Kto odbiera szczątki z nieba: wytyczne międzyagencyjne (1962-1964)
Opis sprawy
Memorandum Biura Wykonawczego Prezydenta i 72-stronicowa teczka korespondencji wokół dokumentu „Guidelines for Interagency Handling of Space Vehicle Fragments”. Słowo „obce” znaczy w tych aktach „wystrzelone przez obce państwo”, a nie „pozaziemskie”. Punkt czwarty wytycznych tworzy jednak trzecią kategorię: wszystkie pozostałe fragmenty zostają w NASA do czasu uzgodnienia.
Analiza dokumentu
Czym są te dokumenty?
To para akt z Waszyngtonu, sparowana przez samo źródło. Pierwszy to jednostronicowe memorandum z 29 maja 1963 z EOP (Executive Office of the President, Biuro Wykonawcze Prezydenta), adresowane „MEMORANDUM FOR DR. WELSH” i podpisane przez R. W. Hale’a. Drugi to 72-stronicowy zbiór korespondencji z lat 1962-1964 z Biblioteki Lyndona B. Johnsona.
Oba dotyczą jednego pytania: kto w rządzie USA odbiera, bada i oddaje szczątki spadające z orbity. Rzecz dzieje się w szczycie wyścigu kosmicznego, gdy to, co spada z nieba, ma wartość wywiadowczą dla obu stron zimnej wojny.
7 punktów z gabinetu Frutkina
Strona 1 – notatka z 29 maja 1963, temat: „Conference with Frutkin: Fragments”.
Hale relacjonuje ponadgodzinną rozmowę, którą 28 maja odbył z Arnoldem Frutkinem z NASA i jego asystentem Marvinem Robinsonem. Stanowisko Frutkina ma 7 punktów: oświadczenie publiczne zbędne, rozporządzenie prezydenckie „niepotrzebnie przestraszyłoby ludzi”, NASA ma czekać na rozstrzygnięcie USIB (United States Intelligence Board, Rada Wywiadu USA). Punkt czwarty jest najostrzejszy:
„Departament Obrony i Siły Powietrzne chcą wykorzystać NASA jako „przykrywkę”, lecz nie mają zamiaru pozwolić jej na nic poza zwróceniem kilku kawałków.”
To spór o jurysdykcję, nie o naturę materiału. Punkt siódmy dodaje, że prawnicy NASA sprzeciwiliby się posyłaniu sprawy do Kongresu: wywołałaby „szkodliwą debatę”.
Co dokumenty nazywają po imieniu
Strona 18 – wersja z 6 listopada 1962 poprawiona przez DOD 1 marca 1963.
Rdzeniem teczki są „Guidelines for Interagency Handling of Space Vehicle Fragments”, czyli wytyczne postępowania z fragmentami pojazdów kosmicznych, w 4 wersjach. Punkt pierwszy czyni NASA odpowiedzialną za przyjmowanie i identyfikowanie „fragmentów lub domniemanych fragmentów pojazdów kosmicznych wszelkich typów, wraz z ich zawartością”.
Kluczowe jest słowo „foreign”. W tytule memorandum pada zwrot „foreign materiel”, czyli materiał obcego pochodzenia, ale same wytyczne go nie używają. Mówią o „pojazdach wystrzelonych przez obce państwa” i o zwrocie szczątków państwu, które dokonało startu. Obcy znaczy tu: cudzego kraju, a nie: spoza Ziemi. Kategorie są 3, a trzecia jest najważniejsza:
„Wszystkie pozostałe fragmenty pozostaną w gestii NASA do czasu uzgodnienia sposobu postępowania z nimi.”
To jedyne miejsce, w którym procedura przewiduje materiał nieprzypisany nikomu, i nie mówi, co się w tej kategorii mieściło. Punkt siódmy daje udział AEC (Atomic Energy Commission, Komisji Energii Atomowej) przy materiałach promieniotwórczych.
Zakaz snucia domysłów o pochodzeniu
Jest tu też depesza Juliana Scheera, zastępcy administratora NASA do spraw informacji publicznej, o pytaniach o szczątki rakiety SA-6. Jeden punkt warto przeczytać dosłownie:
„W żadnych okolicznościach ta agencja (rząd) nie snuje domysłów co do pochodzenia obiektu. Pragnie raczej go pozyskać, zbadać i podjąć próbę ustalenia jego pochodzenia.”
Zdanie jest dwuznaczne tylko pozornie: zakazuje spekulacji, nie badania. I zakłada sytuację, w której obiekt trafia w ręce rządu, zanim ktokolwiek wie, skąd pochodzi.
Co mówić mediom: kwiecień 1964
Dokument „Response to Query” z 8 kwietnia 1964 świadomie NIE podaje szans na wypadek: pisze, że zmiennych jest zbyt wiele, obliczenia są „skrajnie złożone”, a zagrożenie jest „znacznie mniejsze niż wiele zagrożeń spotykanych w codziennym życiu”. Konkrety dotyczą zapobiegania: w SA-5 użyto 13 000 funtów piasku jako balastu i zmatowiono stożek, żeby spłonął przy wejściu w atmosferę, a w GT-1 wywiercono otwory w osłonie termicznej, aby ułatwić spalanie.
Spór, który prawie trafił do Białego Domu
Notatka do Thomasa Parrotta opisuje „małą awanturę” między DOD (Department of Defense, Departamentem Obrony) a CIA o procedurę. Interwencja nie jest potrzebna, choć spór „mógłby stać się sprawą Białego Domu na gruncie czysto jurysdykcyjnym”.
Sekretarz wykonawczy NASC (National Aeronautics and Space Council, Rada do spraw Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej) E. C. Welsh zwołuje narady w Executive Office Building: 17 października i 6 listopada 1962 oraz 6 i 21 listopada 1963. Adresaci to między innymi Dean Rusk, John A. McCone i James E. Webb.
Redakcje i luki
Najwięcej mówi pierwsza strona zbioru: różowy formularz Biblioteki LBJ („Document Withdrawal Sheet”), spis dokumentów wyjętych z teczki jako niejawne, w tym memoranda Welsha do Fritscha i McCone’a. Przy większości dopisano odręcznie „open” z datą 15 września 2014.
Poza tym luki są typowe dla epoki: skreślone klauzule „CONFIDENTIAL” i „SECRET”, stemple o obniżaniu klauzuli co 12 lat, nieczytelne pismo odręczne. Czego w teczce nie ma, to ani jednego zdania o materiale pozaziemskim. Jest za to procedura na wypadek obiektu, którego pochodzenia nie da się przypisać, i zakaz zgadywania, skąd przyleciał. Dokumenty nie mówią więcej.
Kluczowe ustalenia
- Memorandum z 29 maja 1963 relacjonuje rozmowę z Arnoldem Frutkinem z NASA i streszcza jego stanowisko w 7 punktach, w tym zarzut użycia NASA jako „przykrywki” przez Departament Obrony i Siły Powietrzne.
- Trzon 72-stronicowej teczki to wytyczne „Guidelines for Interagency Handling of Space Vehicle Fragments”, krążące w co najmniej 4 wersjach między listopadem 1962 a listopadem 1963.
- Dokumenty nazywają przedmiot sprawy jednoznacznie: „fragmenty lub domniemane fragmenty pojazdów kosmicznych wszelkich typów, wraz z ich zawartością”.
- Słowo „obce” znaczy w tych aktach „wystrzelone przez obce państwo”, a nie „pozaziemskie”: wytyczne przewidują zwrot szczątków państwu, które dokonało startu.
- Punkt czwarty wytycznych tworzy trzecią kategorię: „wszystkie pozostałe fragmenty” zostają w NASA do czasu uzgodnienia. Dokumenty nie mówią, co się w niej mieściło.
- Depesza Juliana Scheera zakazuje publicznego spekulowania o pochodzeniu znalezionego obiektu, a zarazem zakłada, że pochodzenie dopiero trzeba ustalić.
- „Response to Query” z 8 kwietnia 1964 odmawia podania szans na wypadek („obliczenia skrajnie złożone”) i opisuje środki zaradcze: 13 000 funtów piasku jako balast w SA-5 i otwory w osłonie termicznej GT-1.
- Formularz Biblioteki LBJ wylicza dokumenty wyjęte z teczki jako niejawne; część udostępniono dopiero 15 września 2014 roku.
Analiza opracowana z udziałem modelu językowego na podstawie treści odtajnionych dokumentów. Cytaty pochodzą bezpośrednio z raportów.