Zaginięcia w dziczy USA, których służby parków nie liczą (Missing 411)
fot. Fot. HylgeriaK, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 / GFDL

Zaginięcia w dziczy USA, których służby parków nie liczą (Missing 411)

Były policjant skatalogował setki zaginięć w dziczy USA o tych samych dziwnych cechach. Służby parków twierdzą, że takiej statystyki nie prowadzą.

Dziecko znalezione kilometry w górę stromego zbocza, którego nie pokonałby dorosły wspinacz. Psy tropiące, które tracą ślad dokładnie w jednym punkcie. Zdjęte buty ułożone obok ciała.

Według byłego amerykańskiego policjanta Davida Paulidesa takie elementy powtarzają się w setkach zaginięć w dziczy USA. Służby parków odpowiadają, że nie prowadzą statystyki, która pozwoliłaby to zweryfikować.

Projekt o tych zaginięciach w parkach narodowych nosi nazwę Missing 411 i od 2012 roku dzieli badaczy, sceptyków i rodziny zaginionych.

Paulides przedstawia go jako katalog anomalii, podczas gdy niezależni analitycy widzą w tym samym materiale zbiór zwyczajnych tragedii w górach, dobranych pod z góry założoną tezę.

Spór toczy się o jedno: czy te wspólne cechy są realnym wzorcem, czy artefaktem selekcji.

Half Dome w Parku Narodowym Yosemite, według Paulidesa największy klaster zaginięć Missing 411 Half Dome w Parku Narodowym Yosemite — według Paulidesa największy „klaster” zaginięć Missing 411. Fot. HylgeriaK, Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 / GFDL.

Kim jest David Paulides

David Paulides to były funkcjonariusz amerykańskich organów ścigania z około dwudziestoletnim stażem, co stanowi fundament jego wiarygodności w oczach zwolenników.

Według biogramu w serwisie Wikipedia służbę rozpoczął w 1977 roku, a w 1980 roku przeszedł do San Jose Police Department.

W policji San Jose pełnił różne role, co jego zwolennicy podają jako dowód doświadczenia śledczego. Jak podaje Wikipedia, pracował m.in. w patrolu, jednostce SWAT oraz w wydziale śledczym.

To właśnie ten zawodowy rodowód Paulides eksponuje, gdy mówi o „metodycznym” podejściu do zbierania przypadków.

Punktem zwrotnym miał być, według jego relacji, kontakt z anonimowym strażnikiem parkowym.

Jak opisuje Wikipedia, projekt Missing 411 wystartował w 2012 roku od dwóch tomów — Eastern United States i Western United States — a impulsem była relacja nieujawnionego z nazwiska strażnika.

Tożsamości tego strażnika nigdy publicznie nie potwierdzono, co sceptycy wskazują jako pierwszą słabość całej narracji.

Na czym polega profil Missing 411

Paulides nie kwalifikuje przypadku jako Missing 411 dowolnie. Stosuje listę ponad trzydziestu „punktów profilu” i wymaga, by sprawa spełniała co najmniej dziesięć z nich.

Tak metodę opisują zarówno Wikipedia, jak i analiza Skeptical Inquirer autorstwa Kyle'a Policha (2017).

Owe „punkty profilu” (ang. profile points) mają wskazywać na nieprawidłowości odróżniające dany przypadek od zwykłego zabłądzenia. Wśród powtarzających się cech Paulides — według Wikipedii i Skeptical Inquirer — wymienia:

  • Psy tropiące tracące trop — często rzekomo w jednym, konkretnym punkcie.
  • Dzieci i osoby starsze odnajdywane daleko w górę zbocza, w terenie pozornie nie do przejścia dla nich o własnych siłach.
  • Zdjęte buty i ubranie — odzież znajdowana zdjęta lub odłożona.
  • Bliskość wody oraz pól głazów w miejscu odnalezienia lub zniknięcia.

Z punktu widzenia logiki metodologicznej kluczowe jest pytanie o kierunek wnioskowania. Jeśli kryteria są tak liczne i tak ogólne, niemal każde zaginięcie w górach spełni dziesięć z nich — to właśnie zarzut, który stawia strona sceptyczna.

Gdzie znikają ludzie

Paulides twierdzi, że przypadki nie rozkładają się losowo, lecz układają w geograficzne „klastry” zaginięć.

Według jego własnych prezentacji liczba tych klastrów rosła w czasie wraz z rozszerzaniem badań — od kilkudziesięciu do około sześćdziesięciu trzech, które omówił podczas konferencji w 2012 roku.

Największy klaster ma się znajdować w jednym z najbardziej rozpoznawalnych parków świata. Według relacji Paulidesa jest to Park Narodowy Yosemite w Kalifornii — ten sam, którego symbolem jest monolit Half Dome.

Kolejne klastry lokuje on m.in. w Great Smoky Mountains, Crater Lake, Glacier, Mount Rainier, Olympic, Rocky Mountain oraz Grand Canyon.

Mgła nad górami przy Newfound Gap Road w Great Smoky Mountains Mgła nad górami przy Newfound Gap Road, Great Smoky Mountains. Fot. NPS Photo, Wikimedia Commons (domena publiczna).

Sama lista parków jest jednak myląca jako „dowód”. To miejsca, które odwiedzają miliony ludzi rocznie — a tam, gdzie jest najwięcej turystów, statystycznie zdarza się najwięcej wypadków.

Krytycy projektu zwracają uwagę, że bez podania liczby zaginięć w przeliczeniu na odwiedzających „klaster” może być po prostu mapą popularności parków, a nie mapą anomalii.

Dlaczego nie istnieje lista zaginionych

Najmocniejszy element narracji Paulidesa nie dotyczy samych zniknięć, lecz reakcji administracji.

Gdy Paulides zwrócił się do władz o pełną listę wszystkich osób zaginionych w systemie parków narodowych, usłyszał, że taka lista nie istnieje.

Punkt ten potwierdza serwis Vice: wniosek o udostępnienie informacji publicznej skierowany do National Park Service zakończył się odpowiedzią, że „nie istnieją żadne odpowiednie rejestry”, a służba „nie śledzi ani nie prowadzi wykazów osób zaginionych”.

Na tym oparta jest dramaturgia projektu — sugestia, że dane są niedostępne nieprzypadkowo.

Według samego Paulidesa za stworzenie takiego zestawienia miano mu zacytować około 1,4 mln dolarów za cały system parków albo 34 000 dolarów za samo Yosemite. Te kwoty pochodzą wyłącznie z relacji Paulidesa i nie zostały niezależnie udokumentowane.

Strona służb po części tę lukę potwierdza, choć inaczej ją tłumaczy.

Oficjalny materiał National Park Service zatytułowany Missing Persons in the National Parks nie wspomina o prowadzeniu kompleksowej bazy danych ani o publikowaniu statystyk zaginionych.

Odsyła jedynie do komunikatów prasowych filtrowanych słowem „missing” oraz do listy cold cases prowadzonej przez Investigative Services Branch.

Tu otwiera się rozwidlenie interpretacji, którego źródła nie rozstrzygają.

Czy brak centralnej bazy to celowa niechęć do liczenia zaginięć, jak sugeruje Paulides, czy zwykła biurokratyczna nieefektywność rozproszonej administracji? NPS w tej kwestii milczy, a jedyne konkretne liczby podaje strona zainteresowana tezą.

Co właściwie pokazują liczby

Najpoważniejszy cios w teorię Missing 411 zadał nie strażnik parku, lecz analityk danych. W 2017 roku na łamach Skeptical Inquirer data scientist Kyle Polich opublikował analizę zbioru przypadków Paulidesa.

Uznał go za — jak to ujął — „rozczarowująco typowy”.

Polich rozłożył na czynniki pierwsze dwie najbardziej efektowne cechy profilu.

Pierwsza to zdejmowanie ubrań przed śmiercią, którą tłumaczy znanym medycynie zjawiskiem zwanym paradoksalnym rozbieraniem (ang. paradoxical undressing), towarzyszącym hipotermii:

To stan spotykany niekiedy u osób z hipotermią, które wbrew rozsądkowi czują gorąco i zdejmują ubranie, żeby się ochłodzić.

— Kyle Polich, Skeptical Inquirer (2017)

Druga obalana cecha to „niemożliwe” dystanse, jakie mieli pokonać zaginieni. Według analizy Policha w Skeptical Inquirer, gdy podstawić konkretne wartości, dramatyzm znika:

Większość tych rzekomo urągających zdrowemu rozsądkowi odległości to ledwie kilka mil.

— Kyle Polich, Skeptical Inquirer (2017)

Wniosek końcowy analityka był jednoznaczny i bezpośredni. W konkluzji cytowanej za Wikipedią Polich stwierdził, że po dokładnym przeglądzie nie wyróżnia się ani jeden przypadek:

Wyczerpałem możliwości poszukiwania czegokolwiek naprawdę niezwykłego. Po starannej analizie ani jeden przypadek nie wydaje mi się wyjątkowy.

— Kyle Polich (data scientist), cyt. za Wikipedia

Drzewa we mgle i chmurach w Great Smoky Mountains, gęsta i trudna dla psów tropiących dzicz Drzewa we mgle w Great Smoky Mountains — gęsta, trudna dla psów tropiących dzicz. Fot. NPS Photo, Wikimedia Commons (domena publiczna).

Sztandarowa anegdota o psach tropiących, które tracą ślad w jednym punkcie, należy do najczęściej powtarzanych w materiałach Paulidesa — i jednocześnie do najsłabiej udokumentowanych.

Kluczowy problem polega na tym, skąd pochodzą te relacje.

Brak niezależnego, recenzowanego audytu służb ratowniczych, który potwierdzałby zjawisko.

Opowieści o psach gubiących trop dokładnie w tym samym punkcie oraz o dzieciach niesionych kilometry w górę zbocza pochodzą z raportów zbieranych przez samego Paulidesa, a nie z odrębnej weryfikacji prowadzonej przez ekipy poszukiwawcze.

Wyjaśnienia prozaiczne istnieją i nie wymagają żadnej anomalii. Psy tropiące rutynowo tracą trop przy zmianie pogody, na wodzie, na polach głazów i we mgle — a więc dokładnie w tych warunkach, które Paulides sam wymienia jako część „profilu”.

To samo środowisko, które ma być dowodem dziwności, jest standardowym wrogiem każdej akcji ratunkowej w górach.

Gęsta dzicz potęguje problem. Krajobraz taki jak grań Great Smoky Mountains spowita chmurami to teren, w którym widoczność spada do kilku metrów, a zapach rozprasza się w wilgotnym powietrzu.

W takich warunkach utrata tropu jest regułą, nie wyjątkiem.

Rozstępujące się chmury nad granią Great Smoky Mountains, krajobraz parków z listy Missing 411 Rozstępujące się chmury nad granią Great Smoky Mountains — krajobraz z listy Missing 411. Fot. NPS Photo, Wikimedia Commons (domena publiczna).

Zwrot ku UFO

W grudniu 2022 roku projekt wykonał zwrot, który dla wielu dotychczasowych zwolenników okazał się punktem granicznym. Według danych z serwisów IMDb i Letterboxd, 13 grudnia 2022 roku premierę miał film Missing 411: The UFO Connection.

Paulides przedstawia ten film jako pierwszy, który wprost wiąże zaginięcia z czymś pozaziemskim. Jak podają IMDb i Letterboxd, ma to być materiał dokumentujący domniemany związek między zniknięciami a obserwacjami UFO, z udziałem byłych przedstawicieli służb federalnych i lokalnych.

Z dziennikarskiego punktu widzenia ten zwrot jest istotny dla oceny całego przedsięwzięcia.

Przez lata Paulides konsekwentnie unikał wskazywania konkretnego sprawcy — odmawiał mówienia wprost o Wielkiej Stopie, kosmitach czy zjawiskach paranormalnych, prezentując się jako neutralny katalogista anomalii.

Film z 2022 roku tę powściągliwość porzuca, co osłabia dotychczasowy argument o „czysto faktograficznym” charakterze projektu.

Zakres źródła głównego tego materiału można dziś częściowo zweryfikować dzięki archiwum. Według listingu kolekcji Avalon Library (avalonlibrary.net) biblioteka przechowuje zbiory materiałów Paulidesa.

Wśród zarchiwizowanych pozycji znajduje się konkretny folder dokumentujący okres prezentacji. Jak wynika z listingu Avalon Library, jest to katalog opisany jako David_Paulides_presentations_March_2010_to_March_2016 (inc.

Coast to Coast) oraz nagrania związane z filmem Missing 411: The UFO Connection.

To istotne dla oceny dowodowej. Archiwum potwierdza zakres źródła — prezentacje z lat 2010–2016 (w tym audycje Coast to Coast) oraz film — ale nie potwierdza prawdziwości zawartych w nich twierdzeń.

Innymi słowy: wiemy, że Paulides to powiedział i nagrał; nie wiemy, czy opisane przez niego przypadki wyglądały tak, jak je przedstawił.

Co wiemy, a czego nie

Po oddzieleniu faktów od interpretacji obraz robi się znacznie ostrożniejszy niż w samych prezentacjach. Najuczciwszym ujęciem jest rozdzielenie tego, co potwierdzone, od tego, co pozostaje otwarte.

Po stronie faktów, znajdujących pokrycie w źródłach, można zapisać kilka punktów:

  1. Paulides jest byłym policjantem z około dwudziestoletnim stażem (Wikipedia).
  2. Projekt Missing 411 ruszył w 2012 roku i opiera się na liście ponad trzydziestu kryteriów (Wikipedia, Skeptical Inquirer).
  3. NPS nie publikuje kompleksowej statystyki zaginionych i odsyła do komunikatów prasowych oraz cold cases (National Park Service, Vice).
  4. Film o UFO miał premierę 13 grudnia 2022 roku (IMDb, Letterboxd).
  5. Niezależna analiza danych (Polich, 2017) nie znalazła ani jednego naprawdę nietypowego przypadku (Skeptical Inquirer, Wikipedia).

Po stronie znaków zapytania zostaje równie konkretna lista:

  • Tożsamość strażnika, który miał zainicjować projekt, nie jest publicznie znana (Wikipedia).
  • Pełny zbiór danych Paulidesa nie jest publicznie weryfikowalny, więc nie da się niezależnie sprawdzić, czy „punkty profilu” to metoda statystyczna, czy dobór pod tezę.
  • Liczba klastrów i kwoty 1,4 mln oraz 34 tys. dolarów pochodzą wyłącznie z relacji i prezentacji Paulidesa.
  • Anegdoty o psach i niesionych dzieciach nie mają niezależnego, recenzowanego potwierdzenia ze strony służb ratowniczych.

Cały spór sprowadza się ostatecznie do jednego pytania metodologicznego: czy ponad trzydzieści „punktów profilu” to narzędzie statystyczne, czy filtr dobierający przypadki pod z góry znaną odpowiedź.

Źródła wskazują na drugą możliwość, ale z ważnym zastrzeżeniem.

Niezależna analiza Kyle'a Policha w Skeptical Inquirer sugeruje, że mamy do czynienia z doborem przypadków — zbiorem, w którym efektowne cechy znikają, gdy podstawi się prozaiczne wyjaśnienia, takie jak hipotermia czy faktyczne, krótkie dystanse.

Zastrzeżenie jest jednak fundamentalne: pełny zbiór danych Paulidesa nie jest publicznie dostępny, więc nawet sceptyczna ocena opiera się na fragmencie materiału, a nie na kompletnej bazie.

To stawia czytelnika w niewygodnej, ale uczciwej pozycji poznawczej.

Hipoteza o anomalii nie została udowodniona, a hipoteza o zwykłych tragediach nie została w pełni przetestowana — bo jedyna strona dysponująca kompletem danych to ta, która ma interes w określonej tezie.

Brak weryfikowalnych danych nie jest dowodem spisku, ale też nie jest dowodem zwyczajności.

Pozostaje pytanie, które wykracza poza same parki narodowe.

Jeśli największy katalog dziwnych zaginięć w USA opiera się na danych, których nikt poza autorem nie może sprawdzić, a oficjalne służby tych danych nie zbierają — to gdzie kończy się prawdziwa tajemnica, a zaczyna granica naszej zdolności do jej sprawdzenia?

Być może najtrudniejsze w sprawie Missing 411 nie jest to, co znaleziono na zboczach, lecz to, czego nikt nigdy nie policzył.

Źródło: https://avalonlibrary.net/#topic=missing-411-paulides-zaginiecia # round2: D...
Artykuł został opracowany redakcyjnie na podstawie powyższego materiału źródłowego.
Wojtek · założyciel Na Granicy Światła

Dziennikarz z Gdańska z ponad 15-letnim stażem. Twórca kanału Obecność na YouTube. W sekcji "Poza horyzont" badam granice ludzkiego poznania — od niewyjaśnionych zjawisk po kontrowersyjne teorie.

Więcej o naszej misji →

🕸️ Połączone w portalu

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po moderacji
23 zadowolonych klientów 4.9/5 średnia ocena (8 opinii) 71 abonentów newslettera