W świecie duchowości i rozwoju osobistego niewiele postaci budziło tak silne emocje i tak wiele dyskusji jak Bhagwan Shree Rajneesh, znany później jako Osho. Jego nauki, styl życia i prowokacyjne podejście do konwencji sprawiły, że stał się on jednym z najbardziej wpływowych, a zarazem najbardziej kontrowersyjnych mistrzów duchowych XX wieku. Osho, niezależnie od tego, czy był postrzegany jako szaleniec, czy zbawca, zawsze był w centrum uwagi, celowo zacierając granice między tym, co święte, a tym, co przyziemne.
Jego filozofia często wymykała się prostym definicjom, kwestionując utarte przekonania i zachęcając do głębokiej introspekcji. Właśnie to bezkompromisowe podejście do prawdy i wolności osobistej sprawiło, że jego nauki są wciąż żywe i inspirujące dla tysięcy ludzi na całym świecie, szukających autentycznej ścieżki rozwoju. Ta niezwykła postać, która przez lata prowokowała i fascynowała, pozostawiła po sobie dziedzictwo, które do dziś jest przedmiotem analiz i dyskusji.
Zwykłość w niezwykłości: Osho o prawdziwej naturze bycia 'zwykłym'
Jednym z najbardziej zaskakujących i dyskutowanych aspektów filozofii Osho jest jego definicja „zwykłości”. Zapytany przez australijskiego dziennikarza, Swamiego Prem Vishranta, o różnicę między jego „zwykłością” a zwykłością milionów ludzi, Osho odparł, że to ludzie uważający się za zwykłych, w głębi duszy wierzą, że są niezwykli. To przekonanie o własnej wyjątkowości jest, jego zdaniem, powszechne i głęboko zakorzenione. Osho natomiast deklarował swoją zwykłość bez zastrzeżeń, twierdząc, że bycie zwykłym jest naturą rzeczy.
Ta postawa pozwalała mu na pełne czerpanie z życia i cieszenie się wszelkimi dostępnymi luksusami, takimi jak zegarki wysadzane diamentami czy liczne samochody Rolls-Royce. Jak sam wskazywał, dla niego te materialne dobra były po prostu elementami życia, które można swobodnie celebrować bez poczucia winy czy potrzeby rezygnacji. Mistrz często kontrastował swoje podejście z postawą Mahatmy Gandhiego, postaci powszechnie uznawanej za świętego i ascetę.
Gandhi, aby utrzymać swój wizerunek, podróżował trzecią klasą pociągu, odrzucał wygody, a nawet pił jedynie kozie mleko, uważane za najuboższe w składniki. Osho zauważył jednak ironię w tej ascezie, przywołując słowa Sarojini Naidu, bliskiej współpracowniczki Gandhiego, która rzekomo powiedziała, że „aby utrzymać Mahatmę Gandhiego w ubóstwie, musieliśmy marnować fortuny”. Według Osho, Gandhi's goat (koza Gandhiego) jadła wówczas orzechy nerkowca, winogrona i jabłka o wartości 10 rupii dziennie, co było miesięczną pensją nauczyciela w tamtych czasach.
To pokazuje, jak pozorna asceza może być w rzeczywistości kosztowna i sztuczna. Osho argumentował, że jego własne życie w luksusach, w tym korzystanie z klimatyzowanych przedziałów, było w rzeczywistości czterokrotnie droższe niż bilet trzeciej klasy, natomiast „święte” podróże Gandhiego kosztowały sześćdziesiąt razy więcej, jeśli wziąć pod uwagę puste miejsca w przedziale.
„Mówię, że jestem zwykły, ponieważ bycie zwykłym jest naturą rzeczy. Nie ma żadnego pragnienia bycia niezwykłym, żadnej ambicji bycia niezwykłym. W rzeczywistości, ponieważ jestem zwykłym człowiekiem, mogę cieszyć się diamentowymi zegarkami, mogę cieszyć się Rolls-Royce'ami. Żaden niezwykły człowiek nie jest w stanie tego zrobić.” — Bhagwan Shree Rajneesh
Dla Osho, prawdziwa zwykłość to brak potrzeby udowadniania czegokolwiek, rezygnacja z ambicji bycia „kimś więcej” i pełna akceptacja tego, co jest. To pozwala na spontaniczne i radosne doświadczanie życia we wszystkich jego przejawach, bez ograniczeń narzuconych przez społeczne oczekiwania czy wizerunkowe gorsety. To jest ta wolność, która pozwala na prawdziwą autentyczność i głębokie poczucie spełnienia.
Sztuka prowokacji: Dlaczego Osho celowo wywołuje kontrowersje?
Osho był mistrzem kontrowersji, a co więcej, celowo je wywoływał. Zapytany o to, dlaczego „denerwuje masy” w Australii i innych częściach świata, mistrz jasno wyjaśnił swoją strategię. Dla niego kontrowersje były narzędziem do nawiązywania głębokiej relacji z ludźmi, nawet jeśli była to relacja oparta na nienawiści. Zasada była prosta: ludzie muszą go albo kochać, albo nienawidzić. Nie pozwalał na żadną inną alternatywę, ponieważ zarówno miłość, jak i nienawiść są głębokimi związkami. Jak argumentował, miłość może przekształcić się w nienawiść, a nienawiść w miłość.
Obojętność natomiast, jego zdaniem, jest największym wrogiem duchowego przebudzenia i braku zaangażowania, stając się stagnacją. Tworzenie kontrowersji prowadziło do podziałów – na tych, którzy byli „za” nim, i tych, którzy byli „przeciwko”. Jednakże, według Osho, obie te grupy pozostawały nieświadome jednego kluczowego faktu: że to on stawał się centrum ich uwagi. Ta intensywna uwaga, niezależnie od jej zabarwienia emocjonalnego, była dla niego cennym narzędziem do szerzenia swoich nauk i idei, a także do zmuszania ludzi do myślenia.
Dziennikarz zauważył, że wielu ludzi postrzegało jego działania jako chwyt marketingowy, porównując go do zespołu Rolling Stones, który wyznawał zasadę „każda reklama jest dobrą reklamą”. Osho z pełną szczerością przyznał, że to prawda. Postrzegał on publicity (promocję) jako naturalny element wszechświata – słońce wschodząc, robi sobie reklamę, gwiazdy w nocy, księżyc w pełni, a kwiaty rozsiewające swój zapach z wiatrem także promują się w naturalny sposób. On sam, jako istota, która może mówić, robi to samo, lecz werbalnie. Mistrz nie był niemy.
Mówił, dawał wywiady, w przeciwieństwie do słońca czy księżyca. Jego przekaz był werbalny, kierowany do tych, którzy mogli go usłyszeć i zrozumieć. Jeśli ktoś nie był w stanie zrozumieć jego obecności ani jego głosu, miał przynajmniej doświadczyć nienawiści czy wrogości. „Nie zamierzam pozostawić ani jednego słowa na świecie, ani jednego człowieka, który mógłby mnie zignorować” – mówił z przekonaniem. Ten cel, jak widać, osiągnął z nawiązką, stając się postacią, której nie da się ominąć w rozmowach o duchowości.
Ciemna strona władzy: Afera Sheeli i zdrada zaufania
Jednym z najboleśniejszych rozdziałów w historii ruchu Osho była afera związana z jego byłą sekretarką, Ma Anand Sheelą. Kiedy australijski dziennikarz zapytał o jej kontrowersyjne wypowiedzi i działania w Australii, gdzie obrażała ludzi, nazywając ich „twarzami suszonych śliwek” czy „idiotami”, Osho kategorycznie zaprzeczył, że działała w jego imieniu lub za jego wiedzą. Według Osho, Sheela wykorzystywała jego imię i autorytet, ponieważ sansjasi byli związani z nim, a nie z nią. Mówiła, że jej słowa to jego przesłanie, co było jawnym kłamstwem.
Okazało się, że jej działania były motywowane ego i pragnieniem władzy. Kiedy Osho zaczął znowu publicznie przemawiać, Sheela zaczęła czuć się zagrożona. Jej medialny wizerunek – zdjęcia, głos w radiu, wypowiedzi w telewizji – zanikał, co, jak twierdził mistrz, „rozsadzało jej balon ego”. W ciągu trzech i pół roku Sheela stała się celebrytką, a utrata tej pozycji popchnęła ją do ucieczek do Europy, Australii, Japonii, Singapuru i Indii, gdzie nadal była postrzegana jako jego przedstawicielka.
Co gorsza, Sheela zaczęła się obawiać, że jej przestępstwa, ograniczone początkowo do małej grupy dwudziestu osób, wyjdą na jaw. Osho ujawnił, że jego lekarz został trzykrotnie otruty, a jego opiekun raz, co wskazuje na poważne zagrożenie dla jego życia. Pojawiły się również doniesienia o podsłuchach w domach, telefonach, a nawet w jego własnym pokoju. Osho opisał, jak Sheela zaprzeczała istnieniu podsłuchów, ale szybko zdał sobie sprawę, że to ona za nimi stoi.
Rozmawiając z Devrajem czy Vivek, Sheela nazajutrz dokładnie powtarzała treść ich rozmów, często w formie „snu”, w którym widziała, jak rozmawiają o otruciu kogoś. Ten podstęp, który powtórzyła razem z innymi (Savita i Vidhya również „miały ten sam sen”), był dla Osho wystarczającym dowodem na jej perfidię i przestępczą działalność. Afera Sheeli była bolesnym świadectwem tego, jak łatwo władza może skorumpować, i jak ważne jest rozróżnianie autentycznego mistrzostwa od manipulacji.
Nowa sekretarka Osho, Hasia, była postrzegana jako zupełnie inna osoba, co dawało nadzieję na lepszą przyszłość ruchu, wolną od takich intryg. Ta historia stanowi przestrogę przed ślepym zaufaniem i koniecznością weryfikacji intencji.
Nowa wizja ruchu: Od centralizacji do globalnej sieci
Po odejściu Sheeli, Osho natychmiast rozpoczął proces decentralizacji i reorganizacji swojego ruchu. Poprzednie kierownictwo, dążące do kontrolowania wszystkiego, zamykało centra i zmuszało sansjasinów do przenoszenia się do jednej dużej komuny. Osho uznał to za „głupie” i „faszystowskie” posunięcie, które niszczyło radość i swobodę członków społeczności, a także ograniczało ich duchowy rozwój. Mistrz pragnął, aby jego ludzie mieli wolność wyboru i aby ruch rozwijał się w sposób organiczny, a nie odgórny.
Zezwolił na ponowne otwieranie zamkniętych centrów i zachęcał do tworzenia nowych komun w każdym mieście. Jeśli komuna była zbyt duża, sugerował zakładanie mniejszych aśramów. Jeśli i to było zbyt wiele, wystarczyło, aby dwie lub trzy osoby tworzyły centrum, gdzie inni sansjasi mogliby się spotykać, medytować, tańczyć i śpiewać. „Rozprzestrzeniajcie to szeroko!” – apelował, podkreślając wagę spontaniczności i lokalnych inicjatyw. Kluczową zmianą było również zniesienie zewnętrznych barier dla nowych członków.
Osho zdecydował się uwolnić sansjasinów od konieczności noszenia czerwonych ubrań i mali (naszyjnika z koralików z wizerunkiem mistrza). Te elementy, choć symboliczne, stały się niepotrzebnymi przeszkodami. Powodowały problemy w rodzinach, społeczeństwach, wśród przyjaciół, a ludzie czuli się przez nie skrępowani i zawstydzeni, co utrudniało integrację ze światem zewnętrznym. Usunięcie tych „niepotrzebnych barier” miało sprawić, że sannyas stanie się dostępny dla znacznie szerszej grupy osób.
Osho wierzył, że teraz, gdy te zewnętrzne formy zostały odrzucone, wiele nowych twarzy dołączy do ruchu. Z perspektywy mistrza, to była szansa na „przejęcie świata” – nie w sensie politycznym, lecz duchowym, poprzez szerzenie świadomości i wolności, bez zbędnych dogmatów. To strategiczne posunięcie miało na celu stworzenie ruchu, który jest otwarty, elastyczny i zdolny do adaptacji w różnych kulturach i środowiskach.
Zamiast scentralizowanej, zamkniętej struktury, Osho dążył do rozproszonej sieci świadomych jednostek, połączonych wspólną wizją rozwoju, gotowych do swobodnego integrowania się ze społeczeństwem.
Praca, medytacja i dobrobyt: Filozofia życia w komunach
Osho miał również jasne poglądy na temat życia w komunach, szczególnie w kontekście pracy i dobrobytu. Wcześniej, w Rajneeshpuram w Oregonie, panowała intensywna kultura pracy, często wymagająca 12 godzin dziennie. Osho skorygował to, podkreślając, że praca powinna być dopasowana do potrzeb i nie prowadzić do ubóstwa, lecz do obfitości i komfortu. Dla niego idealny dzień pracy w komunie wynosił sześć godzin, a jeśli można było wszystko załatwić w cztery godziny – tym lepiej.
Kluczowe było, aby sansjasi byli w stanie utrzymać swoją ekonomię na takim poziomie, aby nie popaść w biedę. Mistrz nie akceptował widoku ubogich komun, gdzie ludzie jedli tylko chleb i zupę, mieszkali w zniszczonych domach i nosili stare ubrania. W jego wizji, duchowość nie oznaczała wyrzeczeń materialnych. Osho podkreślał, że praca jest dla siebie, a jej celem jest zapewnienie komfortowego życia. Sansjasi powinni mieć dobre ubrania, wygodne mieszkania, ogrzewane pokoje, klimatyzację – wszystko, co oferuje nowoczesna technologia. Jeśli to wymagało pracy, należało ją wykonać.
Jeśli jednak sześć godzin wystarczyło, by utrzymać ten standard, nie było potrzeby pracować dłużej, by oszczędzać czas na inne aktywności.
„Jest tylko jedna rzecz, którą należy zapamiętać, a która jest standardem światowym: nasi sansjasi nie powinni być biedni, nasi sansjasi nie powinni wyglądać jak żebracy. Nasi sansjasi powinni mieć dobre ubrania, wygodne mieszkania, ogrzewane pokoje, klimatyzację, cokolwiek nowoczesna technologia udostępnia. Nasi sansjasi powinni to sobie zapewnić i na to pracować. Wtedy sześć godzin jest idealne!” — Bhagwan Shree Rajneesh
Pozostały czas miał być przeznaczony na medytację, czytanie, dyskusje, taniec, śpiew i inne formy twórczego i radosnego spędzania czasu. Osho krytykował poprzednie kierownictwo za to, że skupiało się wyłącznie na pracy i pieniądzach, ignorując medytację, kreatywność, muzykę i inne bogactwa życia. Jego wizja zakładała równowagę – pieniądze są potrzebne do komfortowego życia, ale to nie one powinny być celem samym w sobie. Należy dążyć do życia pełnego i świadomego.
Celem było stworzenie środowiska, w którym sansjasi mogliby się rozwijać duchowo i cieszyć życiem w obfitości, bez presji czy ascetycznych wyrzeczeń. To podejście rezonowało z wieloma, dając im nadzieję na bardziej harmonijne i spełnione życie w ramach ruchu, gdzie dobrobyt materialny idzie w parze z duchowym rozwojem.
Oświecenie bez rozgłosu: Dlaczego mistrz nie wyjawia imion?
Kwestia oświecenia, będąca centralnym punktem nauk Osho, również została poruszona w rozmowie. Zapytany, czy w Australii lub w jego komunie w Oregonie są jacyś oświeceni sansjasi, Osho potwierdził, że tak, ale kategorycznie odmówił wymieniania ich z imienia. Powód był głęboki i praktyczny: ochrona jednostki i spójności społeczności. Mistrz wyjaśnił, że ogłoszenie, iż ktoś jest oświecony, jest niebezpieczne. Może to wywołać zazdrość u innych i stworzyć podziały, prowadząc do poczucia wyższości u ogłoszonych i niższości u pozostałych.
Osho nie chciał tworzyć żadnych klas wśród sansjasinów. Dla niego oświecona osoba powinna pomagać innym w osiągnięciu tego stanu, a nie obnosić się ze swoją „przewagą”, która mogłaby stać się źródłem niezdrowej rywalizacji. Dlatego, jak twierdził Osho, deklarował kogoś jako oświeconego tylko po jego śmierci. Wtedy, jak ironicznie zauważył, „nikt nie czuje zazdrości”. To podejście podkreślało jego pragmatyzm i zrozumienie ludzkiej natury.
Oświecenie, choć ostateczny cel, miało być wewnętrznym doświadczeniem, a nie tytułem do chwalenia się czy narzędziem do budowania hierarchii. Zamiast tworzyć hierarchie oparte na duchowych osiągnięciach, Osho kładł nacisk na wzajemną pomoc i inspirację. Oświecony sansjasin miał być przykładem i przewodnikiem, dyskretnie wspierającym innych na ich ścieżce, bez formalnych deklaracji, które mogłyby zaszkodzić rozwojowi całej społeczności.
To pokazuje jego troskę o dobrostan indywidualnych członków i harmonijną dynamikę grupy, dbając o to, by duchowość była autentyczna, a nie oparta na porównaniach.
Budowanie mostów, nie murów: Przyszłość sansjasinów
Na koniec rozmowy Osho skierował przesłanie do swoich sansjasinów w Australii, które było w istocie manifestem odnowy i ekspansji ruchu. Ponownie podkreślił, że działania Sheeli i jej grupy, takie jak oddzielanie dzieci od rodziców czy zamykanie centrów, nie miały nic wspólnego z jego wizją. Wezwał do naprawy szkód: zwrócenia dzieci rodzicom, ponownego otwierania centrów i zakładania nowych. W ten sposób chciał naprawić błędy przeszłości i przywrócić ruch na właściwe tory.
Osho zachęcał sansjasinów do tworzenia mostów, a nie murów, do budowania przyjaźni zamiast wrogości. Podkreślił, że ruch Osho nie jest religią w tradycyjnym sensie, a więc nie konkuruje z chrześcijaństwem, katolicyzmem czy judaizmem. Jest to „sposób na życie, sposób na osiągnięcie świadomości, sposób na religijność, sposób na duchowość”. To podejście oznaczało, że każdy mógł dołączyć do ruchu bez konfliktu z własnymi wierzeniami czy tradycjami.
Osho wyraził przekonanie, że teraz, gdy ruch został oczyszczony z destrukcyjnego wpływu Sheeli i stał się prostszy i bardziej dostępny, „jesteśmy absolutnie w stanie przejąć świat”. Ta wizja nie oznaczała podboju militarnego czy politycznego, ale raczej duchową transformację, która mogłaby objąć całą ludzkość, zmieniając ją od środka. Jego wizja przyszłości była optymistyczna i pełna nadziei na globalne rozprzestrzenienie świadomości.
Wzywał do porzucenia wszelkich niepotrzebnych sporów prawnych i problemów, które stworzyła poprzednia grupa, i powrotu do autentycznego funkcjonowania. Osho chciał, aby sansjasi byli postrzegani jako przyjaciele, nie jako wrogowie, a ich sposób życia miał być inspiracją dla innych, otwartą dla każdego, kto pragnie głębszego zrozumienia siebie i świata. Historia ruchu Osho, naznaczona zarówno głębokimi wglądami, jak i ludzkimi dramatami, jest przypomnieniem o złożoności duchowej podróży.
Pokazuje, jak wizjonerskie nauki mogą zostać zniekształcone przez ludzkie ego i jak ważne jest nieustanne dążenie do autentyczności i wolności. Osho, z jego bezkompromisowym podejściem do życia i duchowości, pozostawił po sobie dziedzictwo, które nadal zmusza do myślenia, kwestionowania i poszukiwania własnej, prawdziwej drogi. Czy jego przesłanie o „zwykłej niezwykłości” i celowym wywoływaniu kontrowersji nadal ma moc, by przebudzić świat? Z pewnością zachęca do głębokiej refleksji nad własnymi przekonaniami i postawą wobec życia.
Niezależnie od osobistych opinii, jego wpływ na globalną rozmowę o duchowości jest niezaprzeczalny, inspirując do poszukiwania prawdy poza utartymi schematami i do czerpania z życia w pełni, świadomie i bez poczucia winy.
Komentarze
Brak komentarzy. Bądź pierwszy.
Dodaj komentarz