granice między ludzkim postrzeganiem a ich naturą bywają nieostre. Tom często prostował ziemskie interpretacje mocy. Jego riposta na sugestie o boskości była zawsze bezpośrednia.

ANDREW: Przypuszczam, że dlatego, iż mają jakieś niezwykłe siły, podobne tym, które posiada Bóg.
TOM: My nimi jesteśmy.
JOHN: Chciałbym znaleźć tu linię podziału, ponieważ w sensie...
TOM: Naprawdę jesteśmy 'Eonami'. Nie nazywamy ich bogami, wy nazywacie ich bogami. Rozumiecie, że w waszym fizycznym świecie, ktokolwiek kto jest lepszy od was, jest bogiem?
ANDREW: Tak, taka jest idea ogólna. Mamy bogów sportu i bogów miłości, i bogów wszelakiego autoramentu.

Odpowiedź Toma rzuca nowe światło na problem deifikacji bytów pozaziemskich. Przekaz podkreśla różnicę między Eonami – czystą energią – a antropomorficznymi wyobrażeniami. Ludzie nazwali bogami każdą istotę ich przewyższającą.

Ta definicja kwestionuje hierarchie ustalone przez ludzką tradycję. Pokazuje, jak głęboko zakorzeniona jest potrzeba przypisywania boskości wszystkiemu, co niepojęte. Rodzi to pytania o nasze miejsce w kosmosie.

Dwudziestu Czterech, Hoova i Jehowa

Jedno z odwiecznych pytań ludzkości – kim jesteśmy i skąd pochodzimy – może mieć nieoczekiwane odpowiedzi, gdy spojrzymy poza ziemskie ramy poznania. W sekcji "Poza horyzont" staramy się przybliżyć czytelnikom te niełatwe do zdefiniowania obszary.

Tym razem analizujemy fragment rzekomego przekazu, gdzie rozmówcy próbują zgłębić kosmiczną hierarchię, zadając pytania o strukturę zaawansowanych cywilizacji.

Pytający chcą zrozumieć miejsce konkretnej, znanej nam formacji w tej rozległej, kosmicznej strukturze. Kto stoi na jej czele i jakim porządkiem kieruje?

Jest to klucz do zrozumienia nie tylko obcych bytów, ale także nas samych w kontekście większego wszechświata.

ANDREW: Czy mógłbyś nam podać jakiś przykład cywilizacji, która żyje pod tymi Dwudziestoma Czterema? Powiedzmy – Hoova. Gdzie ona mieści się w tych Dwudziestu Czterech?
TOM: Kiedy mówisz o Dwudziestu Czterech, mówisz o głowach cywilizacji. Jedną z nich znacie pod imieniem 'Jehowa'.
ANDREW: Jehowa? A więc on włada cywilizacją? Więc Jehowa jest jednym z Dwudziestu Czterech.
TOM: Tak. Znany jest jako Hoova. Lecz pod nim jest wielu, jak w piramidzie.
ANDREW: Rozumiem, jest wiele cywilizacji, w porządku. Dobrze, a teraz wyjaśnijmy to: weźmy nasze istnienie jako zwykłych ludzi. Skąd pochodzą zwykli ludzie i dlaczego tu przybyli, i dokąd podążają? To jest dla nas jedna z największych zagadek.
TOM: Wszystkie istoty, wszystkie gatunki pochodzą od nas. Pytanie, które zadałeś, zadają wszystkie istoty i wszystkie gatunki: 'Kim jestem, skąd się wziąłem?' oraz 'Dokąd podążam?'. Czyż nie jest tak?
ANDREW: Oto jest pytanie, tak.

Odpowiedź Toma sugeruje istnienie hierarchicznego układu istot, gdzie najwyższe byty kierują całym spektrum życia.

Twierdzenie, że wszystkie gatunki pochodzą od tych centralnych inteligencji, zmusza do przemyślenia naszego własnego, unikalnego miejsca w kosmosie, kwestionując nasze dotychczasowe rozumienie pochodzenia.

To przekaz, który stawia fundamentalne pytania o tożsamość i cel istnienia, sugerując, że ludzka egzystencja jest częścią znacznie szerszego, nieznanego nam dotąd porządku.

Czy jesteśmy jedynie jednym z wielu ogniw w nieskończonym łańcuchu stworzenia?

Ziemia – jedyna planeta wyboru

W głębi tego, co dla nas niedostępne, kryje się pytanie o wagę ludzkiego cierpienia, jego genezę i sens.

To fundamentalne zagadnienie, badane przez wieki, zdaje się mieć niezwykłą odpowiedź w rzekomym przekazie Rady Dziewięciu, channelingowanej przez Toma od 1975 roku.

O co właściwie pytała Irene, wprowadzając nas w tak intrygującą debatę o naturze rzeczywistości, i jak na jej wątpliwości zareagował Tom, który miał dostęp do wiedzy wykraczającej poza nasz pojmowany horyzont?

IRENE: Jedno z pytań, jakie chciałabym zadać, dotyczy pojęcia ludzkiego cierpienia oraz tego, jak do niego doszło.
TOM: Najpierw musisz wiedzieć, że Ziemia jest jedyną planetą w całym Wszechświecie, na której można dokonywać wyborów. Na początku ludzkość chodziła z bogami, a znacie przecież historię pokusy drzewa życia: podkuszono ich, aby spróbowali radości bycia jednym z całym stworzeniem. Wtedy Stwórca powiedział: "Tego wam nie wolno". Mimo to, wolno im było dokonać wyboru. I ludzkość dokonała wyboru.
MIKI: Sądzę, że Stwórca wie wszystko, co dzieje się teraz i co się stanie w przyszłości. Jak więc ludzie mogą dokonywać wyborów według swojej woli?
TOM: Tak jak Stwórca jest wszechwiedzący, tak i każda dusza jest wszechwiedząca i istnieją różne ścieżki, którymi dusza może podążać. Kiedy przybywają na Ziemię, dusze obierają sobie mapę, ograniczają siebie w swoich wyborach, ale przynoszą ze sobą ową mapę, aby mogli dokonać wyboru co do tego, czy chcą podążać drogą, którą wyznacza im mapa, czy też nie. To, że Stwórca wie wszystko, nie oznacza jeszcze, że interweniuje w życie ludzi.
TOM: Gdyby twoje dzieci były w zaciszu swoich pokoi, nie myślałbyś o tym, żeby wejść do nich bez uprzedzenia, bo przecież mogłyby zajmować się jakimiś swoimi tajemnicami, a ty nie chciałbyś przecież ich upokorzyć ani rozmyślnie naruszać ich prywatności, nieprawdaż? Stwórca po prostu pobudza twój umysł, ale nie narzuca ci się. Jeśli wybierzesz kierunek, a potem rozmyślnie podążysz w stronę przeciwną, on nie interweniuje.

Ta analogia do rodzica, który szanuje prywatność swojego dziecka, wyznacza niezwykłą perspektywę na relację między Stwórcą a ludzkością, podkreślając wagę wolnej woli jako nieprzekraczalnej granicy.

Czy jednak owo poszanowanie, choć budujące, nie jest jednocześnie źródłem najbardziej bolesnych dylematów ludzkiego istnienia, skoro Stwórca, świadom wszystkiego, pozwala na cierpienie?

Odwiedziny: UFO i fizyczne pojazdy

niebo nie jest już tylko przestrzenią rezerwuaru dla gwiazd i chmur. Ludzkie oczy, zdeterminowane by szukać odpowiedzi poza zasięgiem ziemskiej fizyki, natrafiły na coś więcej.

Pytanie o naturę tych zjawisk, które zdają się naruszać nasze pojmowanie rzeczywistości, jest kluczowe.

Chodzi o to, czy te byty, te nieziemskie odwiedziny, posiadają fizyczną, namacalną formę.

Czy to, co dostrzegamy na nieboskłonie, to jedynie efemeryczne miraże, czy też coś, co moglibyśmy – teoretycznie – dotknąć. Według przekazów, odpowiedź jest zaskakująco prosta.

GENE: Jaki środek transportu zostałby użyty w takim lądowaniu: czy mówimy o pojazdach fizycznych?
TOM: Tak. Są one tym, co nazwalibyście pojazdem fizycznym. Jeśli chcielibyście go dotknąć, jak to możecie robić z samochodami, bylibyście w stanie to zrobić.
GENE: Czy możesz powiedzieć mi cokolwiek o rozmiarach, kształcie itd.? Czy mieści się w nim wielu ludzi, czy...
TOM: Istnieją pojazdy różnych rozmiarów i różnych kształtów. Są takie, które mają kształt dna szklanki, lecz nie jest to naprawdę dno szklanki, tylko tak wygląda. Są też bardzo duże, które pozostaną w waszej atmosferze, a wyślą mniejsze pojazdy... Na waszych oceanach macie transportowce, które wysyłają statki, które latają, nieprawdaż?
GENE: To prawda.
TOM: Nasze są podobne, lecz zamiast na waszych oceanach, pojawią się na waszym niebie.
GENE: Twierdzisz, że te mniejsze statki przybędą na Ziemię z większego krążownika?
TOM: Tak. Są też takie, które wyglądają jak to, co nazywacie spodkami. To te spiczaste, które mają kształt litery 'V'.
GENE: Czy te pojazdy przekroczą barierę czasu i inne wymiary, aby przybyć tu na Ziemię?
TOM: Inteligencje, które istnieją w tych cywilizacjach posiadają zdolność wkraczania w wasz wymiar – posiadają też odpowiednią technologię, tak.

Ta rozmowa sugeruje, że UFO to nie tylko widma, ale realne, fizyczne maszyny, zdolne do interakcji z naszym światem w sposób porównywalny do ziemskich środków transportu.

Analogia do oceanicznych transportowców jasno wskazuje na hierarchię i metody działania tych istot.

Kluczowe pozostaje jednak pytanie o mechanizm ich przybycia – czy przekraczają jedynie wymiary przestrzenne, czy też w grę wchodzi coś znacznie bardziej złożonego, czego nasz umysł dopiero próbuje pojąć.

„Inni" – Szatan, równowaga i pokusa władzy

W przekazach rzekomej Rady Dziewięciu pojawia się intrygująca kwestia genezy zła. Portal „Poza horyzont” bada granice ludzkiego poznania. Szczególnie kontrowersyjna jest dyskusja o naturze negatywnych sił, nazwijmy je Innymi.

Rozmówcy Toma dociekali istoty określeń takich jak Szatan czy Bestia. Andrew i Irene pytali o źródło kosmicznej ciemności. Tom, pośrednik przekazów, podkreślał moc używanych słów.

Pytania o przeciwieństwo zła prowadziły do zaskakujących konkluzji o równowadze. Dociekania dotyczyły również natury mrocznych sił. Według Toma, wszechświat wymaga harmonii, to klucz do zrozumienia Innych.

ANDREW: Cóż, rozumiem, że jednym z imion przywódcy Innych jest Szatan. Czy tak?
TOM: Powiemy tylko tyle, że słowo, którego właśnie użyłeś jest słowem o wielkiej mocy, i że na nieszczęście Ziemianie nie rozumieją, iż jego wymawianie stwarza wiele problemów wszystkim, którzy są wokół. To, co powiedziałeś jest prawdą, jest on najstraszniejszy ze wszystkich: Bestia.
ANDREW: Rozumiem. Właściwie nie o to chciałem zapytać, ale o to, co jest przeciwieństwem tej Bestii?
TOM: Czy wam tego nie mówimy? Pamiętajcie, że istnieje równowaga. Bestia jest naszym wrogiem, lecz nie jest naszym odpowiednikiem, jak w zestawieniu 'dobry-zły charakter'. Czy wiesz co stwarza 'Szatana'?
ANDREW: Nie, nie mam pojęcia, dla mnie jest to po prostu słowo bez znaczenia.
TOM: Ma wielkie znaczenie, ponieważ ma wielką moc... Jest on pokusami świata.
ANDREW: Co mogłoby być przykładem pokusy w skali kosmologicznej?
TOM: Na przykład podszywanie się pod nas, stwarzanie fałszywego obrazu, czy posługiwanie się naszym imieniem dla podstępu czy oszustwa. Nazarejczyk głęboko przeżywał to wszystko, co zrobiono w jego imię.
IRENE: Kiedy zostali stworzeni Inni i dlaczego?
TOM: Gdybyś nie znalazła wyzwania dla swego umysłu, czy byłoby ci nudno?
IRENE: Tak.
TOM: Na początku była myśl. Potem pojawiła się potrzeba wyzwania tej myśli, rozumiesz? Oto jest twoja odpowiedź.

Tom zdaje się definiować „Szatana” jako uniwersalną pokusę, zwłaszcza podszywanie się pod wyższe autorytety. To przede wszystkim podszywanie się pod autorytet Dziewiątki. Kreowanie fałszywego obrazu to esencja zwodzenia.

Kluczowa wydaje się geneza Innych jako wyzwania dla uniwersalnej myśli. Ich istnienie ma stanowić bodziec do rozwoju świadomości. Ta koncepcja otwiera nowe ścieżki rozumienia kosmicznego porządku.

Źródła ludzkości: kolonizacja Aksu

Portal "Poza Horyzont" regularnie zagłębia się w najbardziej intrygujące zagadki ludzkiego poznania.

Jedną z nich jest rzekoma geneza naszej cywilizacji, wykraczająca poza konwencjonalne ramy historyczne. Czerpiemy tu z kontrowersyjnych, choć niezwykle inspirujących przekazów.

Książka Phyllis V. Schlemmer „Jedyna Planeta Ziemia” przedstawia fascynujące rozmowy z bytem zwanym Tomem, reprezentującym Radę Dziewięciu.

Pytania, zadawane przez Andrew, często dotyczą niewyjaśnionych początków życia na Ziemi. Tom rzuca światło na wydarzenia sprzed tysiącleci, wywracając do góry nogami utrwalone poglądy.

Poniższy fragment konfrontuje nas z ideą pionierskiej kolonizacji, mającej zapoczątkować świadome istnienie człowieka.

Andrew docieka szczegółów, usiłując zrozumieć czas, miejsce oraz motywy dawnych przybyszów. Odpowiedzi Toma malują obraz zarówno imponujący, jak i budzący głęboki niepokój.

ANDREW: Jak przebiegła pierwsza kolonizacja?
TOM: Na Ziemię przybyła niewielka liczba istot, które założyły pierwszą cywilizację – a kiedy mówię pierwszą cywilizację, to właściwie nie całkiem to mam na myśli, ale było to pierwsze przybycie naszych ludzi na Ziemię – a stało się to ponad 32.000 lat p.n.e.
ANDREW: A gdzie to było?
TOM: W Aksu, koło miejsca, które nazywacie dorzeczem Tarim.
ANDREW: Zastanawiam się tylko, co było przyczyną niepowodzenia, czy może wszystko było przedwczesne?
TOM: Wszystko stało się za wcześnie. Umysły i dusze duchów były zbyt gęste. To była wysoko rozwinięta cywilizacja, nie najlepiej przystosowana do życia na Ziemi.
ANDREW: Jakie elementy swej cywilizacji goście chcieli wtedy przekazać? Czy było to rolnictwo, medycyna, literatura, astronomia czy co?
TOM: Język. Aby podnieść istoty z Ziemi z poziomu zbliżonego do poziomu zwierząt. Była to forma komunikowania się.
ANDREW: Jak długo Jastrząb przebywał na Ziemi w tej konkretnie misji?
TOM: Tysiąc sześćset waszych lat.
ANDREW: Nieprawdopodobne! Czy miał jakieś potomstwo?
TOM: Cały świat.
ANDREW: Masz na myśli, że był jedynym źródłem nasienia, żeby tak to ująć?
TOM: Nie. Nasienie pochodziło z cywilizacji, a to było początkiem prawdziwego zrozumienia.

Przekaz Toma wprowadza w nasze rozumienie historii element fundamentalny – ideę celowego zasiedlenia Ziemi.

Informacja o Aksu jako kolebce, gdzie ponad 32 000 lat p.n.e. pojawiła się pierwsza cywilizacja, jest rewolucyjna. Rzekomy dar języka miał podnieść gatunek ludzki z poziomu zwierzęcego.

Postać Jastrzębia, obecna na Ziemi przez 1600 lat, jawi się jako kluczowa dla tego procesu.

Jego rola w zasiewaniu „nasienia cywilizacji” sugeruje celową interwencję w ewolucję człowieka. Pozostaje pytanie o naturę tego "nasienia" i jego genetyczne implikacje.

Atlantyda – upadek z przyczyn naturalnych

Zazwyczaj poszukujemy dramatycznych scenariuszy, momentów kulminacyjnych, które definiują losy wielkich cywilizacji.

Kiedy pytamy o upadek legendarnych społeczeństw, naturalnie spodziewamy się odpowiedzi o nagłych kataklizmach, boskich interwencjach czy globalnych konfliktach.

Jednak perspektywa, którą otwiera nam przekaz Rady Dziewięciu, zdaje się kwestionować te utarte schematy myślenia.

Rozmówcy próbowali dociec przyczyn zaniku potężnej kultury, której wpływy miały sięgać od Europy po kontynent amerykański.

Ich dociekania dotyczyły potencjalnej katastrofy, która mogłaby unicestwić tak rozległe dziedzictwo. Odpowiedź, choć zaskakująca w swej prostocie, odsyła nas do zupełnie innego rodzaju dynamiki historycznej.

ANDREW: Co spowodowało zniknięcie kultury Atlantydów, która rozciągała się od Grecji do Ameryki? Jakaś katastrofa? Czy...?
TOM: Ich zniknięcie spowodowane było przez wielkie zniszczenie. Nie był to Armageddon. Nie. Chodziło tu o rozprzestrzenianie się kolonii i słabnięcie cywilizacji, i było to zjawisko naturalne.
ANDREW: Moglibyśmy to nazwać schyłkiem kultury.
TOM: Tak.
ANDREW: Ale jakieś jej pozostałości ocalały, jak sądzę, w Ameryce Południowej i Północnej?
TOM: Wszędzie.
JOHN: Pytanie hipotetyczne: gdyby lepiej spożytkowali swoje umiejętności, wtedy nie nastąpiłoby zniszczenie ich kultury, czy tak?
TOM: Chciałbyś w to wierzyć. Wyjaśniamy tu wam, że jej upadek spowodowały czynniki naturalne: wasze oceany, wasze trzęsienia ziemi. Pamiętajcie, że żyjecie na planecie fizycznej. Czy to rozumiecie?
JOHN: Cóż, rozumiemy, że na planecie zdarzają się powtórzenia straszliwych wyniesień górotwórczych i, jak sądzę, było to jedno z nich.
TOM: Ale religie waszego świata chcą przypisać je bogom.

Według tej interpretacji, koniec Atlantydy nie był dziełem armagedonu, lecz naturalnym procesem, który można porównać do stopniowego wygaszania i rozproszenia.

Fragmenty tego, co pozostało, rozsiane są podobno po całym świecie, stanowiąc niemal nieuchwytne ślady. Religijne próby przypisania tych wydarzeń boskiej interwencji wydają się tu nieadekwatne do skali i mechanizmów zjawiska.

Ta wizja podważa powszechne mity o nagłych zniszczeniach i każe skupić się na subtelniejszych, długofalowych procesach.

Implikuje to również konieczność ponownego zbadania wielu archeologicznych i historycznych anomalii, które do tej pory pozostawały bez spójnego wyjaśnienia w ramach konwencjonalnych teorii.

Starożytny Egipt i tajemnica Wielkiej Piramidy

Historia Starożytnego Egiptu kryje w sobie zagadki, które współczesna nauka wciąż usiłuje rozwikłać. Jedną z nich jest monumentalna konstrukcja Wielkiej Piramidy, której geneza i cel budowy od dawna fascynują badaczy.

Pytania o jej prawdziwych twórców i czas powstania kierowane są w stronę niekonwencjonalnych źródeł wiedzy.

Odpowiedzi na te fundamentalne pytania, rzekomo pochodzące od pradawnych cywilizacji, otwierają nowe perspektywy. Wskazują one na współpracę różnych istot, które wspólnymi siłami miały wznieść piramidę na długo przed znaną nam historią.

TOM: Była to praca wspólna Hoovy, Ashanu, Altei, a także cywilizacji nazywanej Myrex. Wzniosły je cztery cywilizacje. Kiedy pytacie kto je wybudował, mówicie o Dwudziestu Czterech.
ANDREW: Czy to oznacza, że ludzie nie mieli w tym żadnego udziału?
TOM: Mieli w tym ogromny udział. Program i opracowanie inżynieryjne były dziełem czterech cywilizacji. Stonehenge również jest dziełem cywilizacji. Tak.
ANDREW: A czy mógłbyś podać nam daty rozpoczęcia i zakończenia budowy Wielkiej Piramidy?
TOM: Wielką Piramidę zaczęto budować w czasie jeszcze przed zniszczeniem Altei. Było to mniej więcej 150 lat przed zniszczeniem Altei, 13.000 waszych lat temu. Potem, około 7.000 lat temu wniesiono jeszcze pewne poprawki i wtedy budowa została zakończona.
ANDREW: Dotarłem do tajemnego miejsca Wielkiej Piramidy i znalazłem tam podpis faraona Khufu [Cheopsa]. Czy to on był tym, który zakończył budowę?
TOM: Została zakończona wcześniej. On ją zrozumiał. Khufu był reinkarnacją Jastrzębia.
ANDREW: A czy mógłbyś nam zdradzić, w jakim celu zbudowano piramidę oraz jaką kryje tajemnicę?
TOM: Po części chodzi o regenerację komórek. Przepływa przez nią energia pochodząca od cywilizacji. Wielka Piramida i inne piramidy sprawiają, że energia wydostaje się na zewnątrz w postaci spirali. W komnatach piramidy istnieją obszary, które są, jak wy byście to określili, komorami odmładzania: konserwują komórki.

Informacja o zaangażowaniu czterech cywilizacji w budowę Wielkiej Piramidy, rozpoczętą około 13 000 lat temu, radykalnie zmienia dotychczasowe postrzeganie tego monumentu.

Faraon Khufu, według przekazu, był raczej interpretatorem jej funkcji, a nie faktycznym budowniczym.

Przedstawiona wizja ujawnia piramidę nie jako grobowiec, lecz jako zaawansowane technologicznie centrum energetyczne, zdolne do regeneracji komórek.

Ta rewelacja stawia nowe pytania o zakres poznania i możliwości dawnych kultur, zarówno tych pozaziemskich, jak i ziemskich.

Hebrajskie korzenie i niedochowane Przymierze

Z głębin przekazu Rady Dziewięciu, jaki od lat dokumentuje Tom, wyłania się obraz kosmicznej historii, która zmusza do przewartościowania ziemskich wierzeń.

Nasi rozmówcy stają przed pytaniami, które dotykają samych fundamentów religijności i tożsamości narodowej, zwłaszcza w kontekście tradycji hebrajskiej.

Pytanie o naturę Jahwe w obliczu koncepcji wyższych cywilizacji, określanych mianem Hoova, budzi zrozumiałe zakłopotanie.

Jak pogodzić wizerunek boga objawionego z tym, co zdają się sugerować rzekome istoty z kosmosu, które proponują inne spojrzenie na tę skomplikowaną materię?

ANDREW: Wszystko, co nam mówicie zdaje się wskazywać na to, że Jahwe jest głową cywilizacji Hoova. Wydaje się jakbyśmy umiejscawiali żydowskiego Boga na niższym poziomie – jak mamy sobie poradzić z tą nad wyraz delikatną materią?
TOM: Rada mówi, że jest to pogmatwana sprawa dla członków narodu Izraela, ale gdyby można było wytłumaczyć rozumowo, a nie emocjonalnie kim są Hebrajczycy, dlaczego mają w sobie zakorzenione owo poczucie obowiązku, dlaczego im się nie udało oraz to, że cywilizacje próbują im pomóc, wtedy Hebrajczycy zrozumieliby.
JOHN: Chciałbym dowiedzieć się czegoś więcej o bogu Arabów, Allachu. Właściwie nigdy nie wyjaśniłeś, kim on jest.
TOM: Jest tylko jeden, który przewodzi Wszechświatowi. Jest istotą złożoną, tak. Ale kiedy mówicie o bogu Arabów, czy rozumiecie, że nasz Abraham był ojcem dwóch narodów?
JOHN: Tak.
TOM: Więc rozumiecie też, że Allach jest tym, którego Izraelici nazywają Jahwe. Naród Izraela zapomniał o swoim dziedzictwie, swoim wyborze i swoim Przymierzu. Powiedziano Abrahamowi, aby jego nasienie rozwijało się na całej planecie Ziemi. Gdyby naród ten rozmnożył się i rozwinął jak to było w planie, wtedy ta planeta Ziemia nie byłaby w tak poważnym stanie jak obecnie. Członkowie narodu Ismaela są braćmi narodu Izraela. Ważne jest, aby dwaj bracia nie walczyli z sobą, ale w waszym świecie wydaje się to regułą.

Objawienie, że Jahwe i Allah to aspekty tej samej złożonej Istoty, rzuca nowe światło na wzajemne relacje między wyznawcami judaizmu a islamu.

Niepowodzenie Przymierza, nakazującego Abrahamowi rozsiewać swoje nasienie po całej Ziemi, staje się kluczowym punktem zrozumienia obecnych konfliktów.

Według Toma, kluczem do rozwiązania tkwi w zrozumieniu dziedzictwa Hoova i wykorzenieniu lęku, który sam w sobie może kreować rzeczywistość.

Zagadką pozostaje, na ile ludzkość jest gotowa przyjąć tę kosmiczną perspektywę, rezygnując z ziemskich podziałów na rzecz wspólnego kosmicznego pochodzenia.

Nazarejczyk – przywódca Hoovy

Szukamy odpowiedzi na pytania, które od wieków nurtują ludzkość. Jedno z nich dotyczy postaci centralnej dla wielu kultur, postaci owianej tajemnicą i podniesionej do rangi boskości.

Czy powrót tej istoty na Ziemię jest zapowiedziany, a jeśli tak, to w jakiej formie i przez kogo?

Rozmówcy podjęli próbę zgłębienia tej kwestii, zadając pytania o potencjalne miejsce tego powrotu oraz obawy przed ponownym kultem jednostki.

Odpowiedź, choć zwięzła, sugeruje zupełnie inne podejście do zbliżającej się obecności, odwołując się do idei wewnętrznego boskiego potencjału.

Kolejne wątpliwości dotyczą samego pochodzenia postaci, zwłaszcza jej ziemskiej matki i rzekomego cudu poczęcia. Tutaj pojawia się sugestia, że ludzka interpretacja mogła nadmiernie skomplikować prosty mechanizm, proponując ziemskie analogie.

ANDREW: Czy wylądowanie Nazarejczyka odbędzie się na terenach, które dziś nazywane są Izraelem?
TOM: Tak, ponieważ Nazarejczyk jest przywódcą Hoovy.
JOHN: Jak macie zamiar zażegnać niebezpieczeństwo powtórnego uczynienia z niego boga? Czy tym razem Izraelici zrozumieją?
TOM: Nie przybędzie tylko jeden, przybędzie wielu Hoovidów. Oni wyjaśnią i dzięki nim ludzie zrozumieją, że Chrystus jest w każdym człowieku.
HARRIET: Zastanawialiśmy się nad sprawą Niepokalanego Poczęcia. Czy moglibyście coś nam na ten temat powiedzieć?
TOM: Nie rozumiemy, dlaczego ludzie tak komplikują proste sprawy. Ziemska matka Nazarejczyka została przysłana tu przez Hoovę w stanie... Sami to robicie na Ziemi bez udziału fizyczności.
JOHN: Tak, sztuczne zapłodnienie.
TOM: Tak, Jezus był pierworodnym. On jest Hoovą, którego naród Izraela nazywa Jahwe.
DAVID: Więc nie miał dzieci?
TOM: Komplikujecie swój świat. Był przedstawicielem Hoovy. Na Ziemi żyły istoty pochodzące z genetycznego strumienia Hoovy. Nazarejczyk jedynie rozbudził uśpioną w nich pamięć.

Te fragmenty rozmowy odsłaniają zadziwiającą redefinicję roli Nazarejczyka, przedstawionego jako emisariusz zaawansowanej cywilizacji Hoova.

Sugeruje się, że jego misja polegała na aktywacji uśpionej genetycznej pamięci Ziemian, a nie na ustanowieniu kultu religijnego.

Całość stawia pytania o nasze pojmowanie boskości i duchowości. Czy to, co uznajemy za dogmaty, jest jedynie niezrozumieniem dawnych przekazów, a klucz do transcendencji tkwi w nas samych, w naszym wspólnym dziedzictwie?

Sprawy duszy: śmierć, pamięć i reinkarnacja

Czy pamięć o poprzednich życiach mogłaby być kluczem do naszej ewolucji? To pytanie, które od wieków nurtuje filozofów, mistycy i, jak się okazuje, istoty spoza naszego bezpośredniego doświadczenia.

Sekcja 'Poza Horyzontem' portalu o granicach poznania pochyla się nad tajemnicami ducha, w tym nad fundamentalną kwestią ciągłości bytu w obliczu fizycznej przemiany.

Rozmowa z 'Tomem', kanałem channelingowym przypisywanym zbiorowej inteligencji znanej jako Rada Dziewięciu, dotyka sedna tych rozważań.

Postawiono pytanie o powód zapomnienia minionych wcieleń przez ludzkość. Odpowiedź, według przekazu, niesie ze sobą zaskakujące wyjaśnienie, związane z potrzebą kształtowania 'cywilizowanego zachowania' i potrzebą doświadczenia wolnej woli.

GOŚĆ: Dlaczego ludzie nie pamiętają swoich przeszłych wcieleń, kiedy inkarnują się na Ziemi? Gdyby je pamiętali, byłoby im znacznie łatwiej pracować nad sobą.
TOM: Na początku pamiętali, potem stało się konieczne podzielenie społeczeństwa, a to dla dobra tego, co nazwalibyście 'cywilizowanym zachowaniem'. Prosimy was i wszystkich mieszkańców Ziemi, abyście pozwolili waszym dzieciom pamiętać ich przeszłość, zrozumieć, że życie trwa, że nie ma śmierci ducha czy duszy, że zmienia się tylko to, co fizyczne, a dusza, duch, to czym jesteście, trwa – cała istota Stwórcy w was – trwa w was bez końca.
GOŚĆ: Czy to prawda, że każda dusza we Wszechświecie musi żyć na Ziemi przynajmniej raz?
TOM: Bardzo ważne dla człowieka jest wiedzieć, że w całym Wszechświecie, Ziemia jest jedyną planetą, na której istnieje wolna wola i możliwość dokonywania wyboru. Wszystkie dusze we Wszechświecie muszą doświadczyć tej planety Ziemi przynajmniej raz, aby nauczyć się tej równowagi między fizycznością a nie-fizycznością – czyli tym, co wy nazwalibyście duchowością.
TOM: Ziemia stała się waszą rzeczywistością, ale nie jest ona rzeczywistością prawdziwą. A jednak, ponieważ dusze wiedzą, że jest to rajska planeta, w swym pomieszaniu, same wpadają w pułapkę. To nie planeta chwyta je w pułapkę, same w nią wpadają, a to ciągłe odradzanie się powstrzymuje rozwój Ziemi. Dusza wybiera miejsce swego narodzenia.

Przekaz Toma rzuca nowe światło na rolę Ziemi jako swoistej 'szkoły życia' dla wszystkich dusz we Wszechświecie, unikalnej ze względu na obecność wolnej woli.

Ziemia nie jest tylko planetą, ale miejscem intensywnego doświadczania równowagi między sferą fizyczną a duchową.

Paradoks rajskiej, lecz złudnej rzeczywistości Ziemi, wciąga dusze w pętlę nieustannego odradzania, co wedle tej perspektywy, hamuje rozwój samej planety. Jest to wyzwanie dla każdej inkarnującej się istoty.

Następne milenium – „klucz nosicie w sobie"

Pytanie, które dziś nurtuje wielu mieszkańców Ziemi, brzmi: czy jednostka ma moc sprawczą? Czy indywidualne działania mogą wpłynąć na losy całego świata i doprowadzić nas do ustalonego przez los przeznaczenia?

W obliczu narastających wyzwań cywilizacyjnych, poszukiwanie odpowiedzi na to pytanie staje się kluczowe.

Jak twierdzi Tom, channeler przekazów od Rady Dziewięciu, odpowiedź leży w nas samych, w naszym wewnętrznym potencjale, który często jest niedoceniany.

JOHN: Sądzę, że w tych czasach najważniejszym dla Ziemian pytaniem jest co oni, jako jednostki, mogą zrobić, jak oni jako jednostki, mogą zmienić bieg rzeczy, tak aby nasza planeta osiągnęła swe przeznaczenie?
TOM: Najpierw i przede wszystkim muszą uznać to, że każdy z nich ma w sobie cały wszechświat. Każdy z nich ma w sobie całe stworzenie. Ludzie muszą zrozumieć, że to w ich posiadaniu znajduje się klucz do procesu ewolucyjnego Wszechświata. Nadszedł czas przebudzenia. Nadszedł czas zrozumienia, że to w sobie ludzie mają klucz do spełnienia się Ziemi i że nikt nigdy nie ingeruje w ich wolną wolę; destrukcja planety Ziemi nie jest konieczna.
JOHN: Gdybyś miał przesłać całej ludzkości tylko jedną wiadomość, co by to było?
TOM: Wiedzcie, że nosicie klucz w sobie, każdy z was, ludzi, ma klucz do zmian. To wasza odpowiedzialność, wasza wolna wola, wasz wybór.

Przesłanie jest jednoznaczne: klucz do ewolucji Wszechświata i spełnienia Ziemi spoczywa w rękach każdego człowieka. Wolna wola i odpowiedzialność za nasze wybory to fundament tej idei.

Zdolność do transformacji nie wymaga zewnętrznej interwencji ani destrukcji. Według Toma, każdy z nas posiada w sobie cały wszechświat, a co za tym idzie, moc zmiany. Pozostaje zagadka, w jaki sposób ludzkość wykorzysta ten odwieczny dar.

  • Kim jest medium Tom?
  • Rada Dziewięciu: Eony, Dwudziestu Czterech i Hoova
  • Ziemia jako planeta wolnej woli
  • UFO i pozaziemskie pojazdy
  • "Inni" i kosmiczna równowaga
  • Kolonizacja Aksu i źródła ludzkości
  • Tajemnice Atlantydy
  • Wielka Piramida i starożytny Egipt
  • Hebrajskie korzenie i Przymierze
  • Kim był Nazarejczyk z Hoovy?
  • Dusza, reinkarnacja i sprawy duchowe
Nasycamy was energią. Rozbudzamy was, tak jak wy rozbudzacie nas. Chcemy, abyście wiedzieli, że was kochamy. Chcemy, abyście wiedzieli, kim jesteście, i nie chcemy, żebyście czynili z nas lub z siebie samych bogów. Dziękujemy wam.

Źródło: Phyllis V. Schlemmer, „Jedyna Planeta Ziemia" (The Only Planet of Choice) – przekazy Rady Dziewięciu. Fragmenty rozmów cytowane w celu omówienia.

Wojtek · założyciel Na Granicy Światła

Dziennikarz z Gdańska z ponad 15-letnim stażem. Twórca kanału Obecność na YouTube. W sekcji "Poza horyzont" badam granice ludzkiego poznania — od niewyjaśnionych zjawisk po kontrowersyjne teorie.

Więcej o naszej misji →

🕸️ Połączone w portalu

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po moderacji
29 zadowolonych klientów 5.0/5 średnia ocena (10 opinii) 93 abonentów newslettera