Śmierć, choć dla wielu jest tematem tabu, w rzeczywistości stanowi fascynujący i nieodłączny element naszej egzystencji. Zwłaszcza w kontekście idei życia po życiu i reinkarnacji zasługuje na głębsze zrozumienie i otwartą rozmowę.
Przyzwyczailiśmy się postrzegać ją jako coś ostatecznego i przerażającego, podczas gdy niektórzy myśliciele, tacy jak Roman Nacht, proponują radykalnie odmienną, oświecającą perspektywę, która może całkowicie zmienić nasze podejście do życia i umierania.
Roman Nacht, znany badacz i myśliciel, podkreśla, że śmierć nie jest smutnym końcem, lecz naturalnym procesem, stanowiącym integralną część materialnego planu istnienia.
Według jego obserwacji i nauki, dusze, które przybywają na ten świat, robią to z pełną świadomością, że w pewnym momencie opuszczą ciało i nic z materialnej rzeczywistości ze sobą nie zabiorą.
Ta odmienna optyka skłania do głębokiej refleksji nad naszymi kulturowymi rytuałami; w wielu kręgach, zwłaszcza w kulturach zachodnich, narodziny są powodem do radości, a śmierć do żałoby, co stoi w sprzeczności z postawami niektórych społeczności, jak na przykład Polinezyjczyków.
W kulturach Polinezji, jak opowiada Roman Nacht, rytuały narodzin i śmierci są odwrócone względem naszych.
Gdy rodzi się dziecko, przychodzą tak zwane płaczki, które lamentują, mówiąc o czekających je trudnych lekcjach i wyzwaniach życiowych, co symbolizuje wejście w nowy, wymagający etap.
Z kolei, gdy ktoś umiera, na uroczystościach dominują radość i hula, a ludzie ubrani na biało, tańczą, by dusza mogła swobodnie odpłynąć tam, skąd przybyła.
To piękne i poruszające świadectwo, które skłania do zastanowienia, czy nasze własne ceremonie pogrzebowe nie powinny być raczej celebrowaniem powrotu do domu, zamiast przepełnione smutkiem i czernią.
Narodziny nie zawsze są powodem do beztroskiej radości, a śmierć nie musi być źródłem rozpaczy, ale raczej powodem do akceptacji i uwolnienia.
Czym jest wcielenie i reinkarnacja w perspektywie duchowej?
Kluczowe dla zrozumienia cyklu życia i śmierci jest rozróżnienie między wcieleniem a reinkarnacją, co Roman Nacht wyjaśnia w kontekście duchowym.
Wcielenie ma miejsce, gdy istota duchowa po raz pierwszy wchodzi w ciało fizyczne, rozpoczynając swoją podróż na materialnym planie.
Reinkarnacja natomiast odnosi się do ponownego wcielenia tej samej duszy, która wraca, by:
- dokończyć niedokończone zadania,
- nauczyć się nowych lekcji,
- zrealizować cele, których nie zdążyła osiągnąć w poprzednim życiu.
To powrót do materialnego świata z konkretnym zamiarem i misją.
Według Romana Nachta, nie ma w tym nic wesołego ani smutnego – to po prostu naturalny cykl doświadczeń.
Można wyobrazić sobie duszę a, który po zakończeniu projektu w jednym laboratorium (cielesnym życiu) wraca do niego, by dopracować pewne aspekty lub rozpocząć nowy eksperyment, wykorzystując wcześniejsze wnioski.Celem powrotów na Ziemię nie jest akumulowanie bogactwa czy dążenie do wiecznej młodości w ciele, lecz rozwój duchowy i realizacja celów, które wykraczają poza materialne pragnienia.
Czas, w zaświatach, w ogóle nie istnieje, co sprawia, że ziemskie życie, choć ograniczone, staje się intensywnym polem nauki i doświadczeń.
Świadomość: zgęszczenie i duchowa amnezja
Aby przyjść na świat materialny, istota duchowa musi przejść przez proces zgęszczenia świadomości, obniżając swoje wibracje i blokując część swoich zdolności.
To trochę jak nurkowanie głęboko w ocean – trzeba dostosować się do panującego ciśnienia i warunków, ograniczając chwilowo swobodę ruchu i pełnię percepcji.
W tym procesie dochodzi do tak zwanej amnezji, czyli stanu nieświadomości o swojej prawdziwej tożsamości i pochodzeniu. Dusza zapomina o tym, kim jest poza ciałem, choć wspomnienia te pozostają zapisane w podświadomości, jak w ukrytym depozycie.
Roman Nacht porównuje to do „śmieciowych genów”, które dla genetyków wydają się nieistotne, ale w rzeczywistości kryją w sobie ważne informacje.
Te ukryte informacje z podświadomości mogą być wydobyte na przykład podczas hipnozy regresyjnej, by zrozumieć karmiczne przyczyny chorób czy innych życiowych wyzwań.
Moim zdaniem, jest to kluczowe dla procesu powrotu do zdrowia, ponieważ pozwala dotrzeć do korzeni problemów, które często leżą głębiej niż fizyczne objawy.
Po narodzinach proces amnezji pogłębia się poprzez sugestie i programowanie mentalne, któremu poddawane jest dziecko.
W chwili, kiedy my jako istoty duchowe wchodzimy do ciała, wchodzimy w proces, który się nazywa amnezją. To jest stan świadomości, że nie jesteśmy świadomi, kim jesteśmy przez jakiś czas.
Aby nie zapomnieć, zostawiamy sobie depozyt w podświadomości. Wchodzimy na ten świat, nie będąc świadomi, co nas tu czeka. — Roman Nacht
To programowanie zaczyna się od najprostszych słów – „mama”, „tata”, „piesek”, „kotek” – i prowadzi do utrwalania poczucia odrębności i przynależności do określonej grupy.
Czujemy się Polakami, Francuzami, Katolikami, Muzułmanami, nieświadomi, że to jedynie narzucone etykiety, które odsuwają nas od naszej uniwersalnej duchowej natury.
Narodziny – symboliczne „więzienie” dla duszy?
Z perspektywy Romana Nachta, przyjście na świat w ludzkim ciele, dla wielu dusz, jest doświadczeniem przypominającym wejście do więzienia.
Chwila narodzin, z pierwszym oddechem, jest momentem, w którym tracimy poczucie wolności i ulegamy osłabieniu w procesie wcielenia.
Porzucamy komfort ciepłego, płynnego środowiska, by stawić czoła zimnu, grawitacji i zewnętrznym bodźcom.
Co więcej, już w pierwszych chwilach życia dzieci są poddawane różnego rodzaju interwencjom, które Roman Nacht określa ironicznym mianem „uszczęśliwiaczy”.
Mogą to być procedury medyczne, które, choć z pozoru mają służyć dobru, z duchowego punktu widzenia mogą być postrzegane jako naruszenie autonomii i woli nowo narodzonej istoty.
Nawet jeśli świadomie nie zgodziliśmy się na te początkowe „implantacje” i „uszczegławiacze”, istniała w tej decyzji pewna dynamika.
Jak zauważa Monika, wspominając badacza Roberta Schwarza, wiele dusz pozostawia sobie cząstkę siebie w duchowym świecie, by zawsze mieć punkt odniesienia i pamięć o swoim prawdziwym domu.
Niemowlęta, dopóki są bardzo małe, wciąż odbierają impulsy i obrazy z tamtego świata, co manifestuje się w ich niewytłumaczalnych reakcjach czy spojrzeniach, które my dorośli często błędnie interpretujemy.
Jednak z czasem, pod wpływem ciągłych sugestii z otoczenia, ta subtelna łączność z duchowym światem zanika.
Dzieci są programowane na identyfikowanie się z materialną rzeczywistością, co prowadzi do utraty wrażliwości na wewnętrzne „czucie” i intuicję.
Sugestie pogodowe – „piękny dzień, bo słońce”, „brzydki dzień, bo pada deszcz” – to tylko początek programowania, które uczy nas reagować na zewnętrzne bodźce, a nie na wewnętrzne odczucia.
Uczucia kontra emocje: tłumienie w społeczeństwie?
Nasze społeczeństwo ma tendencję do nadmiernego skupiania się na emocjach – tych niskich wibracjach, które często prowadzą do cierpienia i obniżają naszą energię – ignorując jednocześnie głęboką sferę uczuć.
Według Romana Nachta, życie jest uczuciem, a nawet te tak zwane „złe” uczucia, choć o niskich wibracjach, wciąż są przejawem życia.
To, co czujemy, jest kluczowe, bo stanowi o naszej istocie, o naszej zdolności do bycia świadomym i żywym. Problem polega na tym, że od najmłodszych lat jesteśmy programowani na to, co „wolno” i czego „nie wolno” czuć czy wyrażać.
Dzieciom często zabrania się śmiać z rzeczy, które dla nich są zabawne, a uczy się je, że pewne zachowania są nieodpowiednie, nawet jeśli instynktownie czują inaczej.
To tworzy wewnętrzny konflikt i prowadzi do tłumienia naturalnych reakcji.
Właśnie ty mówisz: "Czuję, że jest mi zimno" albo czujesz, że jest mi gorąco, ale ty mówisz: "Ja czuję, że ja nie chcę czegoś zrobić albo ja się śmieję z czegoś".
Nie wolno się śmiać z tej pani, bo to jest starsza osoba. Nas programują. — Roman Nacht
Te „instalacje przekonań” działają jak blokady, które uniemożliwiają ludziom operowanie na wyższych poziomach świadomości, trzymając ich w przekonaniu, że „taki jest ten świat” i nie ma prawa wyboru.
System wychowuje nas jako „petentów zastraszonych programem chorowania i programem śmierci”, co utrwala lęk i poczucie bezradności.
Monika podkreśla, że gdybyśmy dostali dowody na wieczną naturę naszej świadomości i percepcji, nie bylibyśmy tak podatni na „szatańskie pokuszenie”, które nakazuje nam „sprzedać się” systemowi.
Prawdziwe zdrowie, jak zauważa Roman Nacht, jest funkcjonalnością świadomości – im bardziej człowiek jest świadomy, tym jest zdrowszy. Świadomy jest zdrowy, co jest prostą, acz potężną konkluzją.
Czy strach przed śmiercią jest narzędziem kontroli?
Systemowa wizja śmierci, gdzie jest ona przedstawiana jako ostateczny koniec, to potężny straszak, który od wieków służył do kontrolowania ludzi.
Jak podkreśla Roman Nacht, dopóki dusza daje sobie zasugerować, że śmierć oznacza kres istnienia, pozostaje w programie strachu. Kiedy jednak wiemy, że jesteśmy wiecznym życiem, ten strach znika.
Walki śmiertelników, konflikty i wzajemne zabijanie wynikają z wiary w śmierć. Ci, którzy wierzą w wieczne życie, nie są śmiertelnikami.
Aby to zrozumieć, nie wystarczy wierzyć – trzeba wiedzieć. Trzeba żyć tą wiedzą, że „Ja jestem życiem wiecznie płynącym światłem”.
Ciekawe jest spojrzenie Romana Nachta na koncept „zabierania życia” w kontekście konfliktów. Według starych ksiąg, ten, kto wie, dlaczego zabija, tak naprawdę nie zabija, lecz „wyrzuca duchy z ciał”.
To ekstremalna perspektywa, która sugeruje, że w pewnych okolicznościach, poprzez usunięcie „złych duchów” z materialnego planu, można położyć kres terroryzmowi, a nie pozbawić życia w materialnym sensie.
Monika zwraca uwagę, że choć cywilizacja europejska ma trudności z przyjęciem tej perspektywy, Azja od dawna bada stany pograniczne i dopuszcza istnienie trzeciego stanu funkcjonowania świadomości poza materialnym doświadczeniem.
Wspomina, że nauka zaczyna potwierdzać te dawne intuicje, badając, jak komórki po śmierci łączą się w specyficzne klastry, które nadal „żywią”.
Przyjęcie idei, że życie istnieje poza sferą materialną, ma zdumiewający wpływ na procesy starzenia się – osoby o takiej świadomości starzeją się wolniej.
To fascynująca korelacja, która wskazuje na głębokie powiązanie między naszymi przekonaniami a fizyczną rzeczywistością.
Starzy Egipcjanie już mówili o szyszynce i jej kryształkach nadprzewodników, jako kluczu do przemierzania wymiarów, co dziś odzyskuje znaczenie w badaniach świadomości.
Szyszynka i deprywacja: klucz do innej percepcji?
Rola szyszynki, często nazywanej „trzecim okiem”, jest niezwykle istotna w kontekście percepcji poza materialnej.
Ten niewielki gruczoł w mózgu, zawierający kryształki nadprzewodników, od starożytności był wiązany z przejściami między wymiarami i wyższą świadomością.
Monika podkreśla, że to właśnie dzięki niej jesteśmy zdolni do doświadczania stanów bardo – pogranicznych stanów świadomości, które otwierają nas na wielowymiarową rzeczywistość.
Historia Romana Nachta z więzienia w NRD doskonale ilustruje, jak deprywacja sensoryczna, choć ekstremalna i okrutna, może paradoksalnie otworzyć umysł na nowe formy percepcji.
Spędzając długie miesiące w ciemności, pozbawiony poczucia czasu i zewnętrznych bodźców, Roman był zmuszony do wewnętrznego skupienia i dostrojenia się do innych źródeł informacji.
Brak okna, kontrolowane światło – wszystko to miało na celu utrudnienie orientacji i uniemożliwienie więźniowi wejścia w stany głębokiego wejrzenia.
Jednak właśnie w tych warunkach nastąpił u niego duchowy rozwój.
Pewnego razu Bóg wie tylko, kiedy to było, czy to był dzień, czy noc na celi.
Ja zasnąłem i mnie się śni, że ja siedzę w jakimś mieście na balkonie. Jest wieczór, ja piszę na maszynie coś i kątem oka zauważam, przyjeżdża biała taksówka.
Otwierają się drzwi. Z taksówki wychodzi dziewczyna. Ja się patrzę, ja wiem, że za chwilę ona wejdzie do bramy, wejdzie na pierwsze piętro, wejdzie przez ten, wejdzie na balkon i zapyta się mnie coś.
I ja wiem, co ona się mnie zapyta w tym śnie, ale ja jej nie znam, nie wiem nic. Mija pięć lat. Ja jestem w Tel Awiwie. — Roman Nacht
Opowieść Romana o proroczym śnie, który zrealizował się pięć lat później, jest potężnym dowodem na to, że czas i przestrzeń, w naszym ziemskim rozumieniu, są iluzją.
To doświadczenie, w którym przyszłość splata się z teraźniejszością, ukazuje nam, że świadomość może operować poza linearnym biegiem zdarzeń. Ten sen był dla niego osobistym potwierdzeniem, że nie ma śmierci i nie ma czasu.
Moim zdaniem, takie historie są niezwykle ważne, ponieważ podważają fundamentalne przekonania o ograniczoności naszej egzystencji, otwierając drzwi do głębszego zrozumienia rzeczywistości.
Gdybyśmy potrafili świadomie wykorzystać potencjał szyszynki i kontrolować swoje stany świadomości, moglibyśmy doświadczać podobnych „iluminacji” – autentycznych aktów poznania, które wykraczają poza racjonalne myślenie.
Kultura i programowanie: amputacja świadomości?
Współczesne społeczeństwo, choć z pozoru oferuje dzieciom wolność, w rzeczywistości poddaje je intensywnemu programowaniu, które Roman Nacht i Monika określają jako rodzaj „amputacji narzędzi poznawczych”.
Od najmłodszych lat dzieci są kształtowane przez system, który narzuca im role, etykiety i sposób myślenia, często wbrew ich naturalnym predyspozycjom.
Przykładem jest kwestia płci. Jak zauważa Monika, nawet 17% populacji rodzi się z niezadeklarowaną płcią, jednak system natychmiast wymusza wybór i deklarację.
Dzieci są ubierane w różowe lub niebieskie beciki, zanim jeszcze poznają siebie, a ich naturalna wolność wyboru i eksploracji jest brutalnie ograniczana.
Dzieci są coraz wcześniej odłączane od kontaktu z dorosłymi, a ich uwaga jest kierowana na ekraniki smartfonów i tabletów.
Roman Nacht trafnie zauważa, że to generuje stan permanentnej hipnozy, w której dziecko nie przeszkadza, nie biega i nie zrzuca rzeczy.
Jest programowane przez ekran, traci autentyczny kontakt ze światem i dorosłymi, co prowadzi do „drugiej śmierci” – śmierci duchowej.
Profesor Bożena Kawicka, suicydolog, oraz Igor Witkowski, który mówi o epidemii samobójstw dzieci, zwracają uwagę na alarmujące zjawisko: rosnącą falę dziecięcych potrzeb związanych z leczeniem psychiatrycznym i tranzycjami płciowymi.
Monika interpretuje to jako wołanie o szacunek, miłość i uwagę ze strony społeczeństwa, które jest zbyt zajęte, by dostrzec prawdziwe potrzeby dzieci.
Dzieci stają się ofiarami kultury, która uczy ich, że sukces oznacza bycie „dobrym policjantem” w grze, który „po trupach” osiąga cel, jak w przykładzie gier wideo, które opisał Roman Nacht.
Młodzież, pod wpływem iluzji, jak w przypadku Spider-Mana, potrafi pomylić fikcję z rzeczywistością, co prowadzi do tragicznych wypadków. Te programy nie uczą wrażliwości, lecz otępiają i oddalają od świadomego życia.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz