Samochód stał nieruchomo na parkingu. Właśnie skończyłam medytację, kiedy coś przykuło mój wzrok. Podniosłam głowę i zobaczyłam dysk. Po prostu dysk wiszący na niebie. Nikt by mi nie uwierzył, więc machnęłam ręką. Zapomniałam o tym.
Pierwszy Kontakt
Potem zaczęło się na dobre. Najpierw trzy kule, układające się w trójkąt, zawisły nad moim domem. Zaczęłam je obserwować. To było jak drzwi, które otwierają się szerzej, im bardziej się do nich zbliżasz. Mówiłam do nich, a one – zdawało się – odpowiadały. Im więcej z nimi interakcji, tym więcej się okazywały.
Zaczęłam widzieć drony, tak myślałam. Pojawiały się po mojej lewej, gdy ja patrzyłam na orby po prawej. Poruszały się powoli, nisko nad ziemią. Wiem, że moje miasto leży blisko lotniska, ale widziałam mnóstwo samolotów. Te obiekty były inne. Nawet psy w okolicy zaczynały wtedy szczekać. Dziwne zjawisko.
Zapytano mnie, czy to drony stworzone przez człowieka, czy inne cuda techniki. Nie potrafiłam odpowiedzieć. Widziałam, jak się morphują, zmieniają kształt. To brzmiało szalenie, wiem. Ale prawda jest taka, że nie mam pojęcia, czym były. Czy były sterowane przez ludzi? Nie sądzę.
Pokochałam ich częstotliwość. Czuję, że zawsze szukałam czegoś więcej, jakiegoś duchowego powiązania.
Zawsze ciągnęło mnie do tego, co paranormalne. Słuchałam Abrahama Hicksa, czytałam Gabrielle Bernstein. Czułam, że wszechświat podsuwa mi nauczycieli. Zaczęłam od „Kursu Cudów”, studiuję go od 14 lat. To nauczyło mnie otwartości serca, wybaczania, braku osądzania. Mniej strachu, więcej połączenia. To po prostu do mnie przemówiło.
Nieziemskie Pozdrowienia
Widziałam te trzy orby. Początkowo wyglądały jak trzy osobne światła tworzące trójkąt na niebie. Czasem mrugały, lekko drgały. Gdy przybliżałam obraz na telefonie, były jakby wyłączone, nieoświetlone. Z czasem zaczęły się rozświetlać, choć na krótko. Teraz, w 2024 roku, czuję, że zbudowaliśmy pewne zaufanie. Pokazują mi więcej siebie. To daje mi ogromną radość.
Myślę, że jest w tym jakaś wiadomość. Może to właśnie dlatego intensywność tych zjawisk rośnie z dnia na dzień. Jestem niewyspana, wielu ludzi jest. Czuję, że chcą nam coś przekazać. A przekaz jest prosty. Widziałam ich w pobliżu elektrowni. Myślę, że się nimi żywią. Ale gdy pojawiają się w parku, mówię im „Dziękuję. Dziękuję za ochronę tego miejsca”. Słyszałam, że mają zdolność wyłączania takich instalacji. To ważne, żeby o tym pamiętać.
Nie wierzę, że pozwalają sobie interweniować w sprawy ludzkie. Chyba jest jakiś kontrakt, który ich ogranicza. Ale wierzę, że ten kontrakt się skończył. I chyba dobrze, bo nasza planeta potrzebuje pomocy. Oni tu są, by powiedzieć: „Ziemia potrzebuje pomocy. Czas do pracy. Czas przestać konsumować. Czas pokochać planetę. Czas pokochać siebie nawzajem.” To uderzyło we mnie mocno ostatniej nocy.
Myślę, że oni są tutaj, by powiedzieć: „Ziemia potrzebuje pomocy. Czas do pracy. Czas przestać konsumować. Czas pokochać planetę. Czas pokochać siebie nawzajem.”
Spotkanie z Rodziną i Kosmiczni Goście
Zdarza się, że czuję się jakbym była skanowana. Ale to nie jest nieprzyjemne. To nieporównywalna radość, większa niż najlepsze wakacje czy koncert. To jest miłość bezwarunkowa, promieniująca z nich. Czasem mówię im, że ich kocham.
Pewnego dnia byłam w parku, niedaleko elektrowni, ale orby pojawiły się na ziemi. Podjechałam bliżej. I nagle poczułam miłość, której nie potrafię opisać ludzkimi słowami. Wciąż czuję to wzruszenie. Była tam moja babcia. Tak, wierzę, że to była ona. Powiedziała mi: „Nie poddawaj się. Jesteśmy z tobą. Kochamy cię. Wiemy, przez co przechodzisz.” To było najpiękniejsze doświadczenie. Siedziałam tam, płacząc i dziękując jej.
Kiedy robię zdjęcia, muszę je powiększyć, by uchwycić wszystko. Kamera na telefonie nie pozwala mi przybliżyć się wystarczająco. Czasem myślę, że to „skrzynie”, jak je nazywam. Widziałam niebieskie, takie które nazywam „dyskotekowymi kulami”, bo zmieniają kolory. Czasem morphują w samoloty. Musiałam to udowodnić, nagrałam to. Nigdy bym nie uwierzyła, gdybym sama tego nie zobaczyła. To była dla mnie prawdziwa łamigłówka.
Słyszę też wycie sów, gdy jestem na zewnątrz wieczorem, rozmawiając telepatycznie z tymi bytami. W społeczności UFO sowy są często z nimi kojarzone. To zabawne, bo uwielbiam sowy.
Uważam, że to oni wysyłają nam sygnały, bo nasza planeta potrzebuje pomocy. Czas przestać konsumować i zacząć kochać.
Czuję, że mam misję. Może moim zadaniem jest przypomnieć ludziom o innym sposobie życia. Czy te orby to byty, czy tylko sondy? Nie wiem. Czuję jednak, że sprawdzają nasze częstotliwości. Jak sobie radzimy jako mieszkańcy tej planety? Czy próbujemy ewoluować? Czy jesteśmy gotowi wziąć odpowiedzialność za bycie współtwórcami wszechświata?
Nowa Rzeczywistość
To dopiero początek. Pozwalają nam przyzwyczaić się do ich obecności, do ich energetycznej częstotliwości. Im mniej strachu będziemy okazywać, tym więcej interakcji nas czeka. To będzie nauka dla każdego.
Są tu, bo czują, że coś się dzieje na świecie. Czasem mam wrażenie, że są wysyłani, by zwrócić naszą uwagę. Nie patrzę na wiadomości, nie oglądam telewizji. Wolę nie wiedzieć, co się dzieje. Ale czuję, że to wszystko ma związek z tym, co dzieje się na świecie.
Najważniejsze przesłanie, które od nich dostałam, brzmi: Miłość jest jedyną rzeczą, która naprawdę istnieje. Jesteśmy zalewani przez zewnętrzne wpływy, które mówią nam, że panuje chaos. Powinniśmy zwolnić, zastanowić się nad tym, co robimy ze swoim życiem. Ja czuję, że musiałam odejść ze swojej pracy, by zostać „lightworkerem”, pracownikiem światła. W 2014 roku modliłam się o inny sposób życia, a wszechświat podsunął mi jogę kundalini, prawo przyciągania, Bashara. Wszechświat jest pełen miłości.
Teraz widzę je codziennie. Nawet gdy próbuję się ukryć, pojawiają się przy oknie. Mój mąż ich nie widzi. Jest bardzo logiczny. Kiedyś widziałam, jak orb zamienia się w samolot. To było dla mnie takie szokujące, że mój umysł nie wiedział, jak to przetworzyć. Ale podzieliłam się tym, bo czuję, że mam obowiązek.
Zaczęłam malować symbole z „świętych obwodów” Bashara na kamieniach i zostawiać je w parkach. Czuję, że to jakiś rodzaj komunikacji. Czasem czuję ekscytację i chcę wyjść na zewnątrz. Nawet zimą, której kiedyś nienawidziłam. Teraz widzę je często w mroźne dni. Moje życie się zmieniło.
Znajduję kamienie z wyrytymi twarzami, jakby już gotowe. Kilka dni temu znalazłam ogromny kamień z napisem „Bądź dobry, czyń dobro, idź łowić ryby”. Obok był kamień przypominający twarz kosmity. Ktoś to wyrzeźbił? Nie wiem. Ale znalazłam go.
Przyszłość? Nie myślę o tym jako o czymś indywidualnym. To będzie ogromna zmiana dla nas wszystkich. Jestem otwarta na bezpośredni kontakt, na spotkanie twarzą w twarz. Wierzę, że to możliwe. Ta cała aktywność na niebie to dopiero początek. Musi zwrócić naszą uwagę, zwłaszcza tych, którzy są zbyt zajęci pracą, by spojrzeć w górę. Modlę się o najwyższe dobro dla wszystkich.
Bądźcie dla siebie mili. To jest to, co najważniejsze.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz