NASA - naukowe debriefingi astronautów ery Mercury (1962-1963)
Opis sprawy
Zbiorcze debriefingi naukowe astronautów programu Mercury z lat 1962-1963. NASA wypytywała pilotów o wszystko, co widzieli na orbicie - w tym o zjawiska, których nie umieli wyjaśnić, jak słynne „świetliki” Glenna obserwowane o orbitalnym świcie.
Analiza dokumentu
Czym jest ta sprawa?
To licząca 216 stron teczka NASA (amerykańskiej agencji kosmicznej) z naukowymi debriefingami - technicznymi przesłuchaniami - astronautów programu Mercury. W środku: memoranda z 1962 roku, korespondencja z Los Alamos i transkrypcje rozmów z Walterem Schirrą oraz Gordonem Cooperem. Wspólny mianownik: NASA wypytywała pilotów o rzeczy dziwne - świecące cząstki przy kapsule, pas świetlny nad horyzontem, brunatną warstwę, migające światła na nocnej stronie Ziemi.
„Świetliki” Glenna trafiają pod lupę
Z kontekstu epoki wiadomo, że John Glenn podczas lotu Friendship 7 (misja MA-6, luty 1962) opisał chmary świecących drobin pojawiające się o orbitalnym świcie - prasa ochrzciła je „świetlikami”. Już następnego dnia Maurice Dubin, szef programu aeronomii w Biurze Nauk Kosmicznych NASA, rozesłał memorandum w tej sprawie.
Strona 55 skanu - memorandum Dubina z 21 lutego 1962.
„Uzyskanie bardziej szczegółowego opisu tych obserwacji ma żywotne znaczenie, aby dokładność i detale tego, co zaobserwowano, zostały właściwie zapisane do oceny naukowej.”
- memorandum NASA, 21 lutego 1962, s. 55 skanu
Dubin pytał, skąd pewność, że cząstki lecą razem z kapsułą, czy zjawisko wracało na kolejnych orbitach i jaka była ich jasność na tle gwiazd. Pada nawet hipoteza, że drobiny wiążą się z pyłem odpowiedzialnym za światło zodiakalne i przeciwblask (gegenschein).
Werdykt: nie pozaziemskie
Trzy tygodnie później sprawa była rozstrzygnięta. W teczce zachował się brudnopis memorandum do dyrektora Biura Nauk Kosmicznych, datowany 13 marca 1962, spisany po wywiadzie z Glennem z 27 lutego. Argument był czysto kinematyczny: wszystkie cząstki poruszały się z tą samą prędkością i w tym samym kierunku na każdej z trzech orbit - pył kosmiczny tak się nie zachowuje.
Strona 34 skanu - brudnopis werdyktu z 13 marca 1962.
„Już z samych tych rozważań można stwierdzić, że świecące cząstki obserwowane przez płk. Glenna nie były cząstkami pozaziemskimi, lecz cząstkami związanymi ze statkiem kosmicznym lub z rakietą nośną.”
- brudnopis memorandum, 13 marca 1962, s. 34 skanu
Żółtozielona barwa drobin pasowała do fluorescencji w świetle słonecznym, a odchylenia torów tuż przy kapsule wyjaśniono odpychaniem jednoimiennych ładunków. Rekomendacje brzmią jak manifest: astronauta-naukowiec powinien publikować obserwacje pod własnym nazwiskiem, a kapsuły dostać procedury adaptacji wzroku do ciemności.
Druga obserwacja Glenna - „wysoka warstwa” nad horyzontem - zawędrowała aż do Los Alamos. Tamtejszy badacz po lekturze Science i dwóch tygodniach rachunków wysłał dr Jocelyn Gill z NASA analizę: warstwę mógł tworzyć dwutlenek azotu (NO2) na wysokości około 100 km. Zastrzegł, że nie zna się na fotochemii, ale hipoteza „wydaje się do utrzymania”.
Carpenter stuka we właz
Najelegantszy dokument dotyczy misji MA-7 z 24 maja 1962. „Szkic notatki o obserwacjach naukowych” opisuje, jak Scott Carpenter badał pas świetlny przez filtr od Lawrence'a Dunkelmana z Goddard Space Flight Center, przepuszczający wąskie pasmo 5577 angstremów - a pas świecił dalej. Z kontekstu wiadomo, że to zielona linia tlenu atomowego: pas okazał się poświatą atmosfery (airglow), około 50 razy jaśniejszą od bieli oświetlonej Księżycem.
A „świetliki”? Notatka rozważa konfetti z mylaru, włókna izolacji, kurz w nieważkości - by wskazać na śnieg z pary wodnej zrzucanej przez układ podtrzymywania życia. Rój gęstniał przy −35°C przed wschodem słońca i rzedł, gdy poszycie nagrzewało się do +10°C. Decydujący okazał się jednak eksperyment najprostszy z możliwych.
„Carpenter jest zupełnie pewien - sądząc po kierunku, w jakim cząstki przepływały przez okno - że pochodziły one z punktu w pobliżu miejsca, w którym stukano.”
- szkic notatki naukowej po locie MA-7, s. 63 skanu
Publicznie udokumentowano, że Carpenter uwolnił chmarę „świetlików”, stukając w ścianę kapsuły; teczka pokazuje analizę, która z tego stukania uczyniła rozstrzygający argument.
Schirra i „pas smogu”
Strona 114 skanu - karta tytułowa debriefingu Schirry, 12 marca 1963.
Debriefing Schirry (lot MA-8, październik 1962) to blisko sto stron rozmowy pod przewodnictwem geologa Eugene'a Shoemakera, z udziałem m.in. astronomek Nancy Roman i Winifred Cameron oraz Johna O'Keefe'a. Białe drobiny zespół uznał za szron - czyli wodę. Seledynowy odcień cząstek Schirra tłumaczył światłem słonecznym filtrowanym o świcie przez gruby klin atmosfery; O'Keefe przywołał „efekt azotowy” z abstraktu Charlesa Herzfelda w Science.
Najdziwniejsza pozostała brunatna warstwa rozciągnięta wzdłuż całego horyzontu podczas południowego przelotu.
„Nazwałbym to, Nancy, kolorem smogu, z odrobiną brązu… To brudny brąz, nieprzyjemny, nie taki, jaki chciałoby się oglądać.”
- debriefing W. Schirry, 12 marca 1963, s. 145-146 skanu
Ustalono tyle, że Merkury i gwiazdy prześwitywały przez warstwę przy zachodzie, więc nie była gęsta - wyjaśnienia w aktach brak. Przy okazji: z orbity Schirra widział mniej gwiazd niż z kokpitu samolotu, a żaden z astronautów Mercury nie zobaczył ani jednego meteoru.
Cooper i migające światło
Strona 64 skanu - debriefing Coopera: „eksperyment pierwszy - migające światło”.
Debriefing Coopera po locie MA-9 (maj 1963) otwiera eksperyment z nadajnikiem błyskowym wyrzuconym z kapsuły - Cooper poczuł „solidne tąpnięcie”. Na nocnej stronie wypatrzył światło migające 62 razy na minutę, o jasności drugiej-trzeciej wielkości gwiazdowej; za dnia nie zobaczył go ani razu. To ćwiczenie było wprost przygotowaniem do spotkań orbitalnych programu Gemini.
Cooper opisał też cząstki odlatujące od kapsuły tak szybko, że w 4-5 sekund znikały „na drugim końcu pokoju”, oraz zdumiewającą ostrość widzenia: miasta pod chmurami, dymy, linie terenu. Ani jednego pytania o „latające spodki”.
Co to znaczy?
Ta teczka to wzorzec postępowania z anomalią powietrzną na długo przed skrótem UAP (Unidentified Anomalous Phenomena - niezidentyfikowane zjawiska anomalne). Dzień po locie Glenna NASA żąda szczegółów, po trzech tygodniach ma roboczy werdykt, po trzech miesiącach Carpenter wykonuje na orbicie eksperyment falsyfikujący, a niezależne laboratorium liczy hipotezy alternatywne. Anomalia trafia nie do kontrwywiadu, lecz do fizyków z nazwiskami i afiliacjami. W transzy PURSUE akta pokazują, że część „niezidentyfikowanych” świateł miała prozaiczne, mierzalne wyjaśnienia - śnieg z kapsuły, poświatę tlenu, ładunki elektrostatyczne.
Co pozostaje niejasne
Pierwsze około trzydziestu stron skanu to słabo czytelne notatki odręczne i przebitki. Brudnopis werdyktu nie nosi podpisu; inicjały „MD” w sygnaturze wskazują na Dubina, ale to wniosek z kodu kancelaryjnego. „Pas smogu” Schirry nie doczekał się w aktach wyjaśnienia. Nie wiadomo wreszcie, dlaczego czysto naukową teczkę NASA Departament Wojny umieścił akurat w transzy PURSUE - kryteriów doboru dokumentów nie ujawniono.
Kluczowe ustalenia
- Teczka liczy 216 stron: memoranda NASA, korespondencja z Los Alamos i pełne transkrypcje debriefingów Glenna, Carpentera, Schirry i Coopera (1962-1963).
- Memorandum Maurice'a Dubina z 21 lutego 1962 - dzień po locie Friendship 7 - uznało „świetliki” Glenna i pas nad horyzontem za informacje o żywotnym znaczeniu naukowym.
- Już 13 marca 1962 NASA stwierdziła w brudnopisie memorandum, że świecące cząstki „nie były pozaziemskie” - wszystkie poruszały się z tą samą prędkością i w tym samym kierunku na trzech orbitach.
- Carpenter zidentyfikował pas świetlny nad horyzontem jako poświatę atmosfery: filtr 5577 angstremów z Goddard Space Flight Center przepuścił światło pasa.
- Pochodzenie „świetlików” potwierdzono eksperymentalnie - gdy Carpenter stukał w ścianę kapsuły, cząstki wypływały z miejsca uderzeń.
- Analiza po MA-7 wiązała rój cząstek z temperaturą poszycia: gęstniał przy −35°C przed wschodem słońca, rzedł po nagrzaniu kadłuba do +10°C; wniosek - śnieg z pary układu podtrzymywania życia.
- Naukowiec z Los Alamos policzył dla NASA hipotezę, że „wysoka warstwa” Glenna to dwutlenek azotu (NO2) na wysokości około 100 km.
- Schirra opisał niewyjaśniony „pas smogu” - brudnobrązową warstwę wzdłuż całego horyzontu; akta nie zawierają jej ostatecznego wyjaśnienia.
- Seledynowy kolor części cząstek tłumaczono światłem słonecznym filtrowanym przez atmosferę o świcie albo „efektem azotowym” Herzfelda z czasopisma Science.
- Cooper śledził wyrzucony z kapsuły nadajnik błyskowy (62 błyski na minutę, jasność 2-3 wielkości gwiazdowej) - test przed spotkaniami orbitalnymi Gemini.
- Żaden z astronautów Mercury nie zobaczył z orbity meteoru, a Schirra widział mniej gwiazd niż z kokpitu samolotu.
- Memorandum z marca 1962 rekomendowało, by astronauta-naukowiec publikował obserwacje pod własnym nazwiskiem w czasopismach naukowych - narodziny tej roli na piśmie.
Analiza opracowana na podstawie treści odtajnionych dokumentów. Cytaty pochodzą bezpośrednio z raportów.