Uścisk niezwykłej Istoty: Tammi V o podróży za zasłonę życia i powrocie do „surrealistycznego piekła”

Uścisk niezwykłej Istoty: Tammi V o podróży za zasłonę życia i powrocie do „surrealistycznego piekła”

W obliczu nagłej i potwornej choroby, ciało Tammi V walczyło o przetrwanie. To, co spotkało ją po drugiej stronie świadomości, było doświadczeniem, które na zawsze zmieniło jej postrzeganie życia, śmierci i sensu istnienia, choć powrót do rzeczywistości okazał się być istnym koszmarem.

Wszystko zaczęło się wieczorem 6 listopada 2019 roku, kiedy Tammi V leżała z mężem w łóżku, oglądając telewizję. Odwróciła się, by przytulić się do niego, i wtedy poczuła to – ostry, przeszywający ból, niczym sztylet, który przeciął jej brzuch od biodra do biodra. Ból był tak niewiarygodnie intensywny, że intuicyjnie sprawdziła, czy nie krwawi, choć logicznie wydawało się to niemożliwe. Po chwili natężenie nieco zelżało i Tammi miała nadzieję, że uda jej się z tym żyć. Całą noc spędziła, próbując znaleźć wygodną pozycję, co jakiś czas przypominając sobie o problemie za sprawą kolejnego ostrego ukłucia. Powinna była od razu pojechać do szpitala, lecz liczyła, że z czasem poczuje się lepiej, a wizyta w placówce to zawsze spory koszt. Została w domu.

\n\n

Walka z Ciałem i Czasem

\n

Następnego ranka ból powrócił ze zdwojoną siłą i trwał dłużej niż poprzednio. Tammi mieszka w apartamencie przystosowanym dla osób niepełnosprawnych, i jak sama wspomina, zacisnęła pięści na poręczy przy toalecie tak mocno, że mogłaby ją wygiąć. Nie było już wątpliwości – trzeba jechać na ostry dyżur. Z powodu problemów z biodrem Tammi z trudem pokonuje dłuższe dystanse. Na szczęście mieli wózek inwalidzki, bo nie zdołałaby przejść nawet kilku kroków od sofy. Próba ubrania się zakończyła się niemal upadkiem na podłodze w sypialni. Mąż posadził ją na wózku i przetransportował do samochodu. Tamte dwadzieścia minut jazdy do szpitala jawiło jej się jako najdłuższa podróż w życiu.

\n

Na izbie przyjęć wszystko działo się błyskawicznie. Natychmiast zabrano ją na badania, które wydawały się nie mieć końca: prześwietlenia rentgenowskie, tomografia komputerowa, niezliczone próbki krwi. Tammi niewiele pamięta od momentu, gdy przygotowywano ją do pilnej operacji zwiadowczej. Ogarniał ją strach, a świat wokół powoli się zacierał.

\n\n

Ciemna Otchłań i Objęcie Nieziemskiej Istoty

\n

Jej następne wspomnienie to bezkresna, ciemna otchłań. Nie było tam żadnego tunelu światła, żadnych uśmiechniętych członków rodziny ani mruczących kotów. Zamiast tego, znalazła się w obecności Istoty, choć, jak podkreśla Tammi, nie uważała jej za anioła. Była wysoka, z niezwykle długimi ramionami i nogami. Jej skóra miała cętkowany, zielonkawo-szary odcień i przypominała garbowaną skórę. Z jej ramion zwisały skrzydła, które łączyły się z tułowiem niczym skrzydła nietoperza. Nigdy nie zobaczyła twarzy tej Istoty. Widziała ją jednocześnie ze swojej perspektywy i z góry, zza pleców Bytu, jakby była obserwatorem.

\n
\n

Nie czułam strachu. Zrozumiałam, dlaczego tam jestem – musiałam nie przeżyć operacji. Istota wyciągnęła do mnie ręce/skrzydła, bardzo delikatnie otulając mnie swoim objęciem. Nie wypowiedziała ani słowa. Kiedy mocniej przytuliła mnie do siebie, odwróciłam głowę i oparłam policzek o jej pierś. Nie bałam się.

\n
\n

Wręcz przeciwnie, Tammi zaakceptowała ten stan i była gotowa, by pożegnać się z życiem. Czuła lekki smutek na myśl o utracie rodziny, ale wiedziała, że poradzą sobie beze mnie. W jej wnętrzu zapanował głęboki spokój i ukojenie. Nagle poczuła, jakby była wyciągana z objęć Istoty. Byt nie próbował jej zatrzymać ani opierać się jej oddaleniu. Po prostu trzymał ją luźno, podczas gdy siła ciągnęła ją z powrotem.

\n\n

Powrót do „Surrealistycznego Piekła”

\n

Obudziłam się na oddziale intensywnej terapii, wciąż zaintubowana. Wydawało się, że nastąpiło to natychmiast po tym, jak zostałam oderwana od Istoty. Następny tydzień mojego życia to było prawdziwe, surrealistyczne piekło – wspomina Tammi. Pacjent leżący obok niej nieustannie wołał: „BÓL! BÓL!”, cierpiał na porażenie mózgowe, był przerażony, zdezorientowany i doświadczał ogromnego bólu. Po przeniesieniu Tammi na oddział ogólny, on również tam trafił.

\n

Na oddziale panował chaos. Krążyli tam nieprofesjonalni, często nieuprzejmi pielęgniarze i asystenci, którzy bez przerwy pukali do drzwi. Alarmy jej kroplówek dzwoniły non-stop. W pewnym momencie miała aż siedem linii podłączonych do żył. Wydawało się, że każdą okazję wykorzystywano do zakładania nowych igieł i wenflonów. Ledwo je wyjmowano, a personel medyczny wracał, by zakładać kolejne. Nawet pielęgniarka odpowiedzialna za zakładanie wenflonów była zdenerwowana, bo nie chciała jej ponownie ranić. Jedna z pielęgniarek bardzo współczuła Tammi, ponieważ nie było czasu na sen między ciągłym pukaniem do drzwi a krzykami bólu sąsiada. Wywiesiła kartkę na drzwiach, prosząc, aby zostawiono pacjentkę w spokoju na kilka godzin. Nie minęły dwie minuty, a do drzwi zapukała asystentka pielęgniarska, która chciała uzupełnić wózek z zaopatrzeniem w jej pokoju. Nawet nie zauważyła kartki. Mąż Tammi zadbał, by natychmiast wyszła.

\n

Po wyjściu ze szpitala Tammi musiała wrócić tam po tygodniu na kolejne cztery dni, ponieważ wyniki badań kontrolnych były nieprawidłowe. Cała historia jej choroby była dramatyczna: perforacja jelita grubego spowodowała sepsę, w wyniku której straciła dwie piąte jelita grubego oraz śledzionę. To, co przeżyła, czyli perforacja wrzodu kałowego, było najboleśniejszą rzeczą w jej życiu.

\n\n

Życie Po Doświadczeniu: Spokój i Ból

\n

Dziś, ponad trzy miesiące po operacji, Tammi wciąż wraca do zdrowia, a w przyszłości czekają ją kolejne zabiegi. Każdego dnia myśli o tym wydarzeniu. Nigdy nie zapomni Istoty ani żadnego szczegółu tamtego doświadczenia. Mówi, że nie boi się już śmierci. Mimo to, zmaga się z codziennym życiem, wiedząc, że po drugiej stronie czeka spokój.

\n
\n

Zdałam sobie również sprawę, że życie jest jedynie tymczasowym stanem. Nie chcę go przyspieszać; mam jeszcze zbyt wiele lekcji do odrobienia. Ale czasami czuję się przytłoczona. Wiem, że wszystko tutaj, w tej sferze, kiedyś zniknie. Przejście na drugą stronę oznacza uwolnienie się od tego świata z jego obowiązkami i bólami serca. Wszystko to wydaje mi się teraz tak trywialne. Nie jestem bogata, ale nie czuję, żeby to było już ważne. I tak nikt niczego nie zachowa.

\n
\n

Wcześniej wyznawała Wicca, teraz określa się jako agnostyczka. Doświadczenie to ugruntowało jej przekonanie, że wszyscy jesteśmy częścią tej samej tkanki wszechświata. Nie ma jednej prawdziwej religii, jest tylko miłość i wdzięczność dla Ziemi i wszystkich jej dzieci. Odczucie połączenia ze światem było tak silne, że poczuła, że już nie jest w konflikcie z naturą. Zyskała również świadomość tymczasowego charakteru istnienia i tego, że wszystko, co tutaj, jest w zasadzie zbędne. Tammi V pamięta swoje NDE z większą dokładnością niż inne wydarzenia z tamtego okresu i jest przekonana, że było ono absolutnie realne.

Źródło: nderf
Tekst został opracowany redakcyjnie na podstawie oryginalnej relacji.
Redakcja Na Granicy Światła

Tłumaczymy i opracowujemy redakcyjnie prawdziwe historie doświadczeń bliskich śmierci (NDE) z całego świata. Każdy tekst powstaje na podstawie wiarygodnych źródeł — wywiadów, baz danych NDERF i publikacji naukowych. Zachowujemy 100% faktów z oryginału.

Więcej o naszej misji →

Czy ta historia Cię poruszyła?

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po moderacji