W świecie, gdzie granice między faktem a spekulacją zacierają się szybciej niż kiedykolwiek, pojawienie się nowej fali paniki związanej z wirusem zawsze budzi niepokój.
Zwłaszcza gdy towarzyszą jej sprzeczne narracje, rodzące pytania o celową manipulację i zaskakujące zbiegi okoliczności.
Dziś na celownik bierzemy zagadkę, która od kilku tygodni elektryzuje media na całym świecie: rzekomą epidemię Hantawirusa, która miała rozpocząć się na pokładzie statku wycieczkowego.
Oficjalne komunikaty mówią o niezwykle groźnym szczepie, błyskawicznie rozprzestrzeniającym się i zbierającym śmiertelne żniwo.
Jednak dla niektórych badaczy, w tym dla profesora Perona – cenionego specjalisty chorób zakaźnych, z bogatym doświadczeniem w zarządzaniu kryzysami epidemicznymi – ta narracja wydaje się aż nazbyt znajoma i niepokojąco odstająca od medycznej rzeczywistości.
Tajemniczy początek: statek, Argentyna i histeria
Historia zaczyna się od doniesień o tajemniczym ognisku choroby na statku wycieczkowym, który rzekomo stał się epicentrum nowego zagrożenia.
Kilka zgonów, natychmiastowa reakcja mediów i polityków, a także nadzwyczajne środki ostrożności – to wszystko przypomina scenariusz, który zdążyliśmy już poznać.
Według profesora Perona, który wypowiedział się dla jednego z europejskich mediów, narracja ta budzi poważne wątpliwości.
"Ten wirus, jeśli faktycznie jest tak niebezpieczny i zaraźliwy, jak się twierdzi, powinien był wywołać pandemię już dawno temu" – zauważa badacz.
Wspomina o szczepie pochodzącym z Ameryki Południowej, którego pierwsze przypadki odnotowano w Argentynie już w latach 1995-1996. Od trzech dekad wirus ten sporadycznie wywołuje ograniczone ogniska, ale nigdy nie stał się źródłem globalnej pandemii.
To budzi pytanie: co zmieniło się teraz, że nagle staje się on przyczyną takiej globalnej histerii?
Hantawirus: cichy zabójca czy paniczna narracja?
Aby zrozumieć skalę dysonansu, warto przyjrzeć się, czym właściwie jest Hantawirus. Jego nazwa pochodzi od rzeki Han, która oddziela dwie Koree.
Podczas wojny koreańskiej amerykańscy żołnierze, przebywający w okopach wśród gryzoni, zapadali na krwotoczną gorączkę z niewydolnością nerek i obfitymi krwawieniami. Była to tak zwana koreańska gorączka krwotoczna.
Znane są różne szczepy Hantawirusa. Szczepy azjatyckie są potencjalnie niebezpieczne, ale ich transmisja z człowieka na człowieka nie jest potwierdzona.
Wymagają one bezpośredniego kontaktu z gryzoniami lub ich wydalinami. W Europie, w tym we Francji, również występują przypadki zakażeń, jednak wywołują je szczepy znacznie łagodniejsze.
Jak wspomina profesor Peron, przez czterdzieści lat leczył przypadki Hantawirusa u Francuzów, głównie na północy kraju, w regionach takich jak Pikardia czy Loise, zwłaszcza w zalesionych obszarach z dużą populacją gryzoni.
Główne cechy Hantawirusa, według uznanej wiedzy medycznej, to:
- Transmisja: Nie poprzez aerozolizację oddechu czy kaszlu ludzkiego. Głównie przez wdychanie aerozoli z odchodów gryzoni (np. norników, myszy polnych), które są unoszone w powietrzu podczas sprzątania zamkniętych, zaniedbanych pomieszczeń (stodoły, garaże). Rzadziej – przez bezpośredni kontakt z moczem czy kałem zakażonych gryzoni.
- Zakaźność między ludźmi: Wyjątkowo niska. Infekcjolog Yasdan Yasdan Pana, kolega profesora Perona, podkreśla, że wymaga to "bardzo bliskiego, intymnego kontaktu w zamkniętej przestrzeni, wymiany śliny, stosunków seksualnych". To zdecydowanie wyklucza scenariusz "pandemii z aerozolu".
- Objawy: W Europie głównie ostra niewydolność nerek. W ciężkich przypadkach krwotoki.
- Leczenie: Brak specyficznego leku, ale leczenie objawowe jest skuteczne. Pacjenci z niewydolnością nerek otrzymują hemodializy. "Nigdy nie stosowaliśmy masek ani rękawiczek podczas leczenia tych gorączek wirusowych we Francji" – zaznacza profesor Peron.
"To nie jest wirus, który wywołuje pandemię drogą aerozolową. Kiedy słyszę ministra mówiącego 'Ach, przenosi się przez aerozol', mówię: 'Nie, pani minister, to się nie dzieje'.
Przenosi się przez aerozolizację odchodów gryzoni, w szczególności norników."
Profesor Peron
Kontrast między faktami medycznymi a alarmistyczną retoryką jest uderzający.
Media, cytując niektórych profesorów (jak profesor Flao w Le Parisien), podają "wskaźniki śmiertelności na poziomie 30-40%", bez jakiejkolwiek weryfikacji przez dziennikarzy.
Te liczby, jak podkreśla profesor Peron, nie mają podstaw naukowych i służą wyłącznie szerzeniu paniki.
Scenariusz déjà vu: zbiegi okoliczności czy precyzyjny plan?
Dla badaczy zajmujących się analizą globalnych mechanizmów kontroli, obecna sytuacja wokół Hantawirusa budzi niepokojące skojarzenia z poprzednimi kryzysami zdrowotnymi. Lista "zbiegów okoliczności" jest długa i niepokojąca.
Pierwszy z nich to miejsce i czas. Incydent na statku w Argentynie zbiega się w czasie z dyskusjami tego kraju (oraz innych, jak Włochy) o opuszczeniu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), śladem Stanów Zjednoczonych.
"To mnie bardzo niepokoi, że zaczyna się to właśnie w Argentynie, w momencie, gdy Argentyna idzie w ślady Stanów Zjednoczonych, aby opuścić WHO" – zauważa profesor Peron. Kolejny zbieg okoliczności to "próby generalne".
Profesor Peron przypomina, że zaledwie trzy tygodnie przed incydentem w Argentynie, na Wyspach Kanaryjskich odbyła się "próba generalna" na przyjęcie statku potencjalnie skażonego wirusem.
Ten schemat przypomina wydarzenie Event 201, zorganizowane przez Billa Gatesa w październiku 2019 roku, na miesiąc przed wybuchem pandemii COVID-19, oraz podobną "próbę" przed pandemią małpiej ospy.
Reakcja dyrektora generalnego WHO, Tedrosa Adhanoma Ghebreyesusa, również budzi zdumienie.
Jego podróż na Wyspy Kanaryjskie, by "przyjąć" trzech zmarłych i kilku zakażonych, kontrastuje z jego brakiem reakcji na "tysiące zgonów w innych katastrofach" czy "20-30 milionów ludzi, którzy zmarli z powodu tak zwanych szczepionek przeciwko Covid".
Dyrektor WHO miał nawet powiedzieć: "Mam nadzieję, że ten epizod zmusi ludzi do myślenia", co interpretowane jest jako nacisk na kraje rozważające wycofanie się z WHO.
Wreszcie, natychmiastowe doniesienia o tym, że Moderna "rozpoczęła produkcję lub opracowanie nowej szczepionki z mRNA", stanowią piąty zbieg okoliczności.
Ten "wyciągnięty z kapelusza" produkt, według Perona, "nie jest szczepionką w definicji" i jest "niebezpieczny". To również przypomina błyskawiczne prace nad "szczepionkami" mRNA na COVID-19, jeszcze przed faktycznym wybuchem pandemii.
Testy PCR i "pseudo-epidemie": narzędzia kontroli
Istotnym elementem tej układanki jest kwestia testów diagnostycznych, a konkretnie testów PCR.
Profesor Peron podkreśla, że Kary Mullis, genialny Amerykanin, który odkrył i opisał testy PCR (zmarł w "dziwnych okolicznościach" tuż przed COVID-19), zawsze powtarzał, że testy te nie powinny być używane do masowych badań przesiewowych zdrowej populacji.
W przypadku COVID-19, "zwiększano liczbę cykli w PCR, co jest wzmocnieniem drobnoustrojów", prowadząc do masowych fałszywie pozytywnych wyników.
W efekcie, jak twierdzi profesor, "Olivier Véran (ówczesny francuski minister zdrowia) stworzył pseudoepidemię testów" wśród ludzi w "doskonałym zdrowiu".
Obawy Perona są jasne: jeśli Hantawirus zostanie potraktowany podobnie, a okres inkubacji wynosi kilka tygodni, "będziemy testować przez kilka tygodni osoby wokół przypadków, które będą w doskonałym zdrowiu, które nie mają wirusa, ale będą miały pozytywne testy psychologiczne, takie jak te, które wykonano w przypadku COVID, a to stworzy nam mnóstwo przypadków i oni będą izolować cały świat".
To doskonałe narzędzie do wywołania masowej paniki i uzasadnienia kolejnych, radykalnych działań.
Globalna gra o władzę: WHO i nieznany wirus
Większy kontekst tych wydarzeń to dążenie WHO do uzyskania statusu organizacji "ponad wszystkimi innymi państwami" poprzez projekt traktatu, który ma być ustanowiony przy wsparciu Komisji Europejskiej.
Profesor Peron widzi w obecnej panice wokół Hantawirusa próbę zastraszenia społeczeństw i zmuszenia rządów do przyjęcia tego niedemokratycznego traktatu.
Cytuje on Hermanna Göringa, który w Trybunale Norymberskim, zapytany o manipulację narodem niemieckim, miał odpowiedzieć: "To bardzo proste, jeśli chcą manipulować ludnością, wystarczy ich nastraszyć".
Obserwujemy więc powtórzenie strategii opartej na strachu, która ma odwrócić uwagę od innych, ważniejszych kwestii politycznych i społecznych.
Profesor Peron krytykuje nieproporcjonalną reakcję władz francuskich, które zorganizowały "wojenne posiedzenie" ministrów i repatriowały francuskich pasażerów "specjalistycznym samolotem", podczas gdy inni turyści udawali się do swoich krajów komercyjnymi lotami.
"Mamy wrażenie, że wszystko jest zarządzane na opak" – stwierdza badacz.
Apel o czujność w obliczu dezinformacji i manipulacji
Kryzys z Hantawirusem, zdaniem profesora Perona, jest kolejnym przykładem dezinformacji medycznej, która podważa zaufanie społeczne do instytucji zdrowia i rządów.
Badania, o których wspomina, wskazują, że 62% Francuzów straciło wiarę nie z powodu "antyszczepionkowców" czy mediów społecznościowych, lecz "z powodu kłamstw rządu".
Profesor Peron, bazując na swoim doświadczeniu z czasów pandemii COVID-19, gdzie "tak zwane szczepionki" mRNA miały rzekomo "zabić lub wysterylizować miliony ludzi", "powodować raka, zakrzepy, udary", apeluje o masowy opór.
Wskazuje na ponad 1200 badań dokumentujących skutki uboczne "szczepionek" na COVID.
Krytykuje również systemy farmakowigilancji (zarówno europejski, jak i amerykański), które "ukrywały" lub "maskowały" negatywne sygnały, co potwierdziły m.in. przesłuchania w Senacie USA, prowadzone przez senatora Rona Johnsona, oraz prace niezależnych badaczy, takich jak Vincent Pavan i Emmanuel Darl, których bazy danych były przedmiotem prób usunięcia.
Lista argumentów podważających oficjalną narrację jest długa:
- Niska zakaźność Hantawirusa między ludźmi.
- Długa historia wirusa bez globalnych pandemii.
- Zbieżność "epidemii" z politycznymi decyzjami Argentyny.
- "Próby generalne" na Wyspach Kanaryjskich.
- Nieproporcjonalna reakcja WHO i rządów.
- Szybkie pojawienie się "szczepionki" mRNA Moderny.
- Potencjalne nadużycia testów PCR do tworzenia "pseudo-epidemii".
W obliczu tych faktów profesor Peron wzywa do czujności i oporu. "Mówię: zachowajcie czujność. Nie mówię, że to wszystko to kłamstwo, ale na razie nadal wydaje się to historią zupełnie, zupełnie dziwaczną" – podsumowuje.
Apeluje, aby "nie dać się zwieść manipulacji", "rozmawiać o tym między sobą, organizować się i ewentualnie powiedzieć 'nie', stawiać opór presji".
Jego zdaniem, "tym razem będziemy musieli odmówić, naprawdę zębami i pazurami, eksperymentalnego wstrzyknięcia", przypominając, że jest to "produkt eksperymentalny" i przymuszanie do niego stanowi "zbrodnię przeciwko ludzkości", sprzeczną z Kodeksem Norymberskim.
Czy Hantawirus to faktycznie zagrożenie na miarę Eboli, czy raczej kolejna odsłona globalnego scenariusza, mającego na celu redefiniowanie granic ludzkiej wolności i suwerenności państw?
W erze nieograniczonego dostępu do informacji i niestabilnego zaufania, każdy z nas staje przed wyzwaniem samodzielnej oceny rzeczywistości.
Zadanie dziennikarza śledczego polega na wskazaniu znaków zapytania, które, raz postawione, zmuszają do głębszej refleksji. Czas pokaże, czy ta "nić jest zbyt gruba", by manipulacja mogła się powieść.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz