Większość z nas żyje w przekonaniu, że jesteśmy jedynie ciałem i umysłem, funkcjonującymi w materialnym świecie. Ta perspektywa, zakorzeniona w kulturze, programuje nas na walkę o zasoby i rywalizację.
Mieczysław Bielak, badacz świadomości, proponuje jednak diametralnie inną wizję: jesteśmy znacznie więcej, niż nam się wydaje.
Według Bielaka, wiedza o istnieniu czegoś więcej jest niezbędna do uwolnienia się z pęt gry.
Gry, w której jesteśmy uwikłani, nie opuścimy, dopóki nie uświadomimy sobie naszej prawdziwej natury.
Nie jesteśmy wyłącznie fizycznym ciałem ani myślami, lecz istotami duchowymi – źródłowymi, nieśmiertelnymi, doświadczającymi rzeczywistości poprzez ciało fizyczne, swoisty awatar.
Czy nasze ciało i umysł to wszystko, czym jesteśmy?
Ciało fizyczne, zdaniem Mieczysława Bielaka, wyposażone jest w umysł – logiczne narzędzie, swego rodzaju komputer zaprogramowany do optymalnego funkcjonowania. Problem pojawia się, gdy ten umysł zostaje zainfekowany przez programy-wirusy.
Od najmłodszych lat, poprzez rytuały religijne, polityczne, medialne czy edukacyjne, przyswajamy te szkodliwe programy.
W efekcie funkcjonujemy na „niskich obrotach”, cierpimy i często pragniemy wyjść z tej gry, co jednak nie jest możliwe za pośrednictwem samego umysłu.
Kluczowe jest pytanie: Czym jesteśmy? Mieczysław Bielak precyzuje, że odnosi się ono do naszej prawdziwej esencji.
To bezosobowa, bezformowa istota duchowa, najwyższa jaźń, punkt zero – kropelka ze źródła, będąca jednocześnie źródłem i oceanem wszystkiego, co istnieje.
Jesteśmy połączeni z każdą formą życia i materii, bo wszystko pochodzi z jednego źródła. Ekspert podkreśla: nadszedł czas, aby ta „kropelka” uwikłana w grę, w pełni uświadomiła sobie swoją tożsamość.
Musimy zrozumieć, że choć jesteśmy cząstką źródła, ostatecznie jesteśmy też źródłem i wszystkim, co jest. Ta perspektywa stanowi fundament dalszego przebudzenia.
Fizyka kwantowa a kreowanie rzeczywistości: rola obserwatora
Koncepcja, że każdy z nas jest prapoczątkiem swojego „bąbla czasoprzestrzennego” i że akt obserwacji powołuje rzeczywistość do materii, ma swoje korzenie w fizyce kwantowej.
Mieczysław Bielak odwołuje się do słynnego eksperymentu z dwiema szczelinami (ang. double-slit experiment).
W tym doświadczeniu, gdy brak obserwatora, fotony przechodzą przez szczeliny, tworząc falowy wzór interferencyjny. Zachowują się jak fale, mogą być wszędzie z pewnym prawdopodobieństwem.
Z kolei z detektorem, foton ląduje w konkretnym miejscu, tworząc cząsteczkowy wzór. Obserwacja wpływa na materię, co jest nazywane efektem obserwatora.
Mieczysław Bielak przenosi to doświadczenie na skalę naszej codziennej rzeczywistości. Nasz awatar, wyposażony w pięć zmysłów-detektorów (wzrok, słuch, węch, smak, dotyk), staje się obserwatorem.
Za cokolwiek nasza jaźń doświadczy – zobaczy, usłyszy czy dotknie – powinniśmy wziąć odpowiedzialność, bo to my to wykreowaliśmy, nawet jeśli wydarzyło się to wcześniej w naszej czasoprzestrzeni.
W tej optyce nie ma przypadkowej rzeczywistości; to, co nas spotyka, jest naszym dziełem.
Ludzie w stanie „snu” często tkwią w „inkarnacyjnym i wibracyjnym więzieniu”, nie przyjmując odpowiedzialności za trudne doświadczenia, np. bycie okradzionym, oszukanym czy zdradzonym – co w głębszym sensie jest ich dziełem.
„Ludzie śpiący siedzą w więzieniu takim inkarnacyjnym i wibracyjnym tylko dlatego, że nie biorą odpowiedzialności za to gorzkie, co ich w życiu spotkało. Za to, że zostali okradzeni, oszukani, zdradzeni, wykorzystani. To było ich.”
— Mieczysław Bielak
Żyjemy w rzeczywistości przyczynowo-skutkowej: co z awatara wychodzi, jest ziarnem, co przychodzi, plonem – z tego lub poprzedniego życia.
Uświadomienie tej odpowiedzialności pozwala odpuścić winę i przestać obwiniać innych.
Wtedy łatwiej jest wybaczyć, a nawet pobłogosławić tego, kto „dostarczył nam nasze plony”. Poglądy Mieczysława Bielaka bywają kontrowersyjne, zwłaszcza w środowiskach naukowych.
Maciej Kawecki określił efekt obserwatora jako „wytrych świata duchowego”, a profesor Wojciech Żurek nazwał go „bzdurą i nadużywaniem fizyki do uzasadnienia zjawisk nadprzyrodzonych”.
Również fizycy tacy jak Andrzej Dragan twierdzą, że świadomość jest jedynie produktem ubocznym pracy mózgu i umiera wraz z ciałem.
Mieczysław Bielak, odnosząc się do tego sceptycyzmu, sugeruje, że takie podejście wynika z dominacji lewej półkuli mózgu, nastawionej na logikę i nagromadzoną wiedzę.
Uważa, że nadmiar wiedzy w umyśle utrudnia wykształconym przełączenie się na „czucie”, burząc ich świat koncepcji i formułek.
Dla niego, fizyka kwantowa dostarcza twardych dowodów na to, że nasza uwaga i energia wpływają na materię, i że ta interaktywność dotyczy nie tylko mikrocząstek, ale naszej rzeczywistości w skali 1:1.
Nasza jaźń, poprzez awatara i jego detektory, aktem obserwacji oraz dominującymi przekonaniami, nieustannie kreuje rzeczywistość, nadpisując kolejne kadry naszego „filmu życia”.
Serce czy umysł? Droga do prawdziwego przewodnictwa.
W kontekście wyboru między prowadzeniem umysłu a wyższej jaźni, Mieczysław Bielak przywołuje fascynujące badania. Wspomina o filmie „6 sekund serca” (ang.
6 seconds of the heart), gdzie, jak twierdzi, badania przeprowadzone przez takich naukowców jak Joe Dispenza, na dużej grupie osób z podłączonym EKG i EEG, wyraźnie dowiodły, że serce wie szybciej.
Serce potrafi „poznać przyszłość”, zanim oczy przekażą informacje do mózgu.
Oznacza to, że serce ma dostęp do pełnej skali wyborów i alternatyw, w przeciwieństwie do umysłu (własnego, autorytetów czy AI), który ma dostęp tylko do ograniczonego zakresu linii życia.
W codzienności rozpoznanie, czy kieruje nami wyższa jaźń, czy ego (umysł), jest kluczowe.
Mieczysław Bielak wyjaśnia, że gdy w odpowiedzi na nieprzyjemne zdarzenie nasza reakcja jest emocjonalna – wybuch złości, niezgody, walka, pogarda lub ucieczka – stery przejmuje umysł, a wyższa jaźń jest odcięta od prowadzenia.
Taka reakcja prowadzi do utraty energii i degradacji życia, przenosząc nas na gorsze linie życia, co odbija się na zdrowiu, relacjach i materialnym dobrobycie.
Zadaniem osoby przebudzonej jest natychmiastowe uświadomienie sobie, że dane wydarzenie to egzamin. Emocje nie są do wypierania, lecz są cenną informacją.
Należy je transmutować. Jesteśmy jak surferzy, którzy w każdej chwili, szczególnie w obliczu silnych „egzaminów”, zmieniamy linię życia.
Nasza reakcja na bieżące wydarzenia decyduje, czy „zanurkujemy do życiowego nocnika”, czy „wyskoczymy jak z trampoliny na wyższe przestrzenie”.
Mamy wolny wybór w tu i teraz, spośród nieskończonej liczby alternatyw. To jednak zagrożone jest przez integrację ze sztuczną inteligencją, mogącą pozbawić nas wolnego wyboru, czyniąc nas uwięzionymi w dwuwymiarowym więzieniu.
W tym kontekście, Mieczysław Bielak przestrzega przed nadmiernym uzależnianiem się od AI, które prowadzi do utraty samodzielnego myślenia i czucia.
Egzaminy życiowe: technologia świadomej komunikacji.
Jaka powinna być świadoma reakcja na życiowe egzaminy?
Pierwszym i najważniejszym krokiem, jak wskazuje Mieczysław Bielak, jest wzięcie odpowiedzialności – uświadomienie sobie, że to, co nas spotkało, jest nasze, zostało przez nas samych wykreowane.
Traumy zapisywały się w ciałach i polach energetycznych z powodu braku odpowiedzialności.
Kluczowe jest „uświadomienie świadomości”, czyli zrozumienie, że „ja i wszystko jednym jestem”. Ta świadomość jedności oznacza, że „wszystko jest moim bratem i siostrą”.
Nawet wobec osoby, która nas okradła, oszukała czy skrzywdziła, nie pojawi się „błogi stan”, jeśli nie uświadomimy sobie jedności – że „ja i ten człowiek, ten kat, jednym jestem”.
Technologia świadomej komunikacji, np. ze złodziejem w domu, jest rewolucyjna i wykracza poza ramy umysłu.
Mieczysław Bielak proponuje podejście, które rozpuszcza układ „kat-ofiara”.
Zamiast walczyć lub uciekać, należy zatrzymać się, uświadomić sobie, że to zdarzenie jest egzaminem, i zakomunikować zrównoważenie, łącząc łagodność z odwagą i stanowczością.
To znaczy, że nie wolno wejść w rolę ofiary, ale też nie należy eskalować przemocy. Mieczysław Bielak sugeruje, aby mentalnie lub słownie wypowiedzieć słowa takie jak:
- „Stop. Dziękuję ci, drogi sąsiedzie czy złodziejaszku, za to doświadczenie.”
- „Nie życzę sobie tego dalej, ale wiedz, że jestem ci wdzięczny za to, że przyniosłeś mi moje własne plony.”
- „Wiedz, że szanuję ciebie, bo ty i ja jednym jesteśmy. Akceptuję ciebie takim, jakim jesteś i wszystko to, co zrobisz.”
- „Błogosławię tobie i życzę tobie wszystkiego, co najlepsze.”
Taka komunikacja, wypowiadana ze zrównoważonej energii żeńskiej (łagodność) i męskiej (odwaga, stanowczość), ma zakończyć kontrakt.
Niezależnie od decyzji złodzieja (czy zabierze przedmiot, czy nie), akceptacja straty otwiera drogę do otrzymania stukrotnie więcej na nowej, wyższej linii życia.
Zjawisko złodziejstwa i jego reprezentanci mają wtedy zniknąć z czasoprzestrzeni.
„Uświadomienie świadomości to po pierwsze uświadomienie sobie, że ja i wszystko jednym jestem. Świadomość jedności. Wszystko jest moim bratem i siostrą. Błogosławię siebie w sobie i siebie we wszystkim, co jest.”
— Mieczysław Bielak
Choć brzmi to abstrakcyjnie, Mieczysław Bielak argumentuje, że jest to droga do wyplątania się ze splątań i życia w „raju na Ziemi”.
Praktykujący, sprawdzający „kinezjologią, czyli czuciem”, nie potrzebują naukowych dowodów ani Nagród Nobla; dla nich najważniejsza jest ich własna, sprawdzona prawda.
Pułapki Matrixa: Fałszywe narracje i rytuały.
W kontekście wybudzania się, Mieczysław Bielak zwraca uwagę na pułapki „systemu”, który nazywa „pasożytniczym”.
Ten system, aby przetrwać, domaga się energii, zwłaszcza niskowibracyjnej. Dyskredytuje narracje, które mogłyby prowadzić do masowego przebudzenia i „ucieczki” z systemu.
System wykorzystuje media i „fałszywych proroków”, by karmić umysły informacjami wywołującymi strach, złość, nienawiść.
Według Bielaka, narracje o kosmitach czy reinkarnacji, choć wydają się duchowe, mogą być formą zwiedzenia, odwracającą uwagę od prawdziwej drogi do wyjścia z gry.
Są to „bajeczki dla umysłu”, które nie mówią o świadomości jedności, odpowiedzialności i uczuciach. Zamiast szukać wiedzy zewnętrznej, Mieczysław Bielak zachęca do skupienia się na wewnętrznym czuciu.
Czuciowcy, jak ich nazywa, rozpoznają fałsz, nawet gdy ktoś pięknie mówi o miłości i świetle, ale czuć „chłód”.
Decyzje należy podejmować na podstawie uczuć i odczuć w ciele, a nie tylko tego, co widzą oczy czy słyszą uszy. Rytuały – religijne i polityczne – przedstawiane są jako narzędzia Matrixa do dojenia energii.
Mieczysław Bielak uważa, że chrzty, pierwsze komunie czy święta (Wielkanoc, Wigilia) to momenty, w których system wykorzystuje skumulowaną energię uwagi dużej liczby osób – „kulty ofiarne” splątujące nas energetycznie.
Polityczne rytuały, takie jak kampanie wyborcze, debaty i same wybory, są wręcz mistrzowską rozgrywką w dojenie energii poprzez budzenie nadziei i jej odbieranie.
Zamiast walczyć z systemem, który jest częścią nas i naszym lustrem, Mieczysław Bielak proponuje go pobłogosławić, ale przestać zasilać.
Oznacza to wycofanie uwagi z mainstreamowych mediów, a nawet z kanałów alternatywnych, jeśli nie prowadzą do czystej prawdy płynącej ze źródła.
Polska sercem przebudzenia: globalna rola i genetyka.
W perspektywie globalnego przebudzenia, Mieczysław Bielak przypisuje Polsce wyjątkową rolę.
Zgodnie z jego odczuciami, Polacy, jako istoty źródła w swoich awatarach, posiadają specyficzną genetykę i DNA, które dają im predyspozycje do szybszego przebudzenia.
Ta „iskra z Polski” nie jest związana z polityką czy mesjanizmem, lecz jest „iskrą świadomości z serc każdego z nas”. Mamy unikalną zdolność do transmutacji ciężkiej energii w wdzięczność, szacunek, akceptację, miłość i błogosławieństwo.
Proces ten ma dziać się w każdym człowieku, w jego własnej „linii czasu”, poprzez ukochanie i pobłogosławienie wszystkiego, co się manifestuje w tu i teraz – nawet pijaków, łajdaków czy złodziei.
Mieczysław Bielak mocno akcentuje, że to miejsce, ten kawałek ziemi, ten kraj i ta genetyka, mają istotną funkcję w całym procesie przebudzenia.
Polacy, rozsiani po całym świecie, mają potencjał do „zarażenia” innych narodów i przyspieszenia globalnej zmiany. Ta fala przebudzenia jest już, jego zdaniem, nie do zatrzymania; rozpoczęła się reakcja łańcuchowa.
Raj na Ziemi i powrót do Źródła: cel podróży.
Jaki jest ostateczny cel tego przebudzenia? Mieczysław Bielak wyróżnia dwa poziomy mety. Pierwszy, „półmetek”, to urzeczywistnienie raju na Ziemi tu i teraz, w naszych fizycznych awatarach.
Osiąga się to poprzez przypomnienie sobie o pochodzeniu źródłowym, połączeniu ze wszystkim, co jest, i przyjęciu pełnej odpowiedzialności za doświadczenia.
Z tego stanu świadomej świadomości, jak twierdzi ekspert, rodzi się królestwo na Ziemi – cudowne życie, które jest w świecie, ale nie jest ze „starego świata”.
To życie w lekkości, w którym nie trzeba o nic walczyć ani się bronić, a wszystko przychodzi w obfitości.
Drugi, „główny cel”, to powrót do Źródła dla wszystkich cząstek źródła po przejściu tej „gry” bycia uwięzionym i dojonym z energii.
Ważne jest, aby powrót ten nastąpił z pominięciem astralu, który, zdaniem Bielaka, nie powinien się w ogóle otworzyć, jeśli osiągniemy wibrację 600 (błogostan) lub wyższą.
Wizja przyszłości ludzkości według Mieczysława Bielaka dzieli się na dwie główne ścieżki.
Jedna grupa połączy się z transhumanizmem, pozostając „bateryjkami” dla systemu. Druga to ci, którzy odważą się na krok w nieznane, porzucając system i żyjąc w zgodzie z prowadzeniem wyższej jaźni.
Ci ludzie często znajdują miejsce na wsi, żyjąc w samowystarczalności, stając się „strażnikami pola” i podnosząc wibracje świadomości zbiorowej.
W tej podróży przebudzenia istnieje jednak pułapka: duchowe ego. Patrzenie na innych z góry, osądzanie ich jako „nieświadomych” czy „lemingów”, jest, zdaniem Bielaka, silną trucizną.
Prawdziwe przebudzenie manifestuje się w poczuciu jedności z każdą istotą, niezależnie od poziomu jej świadomości.
W błogosławieństwie i szacunku dla wszystkiego, co jest, odnajdujemy właściwą ścieżkę. Proces przebudzenia już się rozpoczął i jest nie do zatrzymania.
Nasza genetyka, miejsce na Ziemi i rosnąca świadomość to elementy przyspieszające transformację.
Wybór, czy będziemy zasilać system niskimi wibracjami, czy świadomie wycofamy uwagę i skierujemy ją na kreowanie osobistego raju na Ziemi, leży w rękach każdego z nas.
To od nas zależy, czy powrócimy do pełni mocy jako istoty źródła, uwalniając się od dawnych uwikłań i otwierając się na życie w pełni błogostanu.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz