Klaus Dona i 3500 artefaktów bez wyjaśnienia. Czego nauka nie chce zbadać
fot. Emadion.it (serwis o ooparts) — źródło wtórne, prawa nieokreślone, ilustracja redakcyjna

Klaus Dona i 3500 artefaktów bez wyjaśnienia. Czego nauka nie chce zbadać

Kurator Klaus Dona twierdzi, że zebrał 3500 artefaktów z La Maná i Ekwadoru, których nauka nie potrafi wyjaśnić ani datować.

Kamienna płyta z białą żyłą kwarcu rzekomo pokazuje kontynent, którego nie ma na żadnej mapie świata. Według austriackiego kuratora Klausa Dony przedmiot ten wydobyto w 1984 roku z podziemnego tunelu w Ekwadorze.

Razem z nim miało zostać znalezionych trzysta pięćdziesiąt innych obiektów.

To jeden z ponad 3500 artefaktów, które Dona przedstawia jako dowody na istnienie nieznanej, prehistorycznej cywilizacji. W zbiorze są też słynne artefakty z La Maná.

Żaden z tych przedmiotów nie przeszedł niezależnej, recenzowanej weryfikacji. Wszystkie kluczowe twierdzenia o ich wieku i pochodzeniu pochodzą od samego Dony oraz osób z jego kręgu.

Akademiccy archeolodzy i muzea nie potwierdzili tych znalezisk. A jednak kolekcja od ponad dwóch dekad krąży po świecie. Napędza jedną z najgłośniejszych narracji współczesnej archeologii alternatywnej.

Historia Klausa Dony to studium przypadku na granicy faktu i spekulacji. Z jednej strony konkretne, fotografowane obiekty, z drugiej całkowity brak naukowego zaplecza.

Niniejszy materiał rozdziela jedno od drugiego, opierając się wyłącznie na deklaracjach Dony, zapisach jego wywiadów oraz opisach krążących w serwisach o tematyce ooparts.

Kim jest austriacki kurator

Klaus Dona to austriacki kurator wystaw artystyczno-kulturalnych mieszkający w Wiedniu. Według biografii opublikowanej przez serwis Project Camelot, opartej na wywiadach z samym Doną, był związany z organizacją Habsburg Haus of Austria.

Pierwszą wystawę kulturalną z Austrii do Japonii zorganizował w 1987 roku.

W ciągu mniej więcej dwudziestu lat przygotował ponad dwadzieścia pięć wystaw kulturalnych na całym świecie. To właśnie z tej roli wyrosło jego zainteresowanie tym, co sam nazywa ooparts, czyli out-of-place artifacts.

Chodzi o przedmioty, które rzekomo nie pasują do epoki ani miejsca znalezienia.

21 czerwca 2001 roku Dona otworzył w Wiedniu wystawę często opisywaną jako "Unsolved Mysteries". Zaprezentowano na niej około 470 nietypowych artefaktów.

Według relacji serwisu Elixir of Knowledge pochodziły one z Kolumbii, Boliwii, Peru, Ekwadoru, Meksyku i innych krajów. Ekspozycja była następnie pokazywana w Berlinie, Interlaken i Seulu.

Liczba 3500 nie odnosi się do żadnej pojedynczej wystawy. Według podsumowania Elixir of Knowledge to łączny dorobek Dony, wszystkie przedmioty, jakie miał okazję przebadać lub udokumentować przez lata.

Rozróżnienie jest istotne: 350 obiektów z ekwadorskiego tunelu, około 470 na wiedeńskiej wystawie i 3500+ jako całość to trzy różne liczby z różnych kontekstów.

Skąd pochodzi kamienna mapa świata

Kamienna mapa świata została według Dony znaleziona w 1984 roku podczas poszukiwania złota w Ekwadorze. Opisuje znalezisko w podziemnym systemie tuneli wraz z innymi przedmiotami.

Relacja ta pada w transkrypcji wywiadu "The Hidden History of the Human Race" (2010), nagranego przez Billa Ryana z Project Avalon.

Tę kamienną mapę świata znaleziono w 1984 roku podczas poszukiwań złota w Ekwadorze, w podziemnym systemie tuneli, razem z 350 innymi artefaktami.

– Klaus Dona, "The Hidden History of the Human Race" (2010), transkrypcja Project Avalon

Kamienna mapa świata Klausa Dony zestawiona z globusami obu półkul, z białymi żyłami kwarcu i czerwoną inkrustacją w rejonie Bliskiego Wschodu Tak zwana "kamienna mapa świata" zestawiona z globusami obu półkul; widoczne białe żyły i czerwona inkrustacja przy Bliskim Wschodzie – źródło: Emadion.it (serwis o ooparts), prawa nieokreślone, ilustracja redakcyjna

Owe 350 obiektów miały, w narracji Dony, nie przystawać do żadnej znanej prekolumbijskiej kultury Ameryki Południowej. Według tej opowieści grupa poszukiwaczy złota natrafiła na sztuczny tunel.

W tunelu miał znajdować się skład przedmiotów wykonanych z kamienia i ceramiki. Ich styl i technika miały odbiegać od wszystkiego, co przypisuje się znanym ludom regionu.

Sam Dona przywołuje przy tym kulturę Valdivia jako najstarszą znaną prekolumbijską kulturę Ameryki Południowej. Ceramikę z rejonu Valdivia na pacyficznym wybrzeżu Ekwadoru datuje się według niego na nie więcej niż około sześć tysięcy lat.

Na tym tle przedstawia swoje znaleziska jako "nie pasujące" do tego obrazu.

To jest punkt, w którym fakt kończy się, a zaczyna spekulacja. Nie istnieje niezależna dokumentacja samego wykopu, raport archeologiczny ani protokół przekazania znaleziska do instytucji naukowej.

Cała wiedza o okolicznościach pochodzi z relacji Dony i przekazów osób, które miały uczestniczyć w wydobyciu.

Co rzekomo pokazuje biała linia kwarcu

Na kamiennej mapie biegnie naturalna biała linia kwarcu, która według Dony wyznacza trasę o symbolicznym znaczeniu. W rejonie Bliskiego Wschodu, mniej więcej w okolicach dzisiejszej Arabii Saudyjskiej, znajduje się inkrustacja przypominająca oko.

Linia kwarcu przechodzi następnie przez Atlantyk, mijając dużą wyspę.

Część zwolenników tej narracji interpretuje ową wyspę jako Atlantydę. Dona twierdzi ponadto, że mapa przedstawia także zaginiony ląd na Pacyfiku.

Miałby to być kontynent, którego nie ma na żadnej współczesnej mapie i którego istnienia oficjalna geologia nie potwierdza.

Hipoteza zakłada, że twórcy mapy znali geografię Ziemi sprzed kataklizmu. W tej wersji opowieści kamienna płyta jest nie tyle artystyczną wizją, ile zapisem realnego świata sprzed zatonięcia Atlantydy i pacyficznego lądu.

To interpretacja Dony, nie ustalenie naukowe.

Sceptyk zauważy, że naturalna żyła kwarcu w kamieniu jest zjawiskiem geologicznie pospolitym. Biała linia może być przypadkową strukturą minerału.

"Kontynenty" mogą zaś być efektem doszukiwania się znanych kształtów w nieregularnym wzorze, czyli mechanizmu znanego jako pareidolia. Bez datowania i analizy mineralogicznej żadnej z tych wersji nie da się rozstrzygnąć.

Dona łączy hipotetyczny pacyficzny kontynent z tezami japońskiego profesora geologii morskiej Masaakiego Kimury. Według Dony Kimura twierdzi, że od najdalej na północ wysuniętej wyspy Japonii aż po Tajwan istniał niegdyś ogromny ląd, który nazywa Mu.

Kimura jest znany przede wszystkim z badań nad podwodnymi strukturami u wybrzeży Yonaguni. Część badaczy uznaje je za pozostałości zatopionej budowli.

W geologii dominuje jednak pogląd, że to naturalne formacje skalne ukształtowane przez erozję i tektonikę. Tezy Kimury o sztucznym pochodzeniu Yonaguni i o kontynencie Mu pozostają w nauce sporne.

Powiązanie kamiennej mapy z hipotezą Mu jest więc spekulacją opartą na innej spekulacji. Dona zestawia własną interpretację artefaktu z kontrowersyjną tezą geologiczną. Z punktu widzenia metody naukowej żaden z tych elementów nie został potwierdzony.

  • Fakt: istnieje kamienny przedmiot z białą żyłą kwarcu, fotografowany i pokazywany przez Donę.
  • Spekulacja: że żyła wyznacza trasę, a inkrustacje to mapy Atlantydy i Mu.
  • Sporne: sama hipoteza Kimury o zatopionym lądzie i strukturach Yonaguni.
  • Brak: jakiegokolwiek datowania kamienia i niezależnej analizy.

Piramida z Oriona i pismo przedsanskryckie

Czarno-biała piramidka z La Mana w Ekwadorze ma trzynaście rzędów wyrytych "cegieł". Według opisów serwisów Emadion i MessageToEagle na wierzchołku znajduje się reliefowe "oko". Pod światłem ultrafioletowym oko i rzędy cegieł fluoryzują.

Czarna piramidka z La Mana w świetle dziennym i w ultrafiolecie, z fluoryzującymi rzędami cegieł i okiem na wierzchołku Piramidka z La Mana w świetle dziennym i w UV: fluoryzujące rzędy cegieł oraz reliefowe "oko" na wierzchołku – źródło: Emadion.it (serwis o ooparts), prawa nieokreślone, ilustracja redakcyjna

Na podstawie piramidy widnieją trzy nacięcia ułożone w schemat odpowiadający pasowi Oriona. W transkrypcji wywiadu z 2010 roku Dona opisuje także inny element. Mówi o złotej inkrustacji przedstawiającej tę samą konstelację.

Na spodzie tej piramidy znajduje się inkrustacja z drobnych złotych płytek przedstawiająca gwiazdozbiór Oriona, a obok niej – nieznane pismo.

– Klaus Dona, "The Hidden History of the Human Race" (2010), transkrypcja Project Avalon

Motyw Oriona powraca w narracji archeologii alternatywnej regularnie. Zwolennicy teorii doszukują się go w układzie piramid w Gizie.

Obecność trzech gwiazd pasa Oriona na ekwadorskim artefakcie ma, w tej interpretacji, świadczyć o wspólnym, globalnym źródle wiedzy astronomicznej, lecz to hipoteza, nie udokumentowany fakt.

Fluorescencja w świetle UV sama w sobie nie jest niczym niezwykłym. Wiele naturalnych minerałów i pigmentów świeci pod ultrafioletem.

Sceptycy wskazują, że efekt można uzyskać współczesnymi materiałami, co przy braku datowania nie pozwala odróżnić starożytnego artefaktu od późniejszego wyrobu.

Na podstawie piramidy z La Mana znajduje się inskrypcja, którą niemiecki lingwista Kurt Schildmann odczytał jako "przedsanskrycką". Schildmann, żyjący w latach 1909-2005, przetłumaczył ją według serwisu Emadion jako zdanie o przybyciu "Syna Stwórcy".

Na podstawie widnieją trzy drobne nacięcia układające się w kształt i pozycje gwiazd Pasa Oriona, a obok nich inskrypcja w alfabecie znacznie starszym niż sanskryt, którą według językoznawcy Kurta Schildmanna należałoby tłumaczyć jako "Stąd przybywa Syn Stwórcy".

– Emadion, "Fluorescent black pyramid of La Mana" (parafraza ustaleń Kurta Schildmanna)

Metoda i wnioski Schildmanna są w nauce uznawane za pseudonaukowe. W podobny sposób "odczytywał" on napisy z Burrows Cave w Illinois oraz z kolekcji artefaktów księdza Carlo Crespiego. Autentyczność tych zbiorów jest powszechnie kwestionowana.

Nie istnieje niezależne potwierdzenie ani tłumaczenia, ani samego istnienia "pisma przedsanskryckiego". Akademiccy językoznawcy nie uznają takiego systemu pisma.

Deszyfracja Schildmanna należy do nurtu pseudolingwistyki, w którym z góry przyjęta teza determinuje "odczyt" znaków.

To jeden z najsłabszych punktów całej narracji. Twierdzenie, że starożytna inskrypcja zapowiada przybycie "Syna Stwórcy", opiera się na pracy jednej osoby, której metody odrzuca środowisko naukowe.

W relacjach o piramidzie z La Mana fragment ten bywa jednak powtarzany jako ustalenie, a nie jako sporna interpretacja.

Magnetyczne kamienie i naczynia z jadeitu

W zbiorze Dony znajdują się przedmioty opisywane jako silnie magnetyczne wewnątrz i praktycznie niemagnetyczne na zewnątrz. W transkrypcji z 2010 roku Dona opisuje duże naczynie o właśnie takiej, jego zdaniem, anomalnej charakterystyce.

Wnętrze wielkiej czary jest bardzo, bardzo magnetyczne, a na zewnątrz – niemal wcale.

– Klaus Dona, "The Hidden History of the Human Race" (2010), transkrypcja Project Avalon

Dona przedstawia także jadeitowe naczynia z inkrustacjami fluoryzującymi w ultrafiolecie. Wszystkie te obiekty mają, w jego ujęciu, nie przystawać do znanej geologii i technologii epoki.

To kolejny element budujący obraz nieznanej, zaawansowanej cywilizacji.

Tu znów brakuje pomiarów, które pozwoliłyby ocenić twierdzenie. Magnetyzm rozłożony nierównomiernie w przedmiocie nie jest sam w sobie dowodem na nadprzyrodzone pochodzenie.

Może wynikać z zawartości minerałów żelaza w określonych partiach materiału. Bez raportu z badań słowa o "bardzo magnetycznym wnętrzu" pozostają opisem wrażenia, nie danymi.

Jak powstała narracja o 3500 obiektach

Wywiad "The Hidden History of the Human Race" nagrał Bill Ryan z Project Avalon w 2010 roku. To prezentacja slajdów z komentarzem Dony.

Materiał, wideo o rozmiarze około 180 MB oraz archiwum zdjęć ważące 1,37 GB, jest archiwizowany w Avalon Library oraz w Internet Archive.

To właśnie ten format zbudował zasięg całej historii. Zamiast publikacji naukowej z recenzją czy katalogu muzealnego, podstawowym źródłem wiedzy o kolekcji jest nagranie, w którym jedna osoba prezentuje zdjęcia i opatruje je własnym komentarzem.

Obrazy artefaktów krążą później po serwisach o tematyce ooparts, często z nieokreślonym statusem praw autorskich.

Chronologia narracji wygląda następująco:

  1. 1984 – rzekome wydobycie kamiennej mapy i 350 obiektów z tunelu w Ekwadorze (relacja Dony).
  2. 1987 – pierwsza wystawa kulturalna Dony, Austria–Japonia.
  3. 21 czerwca 2001 – otwarcie wiedeńskiej wystawy z około 470 artefaktami.
  4. Lata 2000. – wystawa objazdowa: Berlin, Interlaken, Seul.
  5. 2010 – nagranie wywiadu z Billem Ryanem, archiwizacja w Avalon Library.
  6. 3500+ – łączna liczba przedmiotów, jakie Dona deklaruje, że przebadał przez całą działalność.

Każde ogniwo tej chronologii opiera się na deklaracji, nie na niezależnym zapisie. Daty wystaw da się powiązać z relacjami medialnymi, ale samo pochodzenie i wiek artefaktów pozostają poza zasięgiem zewnętrznej kontroli.

Co wiemy, a czego nie wiemy

Najuczciwsze ujęcie sprawy Dony wymaga rozdzielenia tego, co udokumentowane, od tego, co jedynie twierdzone. Istnieje kurator, istnieją wystawy, istnieją sfotografowane przedmioty.

Nie istnieje natomiast naukowe zaplecze, które nadawałoby tym przedmiotom status, jaki przypisuje im narracja.

Po stronie potwierdzonej:

  • Klaus Dona jest realną postacią, kuratorem z udokumentowaną działalnością wystawienniczą.
  • Wiedeńska wystawa z 2001 roku i jej objazd po świecie są opisane w relacjach.
  • Wywiad z 2010 roku istnieje i jest archiwizowany wraz z obszernym zbiorem zdjęć.
  • Fizyczne przedmioty, piramida z La Mana i kamienna mapa, są wielokrotnie fotografowane.

Po stronie braków:

  • Niezależnego, recenzowanego datowania któregokolwiek z artefaktów.
  • Potwierdzenia przez muzea lub akademickich archeologów okoliczności znalezisk.
  • Weryfikacji deszyfracji Schildmanna i istnienia "pisma przedsanskryckiego".
  • Raportów z pomiarów magnetyzmu, składu mineralnego i wieku obiektów.
  • Spójnej liczby eksponatów, bo 350, 470 i 3500+ to dane z różnych poziomów.

Sam Dona twierdzi, że artefakty są "starsze niż 6000 lat", a wyniki datowania miały według niego sięgać nawet 17 tysięcy lat. Te liczby pochodzą jednak, jak reszta kluczowych tez, od niego i jego otoczenia.

W archeologii akademickiej taki wiek wymagałby datowania metodami fizycznymi i kontekstu stratygraficznego, a niczego takiego dla kolekcji publicznie nie przedstawiono.

Sprawa Klausa Dony pokazuje, jak łatwo realny przedmiot może urosnąć do rangi dowodu na zaginioną cywilizację. Wystarczy seria zdjęć, sugestywny komentarz i powtarzanie tych samych interpretacji w kolejnych serwisach.

Wtedy spekulacja zaczyna brzmieć jak ustalenie.

To nie znaczy, że przedmioty nie istnieją lub że pytania są bezzasadne. Kamienna płyta z żyłą kwarcu jest realna, piramida z La Mana jest realna.

Pytanie nie brzmi, czy istnieją, lecz czym naprawdę są, i tu narracja Dony milczy tam, gdzie powinna mówić nauka.

Brak weryfikacji nie jest dowodem fałszerstwa, ale nie jest też dowodem autentyczności. Jest po prostu próżnią poznawczą.

Dopóki któryś z artefaktów nie trafi do niezależnego laboratorium, dopóty pozostanie tym, czym jest dziś: fotografowanym przedmiotem owiniętym w opowieść, której nie sposób sprawdzić.

Może najtrudniejsze pytanie nie dotyczy wcale Ekwadoru ani Oriona, lecz nas samych. Dlaczego historia o zaginionej cywilizacji potrafi przekonywać tak silnie?

Opowieść jednego człowieka nad zestawem slajdów bywa sugestywniejsza niż żmudne, niedokończone milczenie nauki, która po prostu mówi: nie wiemy jeszcze.

Źródło: https://avalonlibrary.net/#topic=klaus-dona-artefakty-la-mana # round2: Klau...
Artykuł został opracowany redakcyjnie na podstawie powyższego materiału źródłowego.
Wojtek · założyciel Na Granicy Światła

Dziennikarz z Gdańska z ponad 15-letnim stażem. Twórca kanału Obecność na YouTube. W sekcji "Poza horyzont" badam granice ludzkiego poznania — od niewyjaśnionych zjawisk po kontrowersyjne teorie.

Więcej o naszej misji →

🕸️ Połączone w portalu

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po moderacji
27 zadowolonych klientów 4.9/5 średnia ocena (10 opinii) 88 abonentów newslettera