Sara J: "Granica między światami zaciera się..." Opowieść o NDE po pożarze i życiu z niezwykłymi zjawiskami

Sara J: "Granica między światami zaciera się..." Opowieść o NDE po pożarze i życiu z niezwykłymi zjawiskami

Pewnego dnia, w ułamku sekundy, życie Sary J. zmieniło się bezpowrotnie. Po tragicznym wypadku, który cudem przeżyła, doświadczyła klasycznego NDE, które otworzyło przed nią drzwi do zupełnie nowej rzeczywistości. Dziś Sara żyje na pograniczu dwóch światów, zmagając się z darami i wyzwaniami, jakie przyniosło jej to niezwykłe przeżycie.

Wspomnienie tamtego dnia w marcu 2023 roku wciąż wywołuje dreszcze. Rutynowe, kontrolowane wypalanie trawy na moim podjeździe wymknęło się spod kontroli. Płomienie wdarły się na moje nogi. Ostatnie, co pamiętam, to rozpaczliwe pragnienie, by umrzeć w samotności, by mój mąż nie musiał być świadkiem tej strasznej sceny. Potem nastąpił huk i nic więcej.

Pomiędzy życiem a niebytem: Bezbolesne przejście

Kiedy doszłam do siebie, byłam w kompletnym szoku. Wstałam z ziemi i, ku mojemu własnemu zdumieniu, poszłam w stronę ciężarówki. Mąż zawiózł mnie piętnaście minut drogi do szpitalnego oddziału ratunkowego. Gdy wysiadałam, błagałam go, by wrócił do domu po moje rzeczy. Panicznie bałam się śmierci, ale jeszcze bardziej tego, że zostawiłabym go w takim stanie rozpaczy – kochałam go zbyt mocno.

Weszłam na izbę przyjęć, z ud, a właściwie z całych nóg, lała się krew i sączyły płyny. Okazało się, że miałam poważne oparzenia trzeciego stopnia, obejmujące aż trzydzieści sześć procent powierzchni moich ud i nóg. Przy okienku personel zaczął mierzyć mi ciśnienie i zadawać pytania, lecz szybko zorientowali się, że jestem w krytycznym stanie i natychmiast przewieźli mnie na łóżko. Sama zerwałam z siebie koszulkę, zanim zdążyli znaleźć nożyczki. Położyłam się i zaczęłam wić z bólu. To było moje ostatnie świadome wspomnienie z tego, jak nazywam, 'tego świata'.

Tunel, wspomnienia i miłość, która przyciągnęła mnie z powrotem

Następną rzeczą, jaką pamiętam, było to, że unosiłam się bezwładnie, leżąc na plecach. Znajdowałam się w ciemnym korytarzu, usianym małymi, białymi punkcikami, przypominającymi odległe gwiazdy. Czułam się, jakbym była w kosmosie, otoczona niezliczonymi świetlistymi drobinkami. Początkowo nie pamiętałam niczego konkretnego, ale czułam się dobrze – panowała błoga cisza i głęboki spokój. Nie mam pojęcia, ile czasu upłynęło, ale po jakimś czasie zaczęły pojawiać się wizje.

To nie było jak sen, to było o wiele bardziej realne, klarowne, niczym prawdziwe spojrzenie na drugą stronę.

Najpierw ujrzałam przebłyski mojego synka, kiedy był noworodkiem. Płakał i patrzył na mnie. Następnie zobaczyłam twarze moich dwóch córek – takie szczęśliwe, jakby to było ostatnie spotkanie. Nie było to zwykłe widzenie; czułam się, jakbym patrzyła na nie z góry, pod pewnym kątem, lecz nie bezpośrednio ponad nimi. Ostatnia wizja przedstawiała mojego męża. Widziałam go w jego ciężarówce, a słońce raziło go w oczy, przez co mrużył powieki. Jego twarz, promienna, schylała się w stronę dziewczynek, podczas gdy on sam patrzył w górę, w moim kierunku, pod innym kątem.

W tamtej chwili poczułam nagłe, przemożne pragnienie powrotu. Musiałam do niego wrócić, bez względu na wszystko.

Poczułam się, jakby coś mnie wciągało z powrotem do mojego ciała. Wtedy się ocknęłam.

Powrót i życie na pograniczu

Pierwsze słowa, jakie wypowiedziałam do pielęgniarki, brzmiały: "Czy pani wierzy w Wielką Stopę?". Czekałam na transport lotniczy do innej placówki, a ona wspomniała, że boli ją ręka, bo przez około godzinę prowadziła moją agresywną reanimację. Wyglądało na to, że wszystko wróci do normy, dopóki nie wróciłam do domu.

Właśnie wtedy zaczęłam dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałam i filmować je dla udokumentowania. Razem z mężem tak często widujemy świetliste kule i inne niewytłumaczalne zjawiska, że mam już setki nagrań. Kilkakrotnie widziałam też tajemniczą istotę, którą nazywam 'istotą światła'. Nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałam ani tego nie widziałam, a pojawiła się dwa i pół roku po moim doświadczeniu.

Świetliste kule zaczęły się pojawiać dwa miesiące po powrocie ze szpitala. Istoty światła i inne zjawiska pojawiły się po około dwóch latach, a teraz zbliża się trzecia rocznica mojego NDE. Ale od jakiegoś czasu zmagam się z nowymi, bardzo intensywnymi i przerażającymi problemami. To uczucie odłączenia od życia, od samej siebie i od ludzi wokół mnie. Czasami czuję, jakbym nie żyła, albo że zaraz umrę. Ogarnia mnie wtedy panika i drętwienie dłoni i twarzy, ponieważ boję się, że moja dusza po prostu odejdzie, zniknie, bo mam wrażenie, że to 'tamto miejsce' i to 'tutaj' są niemalże jednym i tym samym, choć nie do końca.

Zacierająca się granica

Zawsze potrafiłam odczuwać emocje innych ludzi, ale po moim doświadczeniu czuję, że wszystko się poprawiło. Przedtem odczytywałam ludzi i ich 'przeszłe życia' z około siedemdziesięcioprocentową dokładnością. Teraz to już dziewięćdziesiąt procent. To przerażające mówić o tym wszystkim, i nie wiem, czy inni przechodzą przez to samo. Jeśli tak, to ostatnio bardzo się boję, bo czuję się, jakbym unosiła się między dwoma światami i musiała kurczowo trzymać się rzeczywistości, żeby tu zostać, choć wiem, że nie mogę po prostu odejść.

Dzieją się też inne rzeczy: elektronika w moim otoczeniu wariuje, światła mrugają. Zdarzyło mi się mentalnie poprosić jedną ze świetlistych kul, by udowodniła, że to wszystko jest prawdziwe, żebym nie wyglądała na szaloną, i żeby zrobiła coś niesamowitego – i oto niebo zaczęło się rozświetlać, a świetliste kule migotały wszędzie. To było zdumiewające, a ja mam na to oryginalne nagrania. Jest to naprawdę niewiarygodne, podobnie jak setki innych filmów, które nagrywam od czasu mojego NDE.

Mój mąż również widuje te dziwne kule – wspólnie je filmujemy. On jednak nie odczuwa tej intensywnej, pełnej miłości sensacji od białych kul i kul w ogóle, które ciągle nas otaczają, tak jak ja. On je widzi, ale ja mogę się z nimi komunikować, czuć ich obecność i je widzieć. Po prostu czuję, że granica między tymi dwoma miejscami zaciera się, i dlatego jestem tutaj, szukając odpowiedzi i wszelkiej możliwej pomocy oraz komentarzy.

Źródło: nderf
Tekst został opracowany redakcyjnie na podstawie oryginalnej relacji.
Redakcja Na Granicy Światła

Tłumaczymy i opracowujemy redakcyjnie prawdziwe historie doświadczeń bliskich śmierci (NDE) z całego świata. Każdy tekst powstaje na podstawie wiarygodnych źródeł — wywiadów, baz danych NDERF i publikacji naukowych. Zachowujemy 100% faktów z oryginału.

Więcej o naszej misji →

Czy ta historia Cię poruszyła?

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

Dodaj komentarz

Komentarz pojawi się po moderacji