CIA - brytyjskie badania nad „latającymi spodkami” (1952)
Opis sprawy
Notatka CIA o aktywności Brytyjczyków w dziedzinie niezidentyfikowanych obiektów latających z grudnia 1952 r. - tuż po słynnej fali obserwacji nad Waszyngtonem. Sojusznicy porównywali notatki: Londyn prowadził wtedy własne, ciche dochodzenie.
Analiza dokumentu
Czym jest ten dokument?
Notatka do akt (Memorandum for Record) z 18 grudnia 1952 r., sporządzona w pionie wywiadu naukowego CIA (Centralnej Agencji Wywiadowczej) i podpisana przez H. Marshalla Chadwella, zastępcę dyrektora ds. wywiadu naukowego. Dwie strony opatrzone klauzulą SECRET („Security Information”) relacjonują, co o „latających spodkach” wiedzieli wówczas Brytyjczycy - i czego po cichu obawiała się sama CIA.
Źródłem jest „niedawno przybyły kurier z Brytanii”, który 15 grudnia zdał relację z rozmowy z R. V. Jonesem - w notatce „dr. Jonesem” - oraz z drugą osobą, której nazwisko zaczerniono. Zapis powstał kilka miesięcy po pamiętnym lecie 1952 r., gdy niezidentyfikowane obiekty nad Waszyngtonem trafiły na pierwsze strony gazet po obu stronach Atlantyku. Sojusznicze wywiady najwyraźniej porównywały notatki.
Komitet, który dr Jones „odziedziczył”
Najcenniejsza informacja pada w punkcie drugim: Brytyjczycy mieli stały komitet do spraw latających spodków, utworzony „około szesnastu miesięcy” wcześniej - czyli mniej więcej w połowie 1951 r. Według rozmówcy organ ten przeszedł pod kierownictwo dr. Jonesa „w spadku”, a RAF (Royal Air Force, Królewskie Siły Powietrzne) określono krótko jako „ludzi czynu”.
„Grupa doszła do wniosku, że obserwowane obiekty nie są wrogimi statkami powietrznymi i że żaden z nich nie pojawił się nad Brytanią.”
- notatka CIA, s. 1
Z kontekstu epoki wiadomo, że w latach 1950-51 działała w Londynie grupa robocza Flying Saucer Working Party, której sceptyczny raport pozostawał utajniony aż do 2001 r. - opis z notatki pasuje do tego ciała lub jego bezpośredniego następcy. Publicznie udokumentowano też, że w lipcu 1952 r. sam premier Churchill dopytywał: „Do czego sprowadza się całe to zamieszanie z latającymi spodkami?”. Brytyjskie „ciche dochodzenie” nie było więc fanaberią urzędników - interesował się nim szczyt władzy.
Strona 1 - notatka do akt z 18 grudnia 1952 r.: pięć ponumerowanych punktów, podpis H. Marshalla Chadwella i rozdzielnik pionu wywiadu naukowego; w prawym górnym rogu odręczne adnotacje.
„Idealny latający spodek” nad Yorkshire
Punkt trzeci opisuje wydarzenie, które wytrąciło Brytyjczyków z rutyny „około dziesięciu do dwunastu dni” przed rozmową - czyli na początku grudnia 1952 r. Na jednym z lotnisk RAF w hrabstwie Yorkshire odbywał się pokaz, na który zaproszono wysokich rangą oficjeli RAF z Londynu. I właśnie wtedy, na oczach najmniej wygodnych świadków, coś się pojawiło.
„Podczas pokazu «idealny latający spodek» został dostrzeżony zarówno przez tych oficjeli, jak i przez pilotów RAF. Widziało go tak wielu ludzi, że w prasie ukazały się liczne artykuły.”
- notatka CIA, s. 1
Reakcja dr. Jonesa jest znamienna: nie ekscytacja, lecz niepokój. Notatka wprost stwierdza, że sprawa go „niepokoi”, bo „kształtowanie lub korygowanie opinii publicznej” należy do jego obowiązków. Już w grudniu 1952 r. problemem numer jeden nie był więc sam obiekt - była nim prasa.
Meteoryty Chladniego i szwedzki trop
Punkt czwarty pokazuje, jak Jones osadzał temat w historii. Przypomniał rozmówcy „szwedzki incydent” - notatka dopowiada w nawiasie: „przypuszczalnie chodzi mu o ten z 1946 r.” - oraz pracę Chladniego o pochodzeniu meteorytów, opublikowaną według notatki we Francuskiej Akademii Nauk „między 1760 a 1780 r.”. Wymowa tej analogii jest czytelna: nauka przez dziesięciolecia wyśmiewała doniesienia o kamieniach spadających z nieba, zanim uznała meteoryty za fakt.
Punkt piąty domyka obraz wymiany sojuszniczej. Kurier powiedział Jonesowi o ówczesnym zainteresowaniu Amerykanów i wspomniał o filmie nakręconym przez podoficera marynarki wojennej - notatka nazywa to „incydentem z Tremonton”. Chadwell odnotowuje, że Jones być może napisze z prośbą o kopię filmu „lub o więcej w tej samej sprawie”. Londyn i Waszyngton nie tylko porównywały wnioski - szykowały się do wymiany materiału dowodowego.
Druga strona: trzy zagrożenia dla obrony
Strona druga zmienia perspektywę. Nie ma już mowy o Brytyjczykach - tekst omawia amerykańskie instytucje i wygląda na fragment szerszej oceny CIA, włączony do tej samej teczki. Teza otwierająca jest ostrożna: „nic nie wskazuje, by obiekty te stanowiły bezpośrednie zagrożenie dla obrony narodowej”, istnieją jednak trzy potencjalne niebezpieczeństwa: trudność i opóźnienie w identyfikacji, które mogłyby osłabić system wczesnego ostrzegania na wypadek wybuchu wojny; masowa histeria; wreszcie przeciążenie łączności alarmowej do stanowisk dowodzenia.
„Możliwość masowej histerii, którą wróg mógłby celowo wywołać w krytycznym momencie za pomocą sfabrykowanych meldunków.”
- notatka CIA, s. 2
Dokument rozdziela odpowiedzialność poza wspólnotę wywiadowczą: histeria ma trafić do FCDA (Federalnej Administracji Obrony Cywilnej) i ICIS (Międzyresortowego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego), a przeciążenie łączności - do poszczególnych rodzajów sił zbrojnych przez Połączony Komitet ds. Łączności i Elektroniki. U dołu strony ktoś dopisał ołówkiem uwagę o reakcji lotniczej obrony kraju.
Strona 2 - trzy ponumerowane zagrożenia, plan powiadomienia FCDA, ICIS i wojska oraz odręczny dopisek o gen. Maxwellu u dołu.
„Według gen. bryg. Maxwella (RDB) ADC «jest świadome tego potencjalnego zagrożenia» i «wyraża zaniepokojenie».”
- odręczny dopisek, s. 2
RDB to Rada ds. Badań i Rozwoju (Research and Development Board), a ADC - Dowództwo Obrony Powietrznej (Air Defense Command). Innymi słowy: wojskowi odpowiedzialni za niebo nad Ameryką potwierdzali obawy analityków.
Co to znaczy?
Po pierwsze, notatka dowodzi, że pod koniec 1952 r. temat UFO był przedmiotem poufnej wymiany między sojuszniczymi wywiadami - nie plotek prasowych, lecz rozmów kurierów z ludźmi pokroju dr. Jonesa. Po drugie, brytyjska konkluzja była zaskakująco stanowcza: to nie wrogie statki powietrzne i nic takiego nie latało nad Brytanią - a mimo to incydent z Yorkshire, z pilotami RAF w roli świadków, wytrącił komitet z równowagi.
Najciekawsze jest jednak to, czego obie strony się bały. Ani strona pierwsza, ani druga nie roztrząsają pochodzenia obiektów. Zagrożeniem jest reakcja ludzi: opinia publiczna, którą trzeba „korygować”, histeria, którą wróg może podsycić fałszywkami, i zapchane łącza alarmowe w chwili próby. To rama myślenia, w której zjawisko stało się przede wszystkim problemem zarządzania percepcją - i ta rama, jak pokazują kolejne dekady odtajnianych akt, okazała się wyjątkowo trwała.
Redakcje i co pozostaje niejasne
W punkcie pierwszym zaczerniono nazwisko drugiego brytyjskiego rozmówcy - wiemy jedynie, że kurier rozmawiał z R. V. Jonesem „oraz” kimś jeszcze. Sama notatka też pozostawia luki: incydent z Yorkshire nie ma daty ani nazwy bazy („na pewnym lotnisku RAF”), a wzmiankowane „liczne artykuły” prasowe nie zostały przywołane z tytułu. Nie wyjaśniono również, z jakiego dokumentu pochodzi strona druga - jest niepodpisana i nie nawiązuje do wątku brytyjskiego. Wreszcie odręczne adnotacje na obu stronach, w tym inicjały przy dopisku o gen. Maxwellu, pozostają częściowo nieczytelne.
Kluczowe ustalenia
- CIA już 18 grudnia 1952 r. wiedziała o stałym brytyjskim komitecie ds. latających spodków, utworzonym około połowy 1951 r.
- Według relacji kuriera komitet przeszedł „w spadku” pod kierownictwo dr. R. V. Jonesa, a RAF określono jako „ludzi czynu”.
- Brytyjska konkluzja: obserwowane obiekty nie są wrogimi statkami powietrznymi i żaden nie pojawił się nad Brytanią.
- Na początku grudnia 1952 r. na lotnisku RAF w Yorkshire „idealny latający spodek” widzieli wysocy oficjele RAF i piloci - sprawa trafiła do prasy.
- Jonesa niepokoiła nie sama obserwacja, lecz jej wpływ na opinię publiczną, za której „kształtowanie lub korygowanie” odpowiadał.
- Jones przywołał „szwedzki incydent” (wg notatki przypuszczalnie z 1946 r.) i XVIII-wieczną pracę Chladniego o pochodzeniu meteorytów - analogię do zjawiska wyśmiewanego, zanim uznano je za fakt.
- Amerykanie wspomnieli Jonesowi o filmie z Tremonton nakręconym przez podoficera marynarki; spodziewano się, że poprosi o kopię.
- Strona druga wylicza trzy zagrożenia: osłabienie systemu wczesnego ostrzegania, masową histerię wywołaną sfabrykowanymi meldunkami wroga i przeciążenie łączności alarmowej.
- CIA planowała przekazać problem histerii FCDA i ICIS, a przeciążenie łączności - siłom zbrojnym przez Połączony Komitet ds. Łączności i Elektroniki.
- Odręczny dopisek: gen. bryg. Maxwell (RDB) potwierdza, że Dowództwo Obrony Powietrznej „wyraża zaniepokojenie”.
- W notatce zaczerniono nazwisko drugiego brytyjskiego rozmówcy obok R. V. Jonesa.
- Z kontekstu epoki: opis komitetu pasuje do Flying Saucer Working Party (1950-51), której sceptyczny raport ujawniono dopiero w 2001 r.
Analiza opracowana na podstawie treści odtajnionych dokumentów. Cytaty pochodzą bezpośrednio z raportów.